dialogi, Dzieci, Rodzice

zgniłe ananasy…

29 sierpnia 2013

Nieuchronnie zbliża się jesień. Niby jeszcze całkiem ciepło, ale jak zawieje….klękajcie narody! Nie potrafię ubrać dzieci.Zakładam t-shirty, za chwilę biegnę z bluzami. Wkładam bluzy, mam wrażenie, że się pocą. O matko! Nie chcę jeszcze jesieni! Od paru dni Gaja pociąga noskiem. Dziwne, bo wyłącznie po przebudzeniu. Innych objawów chorobowych brak. Zadzwoniłam do lekarki, wolę się upewnić…jutro po południu zrobimy sobie wycieczkę.Pani doktor stwierdziła, że przy tych zmiennych pogodach o przeziębienie nie trudno. Zamykamy rozdział spania na dworku. Przynajmniej na razie. Szczepienie się opóźni znowu, ech…Chłopaki rozrabiają, aż głowa boli. Ki diabeł w nich wstąpił, nie wiem. Mają takie pomysły, że, gdy słyszę płacz, boję się wyjrzeć na podwórko. Tak jak wczoraj, gdy to po namowach brata Franek wdrapał się na murek przy schodach i z niego skoczył.Wysokość była znaczna, ból nóg po skoku sparaliżował i jego i nas. Na szczęście skończyło się na nadwyrężeniu. Zła byłam niemiłosiernie, Tosiek dostał karę. Oczywiście powiedziałam im, czym takie wyczyny mogą się skończyć, ale czy to poskutkuje? głowy sobie uciąć nie dam. I jeszcze ten tekst Tośka: „popatrz, a myśleliśmy, że da radę”. Ci co znają chłopców wiedzą, że bardziej strachliwy jest starszy i na wszelkie ekstrema posyła brata. A młodszy jak to cielę malowane ślepo wykonuje wszelakie polecenia. Oczywiście te, które uzna za ciekawe i nęcące. Na nasze i swoje nieszczęście nęci go najbardziej to, co jest mało rozsądne i totalnie niebezpieczne. Gdyby ktoś posłuchał mnie wczoraj, złapałby się za głowę. Bo, gdy rugałam Tośka, obiecałam mu, że jak jeszcze raz namówi do takich wyczynów Franka, osobiście dopilnuję, by wykonał je jako następny. Tak, czasem używam straszaka. On bojaźliwy, toteż to czasem najlepsza metoda. Mało pedagogiczne? no, trudno. Lepsze to, niż połamane kończyny.
Poza „wspaniałymi” zabawami, chłopcy jak na komendę dostają codziennej głupawki. Śmieją się wtedy dosłownie ze wszystkiego. Przestać naprawdę nie mogą. Dostają ze śmiechu czkawki, łzy ciekną po polikach, a próby jakiegokolwiek uciszenia (głupawka jak na zawołanie przychodzi w porze usypiania sióstr), powodują mega parskanie i dławienie, co z kolei jest powodem do kolejnej głupawki, tym razem spowodowanej tłumieniem śmiechu. Wczoraj po kilkunastu przywoływaniach do zachowania szeroko pojętej ciszy, wystawiłam koleżków na taras. Myślicie, że pomogło? a skąd! dopiero się zaczęło! Byłam pewna, że zechcą wejść do domu, bo przecież nie lubią ciemności w domu.Taaa, jasne. Ciemność na dworze okazała się kompletnie nie straszna, a bieganie po zmroku dookoła domu, to nie było to, czego się spodziewałam. Nic to, mam dwóch nicponi i sposobu na nich nie ma. A jak jest, to ja go nie znam.
Tosiek obiecuje, że wyrosną z wiekiem, ale czy ja wiem :)

I wieczorna usypianka w wersji Antka:
„aaa kotki dwa, szare bure i ponure
nic nie będą robiły, bo już dawno pogniły”

i dopowiedź Franka:
– i śmiejdzom!

amen.

 

Podobne wpisy

28 komentarzy

  • Reply Asia 29 sierpnia 2013 at 08:03

    Z tym ubieraniem Młodej mam dokladnie to samo. . . nie wiadomo jak ubierac. . . szok totalny. A chłopaki to niczym kaskaderzy :) Ich tekstów osobiście bym posluchała :)

  • Reply darusia 29 sierpnia 2013 at 08:06

    OMG ;) jak przeczytalam ta usypianke to mialam przed oczami moje dwie cory.:D

  • Reply Noelka 29 sierpnia 2013 at 08:12

    E tam, niepedagogiczne! Będzie przestroga! Przecież zaburzeń psychicznych się nie nabawi a zapamięta, że skok z murku jest be.
    A kołysanka: hihihiih mega:D

  • Reply Magda 29 sierpnia 2013 at 08:17

    Wiem, że to nie do śmiechu ale się uśmiałam :) No i kołysanka the best :)
    Ps. Ja na jesień czekam, bo uwielbiam, chociaż racja z tym wiatrem to przegięcie. U nas to samo z ubieraniem, ciągle ją rozbieram i ubieram. Końca nie widać przez tę pogodę.

