Dzieci, Kobieta, Rodzice

Wyścig na bobasa..

13 listopada 2013

Od dłuższego czasu zaskakuje mnie fenomen porównywania dzieci w sieci. Na żywo, pewnie też mamy z nim do czynienia, ale chyba nie aż na taką skalę. Czytam różne blogi, również komentarze pod notkami i Bogu dziękuję, że nie dzieje się to wtedy, gdy oto byłam młodziutką mamą pierworodnego… Bo co bym zrobiła, gdyby mój syn nie siedział JESZCZE w wieku 6 miesięcy??? albo co gorsza nie chodził JESZCZE pięć minut po skończeniu pierwszego roku życia??? czy uśmiechałabym się czytając te wszystkie szpilki wbijane z lubością?
(…)
-no, ale wcale nie zamierzone przecież, po prostu dziwię się tylko, no bo moje dziecko w tym wieku, to pierwszą pracę miało i salta potrójne fikało!

Jak nic, smaliłabym cholewki po lekarzach-no bo co z moim nie tak? skoro nawet do siadania się nie ciągnie…a WSZYSTKIE inne dzieci, to już dawno stają na nóżki w łóżeczkach, o siadaniu nawet nie wspominając.
Na szczęście dziś, tylko się z tego śmieję. Ominął mnie trend porównawczy, blogosfera narodziła się później:), a ja dziś wiem z doświadczenia, że każde dziecko rozwija się kompletnie inaczej (mam ich pięcioro i każde miało własny rytm).
Nie mówię, broń Boże o tym, że nie powinniśmy chwalić się osiągnięciami naszych maluchów.
Ależ chwalmy się! Jak najwięcej! I skoro Twoje dziecko w wieku 5 miesięcy, samo potrafi usiąść lub przed skończonym rokiem popyla jak mały samolocik-napisz o tym! A ja pierwsza Ci pogratuluję! Od serca, z radością. Ale, na Boga! nie pisz tego w ten sposób:

Twoja córcia JESZCZE nie chodzi???naprawdę???? (i pytania o chodzenie pojawiają się pod każdą kolejną notką, choćby autorka pisała o nowych garach z biedry, słówkiem akurat nie wspominając o dziecku), no moja to od dawna BIEGA!

Sama zresztą doświadczałam pytań tego typu, gdy Anielka magiczne 12 miesięcy skończyła. Tylko, że ja z uśmiechem (nie ze strachem, że coś z nią nie tak), odpisywałam:
-nie, Nela JESZCZE nie chodzi.
(natomiast myślę, że w przypadku pierwszego dziecka, czułabym ogromną presję i niepokój).
Dlatego zastanówmy się, czy mamy na celu przestraszyć młodą matkę? czy MUSIMY pokazać, że MOJE jest lepsze, ładniejsze, bardziej bystre?
No jak dla mnie, to bez sensu. Leczmy swoje frustracje w inny sposób. To przecież naturalne, że dla matki, to JEJ dziecko będzie najwspanialsze, nawet jeśli według opinii komentujących, daleko mu do ideału.

Moi chłopcy zaczęli siadać wcześnie. Chodzić przed rokiem. Nela usiadła (mówię tu o siedzeniu dziecka, a nie o sadzaniu malucha obstawionego poduchami na siłę, do zdjęcia:) w 8 miesiącu życia, a pierwsze kroki postawiła, gdy miała rok i dwa miesiące.Ale, czy to oznacza, że coś z nią jest nie tak? czy to jest za późno? (przeczytałam kiedyś, że owszem), czy to oznacza, że chłopcy, którzy wcześniej opanowali sztukę mobilności, w jej wieku byli bardziej rozwinięci?
bzdura!
Nela zaczęła chodzić nieco później, niż bracia, ale dzięki temu uniknęła upadków, potknięć-po prostu jej chód od razu był stabilny. Dziś nie mając dwóch lat, potrafi sama się ubrać (nie ważne, że zajmuje jej to trochę czasu), pięknie je, posługując się łyżką i widelcem, sama pije ze szklanki.
Braci w tym temacie przegoniła, choć POWINNA przecież być w tyle.
To samo z Gają.
Ma 10 miesięcy i sama NIE podciąga się w łóżeczku do stania. Mało tego, usiadła również po skończonym 8 miesiącu. Nie zamierza bawić się w raczkowanie (z tym, że moje dzieci nie raczkujące. Nela jedynie troszkę raczkowała).Długo nie potrafiła obrócić się z brzuszka na plecki. Chodzenia szybkiego jej nie wróżę, ale czy mnie to martwi?
a w życiu!
Widzę jak cudnie się rozwija. Jak powtarza po nas różne czynności, jak świadomie nas woła, jak zaśmiewa się z naszych zabaw. Czy tylko mobilność ma być wyznacznikiem rozwoju? no, błagam…

Podsumowując, pozwólmy cieszyć się innym mamom, z osiągnięć ich dzieci. Nawet jeśli dla nas. to nic wielkiego, bo od dawna nasz maluch potrafi, nie psujmy radości innym. Pogratulujmy, a jeśli to za wiele, po prostu nie piszmy nic. Lepiej zniknąć bez śladu, niż smród po sobie zostawiać.
Może i naprawdę, nasze dziecko już DAWNO stało/chodziło/mówiło.
Może. Nie kwestionuję tego. Ale, czy inna mama nie może cieszyć się z pierwszego ząbka u swojej pociechy, nawet wtedy, gdy nasze W TYM WIEKU miało ich już cały garnitur?

