Dzieci, moda dziecięca, Rodzice

zdrowie, najlepsze co mamy.

18 października 2014

Jeśli mówiłam kiedyś, że wiem co to niewyspanie, to bredziłam, wybaczcie ;)
Choroba, która opanowała moją rodzinę, pokazała mi, że kobieta może nie spać wcale.
Serio po nieprzespaniu pełnych, trzech dób, z wyczerpania nie mogłam zasnąć czwartej.
I nie, nie leżakowałam sobie pod kocykiem, a biegałam za pawiem. I to nie tylko swoim.
Tak nas zmasakrowało tego tygodnia, że ciężko nawet opisać.
Najgorzej zniosła to Gaja. Biedaczek mój malutki całą noc zwracał, a ja nie nadążałam ze zmianami pościeli, piżamek…jak sama do Niej dołączyłam, to był to już prawdziwy meksyk. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak jest silna. Za dnia biegała jakby nigdy nic, podczas gdy ja noc i dzień, byłam ledwo żywa.
Bolą kości, ciało i te torsje wyrywające płuca..Starsze dzieci piły małymi łyczkami elektrolity, ja z nimi, a Gaja odmawiała wszystkiego, poza piersią, którą dzięki bogu nadal ssie, inaczej na bank skończyłybyśmy na oddziale, z powodu odwodnienia.
Niech mi ktoś jeszcze zarzuci, że za długo karmię – pogryzę.
To były okropnie ciężkie dni. Dla całej rodziny. Lubomir nie wyszedł jeszcze z przeziębienia, gdy dopadła Go jelitówka. Wymęczony, z zaległościami w szkole, ma naprawdę dość. Antek i Franek w sumie znieśli ten cały czas nieźle, za to Gajuszka jak pisałam…ciężko było nawet na Nią patrzeć….biedulka mała – bała się wymiotów, bolało Ją już zszarpane gardełko, brzuszek….całe noce tuliłam i uspokajałam….dobrze, że chłopcy mieli noce częściowo przespane, bo serio, nie wiem jak miałabym wybrać, które uspokajać najpierw.
A Anielka? nie uwierzycie! Ten mały czort uchował się w jednym kawałku! ;)
Nic nie robił sobie z naszych niedyspozycji, zdrów i pełen werwy łobuziak.
Silna kobitka! Chciałoby się rzec, po mamie – ale mamy siła wylądowała tym razem w sedesie. Razy sto.

Dziś pierwsza noc i pierwszy dzień bez żadnych nocnych prań, ani ganiania z prędkością światła, ku toalecie.
I wiecie co? uczucie ulgi jest najlepszym uczuciem na świecie. Przynajmniej na tą chwilę :)

Teraz dzieci spokojnie usnęły, ja doprowadziłam dom i siebie do porządku, mam zamiar nadrobić zaległości laptopowe, i tylko tak żal mi weekendu, który mieliśmy spędzić w otoczeniu gór, w towarzystwie fantastycznych ludzi, w pięknym Kościelisku.
chlip, smark, siurp….
naprawdę, strasznie żałuję.

a ku pokrzepieniu siebie samej, i przypomnienia tych cudnych chwil, wklejam zdjęcia Neli, sprzed naszej zarazy :)
mam ich tyle, że musiałam rozłożyć na części.

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply Anonymous 18 października 2014 at 20:38

    <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 dla Was wszystkich kasia kala

  • Reply Justyna Komada 18 października 2014 at 20:43

    Uff witajcie wsród żywych borocki kochane! A jednak znajomosci z diabłem sie przydają ;), chociaż tyle ;). Weekend odbiorców sobie prędzej czy pózniej ;*

  • Reply winka1979 18 października 2014 at 21:05

    Zdrówka!!!!!

  • Reply -Longina- 18 października 2014 at 21:33

    Całe szczęście że to najgorsze już za Wami (bo rozumiem że Lubek też już lepiej). Nie wyobrażam sobie co muszą czuć takie okruszki skoro my dorośli przy takich dolegliwościach czujemy się okropnie. buziaki :*

  • Reply Kasia Ł. 18 października 2014 at 22:10

    Wstrętny wirus! Sama nie cierpię nawet myśleć o rzyganku, dobrze, że wracacie już do zdrowia ;)
    Anielka silna baba, głupiej jelitówce się nie da, o!
    A Kościelisko jeszcze kiedyś zaliczycie, ważne, żeby już się do Was nic nie przytargało, limit chorób wyczerpany!
    Jeszcze nie przytulam, ani nie całuję, żeby ewentualnie się nie zarazić :P

  • Reply Tissana 18 października 2014 at 22:11

    Cudownie! :* :*
    Dzieci nie powinny chorować! :*
    Przytulam <3

    Neluś…. ahh Neluś…. :)

  • Reply Aginka 19 października 2014 at 05:48

    RAZ jeden miałam takie coś i to jeszcze przed urodzeniem drugiego synka. Miałam tylko Szymonka 2 letniego wtedy. I nie wiem naprawdę nie mam pojęcia jak dałaś sobie radę. Ja ledwo dawałam radę z jednym , kiedy sama źle się czułam. Szybka toaleta i do dziecka z powrotem bez użalanie się nad sobą. Mąż chory, dziadki na dole też, ale wszyscy polegiwali, podczas gdy ja tryb czuwania całą dobę. Jesteś bardzo dzielna, silna no po prostu Supermenka! Pozdrawiam całą wspaniałą rodzinkę i życzę wszystkim dużo zdrówka, o które modlę się co wieczór dla mojej rodziny.Bo nic w życiu nie ma cenniejszego…

  • Reply Katarina 19 października 2014 at 06:48

    Kościelisko nie ucieknie, jeszcze tam dotrzecie:)
    Zdrowia i pogody ducha dla Was wszystkich!

  • Reply Noelka 19 października 2014 at 08:28

    Dobrze że jesteście :*

  • Reply Anowik 19 października 2014 at 14:16

    Moja Paulinka bardzo często łapie jelitowki, choć szczepiona na rota. Ale dzięki tej szczepionce jak łatwo łapie tak łatwo z tego wychodzi. U niej zawsze kończy się jednorazowymi wymiotami, czasem zwróci dwa razy po czym jest zupełnie zdrowa. Ale jak zarazi któreś z rodziców to już koszmar. Cieszę się ze już po wszystkim. Zdrówka.

  • Reply Aalex BBB 20 października 2014 at 05:02

    Skoro Wasz powrót do zdrowia można uznać za udany- to szybkiej regeneracji i powrotu pełni sił życzę! Wiele słonka i uśmiechu na co dzień i Ogrrrromnej odporności ;)
    A w/wym jelitówka wszędzie sieje spustoszenie :/
    pozdrawiam serdecznie :)
    http://niekoniecznie-perfekcyjnej-dolcevita.blogspot.com/

  • Reply karowa31 20 października 2014 at 09:48

    Nie zazdroszczę, gdyby mnie i dziecko jednocześnie złapało umierałabym zapewne a co dopiero z czwórką…nawet nie chce sobie wyobrażać co tam sie u Was działo, życzę powrotu do zdrowia dla Was wszystkich Kochani!

  • Reply Pati 21 października 2014 at 20:20

    Ojojojoj! Ale Was zaraza złapała – współczuję bardzo, a jak już Mama zachoruje to koniec świata! Biedna Gaja, nie wiedziała co się dzieje i była pewnie wystraszona tym wszystkim. Życzę Wam duuużo zdrowia :-*

  • Reply Anonymous 6 listopada 2014 at 21:06

    O bosze, straszne…

  • Leave a Reply