Dzieci, Rodzice

złość przeradzająca się w żal

4 czerwca 2013

No i przeczułam.
Bo jak może być z dzieckiem osłuchowo dobrze, skoro kaszle wściekle i przelewa się przez ręce?
Pani Doktor jak zwykle szczegółowo wybadała.
I postawiła diagnozę.Wreszcie.
Choć oczywistym jest, iż wolałabym żeby wersja konowałów, którzy oglądali moje dziecko była tą właściwą.Ale nie jest.Gaja ma zaawansowane zapalenie oskrzeli.Nie ma opcji, by w niedzielę po południu osłuchowo była czysta.Nie i już.
W gabinecie poczułam ulgę.Wiem, to dziwne zważywszy na fakt, że będą mi kłuć dziecko.
Ale wreszcie poczułam spokój.Bo WRESZCIE jest jakaś diagnoza.Nie wyjeżdżam po raz kolejny od lekarza, ze świadomością, że musi się mylić.Bo ja wiem, że dobrze nie jest.
Maleńka dostała zastrzyki dwa razy dziennie.Jest po pierwszym.
Gdy tuliłam Ją do piersi, kojąc płacz, rozkleiłam się.Bo złość w końcu przechodzi…
Nie pojmuję tego.Nie rozumiem, jak można oglądać dziecko tyle razy, słyszeć co matka opowiada i dalej wciskać kit, że jest w porządku.Nie rozumiem, dlaczego pomimo prawie codziennych wycieczek do „specjalistów”, dziecko skończyło na bolesnych zastrzykach.Przecież można było tego uniknąć, stawiając trafną diagnozę.I mam ogromny żal, że pracują z dziećmi ludzie, którzy nie powinni pracować nawet z dorosłymi-bo nie tak traktuje się pacjenta.Parosekundowe osłuchanie i przepisywanie kolejnych ton leków, tak leczyć mogę również sama-podaję co wlezie, może coś zadziała.
Pani Doktor stwierdziła, że całe szczęście, iż Gaja jest na piersi.Przeciwiała, które otrzymała pomogły Jej to wszystko przetrwać.Byłyśmy/jesteśmy o krok od hospitalizacji.
W sobotę sprawdzimy efekty leczenia.Jeśli będą zbyt słabe, do czego nie dopuszczam myśli, trzeba będzie inhalować sterydami.
Tak to wygląda.
Moje dziecko cierpi, bo mamy deficyt dobrych lekarzy.
Przez trzy tygodnie bezowocnie jeździłyśmy po gabinetach i szpitalach.
Równie dobrze, mogłam nie jeździć wcale.
Ja dopilnowałam.Nie zbagatelizowałam najmniejszego znaku.Zrobiłam co mogłam…
ale działania matki to za mało…
dlatego szukajcie najlepszych pediatrów i trzymajcie się ich kurczowo.
Ja mam nauczkę.Kiedyś zarzekałam się, że do przychodni więcej nie pójdę…i poszłam.Bo nie miałam z kim zostawić dzieci, by jechać dalej.Bo Gaja krzyczy wniebogłosy w aucie, gdyż jest chora…kolejne „bo”.
Dziś wiem, że jedyną słuszną drogą, jest w naszym przypadku leczenie prywatne u lekarza, który slucha i który wie.
Czuję żal.Ogromny.
Przecież to moja malutka Córeczka.
Czytam Wasze komentarze, pod poprzednią notką i tylko się utwierdzam w przekonaniu, że większość lekarzy pracuje z musu i chęci nabicia kabzy.Bo, tak jak pisze Stokrotka-jak można odmówić leczenia 2-tygodniowemu maluszkowi, bo przyszło się ciut za późno???, albo odpowiedź lekarki córeczki Nefrytowe Zwierciadło???czy konował napotkany na drodze AgiMamyDusi??? czy przeżycia przyszywanej żony??? a Kasia z dzieciaczkami i Jej historia???Mama Zuzi i Gabrysi  i Jej strach o dziecko??? no i drosophila, która opisała sytuację bardzo podobną do naszej.
I to, co opisała Matka Czworokątna-dla lekarzy bęcwałów (dobrze nazwałaś), jesteśmy nierozgarniętymi mamuśkami, przewrażliwionymi hipohondryczkami.Niezależnie, czy mamy jedno, czy pięcioro dzieci.
Wszystkie spotykamy beznadziejnych lekarzy.

Podsumowując:
my się leczymy.Mam nadzieję, skutecznie.Gajcik dziś przeszła samą siebie i odsypia, odsypia, odsypia…..budzi się, zje i śpi dalej….o wiele spokojniej.Intuicyjnie czuję, że jesteśmy na dobrej drodze.Ważne, że opuściła mnie ta cholerna niemoc, ten strach, że wszystko idzie nie tak.
Wreszcie mogę usiąść i przestać szukać kolejnej pomocy.
wypuszczam powietrze….

ps.dziękuję Dziewczyny za Wasze komentarze, obecność.Za chwilę przyjedzie pielęgniarka z kolejnym kiepskim doświadczeniem mojej córki….takie życie.Bądźcie czujne i jeśli trzeba wykłócajcie się o solidne osłuchiwanie Waszych Skarbów.Tyle jeszcze możemy….