Drogie młode Mamy!
Nie przejmujcie się głupimi pytaniami. Najwyżej nie odpisujcie, nie tłumaczcie dlaczego Wasze dziecko JESZCZE nie robi tego, czy owego. Nie robi i już. Przecież widzicie, że jest z maluchem wszystko w porządku! Jest śliczny, bystry i najukochańszy!
Ani wczesne chodzenie, ani wczesne posługiwanie się sztućcami nie zagwarantuje nam powodzenia w życiu.
To sprawa indywidualna, tak jak i rozwój Waszych dzieci.
Być może Wasz maluszek, tak jak moje córeczki, ma „ciężką pupinkę” i w nosie ma udowadnianie, że POTRAFI utrzymać się w pionie, bo jest dla niego po prostu na to za wcześnie-dajcie mu czas!
I uwierzcie na słowo wielomatce, jeszcze zatęsknicie za dzieckiem, które się nie przemieszcza:D

a na koniec, jako ciekawostkę dodam, że mojego brata córeczka, zaczęła chodzić w wieku półtora roku (martwili się już nieźle, nacisk otoczenia był ogromny).
Hania dziś ma 6 lat i biega w szkolnych zawodach.

Z reguły wygrywa:)

 

Podobne wpisy

50 komentarzy

  • Reply medieval beast 13 listopada 2013 at 08:56

    swietny tekst. moja corka bardzo pozno zaczela mowic, skonczyla niedawno 2 lata i wymawia pojedyncze wyrazy. wiem, ze ma trudniej bo wokol 3 jezyki slyszy (do mowienia wybrala angielski) ale zawsze mialam wrazenie, ze inne dzieci szybciej, lepiej etc mowia niz ona. Przeszlo mi :) dziwne, bo to nie pierwsze dziecko moje :)

  • Reply nwzpim 13 listopada 2013 at 09:01

    Cudny jest każdy dzieciak :) Najcudowniejszy Swój- i to nic, że mój to leniuch okrutny… I o raczkowaniu mowy nie ma, noooo Matka jak chcesz to Ci się obrócę z tego brzuszka na plecki, ale maksymalnie dwa razy w ciągu jednego dnia, bo inaczej się włączy syrena przeciwpożarowa i będziesz miała za swoje :) O reszcie wspominać nie będę :) I cieszę się, że córa koleżanki „X” umie ładnie już chodzić, a syn „Y” sam pięknie siedzi, a w dodatku ja mogę na to zerknąć… bo za czas jakiś i mój Leniuch zrobi to samo :) I brawooooo będzie i huuuura :) Matka Nieidealna i Idealny jej Syn życzą spokojnego dnia :)

  • Reply Camelia Dizajn 13 listopada 2013 at 09:12

    Zgadzam się ze wszystkim!!!!
    Mam teraz dwójkę maluchów i widzę ogromną różnicę w rozwoju, co prawda synuś miał wiotkość mięśni i musiał być rehabilitowany, zaczął siadać mając 13 miesięcy, a chodzić mając 22, i co z tego? Teraz już biega i spokojnie dogonił swoich rówieśników, a w tym czasie rozwinął swoje umiejętności manualne, uwielbia rysować i pięknie mu to wychodzi :)
    Córcia zaś zaczęła siadać mając niespełna 9 miesięcy i co? I nic, uważam, że jest super, bo może ze 3 razy posadziliśmy ją sami, żeby sprawdzić czy w ogóle się utrzyma… trzeba czekać aż dziecko będzie SAMO na wszystko gotowe. Teraz zaczyna trochę raczkować i wcale nie spieszy mi się, aby zaczęła tak szybko chodzić ;)
    Wiadomo, jeśli widzimy coś niepokojącego należy udać się do lekarza, ale nie uważajmy, że czymś takim jest brak samodzielnego siadania w wieku 6 miesięcy ;)
    Prawidłowo dziecko powinno zaczynać chodzić w wieku 13 miesięcy (czyli stawiać pierwsze kroki samodzielnie) – bo wtedy jest na wszystko gotowe, ale to jest tylko stwierdzenie, są dzieci, które zaczynają chodzić w wieku 7 miesięcy, a i takie, które mają 18!
    Nie dajmy się zwariować!!! Chwalmy się umiejętnościami dzieci, ale ich nie porównujmy! Każde dziecko rozwija się inaczej!
    :)

    Ucałowania dla całej piątki :))))

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 09:20

    Świetny tekst. Mój synuś ma 6,5 miesiąca i ani mowy o siedzeniu, a już słysze różne komentarze i porównywania do innych dzieci typu: „mój straszy tylko miesiąc, a już wstaje w łóżeczku i trzyma się szczebelków” eh.. a wtedy człowiek ma różne myśli. Ale i na niego kiedyś przyjdzie pora:)
    Pozdrawiam
    Ewelina

  • Reply Stokrotka 13 listopada 2013 at 09:21

    Ależ świetny temat poruszyłaś!
    Owszem chwale się ze moja mała pieknie mówi ( bo mówi, gada cały czas) ale to nie znaczy że inne dzieci w jej wieku które tak nie nawijają sa „gorsze” ani Boze broń nie zadalam nigdy pytania a dlaczego twoje dziecko JESZCZE czegoś nie potrafi:) Przyjdzie czas to sie nauczy, każde dziecko ma swój wlasny rytm.
    I też słyszę czesto ale jak to ona JESZCZE nosi pampersa?!?
    Ano nosi, i będzie tak długo nosić aż bedzie gotowa na nocnik! Nie przyspiesze nic na silę, choć słysze często że to moje zaniedbanie i lenistwo….
    Ten wyścig „na bobasa” to chyba wyscig rodziców, którzy za wszelka cene chca pokazać jakimi to są świetnymi rodzicami, śmieszne ale prawdziwe;P

