Kobieta

zmęcz PMS

30 marca 2015

Znasz to uczucie, kiedy nawet najmniejszy, nie tak położony drobiazg potrafi wyprowadzić Cię z równowagi? Ja znam. Aż nadto. I choć staram się z tym walczyć, kryć rozdrażnienie, nie obaraczać rodziny swoim kilkudniowym comiesięcznym, permamentnym wkurwem, to  średnio mi to wychodzi. Na domiar wszystkiego dzieci są wtedy bardziej głośne, bardziej niepokorne, bardziej wymagające. Jeśli zwykle piętnaście razy na dobę potrzebują Ciebie natychmiast i do wszystkiego, to w te dni potrzebują Cię trzydzieści.

Smażąc kolejny naleśnik i smarując go nutellą (oj tam, oj tam nie mam siły szukać równie smacznych, acz zdrowych zamienników ), oswajasz dźwięk młota pneumatycznego w swojej głowie. Nie zdążysz postawić kubka z herbatką, a już biegniesz po ścierkę, no bo się wylało, a skoro się wylało, to natychmiast biegniesz przygotować nową porcję picia. A w głowie huczy. I para już bucha uszami. Czujesz, że za chwilę eksplodujesz, a liczenie do dziesięciu (ba, do stu!) nie pomaga?

Idź na aktywny spacer!

Zaczęłam tak robić, ilekroć bliska jestem obłędu. I nie wiem, czy to powietrze ma taki kojący wpływ na moje emocje, czy jednak wstyd przed pokazaniem światu swoich słabości – co by to nie było, to działa! Dotleniona zauważam, że to nie cały świat jest przeciwko mnie, że dzieci są przecież takie jak zawsze, a jedynym problemem z jakim przyszło mi się mierzyć, jest mój spadek formy. Cała tajemnica. I zamiast fukać i prychać, kajam się wewnętrznie, zawstydzam i biorę w garść. Oczywiście do tych wniosków szybciej dochodzę, gdy mam szansę na spacer w samotności (wtedy zamieniam go w bieg), ale też te same wnioski wysnuwam telepiąc się po bezdrożach z czeladką u boku. Z różnicą jakiegoś kilometra. Dziś już nie czekam na rozlane mleko. Dziś burzę swój plan dnia i za cenę przełożonego w czasie obiadu, zdobywamy bliższe i dalsze okolice łagodząc narastający, comiesięczny wewnętrzny tajfun matki. Zmęczenie pomaga odpocząć! Wypompujesz siły, zmęczysz ciało, nie znajdziesz ochoty na narzekania. Nie od dziś przecież wiadomo, że wysiłek fizyczny chroni nas przed skutkami stresu, a wytrenowane mięśnie oczyszczają krew ze szkodliwych substancji. Ha! Już wiecie, dlaczego te wszystkie wspaniałe trenerki fitnessu są tak promienne, uśmiechnięte i piękne! Trzeba się porządnie zmęczyć, by mieć szansę na odpoczynek. Odpoczynek od złego nastroju, od złych emocji, od narastającego poddenerwowania. Pamiętam, że jeszcze w czasach „przed dziećmi”, każdą nie dającą spokoju sprawę rozwiązywałam na siłowni. Wypociłam się, wyćwiczyłam i cała zła energia ze mnie schodziła. Jak ręką odjął. Także kochane, by uciec przed depresją, warto się porządnie zmęczyć. To działa!

Uśmiech na twarz, sportowe buty na nogi i w drogę – ku oczyszczeniu, ku wiośnie w sercu.

Biegnę z Wami! Wybiegam pms.