 

Podobne wpisy

106 komentarzy

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 17:13

    nóż się w kieszeni otwiera i wściekłość wzbiera jak się czyta takie wpisy…. co to małe dziecko winne?!?!? myślałam, że po tych „rewelacjach” z ostatnich tygodni dotyczących śmierci dzieci w wyniku zaniedbań lekarzy lekarze choć się przestraszą, przez chwilę zastanowią…Nie chcę myśleć, co by było gdybyś wtedy Martusiu podała zgodnie z decyzją pseudolekarki kolejną porcję wykrztuśnego leku…
    trzymam mocno kciuki, całuję Gaję w czółko i czekam na dalsze wieści!! wszystkie jesteśmy z Wami myślami :)
    eM. – Marta

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:02

      Martuś, chyba nic nie jest w stanie sprawić, by podchodzono do ludzi naprawdę rzetelnie i z troską.Jak się jest konowałem-to się jest.Dobry lekarz jest dobrym lekarzem, pomimo wielu pajentów, zmęczenia…tak już jest.
      Gajka ma się lepiej, uśmiecha się, wraca do żywych:))
      buziaki wielkie:*

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 17:19

    Martus życzę Ci siły i wytrwałości, a Gai zdrówka, by jak najszybciej pozbyła się choroby.

    Nie chodzę do państwowych lekarzy. Na szczęście u prywatnych nie zostawiam pensji, bo dzięki znajomością pomagają za darmo, ale nie każdy tak ma. Niestety:-(

    Ja lekarce mojego syna ufam jak nikomu. Nigdy nie pomyliła się co diagnozy, nigdy nie przepisała złych leków, nigdy nie przepisywala ich mnóstwo, zawsze pytała czy wydolimy finansowo. I zawsze syn, po tygodniu stosowania zdrowial. Nawet teraz gdy chodzi do przedszkola. Taki lekarz to skarb, i tacy lekarze jak”moja” pani doktor powinni leczyć dzieci, a nie ludzie, którym wszystko jedno….

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 17:23

      I dodam jeszcze jedno – nie mogę zgodzić się z jedna opinia pod poprzednim wpisem. Jestem przeciwna w szukaniu różnych lekarzy. Należy znaleźć takiego, któremu się zaufa i który będzie wiedział jak dziecko przechodzi choroby i zna je pod tym względem.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 20:04

      Stała Czytelniczko! chyba nie zrozumiałaś Marty przekazu. Myślę, że Marta, tak jak każda kochająca mama MARZY o tym, żeby znaleźć dzieciom jednego zaufanego, znającego dzieci lekarza. W szukaniu chodziło o to, że jak Ci jeden lekarz mówi, że nic dziecku nie jest, a Ty czujesz, że jest inaczej, to żeby szukać pomocy do skutku… bo potem można tylko czytać w gazetach o kolejnych nieżyjących dzieciach, które zmarły bo się napatoczył zestaw niekompetentnych pseudolekarzy… Marcie chodziło o to, żeby nie słuchać ślepo jednego, kiedy gada bzdury – lekarz… cóż to! osoba bo kilku lakach studiów! mało w każdym zawodzie popaprańców? ilu niekompetentnych archtektów, prawników… a psychologów???
      myślę, że taki był Marty przekaz…
      eM. – Marta

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 21:01

      Droga Marto, ja nie mówiłam nic o słowach autorki bloga tylko o jednym z komentarzy pod poprzednia notka. Niestety, nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:57

      Dziewczyny Drogie-należy szukać lakarza do skutku!A jak się go już znajdzie-trzymać kurczowo:)
      pozdrawiam:))
      Marto, dokładnie taki był mój przekaz.
      Stała Czytelniczko, wiem, że chodziło o komentarze.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:00

      Stała Czytelniczko-dziękuję za życzenia.My nie mamy tego komfortu i za leczenie płacimy grube pieniądze…sama wizyta to 80 zł, gdy jadę z czwórką- razy cztery.A gdzie leki? ale to nic, jeśli pomaga.Nóż w kieszeni się otwiera, gdy kasa leci jak przez sito, a efektu zero.

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:06

      Dlatego moim zdaniem powinnaś zgłosić tych konowalow do izby lekarskiej….

      Pozdrawiam
      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:12

      mamy takie samo zdanie.Już się robi…

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 10:37

      Super! nie szczypać się i ich zgłaszać! walcz, a w razie czego masz nas tu wszystkich za świadków:D:D (żart taki-żeby znów ktoś źle nie zrozumiał:))

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:25

      hahahahaha, dziękuję:P

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 17:26

    Wszyscy którzy byli dobrzy w swojej specjalizacji pewnie wyjechali za granicę…. moim zdaniem studia medyczne u nas w Polsce źle przygotowują ludzi do tego zawodu. To raz. Dwa, że znam osobiście paru studentów medycyny, lecą całe semestry na dwójach byle do przodu, ale zamierzają być lekarzami na całego! Nie wiem jak z resztą, ale jeśli tacy ludzie jak moi znajomi mają nas leczyć, to wolę umierać ;)
    Oby Gajce przeszło szybko to wstrętne choróbsko!
    Pozdrawiam całą rodzinkę :)

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 17:39

      Wcale nie wyjechali, trzeba tylko dobrze poszukać.

      Pozdrawiam
      Stała Czytelniczka

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 06:06

      Studenci medycyny na dwójach? Gdzie? Pokaż mi takich

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:55

      wolę nie myśleć, że studenci medycyny mogą się nie uczyć:)
      Gajuśka ma się znacznie lepiej:*
      pozdrawiamy!

  • Reply Lux 4 czerwca 2013 at 17:32

    Biedactwo :(
    Marto teraz bedzie juz tylko lepiej!! Zastrzyki pomoga a Gajusia dzieki bogu szybko zapomni o bolu!!
    Ale wiesz, mozna sie wkur…c do potegi, jak ja bym wjechala do tej przychodni..to ah nawet nie pytaj, tylko drzazgi by lecialay!!!!
    Sciskam Was mocno :*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:54

      tak Kochana, jest lepiej:*
      a co do dalszej części wypowiedzi-no cóż, jesteśmy naprawdę podobne:)
      całuję mocno:*

  • Reply Lalucci 4 czerwca 2013 at 17:54

    Masakra z tymi chorobami. Zdrówka Gaju! :*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:53

      dziękujemy:*

  • Reply Pani Marynarzowa 4 czerwca 2013 at 18:10

    Biedne maleństwo. A i Tobie współczuję, bo patrzeć na cierpienie dziecka to dla każdej matki okropne przeżycie.