  • Reply Chachulka1990 13 listopada 2013 at 09:26

    Wspaniale napisane, zgadzam się z tym w 100% każde dziecko jest inne i w tej swojej inności jest wyjątkowe :)

  • Reply Rivulet 13 listopada 2013 at 09:26

    Bardzo mądra notka, powinna być wysyłana do wszystkich świeżo upieczonych mam, które zaczynają myszkować po blogach :)
    Mam podobne odczucia, też razi mnie porównywanie dzieci (również na żywo, w dodatku tak samo irytuje mnie, kiedy moje dzieci wychodzą na te „gorsze”, jak i na te „lepsze”, sama istota porównywania maluchów jest nie do strawienia).
    Przejmowałam się przy pierwszym dziecku, na szczęście młody rozwijał się w miarę bez problemów. Potem dałam sobie spokój.
    Chłopcy zaczęli chodzić, gdy mieli 13 miesięcy.
    Rafałek ma już 20 miesięcy i prawie nie mówi (oprócz „mama” ofkors), ostatnio zaczął wreszcie przebąkiwać „tata”. Gabryś w jego wieku zasuwał z pierwszymi zdaniami. I co? Nic, mogę tylko podziwiać, jak są różni.
    Chwalić dziećmi się trzeba, ale też zawsze pamiętać, że są jedyne w swoim rodzaju i inne być nie powinny :)
    Pozdrawiam Waszą gromadkę!

    • Reply Marta K 13 listopada 2013 at 11:17

      Ja tam dołączyłabym tę notkę do noworodka – jako pakiet startowy :) Bo przecież kiedy rodzimy dziecko (zwłaszcza pierwsze), to zaraz okazuje się, że wszyscy wiedzą lepiej jak się noworodkiem zająć, czego mu potrzeba, kiedy i co powinno robić… A potem zdziwienie, że świeżo upieczona mama zaczyna popadać w depresję. Zaufajmy instynktom, słuchajmy porad, ale nie dajmy się zwariować :)

  • Reply Noelka 13 listopada 2013 at 09:32

    I to jest zdrowe podejście!! Brawo! Ale kto jak nie Ty miał to napisać? Każde dziecko jak mówisz własnym rytmem się rozwija. Mój siostrzeniec dość długo nie mówił, za do jak już zaczął to… zdaniami :D
    :****

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 09:35

    Ja Wam się w ogóle dziwię, że sprzedajecie prywatność Waszych dzieci obcym ludziom, bardzo mnie to dziwi, bo sama nigdy bym tego nie robiła, nie dlatego, że moje dziecko jest niezdolne czy też tak brzydkie, że nie mam co pokazać, tylko dlatego, że mam świadomość tego na co go narażam zostawiając jego fotografie w siecie. Jesteś oburzona Marto takim sposobem opisywania wyczynów małych dzieci, ja tez, ale jedno Nas rożni, ja nie wystawiam swojego dziecka na widok setek par oczu, które może mają dobre zamiary, ale są też takie który na cel obrały sobie dowalenie Tobie poprzez ocenianie Twoich dzieci.I piszę, to tak samo nie tylko do Ciebie, a do tych wszystkich Pan które nie potrafią swojej prywatności zostawić dla siebie, dzieci to nie świetne zabawki do pokazywania i chwalenia się jak są ubrane, co zrobiły co powiedziały.Dla mnie blogosfera parentingowa jest naprawdę niezdrowa,a obserwując z boku wyczyny niektórych rodziców(na blogach), naprawdę zaczynam się bać, że bardziej zależy im na tym komentarzu niż na poświeceniu czasu swoim dzieciom.Nie oceniam Ciebie,nie jestem trollem jak na pewno zostanę nazwana przez niektóre z Was.Przeraża mnie to, że z taką łatwością pozwalacie wchodzić w Wasze życia osobom które nie są odpowiednie.Podajecie na tacy swoje dzieci, pedofilom zboczeńcom i niewyżytym idiotkom które swoje frustracje wyładowują oceniając Wasze dzieci!
    Także Matka.

    • Reply ma~ 13 listopada 2013 at 12:56

      Droga Także Matko.
      Szanuję Twoją opinię, rozumiem, że dla Ciebie blogosfera to złowrogie miejsce do wykorzystywania dzieci, jednak mam kompletnie inne zdanie na ten temat. Bloga piszę od ponad pięciu lat, a licząc ten, który straciłam byłoby to już lat dziesięć. Zaczęłam pisać zanim modne stało się wklejanie słowa „parenting” gdzie popadnie. Ty byś nie pisała (szanuję to), ja piszę (też wypadałoby uszanować). Nie rozumiem jednak, co robisz w blogosferze? wchodzisz na blogi, czytasz? dlaczego? ja strony, które uważam za siedziby zboczeńców omijam jak najszerszym łukiem. Brzydzę się nimi, uciekam.
      Notka, którą skomentowałaś, nie mówi o mnie. Nie pojawiła się dlatego, że ktoś ‚dowala” moim dzieciom. To raczej apel do młodych mam, którym jest zwyczajnie przykro, gdy ktoś krytykuje ich dzieci.Jak napisałam, ja z tym nie mam problemu-to nie odpowiedź na atak. Co do prywatności-śmieszą mnie bardzo stwierdzenia, że ją obnażam:) wielu bloggerów wie o czym mówię-przecież my bloggerzy dajemy czytelnikom tylko to, co chcemy dać. Uważasz, że jestem odarta z prywatności?:) zapewniam, że jest inaczej. Czytasz jedną setną z mojego życia? może mniej…
      I nie, nie miałam nawet zamiaru nazywać Cię trollem. Trolla komentarze nic nie wnoszą, poza obrażaniem. Twój wpis, pomimo tego, że kompletnie się z nim nie zgadzam, taki nie jest.
      pozdrawiam