  • Reply Anonymous 29 sierpnia 2013 at 08:26

    chcemy relacji ze chrztu całuję Kaś

  • Reply wierszokletka 29 sierpnia 2013 at 08:26

    Może i urwisy, ale jakie kochane! Czasem trzeba na takich podstępu użyć, nie ma innej opcji :D Mówię Ci, Marta, kiedyś napiszę coś z Tośkiem! i to będzie HIT! :P Buziaki :*******

  • Reply Stokrotka 29 sierpnia 2013 at 08:30

    :)

  • Reply hebamme 29 sierpnia 2013 at 08:41

    jeeejcia kiedy mój będzie tak urwisował :D

  • Reply Andzia Smoczyca 29 sierpnia 2013 at 08:59

    Martuś po Twoich opowieściach włos mi na głowie staje i czarne wizje mam do tego na jakich rozrabiaków moi chłopcy wyrosną…. A Twoi oczywiście jak zawsze przekochani są mimo że rozrabiają :)

  • Reply Amisha 29 sierpnia 2013 at 09:20

    Ha ha, kołysanka z puentą Frania – boska!

    Z tym ubieraniem teraz oczywiście mamy podobnie. Harce chłopięce i branie przykładu przez młodszego ze starszego – też znamy ;). Maksi wręcz dosłownie małpuje Olego. Z fotograficzną dokładnością. Różnica taka, że Olek nie posyła małego na eksperymenty. Może z wiekiem zacznie… Niedawno Olu skoczył ze schodów a mały wiadomo – za nim. Były to 2 stopnie, miał okulary słoneczne na buzi i rozciął nimi pięknie czoło. Ryczał. Olek dostał reprymendę, by nie robił takich rzeczy przy małym. I miał potem wyrzuty sumienia pół dnia… On taki miękki jest i troskliwy właśnie i tłumaczył się ze łzami i małego pocieszał.

    U nas w P. całe wakacje jest granda dzieci (moje i rodzeństwa) – ganianie po dworze do północy to norma, ale już koniec tego… Szkoła, przedszkola, rozstania… Buziaczki dla Was!

  • Reply mamaka 29 sierpnia 2013 at 09:39

    Matko ale szczęście,ze Frankowi nic się nie stało…ale jeśli takie przestrogi działają na Tosia to całe szczęście.A kołysanka …usmiałam się do łez ja Ci:)))

  • Reply Anonymous 29 sierpnia 2013 at 11:05

    Dzieki Bogu znowu jestescie, brakowalo mi kolejnych wpisow i to bardzo ! Kurcze jak to czlowiek od bloga moze sie uzaleznic :) :) :) Chlopaki,rozrabiaki ,slodziaki- wspaniali sa. Przynajmniej maja cudne pelne wrazen dziecinstwo- oj bedzie co wspominac za kilka lat. Boze uchowaj by tylko te ich zabawy zawsze dobrze sie konczyly ! Pozdrowienia Iza z RO

  • Reply Anonymous 29 sierpnia 2013 at 12:19

    hahahahhaha kołysanka powaliła mnie na łopatki, skąd Tosiowi taki pomysł w głowie siedział ?
    pozdrawiam Alicja

  • Reply -klara 29 sierpnia 2013 at 12:55

    Nareszcie jesteście!! Nareszcie! Tęskniłam, no przyznaje się bez bicia i mam Was niedosyt! :-)
    Cieszę się okropnie że wróciłaś do pisania i niech no odtapiają tego laptopa bo zdjęć też spargniona jestem :))))
    Tosio wzorowy starszy brat :-D gdzie sam nie pójdzie tam Franka pośle :P
    buziaki wielgachne:)

    ps. sprawdź spam, zdaje się że tam wsiąkł mój komentarz do ostatniej notki przed przerwą. :)

  • Reply -klara 29 sierpnia 2013 at 12:56

    Oj .. i chyba znowu wsiąkł komentarz – w skrócie – tęskniłam i się cieszę jak nie wiem że jesteście :-))) !