    Oby Maleńka wróciła jak najszybciej do zdrowia! :)

    My kiedyś mieliśmy przygodę z ospą w szpitalu zakaźnym. Przyjechaliśmy z 2,5 letnim wtedy G. na izbę przyjęć (ze skierowaniem) bo ten miał ospę, wysoką gorączkę i wymioty. Po 3 dniach hospitalizacji lekarze stwierdzili, że mój syn ma, uwaga, ospę! Kurtyna. 3 dni bez sensu siedzieliśmy w szpitalu zakaźnym, zamknięci w pokoju, bez możliwości wyjścia gdziekolwiek… G. dostał kroplówkę nawadniającą i paracetamol…

    To było okropne. Po kilku miesiącach, gdy trafiliśmy do naszego (prywatnego) pediatry, ten powiedział nam, że w czasie ospy nie powinno się podawać ibuprofenu tylko paracetamol i że te wymioty najprawdopodobniej nie były spowodowane ospą, a tym ibuprofenem.

    A państwowe przychodnie i państwowi lekarze? Pewna lekarka 3 krotnie nie rozpoznała zapalenia ucha, szkarlatyny (wmawiała mi, że to angina, a malinowy język o niczym nie świadczy, bo przy szkarlatynie MUSI być wysypka i koniec). Ech… Konowały i tyle.

    • Reply Pani Marynarzowa 4 czerwca 2013 at 18:11

      Pani Marynarzowa od kilku dni (dawniej Szminka). ;))))

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:53

      Prawie każda z nas miała straszne doświadczenia z lekarzami…to zatrważające.I te pomyłki z doborem leków, przecież dziecko cierpi jeszcze bardziej wtedy.Nie umiem tego pojąć.
      Państwowe przychodnie zamierzam omijać z daleka, wystarczy mi nauczek.
      przykre ale prawdziwe.
      Pani Marynarzowa, czyli…Marynarka:)))
      buźka:*

  • Reply Misiakowa 4 czerwca 2013 at 18:18

    czytalam wczoraj, czytam dzis i placze! Dziekuje Bogu, ze mamy CUDOWNEGO lekarza pediatre i rodzinnego w jednym, ktory jest lekarzem z POWOLANIA, a wizyta u niego to min 30min, komplet badan (ekg, usg itp) bez proszenia! Fakt, kolejki duze do niego, ale warto odczekac swoje. Na Twoim miejscu, nie podarowalabym tej Pani ‚doktor’…

    Martusiu, dla Ciebie jeszcze wiecej sily, a dla Gajcika duuuzo zdrowka! :*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:50

      ja z nerwów, niemocy i żalu wylałam łez za wszystkie czasy.
      Cudownie, że masz wspaniałego lekarza.To bardzo wielkie szczęście-cieszę się, że nie masz podobnych doświadczeń, bo nie ma nic gorszego, niż niemożność pomocy własnemu dziecku.
      Ja też nie zamierzam udawać, że nic się nie stało.
      dziękuję:***

  • Reply Magdalena Burek 4 czerwca 2013 at 18:56

    Teraz będzie już tylko lepiej, mocno w to wierzę. Biedna Gajcia, pseudo lekarce bym chyba oczy wydrapała. Trzymajcie się:*:*:*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:48

      tak, Madziu.Jest już lepiej i będzie, musi….
      co do oczu, byłam o krok.
      buźka:*

  • Reply Malwina Cembrzyńska 4 czerwca 2013 at 19:01

    Nie potrafię o tym spokojnie czytać, aż mną telepie.
    Martuś, nie zostawiaj tak tego. Tacy ludzie, nie mają prawa do wykonowania zawodu.
    Z Gajką będzie lepiej, już najgorsze dziewczyny za Wami :*
    Zatrzyki pomogą, najważniejsze, że wiecie na cą maleńką leczyć.

    Całuję :*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:46

      Malwinko, Ty wiesz…
      oczywiście, że nie zostawię.
      całusy:*

  • Reply Julietta i Amelka 4 czerwca 2013 at 19:07

    Czytam,czytam i nie chce się w to wszystko wierzyć…;( Też kilkakrotnie bywałam u takich konowałów…wiec wiem o czym piszesz, tylko dlaczego muszą na tym cierpieć nasze dzieci?! Przecież jak idziemy z dzieckiem do lekarza to idziemy po pomoc! Ja mam prawo się nie znać ale lekarz-pediatra? Przykre to wszystko.
    Biedna Gajunia. Teraz na pewno wyjdziecie z tego choróbska, będzie już tylko lepiej! Zobaczysz. Ty zapewne też wykończona jesteś po tym wszystkim, co tu się dziwić.
    Kochana dużo zdrówka życzę Wam wszystkim a przede wszystkim teraz Gajuni oby szybciutko wyzdrowiała.
    Buziaki;***

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:43

      cierpienie dzieci nijak ich nie tłumaczy.Dziś matka powinna wiedzieć wszystko, by w porę zareagować.Ja wyrzucałam sobie, że podałam wykrztuśne leki, że powinnam wiedzieć…dopiero Karol mną potrząsnął, mówiąc, że przecież lekarz a nie kowal mi to przepisał!
      teraz jest o niebo lepiej, oby szybko nastąpił koniec tych „przygód”.
      dziękuję:***

  • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 19:09

    Niestety, lekarze są w naszym kraju totalnie niekompetentni. Dobry lekarz, to prawdziwy skarb! Gaja, to dzielne maleństwo:), duuużo zdrówka dla Niej:).
    Ps. Marta mam pytanie. Pytanie troche nie na temat. Jak mówiłaś Maluchom, o ‚nowym’ dzidziusiu? Stoję teraz przed takim dylematem.
    Mam 7 letnią córę-Polę, która jest książkowym jedynakiem i nie bierze w ogólę pod uwage rodzeństwa, aa już niedługo będzie musiła zaakceptować maluszka. Jak zacząć z Nią rozmowę, boję się, że wpadnie w histerię :((. Jesteś dla mnie wzorem mamuśki, dlatego też do Ciebie z tym pytaniem się zwracam.