    • Reply ania 13 listopada 2013 at 13:36

      Martus nic dodac,nic ujac.Ludzie mysla ,ze wystawiacie swoja prywatnosc na pokaz.Coz za bzdura!Blog a zycie prywatne to dwie zupelnie inne sprawy.Na blogu piszemy co chcemy,pokazujemy co chcemy a ludzie mysla ze cale zycie wystawiamy do wgladu innym.Zycie a blog to dwie rozne rzeczy!Dziwie sie,ze niektorzy maja problemy ze zrozumieniem tego.

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 09:35

    Jak się załozę tego nie opublikujesz, ale wiedz, że powinnaś!

    • Reply ma~ 13 listopada 2013 at 13:00

      gdybyś wiedziała o mnie tyle ile zakładasz, że wiesz, wiedziałabyś też, że publikuję WSZYSTKIE komentarze. Pomijam jedynie te, w których pojawią się wulgaryzmy.

      a i jeszcze jedno, dlaczego powinnam?:)

  • Reply A. 13 listopada 2013 at 09:54

    juz dawoni chcialam poruszyc ten temat ale balam sie ciegow ze strony idealnych matek polek.
    strasznie mnie to wkurza, „bo moj robi „pa-pa”, a twoj jeszcze nie? a bo on siedzi, stoi, biega, raczkuje, siedzi, robi kosi-kosi i bije brawo” no i fajnie, moje dziecko nie bo ma cale zycie zeby sie tego nauczyc i robi inne rzeczy. za to lubie sie chwalic tym co moj malenki Okruszek juz pojal, jestem dumna jak paw i gdybym mogla to swoja klatke piersiowa wydmuchala bym do Chin albo jeszcze dalej :D
    ale nigdy nie porownuje Mikolaja z innymi dziecmi w podobnym wieku, bo po co?

  • Reply Lili 13 listopada 2013 at 10:24

    Brawo Martuś! Nic dodać nie pozostaje.
    Ja jednak „swoje” 3 grosze.
    Nat zaczął chodzić gdy miał rok i 5 miesięcy – podobnie jak u Twojego brata. Presja była ogromna (tym bardziej że teściowa wpierała mi najróżniejsze choroby z tego powodu). Zaczął… i pobiegł. Bardzo szybko nadrobił „stracony” czas.
    Nie dajmy się zwariować. Matka zawsze czuje najlepiej czy z jej dzieckiem wszystko jest w porządku. Słuchajcie własnego serca i instynktu a całej reszcie możecie pomachać ;)

  • Reply Moniqa 13 listopada 2013 at 10:30

    Martuś, dziękuję za tę notkę:* Ja się tak strasznie martwiłam jak pewna „pani doktor” zaczęłam wmawiać mi, że Mati w wieku 7miesięcy powinien świetnie raczkować, że wróciłam ze łzami w oczach, że coś źle zrobiłam, że za mało kładłam na brzuchu. Przez cudowne rady pani doktor Mati przestał się przekręcać, podciągać, aż stwierdziłam, że koniec z tym, że zrobię tak, jak podpowiada mi intuicja. Pozwolę rozwijać się własnym tempem. I jest dobrze. Żadnego obniżonego napięcia nie widzę. W grudni wizyta. Mateusz będzie miał prawie 10miesięcy. Ciekawe co tym razem się dowiem… że powinien chodzić??? Życie matek w blogosferze, ale również w realu jest bardzo trudne. Mój 9-miesięczny Mati nadal nie umie trzymać sam butelki. Nie umie i nie chce się nauczyć. I co mam zrobić? Załamać się? Naprawdę trzeba wyluzować.
    Pozdrawiam Was gorąco:*

  • Reply Mych: 13 listopada 2013 at 10:40

    Jak to 1,5 roku?!?!?!?! No co Ty, moja to już w szpitalu pierwsze kroki stawiała! Urodziła się w pozycji siedzącej. Od początku przesypiała całe noce. Zęby to ma już stałe. Jest tak piękna, że biją się o nią wszystkie najlepsze agencje modelingowe. Przy tym bez problemu rozwiązuje już zadania matematyczne. A wszystko to moja zasługa, bo NIE podawałam mleka modyfikowanego, a później słodyczy, Nosiłam dziecko w chuście a NIE w wózku, NIE dawałam mu smoczka, NIE szczepiłam dziecka (wszystko da się obejść, jak się umie walczyć o swoje dziecko) a że Twoja je sztućcami to żaden wyczyn, moja OD DAWNA to robi. …mogę tak długo, chcesz? :D (jest też drugi typ matki- ta co ma NAJGORZEJ i tym się licytuje)
    A poważnie, Mi jest dla mnie najbystrzejsza, najpiękniejsza, najsłodsza i najkochańsza i żaden bobas jej nie przebije. Jest dzieckiem radosnym i to się dla mnie najbardziej liczy, a jej osiągnięciami pewnie że się chwalę (mam nadzieję, że nie przechwalam ;)). Na blogu piszę głównie po to, by pamiętać. Mimo bycia młodą mamą po raz pierwszy, nie przejmują mnie pytania i komentarze innych (przy czym mam to szczęście, że Mi z niczym nie „zalega”), u nas jedyną chyba, za to dużą kwestią jest waga. Mi mając 13 miesięcy waży 8 kg, ale nie martwi mnie to, bo rośnie miarowo w swoim tempie, po prostu odstaje od europejskich norm (może powinna być przyrównywana do afrykańskich dzieci). Co do lekarzy, to biegam po nich, jak tylko zobaczę coś, czego nie było (nowe znamię, plamka na oku), a nie z powodu „nieprawidłowości” zauważonych przez innych po godzinie spędzonego z nią czasu (np. brak dziennej drzemki, duży apetyt w odniesieniu do małej wagi itp.).
    Kiedy widzę jak inne matki wychowują swoje dzieci, to w niejednej sytuacji mnie krew zalewa, kiedy krzywdzą swoje dziecko z bezmyślności, ale nauczyłam się już odwracać głowę i gryźć w język, bo pouczenie i tak nic nie da. Sama z resztą też mogę wysłuchać rady, ale na narzucanie mi swoich złotych sposobów reaguję alergią, a przy nieustępliwości, nawet agresją. Najlepiej żyjmy po swojemu i nie wp*****lajmy się w cudze rodzicielstwo. A dzieci nie ma co porównywać, bo najbardziej różnią się rodzicami ;)