  • Reply AgaMamaDusi 29 sierpnia 2013 at 13:03

    Świetna wersja kołysanki ;)

  • Reply Nikki 29 sierpnia 2013 at 13:42

    :D

  • Reply Agata 29 sierpnia 2013 at 14:01

    Kolysanka lepsza niz oryginalna wersja! :)
    Jednak chlopcy to urodzone lobuziaki, az sie boje co bedzie jak Nik podrosnie. Bo narazie jest moja kochana kluseczka do przytulaskow. :)
    A co do usypiania, jak ja probuje uspic malego, to Bi jakby czekala na ten moment, zeby zaczac dzikie skakanie po kanapie, wlaczanie wszystkich mozliwych grajacych zabawek, albo akurat wtedy musi co 5 minut isc siku, co oczywiscie oznajmia GROMKIM glosem… :)

  • Reply Bluemountain 29 sierpnia 2013 at 14:16

    już niedługo Anielka z Gają będą rozrabiać, a podobno teraz dziewczynki są dużo gorsze :D

  • Reply D. 29 sierpnia 2013 at 14:58

    Też mnie ta pogoda irytuje, bo jeszcze jak Kacpra ubieram bez problemu to z Emką mam większy bo już kompletnie nie wiem czy jej nie będzie za zimno albo za ciepło..
    Ja mam w domu tylko jednego takiego urwisa a ręce czasami opadają mi do samej ziemi jak coś wymyśli.
    Ostatnio rozwiązywał z babcią jakieś zagadki była mapa Polski i trzeba było miasta zaznaczyć, więc babcia mu tłumaczy, że tu jest Kraków tu Warszawa a Kacper pokazuje następny punkt i mówi ” a tu jest szmateks i tam chodzą kobiety”

  • Reply Martyś_Zuzia 29 sierpnia 2013 at 15:45

    Uwielbiam ich, pomimo tych czyhających niebezpieczeństw podczas ich zabaw. Po prostu muszą sami wszystkiego spróbować i dostać nauczkę na własnej skórze – w końcu wyrosną, jak to Tosio obiecuje! Są świetni i zazdroszczę im tego, że mają siebie z tak niewielką różnicą wiekową. Gaja i Anielka będą pewnie podobnie broić, z tym, że – mam nadzieję – trochę bardziej rozważnie, jak to na dziewczynki przystało ;)

  • Reply Magdalena Burek 29 sierpnia 2013 at 16:15

    Urwisy nie ma co, ale jak ich nie kochać:)) Mają pomysły,że hoho,ale bez kompana do zabawy byłoby nudno:) To musiało śmiesznie wyglądać jak tak latali dookoła domu;pp. Pogoda mnie też wykańcza, rano się dzisiaj ubrałam w krótki rękawek,poszłam pozałatwiać sprawy wychodzę, a tam pada, a ja ani żakietu sobie nie wzięłam;/Pozdrowionka dla wszystkich:*:*

  • Reply margol1985 29 sierpnia 2013 at 17:27

    Przypominają mi moich bratanków jak byli mali, dokładnie tacy sami:) Ale właśnie, jak ich nie kochać? Tosiek ma racje, wyrosną, bo nasi wyrośli:) Więc życzę wam cierpliwości i aby chłopcy mieli mniej szalonych pomysłów:D Buźka:*

  • Reply Mama Ka 29 sierpnia 2013 at 17:57

    Z taką gromadką to zawsze u Was wesoło – czasem aż zazdroszczę :)

  • Reply Paula B 29 sierpnia 2013 at 18:18

    Ty się dziwisz, że Cię koszmary męczą! ja się nie dziwię, po takiej usypiance…!!! :)))))))))))))))

  • Reply Kaczka Czka 29 sierpnia 2013 at 19:51

    Urwisy :) Pierwsze skojarzenie- „satyra w za krótkich portkach” ;)

  • Reply Anonymous 29 sierpnia 2013 at 21:08

    He he, skąd ja to znam. Mam 2 córeczki 4 i 2 latka. 4-latka baaardzo bojaźliwa, w związku z tym wszystkie „głupie” pomysły każe realizować młodszej siostrze, która ślepo wszystko wykonuje….Ja już prawie calkiem siwa, ocieram się o zawał serca i boje się co jeszcze wymyślą…Mała wiecznie poobijana, nogi pozdzierane, a większa wiecznie niewinna;-) A musisz wziąść pod uwagę, że niedługo Anielka i Gaja mogą zawrzeć drugi taki sam pakt:-) Pozdrawiam! Mama Zuzi i Gabrysi:-)

  • Reply Anonymous 30 sierpnia 2013 at 11:06

    Pedagogicznie jak najbardziej! :) Bo ‚obrazowo’… w jego główce nie pojawił się sygnał ‚zrobiłem źle, dostanę karę i potem znów mogę coś wymyślić’ tylko ‚kurka wodna! Mama jest cwańsza niż ja! Będzie mi wymyślała ‚zadania’ których się boję… lepiej odpuszczę posyłania brata na te odważne misje [na jakiś czas ;))] a następnym razem przy głupawce – wysłać Tośka na taras… sam nie będzie taki odważny… a Franio bez towarzystwa też pewnie nie będzie się chichrał ;))

  • Leave a Reply