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 19:12

      zapomniałam się podpisać. Ola jestem. Dodam jeszcze,że Polę urodziłam w takim wieku jak Ty Lubomira.

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:40

      Olu, komentarz to za mało.Postaram się na dniach napisać notkę o tym, jak ja sobie radziłam w takiej sytuacji.
      Dasz radę:)
      pozdrawiam serdecznie

    • Reply Anonymous 4 czerwca 2013 at 19:51

      Bardzo byłabym wdzięczna :).
      Również gorąco pozdrawiam.
      Ola

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 20:18

      I nie martw się, córka teraz nie chce rodzeństwa, a za rok da się za nie pokroić:)

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 16:47

      W obecnej sytuacji kompletnie sobie tego nie wyobrażam,ale miejmy nadzieje, że tak będzie:):). Ola

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:24

      podpowiem jak to było u nas w następnej notce:*

  • Reply ~Meg~ 4 czerwca 2013 at 19:10

    Biedna Gaja, ściskam was mocno dziewczyny i wiem dokładnie co czujesz. My w zeszłym roku przez 2 tygodnie jeździliśmy z naszym Antkiem do przychodni i każdy lekarz przepisywał inne leki a Mały wyglądał coraz gorzej. W końcu trafiliśmy do cudownego pediatry, który stwierdził zapalenie płuc. Jak dzień wcześniej lekarz mógł tego nie słyszeć?
    Zawsze teraz boję się jak Mały zachoruję. Też powoli wyrabiam u siebie tę intuicję i wiem kiedy jest lepiej podczas choroby a kiedy zwykłe syropy nie pomogą i działam dalej. Jeźdzę i czekam w kolejce aż upewnię się, że wszystko ok.
    Zawsze teraz powtarzam, że razem ze szkołą rodzenia powinny być kursy medycyny dla przyszłych matek bo czasem wiemy bo musimy wiedzieć lepiej co dolega naszym dzieciom.
    Pozdrawiam was ciepło!

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 20:17

      Ja już przeszłam podobną historię z chłopcami-z tą samą „panią doktor”.3 tygodnie leczenia, co 3 dni zmiana leków.Efekt-antybiotykoterapia zalecona prywatnie dopiero przywróciła im zdrowie.Wtedy obiecywałam sobie, że więcej do niej nie pójdę.I nie poszłam, ale jak pojechałam na doraźną, właśnie ona nas przyjęła:/
      Ja też zawsze odwiedzam lekarzy.Z głupim katarem jadę, by osłuchał-żeby choć do siebie nie mieć pretensji, że cokolwiek zaniedbałam.Nietety to było za mało:/
      A kursy o jakich piszesz przydałyby się bardzo.
      pozdrawiamy:*

  • Reply Mama Żaneta 4 czerwca 2013 at 19:19

    I łza w oku mi się zakręciła z żalu, bo Gajuś taka malutka a już cierpi, już zastrzyki ma… No złość z żalem w sercu. Mnie przeraża to wszystko. Ze swojej przychodni również nie jestem zadowolona. Zawsze leczyliśmy się 2 tygodnie, bo lekarstwa nie pomagały.
    Twoja intuicja rzadko Cię zawodzi, dlatego wiem i czuję, że będzie już lepiej.
    Gaju odpoczywaj i zapominaj o tym co złe. :*:*:*

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:58

      trzymam ją do tych zastrzyków i myśli takie w głowie, że szok…łzy się cisną do oczu, złość przeplata z rozgoryczeniem.Na szczęście widzę poprawę.
      całuję:***

  • Reply wierszokletka 4 czerwca 2013 at 19:25

    Trzymaj się Kochana, Gajusia niech zdrowieje szybciutko, buziaków moc posyłam, bo o lekarzach pisać nie ma sensu więcej, lekarze jacy są, każdy widzi…
    :*******

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:55

      wciąż się łudziłam, że tych złych jest niewielu tak naprawdę:((
      dziękujemy:***

  • Reply Asia 4 czerwca 2013 at 19:44

    Kochana jestem z Wami. U nas gdy Mala miala 3 miesiace odwiedzilismy pogotowie bo Jula bardzo się dusiła :( diagnoza- gardło. Dostala leki i do domu.

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:56

      3 miesiące, jeszcze wcześniej niż u Gai:((

  • Reply mamaka 4 czerwca 2013 at 19:46

    Martus jedyne w tym wszystkim jest to ,że Gajcik odsypia a sen przecież leczy i to bardzo. Zobaczysz do niedzieli będzie dużo, dużo lepiej.Pozdrawiamy serdecznie:)

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:53

      Kasieńko, z tego snu cieszę się ogromnie!Malutka już zachowuje się inaczej.Gaworzy, zaczepia, śmieje się-widać, że zastrzyki stawiają ją na nóżki.
      całuję i myślę:*

  • Reply Asia 4 czerwca 2013 at 19:46

    W poniedzialek kontrol i co Slysze? gardło czyste ale za to ostre zapalenie oskrzeli i automatycznie szpital. Jade na szpital a tam przyjmuje nas TEN sam lekarz który przyjmował nas w sobotę.