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 10:45

    A ja powiem z zupełnie drugiej strony – moje dziecko dość szybko (w porównaniu (!!!) do dziecka koleżanki) ząbkować i chodzić. Nie wcisnę jej zębów z powrotem, ani nie przywiążę, aby koleżanka nie daj boże zobaczyła że moje dziecko już chodzi. Daleka jestem od takich: a moje już to, albo tamto. Temat omijam szerokim łukiem. Jednak to koleżanka zawsze zaczyna temat porównań i nie omieszkuje przy tym poinformować mnie, że: zęby szybko – to bardzo, bardzo źle! Katastrofa wręcz! Próchnicę i dziury będzie miała za chwil parę! Chodzenie za szybko – jeszcze gorzej! Krzywy kręgosłup, nogi, oczy i wszystko jest konsekwencją zbyt szybkiego chodzenia ;) Mówi mama? Pewnie non stop ją ćwiczysz…i tak dalej w tym temacie

    • Reply ania 13 listopada 2013 at 13:28

      O ja mialam podobnie z corcia jak kolezanka opisuje powyzej;)Martus a Ty jak zwykle madrze prawisz;)

  • Reply Mamine Skarby 13 listopada 2013 at 10:50

    Oj ja też nie cierpię porównywania! Na żywo to niestety również jest często spotykane…
    Ważne, by pamiętać, że nasze dziecko jest wyjątkowe i wszystko robi w swoim czasie.
    Mądry wpis, pzdr :)

  • Reply Asia 13 listopada 2013 at 10:54

    Święte słowa. Najprawdziwsza prawda. Moja tez stabilnie siedziala w wieku 8 miesiecy, na nogi poszła jak miala rok i 2 miesiace. Mimo że to moje pierwsze dziecko to nie martwilam się tym. I wcale nie raczkowala. Gadaniem innym się nie przejmowałam. Kazde dziecko jest mądre, piekne i urocze :) bez wyjatku :*

  • Reply Karolina Kotlarek 13 listopada 2013 at 11:01

    U mnie troszkę gorsza sytuacja, w rodzinie są dwa maluszki, z różnicą wieku 4 dni. Za każdym razem, gdy dzwoniła teściowa ( bo to drugie dzieciątko jest w rodzinie męża), pytała o naszą Julkę i zaraz porównywała z ich Olą. Najbardziej pamiętam dwie sytuacje:
    1. Dziewczynki miały gdzieś 4-5 miesięcy. Nasza Julka była po drobnej infekcji. Zadzwoniła teściowa i mówi: Ola jest taka silna, taka silna, no mówię ci, jak z nią podchodzę do okna, to tak nóżkami odpycha się od szyby, no taka silna, a ta wasza to chyba osłabła? Miałam ochotę się rozłączyć.
    2. Tu już nawet mój mąż, ze swoją anielską cierpliwością, nie wytrzymał. Rozmawialiśmy z bratem męża na skype, bo on zagraniczny :) no i wiadomo, każdy chce się pochwalić dzieckiem (dodam, że brat męża nie ma swoich dzieci) więc mówimy, że Julka już profesjonalnie raczkuje, wstaje w łóżeczku.. on nawet nie powiedział, że to super czy fajnie, tylko: a wiecie, że Ola to już chodzi przy łóżeczku? Mój mąż zapytał się tylko, czy ma się wstydzić, że jego dziecko jeszcze nie chodzi…
    Po prostu jakaś masakra. Kiedyś uwielbiałam rodzinę męża, zastanawiałam się skąd wzięły się dowcipy o teściowych, przecież moja jest taka wspaniała… Od kiedy urodziła się Julka nie mam ochoty ich oglądać…

  • Reply karowa31 13 listopada 2013 at 11:12

    Bardzo dobrze napisałaś, Ciebie to i może ktoś posłucha. Masz rację, podpisuję się pod tym tekstem w 100%. Niestety ja mam jedno dziecko i często się martwiłam czytając co umieją inne dzieci w danych miesiącach, niby mądra jestem, niby wiem, że mój syn to wcześniak, ale….zawsze jakiś niepokój był.

