Dzieci, polecamy, Rodzice

Zabawki nie mają płci

12 września 2017

To, że zabawki nie mają płci wiedziałam już jako mała dziewczynka. Buntowałam się mocno, gdy dostawałam przesłodzone zabawki, które szybko lądowały w kącie. Podkradałam starszemu bratu żołnierzyki i ustawiałam z nich całe armie, które potem walczyły bez opamiętania. Miał chłopak przechlapane, bo chodziłam za nim jak cień, biegając z kawałkiem drewienka imitującego pistolet.

W dzisiejszych czasach moja mama nie opędziłaby się od słów krytyki. Córka błagająca o karabin na urodziny to jak nic przyszły przemocowiec, albo jeszcze gorszy element. Na szczęście dawniej nie robiono z tego afery i mama mogła spokojnie wychowywać nie tylko własne, ale i szkolne dzieci z racji swojego zawodu. Żadne z jej dzieci nigdy nie miało także konfliktu z prawem, choć jestem pewna, że dzisiejsze matki wróżyłyby co innego. Czasem mi żal, że tamte czasy minęły. Dziś mam wrażenie wszystko musimy przedyskutowywać, konsultować z coachem lub psychologiem, prostować i zapobiegać. Az strach głośno powiedzieć, że moje dziecko wróciło z wycieczki z procą.

Zabawki nie mają płci, a dzieci mają wybór

Mam pięcioro dzieci. Trzech chłopców i dwie dziewczynki. Absolutnie każdy z nich miał choć raz w ręku zabawkowy pistolet, miecz świetlny, procę lub inną zabawkę imitującą broń. Każdemu z chłopców choć raz uległam i kupiłam jedną z wymienionych zabawek. Zarówno Gaja jak i Anielka podbierają zabawki braciom, niczym ja w dzieciństwie swojemu bratu. Czy mam z tego powodu wyrzuty sumienia? Nie mam. Uważam, że zdrowy rozsądek jest najważniejszy, a przesada w którąkolwiek ze stron jest najgorsza. Zarówno z dziewczynki bawiącej się wyłącznie różowymi kucykami, jak i z tej wybierającej miecze i pistolety może wyrosnąć pełna agresji, jak i ciepła kobieta. Tu nie ma reguły.

Warsztat mechanika

Od pewnego czasu Gaja nurkuje w świecie chłopców. Anielka od zawsze wybierała zabawki braci, więc w jej przypadku fascynacja warsztatem mechanika zupełnie mnie nie zdziwiła. Jeśli natomiast chodzi o Gaję, to niejednokrotnie już wspominałam, że to bardzo delikatne stworzenie, bardzo opiekuńcze i nad wyraz dziewczęce. Ona zawsze w zabawie jest mamą, ewentualnie  „dziewczynkowym” dzidziusiem. Nosi torebki, maluje usta drewnianą pomadką i popija kawę z plastikowej filiżaneczki. Kto by zatem pomyślał, że to własnie ona spędzi najwięcej czasu przy warsztacie mechanika, dokręcając śrubki i śrubeczki? To dla mnie najlepszy przykład na to, że zabawki nie maja płci.

Warsztat mechanika trafił do nas dzięki akcji Rok Dobrej Zabawy z Patatoy. Przyznam uczciwie, że miałam obawy co do tego, czy zainteresuje moje dzieci. Chłopcy nie dość, że wydali mi się za duzi, to ostatnio interesują się wyłącznie piłką nożną. Gai nie brałam w ogóle pod uwagę, co do Anielki byłam pewna, że chwilę przy warsztacie spędzi. Po złożeniu warsztatu mechanika sama miałam ochotę się nim pobawić! Wykonany przepięknie, w pięknych i stonowanych barwach, cały z drewna. Gdy dzieciaki zobaczyły warsztat, każde z nich złapało za narzędzia. A trzeba przyznać, że wyposażony jest fajnie: młotek, imadło, piła, płaski klucz oraz kolorowe śrubki i nakładki. Chłopcy zaczęli przykręcać elementy do ścianek, dziewczyny w tym czasie z drugiej strony próbowały je odkręcić :). Potem, gdy już wszyscy dotknęli, pokręcili i wreszcie odeszli Gaja po cichutku warsztatu dopadła i spędziła przy nim długie godziny. Oczywiście w zabawie jest dziadkiem i naprawia usterki. Fajnie było ją obserwować przy tej zabawie. Bo zabawki nie mają płci! I tego się będę trzymać. Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci Zabawki nie mają płci