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:50

      Asiu to jakaś masakra:((( jeszcze ten sam lekarz…brak słów.Że też musimy się tak nadenerwować, naszukać.
      Dziękuję:*

  • Reply Asia 4 czerwca 2013 at 19:49

    Nie napisze jak go opier…jakie epitety szły bo Okazalo się że przepisał lek który zrobiłby szkodę mojej córce :( wielką szkodę :( ponad Tydzien lezenia w szpitalu, kropluwki, zastrzyki , bol i strach. Masakra.

    • Reply ma~ 4 czerwca 2013 at 19:51

      domyślam się…ja też nie napiszę, jak wyglądało moje wtargnięcie do przychodni dzisiaj…
      Boże, aż nie chcę myśleć, co czułaś….konowały pieprzone.

  • Reply Asia 4 czerwca 2013 at 19:56

    A gdy miala 7 miesiecy byla leczona tez na zapalenie oskrzelí. W nocy silna goraczka, drgawki. Dzwonie po karetke, w tym czasie moja Corka nie kontaktuje, na bezdechu, piana z ust, fioletowa. W koncu jest karetka, wchodza czuby, rozsiadaja sie w fotelu i tekst: czy ubezpieczenie jest? wiek dziecka? Imie dziecka. Prosze dowod osobisty. Milion pytan. Znow nie wytrzymalam. opierd… i pozniej gnali 40 km na sygnale bo sami sie przestraszyli. A to byla okropna zima i lodowisko na ulicy.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:40

      matko, ile przeszłyście!!!
      przypomina to trochę wypytywanie rodzącej z niemijającymi skurczami o dane do papierków:/
      ściskam:*

    • Reply ania 5 czerwca 2013 at 09:22

      O wlasnie ja wymiotowalam na lewo i prawo,bole takie ze myslalam ze umre a ta kazala mi sie skupic i wypelniac cala papierologie do porodu.Mowiac dosadnie narzygalam jej pod biurko!Maasakra

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:23

      dobrze jej tak:))
      chociaż tyle.

  • Reply Gizanka 4 czerwca 2013 at 20:09

    Leczcie się kochane i niech Gaja szybko wraca do zdrowia.

    Kiedy moja Ala (5 miesięcy) w wieku 2 miesięcy nie przybierała na wadze i była cieniem niemowlaka. Wmawiano mi że mam za chude mleko kiedy ja wiedziałam, że mała ma alergię na laktozę jak ja w jej wieku. Kiedy wybłagałam skierowanie do alergologa w trybie pilnym, szanowny alergolog w Szpitalu Dziecięcym uraczył mnie takim tekstem: „Jak dziecko nie umiera to nie jest to pilny przypadek”.
    Po tym nic mnie nie zaskoczy. Większość lekarzy to banda gnojków, którzy tylko chcą się nachapać.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:33

      nietolerancję laktozy przeszłam z Nelusią, wiem o czym piszesz…
      a ten tekst-Boże, jak taka osoba ma nieść pomoc???chamstwo, znieczulica i pokazywanie swej wątpliwej wyższości.
      Niestety po swoich doświadczeniach, zgadzam się z Tobą.
      dziękuję:*

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:15

      Ja idąc do lekarza, by potwierdzić ciążę usłyszałam „no zarodek jest, ale to że serce bije, nie oznacza, ze nie przestanie, zapraszam za dwa tyg, najwyżej będziemy usuwać”. Lekarz państwowy, na NFZ. Od tego momentu lecze się tylko prywatnie.

      Pozdrawiam

      Stała Czyteiczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:20

      no tak, przecież to „tylko”zarodek.
      Ja nie mogę, przecież aż chce się stanąć i krzyczeć!
      My też szukamy prywatnej pomocy, teraz na doraźną pojechałam, bo w niedzielę nie było naszej lekarki.Ale ciąze, badania, stomatolog-wszystko prywatnie.Na jaką cholerę płaci się składki zdrowotne?

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:26

      No właśnie….mam jeszcze jeden przykład, sytuacja z wczorajszego dnia. Naszej pediatrze nie podobało się ucho, po antybiotyku, nie wyleczylo się całkiem po zapaleniu. Mówi, ze trzeba do laryngologa. Wiec jadę z synem, idę do rejestracji, proszę, błagam, mowie, ze chce by tylko w ucho zagladnal, tak jak prosiła pediatra a tu słyszę, ze termin jest na lipiec. Nie wytrzymałam i powiedziałam, ze do tego czasu mój syn może ogluchnac….

      Pozdrawiam
      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 09:05

      Terminy-kolejny temat rzeka.Masakra-lipiec, a mamy początek czerwca:/
      Mój najstarszy miał termin na wycięcie migdalków-PÓŁ ROKU! a że dusił się nocami, wycięli prywatnie.Na drugi dzień! koszt? 10 lat temu tysiąc zł.Tak się leczy w Polsce.

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 09:36

      Dlatego dobrze, ze mój ojciec przypomniał sobie, ze zna jednego. Wiec w te pędy do niego pojechałam. Nic złego się nie dzieje,ale trzeba było sprawdzić. Dlatego składki mijają się z celem… Prawie 5 lat nic z nich nie mam, wiec…

      Pozdrawiam
      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:22

      wiele razy mówiłam, że powinniśmy mieć prawo wyboru.Tylko, że wtedy mało kto by płacił…

  • Reply Breed 4 czerwca 2013 at 20:15

    Zdrówka dla maleństwa :*
    My tez jesteśmy po serii zastrzyków, też nie było trafne rozpoznanie… też olano nas… też mam żal.. i podpisuję się obiema rękami pod tym co piszesz o tych konowałach…
    o tym powstała notka jak nas potraktowana w szpitalu…
    ja też mam to szczęście że mam świetnego pediatrę ale niestety prywatnie… no i kawałek drogi…
    trzymaj się dzielnie i jeszcze raz zdrówka dla maleństwa :**