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 11:18

    Niestety to prawda. Czasem odnoszę wrażenie, że młode matki prowadzą między sobą jakiś wyścig. I niby te pełne zrozumienia pytania, czy Twoje dziecko już raczkuje, czy siada lub czemu ta opaska nie jest na uszach, tylko pełni funkcję ozdobną. Jak jedna wstawi 5 zdjęć brzdąca, kolejna daje 15. Coś musi być na rzeczy :))) Po tym jak jednej dziecko zaczęło raczkować, a drugiej jeszcze nie – matka pierwszego zaczęła zachwalać jakie to korzyści z takiego raczkowania płyną. Dla mnie jako dla biernego obserwatora jest to przykre zjawisko. Pozdrawiam całe Tosinkowo! :)
    Jaga

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 12:03

    Pamiętam jak dziś, pewne komentarze o moim dziecku, ze to coś nienormalnego, ze pewnie sciemniam, gdy piasalam, ze siedzi sam, ze raczkuje i chodzi, wtedy i wtedy(a robił to dużo wcześniej od rówieśników) I nawet teraz jestem wściekła na siebie, ze chciałam udowodnić innym, ze to prawda wstawiając filmiki i zdjęcia.

    Dużo mam nie moze zrozumieć, ze skoro jej dziecko usiadło mając 6 miesiecy, to inne dziecko moze usiąść później, lub wcześniej. I to się tyczy innych rzeczy także. Albo zmuszanie dziecka do pewnych czynności, jak sławetne obkladanie poduszkami. Albo zmuszanie do wysiłku, bo inne dzieci maja to za sobą, a moje jest „w tyle”.
    Za bardzo wszyscy chcą być idealni, miec idealne dzieci. Które nigdy się nie zloszcza, nie płaczą, nie chorują. Idealny świat to świat kłamstwa. Przykre to…

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka

  • Reply Tissana 13 listopada 2013 at 12:55

    A to Gaja jeszcze nie chodzi? I Ty nie byłaś u lekarza? :D:D:D

    Wybacz – samo mi się napisało :D:D
    _____

    Masz rację Kobieto – jak zawsze masz rację :) Ja zaczęłam chodzić mając 10 miesięcy, mój brat ponad rok, a to on dziś biega w zawodach, gra w piłkę jak szalony. :)

  • Reply Anna S. 13 listopada 2013 at 13:09

    Również pisałam o tym niedawno. :) Sama się zastanawiałam kilka miesiecy temu, czy Oliwia dobrze się rozwija, skoro znam dzieciaki w jej wieku, które np umieją chodzić, czy więcej mówią. Zrozumiałam w końcu, że każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie i w niczym dziecka nie będę poganiać.
    Pozdrawiam!

  • Reply Magda 13 listopada 2013 at 13:25

    Tak. Bardzo drażliwy temat ale chyba dobrze, że go poruszyłaś, bo z własnego doświadczenia wiem jak potrafią frustrować niektóre „pomiary” czynione na dziecku przez osoby trzecie. I wcale tym razem nie mówię tu o blogosferze, bo jestem od niedawna i tak naprawde niewiele blogów obserwuję regularnie. O życiu mówię. Teraz juz jestem chyba (mam nadzieję) mądrzejsza i staram się docinki obrócić w żart, czasem pokuszę sie o jakąś ripostę (ale z reguły taka ze mnie sierota, że żałuję iż odpyskowałam). Niby wszyscy wiemy, że każde dziecko inne, że ma swoje tempo. Niby kochamy najbardziej na świecie, a jednak tak to już jest, że czasem ciężko przełknąć jakąś uwagę. Przykre to, bo niby jakim prawem ktos ma się wtrącać? Zwlaszcza jeśli nikogo o zdanie nie pytam. Eh…dużo jeszcze wody upłynie zanim ludzie to pojmą ale temat podejmować trzeba. Pozdrawiam

  • Reply Igła Nitka 13 listopada 2013 at 13:44

    A moje dziecko w wieku 9 miesięcy już biegało… a twoje ma 13 miesięcy i dopiero uczy się chodzić
    Idź do Lekarza……
    Takie coś też usłyszałam od Matki dziewczynki na Placu Zabawa,
    Grzecznie odpowiedziałam. Że to MOja Sprawa

    a prawdą jest jedna rzecz, każde dziecko rozwija się własnym tempem ;)
    i niema co zmuszać by w wieku 9 miesięcy już chodziło

  • Reply Aga 13 listopada 2013 at 13:48

    bardzo fajny i mądry wpis :)
    Mama mi kiedyś opowiadała, że syn mojej cioci (1 dziecko, 3 lata starszy ode mnie) zaczął gadać pełnymi zdaniami jak miał ponad rok (nie pamiętam dokładnie ile). Później ciocia śmiała się do mojej mamy, jak ja się urodziłam, że im dłużej ja będę „milczała” tym lepiej będzie dla psychiki mojej mamy :D

  • Reply hanusia 13 listopada 2013 at 14:31

    Tę notkę powinna przeczytać każda sfrustrowana, młoda mama :) Pamiętam, jak mając półroczne wówczas pierwsze dziecko, spotkałam znajomą, przechwalała się, że jej synek w wieku pięciu miesięcy wołał „mama”. – To Twój jeszcze nie woła?! – pytała zdziwiona. Wracaliśmy z tego spaceru z mężem w niemałym szoku, zastanawiając się jakiego geniusza znajoma wozi w wózku. Potem o ironio, mój Dawid zrobił pierwsze samodzielne kroczki w wieku 9 i pół miesiąca, nie wiedząc co to chodak (do dziś jestem w szoku, jak szybko się puścił :)) a jej synek zasuwał w chodaku do półtora roku…. Niemowlak, niemowlakowi nie równy. Jedno dziecko większe postępy robi, w tym, drugie w czym innym, a porównania na głupota.
    Kochana Martusiu, piękne dzieła tworzysz! Ja zamierzam wziąć się za czapę dla Saszki, bo przyjdzie na świat z końcem stycznia i przyda Mu się na zimę :) Kiedyś też robiłam na drutach, choć na sweterek bym się nie porywała, chyba aż takiego fachu w rękach nie mam.
    Gaja cudna, podobna do chłopców :*
    Buziaki dla całej Tosinkowej rodzinki -kajtusiowa mama