 

 

Podobne wpisy

13 komentarzy

  • Reply Justyna 12 września 2017 at 20:19

    Jakie to cudne! Sama chętnie pomajsterkowałabym w takim warsztacie! Gajcik… kiedy tak urosła? Czas :(

  • Reply Kikimora 13 września 2017 at 16:18

    Prześliczny!
    Ostatnio odnoszę wrażenie, że to pokolenie naszych rodziców było wolne od uprzedzeń. Ja sama miałam w kolekcji między lalką Barbie cysternę, ciężarówkę i parę rysoraków, a mój brat miał okres zabawy lalką. I nigdy nie było to problemem ani dla moich rodziców ani dla innych dorosłych. Teraz jako dorosła słyszę jak krytykuje się małą dziewczynkę zainteresowaną samochodzikami albo narzędziami taty a małemu chłopcu zabiera się lalkę. Moja bliska koleżanka, nauczycielka została posądzona o promowanie homoseksualizmu w podstawówce, ponieważ dzieci na plakacie pokolorowały literki różnymi kolorami tworząc tęczę…

    Dlatego cieszę się, jak tylko spotykam albo czytam o takich rodzicach jak Pani :)
    PS. Ma Pani prześliczną córeczkę, gratuluje i pozdrawiam.
    Aga

    • Reply Marta "Nefertari" 13 września 2017 at 19:10

      To zależy… Moja babcia np. nie umiała zrozumieć mojego zainteresowania czym innym niż lalkami… :( Miałam być dla niej prawdziwą wnusią-dziewczynką. I chociaż lubiłam lalki (Barbie ;)), lubiłam też inne aktywności, czasem mało dziewczęce :P To chyba zależy od dorosłego – niezależnie od pokolenia… Jeśli chodzi o moje dzieciaki i te obserwowane czy na placu zabaw, czy w przedszkolu, też znajdą się i ci liberalni dorośli, i ci, którzy będą szukać dziury w całym… Taki urok świata chyba, po prostu ;)

  • Reply Marta "Nefertari" 13 września 2017 at 19:07

    Przypomniałaś mi, jak babcia chciała zrobić mi przyjemność i kupić zabawkę, którą sama sobie wybiorę. Wybrałam Diodaka z „Kaczych opowieści” – tego wynalazcę z Kaczogrodu. A babcia na to, że co to jest, że niby jak się będę tym bawić, że do czego mi się przyda. Na nic tłumaczenie, że mam w domu jednego kaczorka już (Hyzio ;)) i miałabym kolejną postać, że właśnie Diodaka chcę. „Patrz, tam jest mówiąca laleczka! Kupię ci!” A ja nie chciałam jej bardzo – różowa, w sukni balowej, z włosami tapirowanymi, coś tam śpiewająca po wciśnięciu guzika… Lalek miałam dużo, chciałam Diodaka! :P I co? I nic. Babcia postawiła na swoim i kupiła „wymarzoną” lalkę swojej wnusi. Lalką bawiłam się jedno popołudnie – to spędzone u babci zaraz po wizycie w sklepie. Naprawdę… nie wiem, co przemawia czasem za dorosłymi, którzy upierają się przy swoim… Jeszcze rozumiem, jakby to jakieś znaczenie miało, wpływało na coś… Ale tak? Albo dziadek mojej córy, który gdy zobaczył, że młoda podbiera auta braku rzucił szybko, żeby samochody jej zabrać i kupić lalkę, bo jak to tak dziewczynka z autami. Gdy zapytałam, a co w tym jest niestosownego, co nie pasuje, to usłyszałam bardzo ogólną uwagę: że dziewczynki autami się nie bawią, koniec, kropka. I zaśmiałam się w duchu. Bo córa najwyraźniej wysłała to z mlekiem matki – jako dzieciak uwielbiałam bawić się piętrowym garażem mojego kuzyna – mogłam godzinami! ;D