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:31

      o złym traktowaniu w szpitalach notki by zabrakło, by opisać…tu nadal jesteśmy daleko w tyle.My też musimy dojechać do lekarza, niestety…to często największa przeszkoda.
      z chęcią przeczytam Wasze doświadczenia.
      pozdrawiam i dziękuję:**

  • Reply Natalia Król 4 czerwca 2013 at 20:23

    Boże aż ściska za serce biedna Gajunia ile ona musiała się przez nich wycierpieć :( co do lekarzy nie będę się dużo wypowiadać powiem tyle ze oni lubią ciągnąć kasę może nikt nie przyzna mi racji ale taka jest prawda :( Moja mama umarła z winy lekarza bo twierdził ze to osłabienie a była to białaczka i tak rok czasu jej gadali ze nic się nie dzieje ze wszystko jest w normie gdy poszła prywatnie lekarz powiedział ze to nie osłabienie tylko białaczka 6 mies po tym zmarła żeby wcześniej się dowiedziała może by żyła..Nie ma już dobrych lekarzy a jeśli taki się znajdzie lekarz od serca to rzadkość..Życzę zdrówka dla córci..Natalia

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:28

      dobry lekarz-niech się ceni.Uczył się latami (każdy z nas mógł), więc z chęcią zapłacę za pomoc moim dzieciom.Ale gdy wyrzuca się kasę na konowałów, to już inna historia….
      bardzo współczuję z powodu śmierci mamy….wiele przeszłas:(
      dziękuję i pozdrawiam

  • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 05:43

    Marto, zacznę od tego by życzyć maleństwu dużo dużo zdrówka…

    Na temat lekarzy przestałam się dobrze wyrażać, gdy po porodzie przychodzili oglądać moje dziecko, i choć mówiłam, że coś jest nie tak to tego nie zauważali… aż w kocu trafiłam do cudownej Pani pediatry, który naprawdę bardzo długo badała mojego syna po czym stwierdziła, że powinnismy pilnie skontaktować się z neurologiem, ponieważ podejrzewa zespół napięcia mięśniowego.. stracvh łzy, szybko reakcja, półroczna rehabilitacja i dzięki temu mój synek chodzi, jest zdrowym dzieckiem… a co gdyby zabrakło fachowej opieki?? nawet boję się myśleć…

    pozdrawiam Was ciepło i życzę zdrówka i siły :)

    Ewelina

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:25

      dziękuję:*
      ja podobną sytuację miałam z Gajką, gdy po porodzie zamiast spać lub szukać piersi, ta krzyczała, dławiła się i charczała.Na moje wołania, odpowiadano mi, że to resztki wód płodowych.Na kolejne-z łaską ponownie dziecko odśluzowali.Gdy na nic to się zdało, a mi nadal zachowanie Małej się nie podobało, zażądałam lekarza.W efekcie dziecko spędziło pierwsze godziny i pierwszą noc pod tlenem w inkubatorze, bo z racji wcześniactwa miało problemy z oddychaniem.
      trzeba wszystkiego pilnować, taka prawda.
      pozdrawiamy cieplutko:*

  • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 06:05

    Rozumiem, że tym razem komentarze mają być nagonką na lekarzy… Nie zgadzam się z tym to komentarz usunięty. Marto, rozczarowałaś mnie….

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:15

      nigdy nie usuwam komentarzy czytelników.Jaki komentarz?
      nie rozumiem Twojego oskarżenia, ani tym bardziej zdania o rozczarowaniu.Trudno, żeby dobrze wypowiadać się o lekarzach, którzy mają w tyłku maleńkie dzieci.Poza tym zauważ, że dobrego lekarza wychwalam [pod niebiosa, o jakiej nagonce piszesz?

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:18

      I jeszcze jedno, ślad po usuniętym komentarzu jest nadal widoczny, z podpisem iż autor go usunął.Zanim bezpodstawnie komuś nawrzucasz, najpierw sprawdź jak to działa.

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 07:37

      anonimie żeby usunąć komentarz, musi on być.Tu nie widać, by coś zniknęło.
      Poza tym z czym masz się nie zgadzać???z tym, że gani się konowałów? z tym, że niemowlę musi wybrać bolesne zastrzyki, bo „cudowni”lekarze oglądając dziecko co drugi dzień, przez trzy tygodnie nic nie zauważyli??? ciekawe co by było, gdyby to ciebie w dupę kłuli???bo dzieci chyba nie masz, skoro dziwi cię rozżalenie autorki.
      rozumu dziewczyno!
      Ola mama Mai

  • Reply Nefrytowe Zwierciadło 5 czerwca 2013 at 06:30

    Kochana najważniejsze, że już jest lepiej.
    A wspomnienie o tej lekarce wyrzuć z głowy. Nie warto! Po co jakiś babsztyl będzie Ci myśli zaprzątał?
    No, chyba, że jakieś vodoo odprawisz co by jej język usechł, czy coś :)

    O jednej Pani Doktor z PT słyszałam dużo dobrego, nazwiska nie pamiętam, ale w szpitalu pracuje i przyjmuje gdzieś na obrzeżach PT.
    Chwalą ją moje siostry cioteczne, które od kilku lat tylko u niej leczą dzieci.

    Pozdrawiam i dużo zdróweczka dla Gajuni!