Podobne wpisy

17 komentarzy

  • Reply Noelka Pe 30 marca 2015 at 08:33

    Czasami, acz nie zawsze wybieram się na spacer… Mój PMS objawia się takim bukietem różnorodnych humorów, że się czasem sama siebie boje ;) prócz wspomnianych przez Ciebie spacerów pomaga mi też rękodzieło, jakiś serialowy odmóżdżacz, rozmowa z kimś niepoprawnie optymistycznym, tudzież…po prostu sobie płaczę! A co. :PPP

    • Reply Tosinkowo 30 marca 2015 at 09:25

      hahahahha Noelka love ♥ Ja do rękodzieła lewa, no dobra na drutach potrafię. Ja nie lubię płakać. Jakoś staram się nie poddawać płaczom mniejszym lub wiekszym w myśl zasady, że już się w życiu napłakałam ;)

  • Reply Mama w biegu pl 30 marca 2015 at 09:03

    Spacer dobry na wszystko. Na ból głowy leków nie brałam już lata. W ciąży nauczyłam się tak walczyć z bólem główki, u mnie działa! Na wkurw nie zawsze :) ale bieganie juz tak.

    • Reply Tosinkowo 30 marca 2015 at 09:24

      oj tak! To co? biegamy! :*

      • Reply Mama w biegu pl 30 marca 2015 at 09:45

        Ja dziś z mężem ok 20 ;) Chyba, że nas wiatr zdmuchnie ;) Mnie to nie, ale żeby mi męża nie porwało :P

        • Reply Alicja Bułgajewska 31 marca 2015 at 17:00

          Martuśka, to następnym razem podrzuć mi chłopaków ! <3

          • Mama w biegu pl 31 marca 2015 at 18:39

            Nie kuś ;)

          • Alicja Bułgajewska 6 kwietnia 2015 at 08:14

            Noo! To czekam! Bierz mój nr.od Marty i dzwoń

          • Mama w biegu pl 5 kwietnia 2015 at 22:10

            Nie omieszkam :P

  • Reply Bożena Jędral 30 marca 2015 at 09:12

    Marcin wczoraj mimo deszczu zaczął biegać, chyba i ja przyodzieję sportowe butki i powolutku, truchcikiem rozwalę pms ;)

    • Reply Tosinkowo 30 marca 2015 at 09:23

      Ale Marcin jak zapowiadał? w nocy biega? :) wytrwałości Mu życzę! brawo! Kochana, ja też postanowiłam biegać. Pms, kilogramy…no same korzyści mam nadzieję będą ;)

      • Reply Bożena Jędral 30 marca 2015 at 09:32

        Tak, wrócił, jak spałam.

  • Reply Magdalena Burek 30 marca 2015 at 12:10

    A to ja chyba dzięki co dziennym treningom na sali fitnessowej PMS nie mam za często;pp. Ale za to w weekendy jak dzień gorszy to buty na nogi, słuchawki na uszy i fru na moją stałą trasę;p. Endorfiny dobra rzecz;d. Buziole;***

  • Reply Alicja Bułgajewska 30 marca 2015 at 12:49

    Ja mam podobnie jak Natuśka :D Albo sobie płaczę i narzekam na cały świat albo po prostu wszyscy dookoła mają konkretnie przesrane :D na dzień dzisiejszy PSM plus dieta plus rzucenie palenia…wkurw niesamowity :D Trzymaj kciuki Martula , żebyś nie musiała mi paczek do więzienia słać :D :D :D

  • Reply Agata 30 marca 2015 at 19:54

    Moj PMS oprocz podrecznikowego wku*wa objawia sie tez ociezaloscia i ogolnie takim „bleee” samopoczuciem. Akurat wtedy najmniej chce mi sie cwiczyc. Najchetniej zaszylabym sie pod koldra z tabliczka czekolady (a normalnie za nia nie przepadam)… Ruch za to stosuje jako „odstresownik”. Na zmartwienia nie ma jak dobre wyzycie sie na rowerku. ;)

  • Reply Jesienna depresja, depresja sezonowa, jesienny smutekTosinkowo 27 września 2018 at 19:20

    […] pod kocem z kubkiem gorącej herbaty…poezja. Właśnie trafiłam na swój stary wpis – TU, jak widać u mnie spacer to sposób na niejedną bolączkę […]

  • Leave a Reply