Dzieci, Kobieta, Rodzice

z ostatniej chwili…

8 stycznia 2014

Próbuję wycisnąć dnia dzisiejszego trochę wolnego czasu.
Biorąc pod uwagę fakt, że dzieci wczoraj zasnęły po północy (tak, tak wszystkie-a zwykle chodzą spać po 19-tej!) zadania mi nie ułatwią. Wiadomo-marudne, jęczące, niedospane ogarnąć nie łatwo. Zwłaszcza w takiej ilości;)

Postanowiłam, że pojadę do Mamy. Wczoraj wypuszczono Ją ze szpitala, więc muszę wściubić nos i sprawdzić jakie przykazy dostała z wypisem. Serce to nie przelewki. Musimy o Nią zadbać.
Przy okazji oddech złapię, bo dzień wczorajszy był z tych, kiedy to jak zbawienia się czeka pory snu maluchów. A, że ta pora nie nadchodziła jak na złość, to można sobie wyobrazić jak dziś wyglądam. Do horroru bez charakteryzacji, marsz!
Ja nie wiem, co Ich opętało! Od bladego świtu, do północy tylko rozdzielałam, tuliłam, tłumaczyłam, prosiłam, karciłam i głaskałam uszczypnięcia, które na prawo i lewo rozdawała diabelna Anielka. Parę takich dni i skok z balkonu zdaje się być najlepszą alternatywą;) Tyle, że u nas za nisko, co najwyżej nogi połamię a o kulach to już Ich na pewno nie dogonię. Masakra! Opętało mi dzieci!
Dziś spięta próbuję dostrzec w Ich spojrzeniach, czy planują replay, czy pasują.
Ciężka sprawa…oj, ciężka.
Pytacie często, czy nie tracę optymizmu w takie właśnie dni.
Ano nie. Optymizm pozwala wierzyć, że to się wkrótce skończy. Pesymizm nakazywałby natychmiastowy skok z balkonu;) Wychodzi, że bycie optymistą ma naprawdę wiele zalet. Ha! często ratuje życie!:)
Jedyne co tracę, to w miarę normalny wygląd i gorącą kawę. Jak dobrze, że wymyślono korektory pod oczy, jak dobrze…

Jak mawia Nelka do młodszej siostry: Nie paciemy! Nie paciemy!

Tak, nie płaczemy! Szczęki zaciskamy, pierś wypinamy i uśmiech na lico naklejamy!
Pamiętajmy! ZAWSZE może być gorzej!

nawet jeśli dziś wydaje nam się to niemożliwe;)

Zostawiam Was z ciepłymi myślami (kieruję do Wszystkich) i z lekkim postrachem idę wybadać teren. Trzymajcie kciuki. Nie chcę zostawiać dzieci, gdy coś Im nie po drodze, bo powrót bywa bolesny:)
Armagedon to pikuś z tym, jak wygląda po takich dniach beze mnie nasz dom.
A wyjechać muszę.
I chcę.

współczuję Ci, Karol :)

Podobne wpisy

16 komentarzy

  • Reply Noelka 8 stycznia 2014 at 08:36

    Karolu! Blogosfera jest z Tobą sercem!
    :P

  • Reply Magdalena Gurba 8 stycznia 2014 at 08:45

    Oj jak ja zazdroszczę ci tego optymizmu !!! Ja po nieprzespanej nocy marudna prawie jak dziecko i ledwo moją dwójkę ogarniam :) Całe szczęście, że mogę pójść do pracy odpocząć :) Pozdrawiam gorąco

  • Reply monpetitmonde 8 stycznia 2014 at 09:06

    Wspieramy męża:) Super podejście do codzienności z innym pewnie by się nie dało ogarnąć takich dni :) W końcu to dzieci czasem muszą być „niegrzeczne” :) Inaczej dziećmi by nie były..

  • Reply Amisha 8 stycznia 2014 at 09:29

    Mama i serce to nie przelewki. Wiem coś o tym, więc dbajcie. Armagedon dziecinny zaś miałam w ostatni weekend w P. 10 sztuk od 8 miesięcy do lat 8-iu….. ;-). No, miewam takie akcje tam na wsi, miewam ;).

    Bezsenność rządzi ostatnio również u mnie – brykają do 22.30 (bo nie mogą zasnąć) a o 6 pobudka. Mimo wszystko są obowiązkowi i jak lunatycy, ale jednak wstają…

    Optymizm to nasza oręż, Kochana. Pesymizm a kysz! Zamiast niego jest czasami zwykłe, czasem potężne zmęczenia, no ale to inna bajka.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply Magdalena Burek 8 stycznia 2014 at 09:30

    Nati ma rację:)) Jesteśmy z Karolem:) Diabelska Anielka to nie do wyobrażenia;pp. Martuś kawę można zawsze pogrzać w mikrofalówce;dd. Zdrówka dla mamy, kontrola musi być bo z serduchem to nie żarty. Buziole:***

  • Reply Aniao24 8 stycznia 2014 at 09:34

    OOO proszę a Anielka ma buzię aniołeczka :))

  • Reply karro31 8 stycznia 2014 at 09:51

    Ha,ha, też tak się pocieszam, gdy już myślę o ucieczce, zawsze może być gorzej, odliczam godziny ile jeszcze do nocy, aby mój dzieć w końcu usnął i wyobrażam sobie jak to następnego dnia będzie lepiej,weselej i grzeczniej:)albo….czekam z utęsknieniem na męża aż przejmie pałeczke:)

  • Reply mama pisarka 8 stycznia 2014 at 10:09

    Wiem, że masz milion spraw na głowie i powód do wyjazdu, ale jakby cię znieść miało – to zapraszam na kawę :D

  • Reply Tissana 8 stycznia 2014 at 10:47

    I ja zapraszam, wszak niedaleko masz :)
    Jak potrafisz ogarnąć 5 dzieciaków, to problemu z odwiedzeniem kilku z nas w jeden dzień mieć nie będziesz :D

  • Reply Mamine Skarby 8 stycznia 2014 at 10:49

    Trzymam kciuki i oby ta noc była lepsza od poprzedniej!

  • Reply Justyna 8 stycznia 2014 at 12:00

    Aż miło się czyta :)

  • Reply herbata 8 stycznia 2014 at 12:14

    zdrowia dla Twojej mamy i czapki z głów dla Twojego optymizmu i samozaparcia:)

  • Reply Moniqa 8 stycznia 2014 at 12:27

    :D

  • Reply ania m.s. 8 stycznia 2014 at 12:58

    Diabelna Anielka?! Coś mi się tu nie zgadza Tosinkowa Mamo, przecież to dziewczę anielskie ma lico;D Tosinkowy Tato trzymamy kciuki;)

  • Reply Moniqa 8 stycznia 2014 at 17:43

    hahaha, dobre…i ja współczuję Ci, Karol :D
    chociaż jedno, najmniejsze ze sobą zabierasz?:D
    zdrówka dla mamy !

  • Reply em pe 8 stycznia 2014 at 20:09

    hahah :) fajne podejście :) też bym chciała takie mieć:) przy jednym dziecku a ciężko czasem ;P

  • Leave a Reply