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 07:20

      dokładnie, wyrzucam daleko!A praktyki vodoo, kto wie?:P
      na obrzeżach to albo moja Pani Doktor, albo dr Haze- z tych mi znanych.
      buziaki:*

  • Reply kasia z dzieciakami 5 czerwca 2013 at 07:49

    Kurcze aż łzy się do oczy cisną, że przez takich pediatrów Gajunia musiała tak cierpieć…:/ Na szczęście jest jeszcze paru wspaniałych lekarzy.
    Zdrowiej Gajuniu teraz będzie już tylko lepiej malutka:):*

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:03

      tak, Kasiu całe w tym szczęście, że znaleźliśmy LEKARZA.
      dziękuję, pozdrawiamy:***

  • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 08:17

    Ja niestety mam uraz do lekarzy przyjmujących prywatnie. Trafiłam na takich, że szkoda pisać.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:24

      oczywiście masz rację-wiedza lekarza nie ma się stąd, że przyjmuje prywatnie.Ja po prostu nie mam wyboru, u nas Ci z przychodni-szkoda gadać.Natomiast „lekarka”, która najwięcej szkody zrobiła, również praktykuje prywatnie w sąsiednim mieście.Trzeba po prostu znaleźć DOBREGO lekarza, nie zależnie czy prywatnie czy na NFZ.

  • Reply Noelka 5 czerwca 2013 at 08:26

    I co? Wystarczyło tylko się przyłożyć i dokładnie zbadać, trochę serca włożyć, żeby uniknąć cierpienia dziecka. Ech ;-/

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 08:29

      Nie inaczej Natusia…

    • Reply Noelka 5 czerwca 2013 at 08:30

      A do której to się piszę i rozrabia, he?! :p

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 09:02

      łojoj! nie pytaj:D

    • Reply Noelka 5 czerwca 2013 at 09:37

      Jakoś ostatnio jestem mało rozrywkowa, ale jak dojdę do siebie, to będę z wami zagajać :D

      PS Napisz do mnie na gg czasem :P

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:20

      a co to?skapcaniałaś?:))
      jak zaglądam, to Ciebie tak nie ma…

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 08:29

      Toć pisz na komórkę i będę raz dwa!

  • Reply Amisha 5 czerwca 2013 at 09:28

    Współczuję. Wy naprawdę za dużo chorujecie Biedaki moje… Jedyne co mogę, to Was wirtualnie uściskać i życzyć zdrowia. By poszukiwanie lekarzy było zbędne!

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:17

      pewnie, że za dużo.Jedno dziecię coś złapie i od razu szpital….gdzie te czasy, gdy chwaliłam się, że chłopcy mi wcale nie chorują???
      uściski:*

  • Reply Marta W 5 czerwca 2013 at 10:45

    Podpisuję się wszystkimi kończynami-nie ma dobrych lekarzy w przychodniach, w całej Polsce, a ci prywatni? Też nie zawsze dobrzy, ale w większości lepsi. U nas przez 4miesiące od urodzenia Elizy pediatra z przychodni stwierdziła u Niej wszystko-poza właściwą diagnozą! Dziecko nie przybierało na wadze praktycznie w ogóle. Miała więc alergie, anemie, itd itd. Oprócz przychodni, chodziliśmy/jeździliśmy z Nią prywatnie i też nic. W końcu właśnie prywatnie trafiliśmy na panią doktor gastroenterolog… Zleciła badania, po których okazało się, że Mała ma zapalenie wątroby… Wspomnę tylko, że zanim do Niej trafiliśmy leżeliśmy dwa razy w szpitalu wysłani przez pediatrę i mimo robionych badań w wyniku wątroby i tychże złych enzymów, nikt się nie przejął, bo podobno dzieci mogą mieć podwyższone… Ale nie aż tak, jak miała Eliza. Dziecko było na wykończeniu. Miesiąc w szpitalu, non stop pod kroplówką i te 4miesiące przed zmieniły mnie i moje podejście do wielu spraw na zawsze. Nie wierzę już żadnemu lekarzowi do końca. Niestety.

    • Reply Marta W 5 czerwca 2013 at 10:57

      Zapomniałam napisać o najważniejszym. To, że w ogóle Elizę właściwie zdiagnozowana, to tylko i wyłącznie nasza zasługa, bo nie odpuściliśmy, wiedziałam i czułam, że jest chora mimo, że potem każdy wmawiał mi, że taka Jej uroda z tym przybieraniem, że po prostu będzie drobna, że ja przecież też nie jestem gruba itd… W końcu przestałam Ją karmić z piersi i zaczęłam ściągać mleko do butelki, żeby sprawdzić ile wypija… W wieku 4miesięcy nie wypijała więcej niż 20-30ml, mimo, że butelka to nie była dla Niej coś nowego i taka mała ilość wypijanego mleka, nie byłą wyrazem buntu, że nie pierś. Kiedy słyszałam, że przesadza, nóż mi się w kieszeni otwierał. Niestety miałam rację-była chora i to bardzo, bardzo poważnie.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:16

      Marto, przeczytałam Twoje wpisy i łzy pociekły mi ciurkiem.Nawet nie wyobrażam sobie co czułaś.Biedna Eliza, tyle wycierpiała…to strasznie smutne.
      I te teksty, że przesadzasz…jak może mówić o przesadzie w takiej sytuacji???
      na szczęście intuicja Cię nie zawiodła i pomogłaś córeczce.
      zdrówka Wam życzę:***

  • Reply Agata 5 czerwca 2013 at 12:39

    Ech, az zal czytac… Biedna Gajunia! Ciesze sie, ze przynajmniej ziagnoza postawiona i mala jest w koncu wlasciwie leczona! Szkoda tylko, ze przez niekompetentnych lekarzy skonczylo sie na zastrzykach…
    Znam ta paralizujaca troske o dziecko z zeszlej zimy. Bi miala trzeci dzien goraczke 41 stopni, leciala przez rece, klinika zamknieta bo weekend, a lekarz z telefonicznej infolini stwierdza, ze nie ma potrzeby, zeby jechac na pogotowie, zbijac goraczke i czekac do poniedzialku! Przyznaje, ze poczekalam, tylko dlatego, ze przy zbitej goraczce Bi rzeczywiscie troche odzywala. Ale w poniedzialek nasza pani doktor natychmiast wyslala nas na kompleksowe badania w szpitalu. Wymeczyli Bi strasznie ale i tak nic nie znalezli i wywnioskowali, ze to jakis wirus. Rzeczywiscie po nastepnych 3 dniach samo przeszlo, ale co sie najadlam strachu to moje…
    A co do wysluchania zapalenia oskrzeli, to podobno nie zawsze sie da. Moj M. mial je zima, a osluchowo byl czysty. Tylko, ze nasz lekarz kiedy uslyszal, ze kaszle juz 3 tygodnie, natychmiast wypisal skierowanie na przeswietlenie i ono pokazalo zapalenie oskrzeli. I to dla doroslego faceta! Nie rozumiem czemu u Ciebie lekarka z przychodni nie mogla wypisac takiego skierowania dla Gajuni, skoro matka mowi, ze dziecko ciagle kaszle… :(