  • Reply mama pisarka 13 listopada 2013 at 16:05

    Mówię i piszę często, że jestem antywyścigowa. Unikam notek na temat rozwoju. Czasem coś tam wspomnę, ale mimochodem, emocjonalnie. Na komentarze dotyczące tegoż tematu z reguły nie reaguję inaczej niż żartem ;) Na blogach jednak łatwiej niż z ciocią czy babcią. Ale zauważyłam, że najskuteczniej zniechęca… brak spinki. Wtedy już nie dziecko niedorozwinięte, tylko matka-dziwaczka ;P

  • Reply Agata 13 listopada 2013 at 16:16

    Jak zwykle nie sposob sie nie zgodzic. :)
    Przyznaje, ze sama winna jestem porownywania moich dzieci. Do obcych maluchow, ale takze do siebie nawzajem. No nie moge sie oprzec po prostu. :) Nigdy jednak nie krytykuje tego, ze czyjes dziecko rozwija sie za wolno. Jak juz to zazdroszcze, ze robi to szybciej niz moje. :) Zreszta, po obserwacji mojej dwojki oraz kilkorga dzieci znajomych, przekonalam sie naocznie, ze kazde rozwija sie po swojemu. Mojego kolegi synek zaczal chodzic w wieku 15 miesiecy, ale za to formulowal pierwsze zdania przed ukonczeniem 2 lat. Bi pierwsze samodzielne kroki postawila majac 10 miesiecy, ale za to dopiero po skonczeniu 2 lat zaczela mowic wiecej niz 6 wyuczonych slow. :) Bi pierwszy zabek przebil sie dopiero jak miala 10 miesiecy, za to Nik wreszcie przekrecil sie z pleckow na brzuszek majac prawie 6 miesiecy. Moje dzieci rozwijaja sie szybko ruchowo, co mnie cieszy bo obydwoje to klopsy i zwyczajnie nie mam sily ich nosic. Zaakceptowalam za to fakt, ze jesli chodzi o mowe to leniuchy. Bi dopiero co zaczela sie jakos konkretniej komunikowac i po Niku tez juz widze, ze nie szykuje sie do szybkiego gadania. Tacy juz sa, kiedys nadrobia. :) Podziwiam, kiedy czytam, ze dzieci mlodsze niz moja corcia recytuja cale wirszyki, ukladaja puzzle, znaja lierki z alfabetu i licza do 20. Moja woli latac jak szalona i wspinac sie na meble. To nic, nie mam aspiracji zeby „hodowac” mlodocianych geniuszy. :) Kazde dziecko jest inne i wiekszosc szybko zrownuje sie z rowiesnikami.

  • Reply Martyś_Zuzia 13 listopada 2013 at 17:58

    Pozostaje tylko zgodzić się z tym, co przeczytałam. Każde dziecko rozwija się w odpowiednim dla niego tempie i jest „mocniejsze” w innych dziedzinach. Bo w końcu każdy z nas jest jedyny i niepowtarzalny :)

  • Reply Małe radości 13 listopada 2013 at 18:20

    Swietny tekst. Mam nadzieje, ze coniektorym da on do myslenia i zastanowia sie porzadnie, zanim cos komys napisza.

  • Reply Anonymous 13 listopada 2013 at 18:22

    Nieźle się uśmiałam czytając tę notkę !!!! ……… z siebie się uśmiałam, bo jak szalona jeszcze niedawno googlowałam ‚kiedy dziecko powinno….’, bo co z tego że mój Sergiuszek siedział gdy miał niecałe 5 miesięcy, raczkował gdy miał 7 a biegał gdy skończył 9 miesięcy…. to nie ważne – mój Serdelek nie mówi !!! No przecież ma 1,5 roku…. INNE dzieci mówią pojedyncze wyrazy… kuzynki córa już mówiła całymi zdaniami jak dorosły…… no i jak to tak w TYM WIEKU nic nie mówić! Przecież WSZYSTKIE dzieci już mówią…… Dziękuję, za otrzeźwienie umysłu! :)) Morze Serduszek nie ma nic do powiedzenia…. a może nie potrzebuje mówić, bo wszystko ma pod nosem zanim zdąży otworzyć buzię ?!
    Pozdrawiam, Kinga

    • Reply Anonymous 14 listopada 2013 at 15:15

      gdy dziecko rozwija sie szybkow pod wzgledem ruchowym, mowa moze znacząco się opóźnic. Organizm „skupia się” na jednym procesie na raz ( np chodzeniu) a dopiero gdy dobrze to opanuje, cwiczy kolejny proces. Dlatego czesto rozgadane dzieci pozniej chodzą, biegają, skaczą. Rzadko sie zdarza ze rozwoj mowy i ruchowy nastepuja rownoczesnie w szybkim tepie, zazwyczaj w pewnym momencie jedno ustepuje drugiemu, bo za jakis czas sie wyrownac :)

      Kamila P.