    Bawi mnie takie podejście, ale też boli…
    Bo dlaczego mamy dziecko ograniczać, zabraniać mu czegoś tylko dlatego, że… no właśnie: że co?!
    Ani dziecko tym krzywdy nikomu nie robi, ani to nie ma przełożenia na zainteresowania w przyszłości czy ewentualny zawód… Stwierdziłabym, że wręcz odwrotnie – że właśnie rozwija, bo jeśli człowiek spróbuje większej ilości rzeczy, będzie bardziej znał siebie, swoje talenty, zainteresowania, będzie potem wiedział, co chciałby robić,a czego nie… A mój synek – który bawi się czasem ze mną lalkami czy gotuje mi obiad (i deser!) z drewnianego jedzenia, być może będzie kiedyś fajnym tatą i mężem? Na pewno ma ku temu lepszy start niż chłopiec, któremu dorośli zabraniają „babskich” aktywności.

    Wszystko jest dla ludzi!

  • Reply Kasia 17 września 2017 at 00:19

    Pewnie, że zabawki nie mają płci!

    Kiedy eM był młodszy to nigdy nie miałam problemu z tym, żeby kupić mu wymarzoną lalkę albo kuchnię dla dzieci :)

  • Reply www.zaraz-wracam.pl 18 września 2017 at 08:12

    Już widzę jakby moja córa śmigała przy takiej zabawce. U nas nie ma podziału na chłopięce i dziewczęce zabawki. dzieciaki bawią się razem i lalkami i autami

  • Reply Zwykła Matka 18 września 2017 at 08:13

    Córka nigdy nie lubiła lalek, więc jej do nich nie zmuszałam. Pogodziłam sie z tym, że woli auta i klocki Lego ( też w wersji dla chłopców) :)

  • Reply Katarzyna Mirek 19 września 2017 at 09:02

    Ale fajny warsztat! Myślę, że nie można na siłę ograniczać dzieciom dostępu do zabawek „chłopięcych” czy „dziewczęcych”. Moi synowie np. lubią w przedszkolu wozić lalki w wózku

  • Reply Nianio.com.pl 19 września 2017 at 11:15

    Cudowny warsztat wcale sie nie dziwie ze sie podoba

  • Reply Karolina | Odnova 20 września 2017 at 21:48

    Miałam podobnie 😉 Będąc starszą siostrą swojego brata, miałam dostęp do wszystkich „chłopięcych” zabawek. Jak się z czasem okazało to zabawa wlasnie nimi sprawiała mi najwiecej frajdy.
    Zdecydowanie zgadzam się i popieram nie przypisywanie zabawek do płci dziecka. Jest to strasznie ograniczające, a nawet krzywdzące.

  • Reply Marta K 21 września 2017 at 06:38

    Zgadzam się Kochana z Tobą! Moje dwuletnie dziecko uwielbia samochody i miecze – żebyś widziała minę jednej z babć – „Ale Haniu może jedna misia?” Nie zabraniam dziecku, zresztą nie rozumiem nawet po co miałabym to robić. Niech poznaje ten świat, zabawki i możliwości, ja nie dzielę zabawek na te dla dziewczynek i te dla chłopców. A babia też już została uświadomiona :)

  • Reply Alicja Bułgajewska 21 września 2017 at 07:54

    Jak ja uwielbiam drewniane zabawki….<3 Tosinki na szczęście nigdy nie miały problemu z tym, że zabawka bardziej chłopięca czy dziewczęca. Jak dziś pamiętam moje pierwsze rozmowy (przed spotkaniem) z trzyletnią wtedy Anielką:
    -Anielciu, czym lubisz się bawić najbardziej?
    -Autem i lobalami gumowymi :D
    Także wszystko jasne :)

  • Reply Mama z różową torebką 22 września 2017 at 09:03

    Ja mam syna, więc i narzędzia są, ale u nas króluje kuchenka, a raczej wielka drewniana kuchnia. Też wychodzę z założenia, że zabawki nie mają płci, więc raczej skupiamy się na tym, co w tym momencie sprawia przyjemność.

  • Leave a Reply