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:13

      tak, ja też się cieszę, że w końcu jest leczona.Każda z nas chyba ma podobne historie za sobą, smutne to…
      Jeśli nawet nie wykryli stetoskopem, to tak jak napisałaś-trzytygodniowy kaszel powinien dać do myslenia.Dziecko na każdej wizycie miało napad kaszlu.
      buziaki:*

  • Reply karro31 5 czerwca 2013 at 13:59

    Brak słów na niektórych lekarzy. Współczuje Wam, wiem co to znaczy gdy dziecko się czuje tak strasznie, że podają zastrzyki. Nawet gdyby Gaja musiała dostawać sterydy wziewnie to sie nie zamartwiaj, że sterydy. Wziewne nie zrobią takiej szkody, tylko buźkę trzeba koniecznie umyć po nich i wypłukać. A poprawa będzie od razu słyszalna. Może jednak pomogą zastrzyki i Gaja już dzisiaj czuje sie lepiej, życzę jej zdrówka.

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:11

      dziękuję za rady-nie podawałam dzieciom sterydówm więc każda rada jest dla mnie cenna.
      pozdrawiam ciepło:*

  • Reply Asia 5 czerwca 2013 at 16:06

    Jak Gajunia? Jak sie czuje?

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 17:33

      Asiu, dziękuję.O niebo lepiej.Smarczy jeszcze na potęgę, ale kaszel ustąpił…ufff

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 18:17

      Marto mam coś doskonałego na katar, lek ziołowy, który czyni cuda. Sinupret się nazywa.

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:09

      dziękuję, stosowałam kiedyś u Najstarszego:)

  • Reply Natalijka 5 czerwca 2013 at 17:58

    Bardzo się cieszę że jest diagnoza i że jest lepiej! w razie czego nie bój się absolutnie tych sterydowych inhalacji- sterydy podawane drogą wziewną nie mają skutków ubocznych, są łagodniejsze dla organizmu niż antybiotyk, a bardzo skutecznie rozszerzaja oskrzela i pomagają wykasłać to co zalega. nas parę razy wyprowadziły z zapalenia oskrzeli bez antybiotyku.
    my mamy prywatną panią doktor pediatrę-pulmonolog-alergolog. dopóki do niej nie trafiliśmy mieliśmy krzyż pański, bo dzieci mają nietypowe objawy osłuchowe (taka uroda- nawdrażliwość oskrzeli na infekcje) i albo byliśmy zbywani, albo kierowani do szpitala gdzie wmawiano nam astmę.
    fatalnych doświadczeń z lekarzami mamy niestety mnóstwo. komentarza by brakło.
    zdrowiejcie!

    • Reply Anonymous 5 czerwca 2013 at 21:40

      No więc właśnie.. od tych leków wziewnych przy ostrej infekcji układu oddechowego (krtań, oskrzela) powinno się zacząć u takiego i nie tylko takiego malca, bo steryd to lek przeciwzapalny. Jestem niemal pewna, ze by wystarczył. Do tego inhalacje z soli na katarek.. Domięśniowe ładowanie antybiotyku i straszenie, że może skończyć się na inhalacjach- to jest dopiero nieporozumienie wg mnie.. U dzieci takie infekcje to w głównej mierze sprawa wirusowa. Ta lekarka na prawdę nie ma patentu na wiedzę:] Poszła po prostu na całość. Na wyrost.. Wybacz. Życzę zdrowia.

      Hania

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:04

      Haniu, to nie było straszenie inhalacjami, ja po prostu nie chciałabym kolejnych leków i może źle sprecyzowałam.Nie zgodzę się z Twoją opinią-owszem lekarka nie ma patentu na wiedzę, ale jej renoma skądś się jednak wzięła. Za wiele widziałam chorób i uwierz, sama poprosiłabym o te zastrzyki, żeby tylko pomóc córce.Mała nie miała przerwy w kaszlu, nie miała siły trzymać główki w pionie, przelewała się przez ręce.Dziecko chorowało 3 tygodnie.Wystarczy.Ryzykowanie, że kolejna „łagodniejsza”metoda wystarczy to ponad nasze siły.Nie widziałaś dziecka, naprawdę nie wiesz, jak bardzo źle to wyglądało.Cieszę się z pójścia na całość lekarki, dzięki temu moja córka zaczęła znów kontaktować, uśmiechać się, zdrowieć…
      Dziękujemy za życzenia
      pozdrawiam

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:08

      Natalijko dziękuję za komentarz.Nie, nie boję się tych sterydów, wolałabym tylko, by nie były potrzebne.
      Cieszę się, że macie super opiekę, to szczęście.
      Pozdrawiam cieplutko:*

  • Reply Madeleine 5 czerwca 2013 at 18:44

    Mam nadzieję, że lepiej już dzisiaj się czujecie!!!:***

    • Reply ma~ 5 czerwca 2013 at 23:05

      oj tak, jest znacznie lepiej:***

    Leave a Reply