    • Reply Anonymous 16 listopada 2013 at 21:50

      to chyba jednak wszystko zależy od dziecka. mój syn zaczął chodzić jak miał 9 mies, a wieku 14 mies już mówił zdaniami

  • Reply madzia 13 listopada 2013 at 20:55

    Temat bardzo na topie.Bardzo fajnie to napisałaś i tak niestety jest.Ja tak mam z uwaga ..koleżanką! Już sobie nawet pomyślałam,że nigdy więcej nie chciałabym miec dziecka z tego samego roku co ona.Mój syn jest starszy o 4 m-ce i to do jakiegoś momentu jest duża różnica więc nie powinno jej dziwić,że mój robi dużo rzeczy szybciej,a ona ”poganiała” dosłownie swojego syna,żeby tylko nie wiem nawet jak to ująć dogonić mojego??? a później kiedy już mieli obydwaj powyżej roku to zawsze porównywała w tych kwestiach w których jej robił coś lepiej..dla mnie to jest chore,bo ja nigdy nie powiedziałam,jak bardzo jej syn jest w tyle pod względem intelektualnym,mowy itd bo ja tak nie potrafię,przecież to dziecko,kiedys sie nauczy ma czas..no ale ona to sie chyba sama podbudowywała jak powiedziała,że nasz robi cos gorzej.Także temat mi bliski i bardzo powszechny obecnie.Pozdrawiam cała rodzinke;))

  • Reply Natolin 13 listopada 2013 at 21:01

    Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! Też mam w nosie takie teksty. Uważam, że na każdego przychodzi czas i każdy jest inny, a jestem jedynie „pojedynczą” mamą. Jeszcze przy takich maluchach to najwyżej można urazić mamę, będzie jej przykro albo co gorsza, zacznie się zamartwiać, a przy kilkulatku, który tak, jak mój jest okropnie wrażliwy, mówienie na głos, że np. wolniej biega/gorzej rysuje itp., może okropnie dziecko zniechęcić…

  • Reply AgaMamaDusi 13 listopada 2013 at 21:52

    Mądrze piszesz. Pamiętam jak moja Duśka była mniejsza… późno nauczyła się raczkować, sama chodzić zaczęła po roczku a pierwszy ząbek wyszedł jak miała rok i 3 miesiące… Oczywiście na niejednym forum itp a i czasem realnie czytałam/słuchałam jak to inne Dzieciaki szybko nabywają te umiejętności i zaczynałam się martwić, że może coś nie tak jest z moją Córcią… :/

  • Reply Magdalena Burek 13 listopada 2013 at 22:25

    Świetnie to Martuś napisałaś:)) Każdy ma swoje tempo rozwoju. Siostra jak miała 3 lata to zaczęła gadać, wcześniej wszystko po swojemu,a teraz jej się buzia nie zamyka;pp.

  • Reply Anowik 14 listopada 2013 at 09:22

    Ja tego doświadczam non stop. Mi samej zdarza sie powiedzieć że np córka siostry mówi lepiej od mojej małej mimo że jest młodsza. Ale absolutnie nic sobie z tego nie robię. Dzisiaj nawet upomniałam moją mamę. Mówię że Nina ma łatwą mowę, ma niewiele ponad rok a bardzo dużo mówi, Paula z kolej jest leniuszkiem i dużo nie mówi, chociaż coraz więcej. Na co moja mama odrazu że poczekaj zacznie gadać to się będziesz modlić by przestała. A ja na to że mi to absolutnie ani nie przeszkadza ani mnie nie martwi, cieszę się że obie są zdrowe. Ale widzę że porównywanie dzieci taki głupi wyścig szczura, bez sensu.

  • Reply Mama Blogguje 14 listopada 2013 at 10:37

    Świetnie napisane. Każde dziecko ma swoje tempo rozwoju. Nasza mała w wieku 4 miesięcy nie robiła wielu rzeczy, a jej rozwój określano nawet na dwa miesiące. Matki były oburzone, że jak to, nie potrafi się sama obrócić? Byłam załamana. Rozpoczęliśmy rehabilitację. I dziś matki, które własnei w ten sposób reagowały są wielce zdziwione, że Julcia siedzi,pełza, staje, czworakuje a ich dzieci nie. I teraz już żadna nie odzywa się i nie mówi: a moje dziecko to i tamto. Na każdego przyjdzie odpowiednia pora. Na dzień dzisiejszy mała ma 7,5msc.

  • Reply Miśka 14 listopada 2013 at 11:02

    Mądra Matka jesteś:)))))
    :*

  • Reply Kasia Ł. 14 listopada 2013 at 22:30

    Genialny tekst, takie artykuły powinnaś pisać do poradników dla mam :)
    P.S. zarządzam wzniesienie toastu za moje zdrowie, albowiem dziś zakończyłam etap „…naście” w swoim życiu :) ;pp

  • Reply Marta 16 listopada 2013 at 18:57

    Święte słowa, niesamowicie mądre i prawdziwe.
    Będę zaglądać regularnie :)

  • Reply zubb 20 listopada 2013 at 21:25

    Hej!

    Zapraszam do odwiedzenia starego- nowego bloga pod adresem zubb2011.blogspot.com

    Niedługo wyślę zaproszenie do „osobistego”.

    Buziaki słodziaki :*

  • Reply kasia 21 listopada 2013 at 22:42

    Zgadzam się, mądre słowa doświadczonej matki…nie będę powielać słów poprzedniczek, dodam tylko, że skandynawscy uczeni prowadzili przez 25 lat badania i po 25 latach okazało się, że szybkośc rozwoju nie miała żadnego wpływu na „dorosłe” życie :))) zyczę mamom by otaczały się fajnymi ludzmi, którzy nie rywalizuja ale ciesza sie i wspieraja :))

  • Leave a Reply