Dzieci, Rodzice

Wyprowadzka z domu – wpis Lubomira

7 marca 2018

Wyprowadzka z domu…no właśnie. Przychodzi czas, że Twoja nieodłączna mama musi przestać być taka nieodłączna i w pewnym momencie oznajmiasz, że idąc na studia, planujesz wynająć mieszkanie oraz zamieszkać w nim ze swoją dziewczyną. Co robisz? Przejmujesz bloga!

A tak na poważnie, wyprowadzka z domu z mojej perspektywy postępowała na tyle stopniowo, że do momentu, w którym już całkiem rozpakowaliśmy się z Weroniką w nowym mieszkaniu, nie wydawała się niczym szczególnym. Większość wakacji przepracowałem w innym mieście – tam też nocowałem, więc wydawało mi się, że przywykłem do rzadkiego pojawiania się w domu. Szukanie odpowiedniego mieszkania również zajęło trochę czasu, więc zdążyłem oswoić się z tą myślą jeszcze zanim znaleźliśmy to właściwe. Pomógł też fakt, że chyba od zawsze (może z wyjątkiem wczesnego dzieciństwa, kiedy to twierdziłem, że będę mieszkał z mamą do końca życia) planowałem dość wcześnie się usamodzielnić. Myślałem, że w rezultacie potraktuję tę sytuację jako kolejną zmianę miejsca, z którego przyjeżdżam do domu na weekend, tylko że na dłużej. Niby nic wielkiego… a jednak.

Wyprowadzka z domu – pierwsze zderzenie z nową rzeczywistością

Pierwsze co się okazuje zaraz po zamieszkaniu w pierwszym „własnym” mieszkaniu to to, że w wielu sytuacjach niezależnie od wiary w swoją inteligencję i zaradność życiową, łatwo poczuć się jak kompletny idiota. Można zaprzeczać, ale jestem pewien, że przynajmniej raz w życiu każdy miał taką sytuację, kiedy miał wrażenie, że nie ma podstawowej wiedzy na jakiś temat, który wydawałby się oczywisty. Przykład?
Krótko po wprowadzeniu się uznaliśmy, że przydałby nam się dodatkowy komplet pościeli. Nagle uzmysłowiłem sobie, że nie mam bladego pojęcia, gdzie powinienem jej szukać. Bez sensu byłoby kupować ją przez internet, skoro z pewnością w pobliżu gdzieś jest sklep, gdzie da się ją nabyć… tylko gdzie? Właśnie w tej sytuacji przez chwilę miałem wrażenie, że nie mam wiedzy na niesamowicie oczywisty temat. Wyprowadzka z domu okazała się mieć drugie dno.
Dokładnie ten sam problem pojawił się, kiedy stwierdziłem, że jest mi potrzebny nowy zestaw kluczy imbusowych do regulowania gitary. Zawsze jednocześnie miałem wrażenie, że mama by wiedziała. Co z tego, że nigdy nie widziałem jej z takim kluczem w ręce, po prostu pojechałaby gdzieś na chwilę i je znalazła.
Im dłużej mieszkam poza domem, tym bardziej mam wrażenie, że albo zawsze wiedziała wszystko, albo przez te wszystkie lata opanowała do perfekcji sprawianie takiego wrażenia.
O załatwianiu wszelkich papierów na uczelnię, obowiązku płacenia czynszu i rachunków, pierwszy raz umawianiu się do dentysty (do czego też z jakiegoś powodu początkowo nie wiedziałem jak się zabrać) itp. nawet nie wspomnę. Uczucie konsternacji towarzyszy również podczas kupowania takich zachwycających produktów jak papier toaletowy, środki czystości, bądź co gorsze- leki, kiedy któreś z nas (przeważnie ja) zachoruje. To na swój sposób zadziwiające jak takie z pozoru pierdoły okazują się niezbędne do życia.

Wyprowadzka z domu – plusy bycia „na swoim”

Żeby nie było, że tylko narzekam jak mi tu źle, polubiłem mieszkanie w Łodzi. Nigdy nie byłem entuzjastycznie nastawiony co do tego miasta, jednak myślę, że dla studentów jest to dobra opcja i kiedy pozna się już odpowiednie miejsca, ciężko się tu nudzić.
Zdecydowanym plusem mieszkania „na swoim” jest, chociażby fakt, że zawsze wiesz, co gdzie zostawiłeś. Nic nie stoi na przeszkodzie również w zaproszeniu znajomych o dowolnej porze, a wracając w weekend w późnych godzinach, nie trzeba uważać, żeby nikogo nie obudzić, lub – co gorsza – dobijać się do drzwi, aby ktoś ci otworzył, bo odruchowo zamknął drzwi na klucz i usnął (mamo!). Rano nie obudzi Cię żaden hałas, ani nie przeszkodzi w nagrywaniu utworu po południu, nie trzeba rozpalać w piecu, aby była ciepła woda i ogólnie prywatność ma swoje liczne plusy. Odpowiedzialność co prawda jest znacznie większa, jednak nie jest to zbyt kłopotliwe, kiedy przyzwyczaisz się do odpowiedniego ustalania priorytetów jak na dorosłego (choć myślę, że akurat w moim przypadku bardziej adekwatnym określeniem będzie – pełnoletniego) człowieka przystało. Myślę, że dość szybko zaaklimatyzowałem się w nowym miejscu i radzę sobie bardzo dobrze. No i ta cisza…

Wyprowadzka z domu – to cisza istnieje?

Właśnie, cisza. Jest jednocześnie plusem i minusem. Plusem, bo wreszcie jest spokój od chaosu, którego nie da się uniknąć w domu pełnym młodszego rodzeństwa. Jednocześnie, szczególnie na początku, jest wręcz dziwna. Oczywiście byłaby dużo bardziej zauważalna, gdybym mieszkał sam. Co nie zmienia faktu, że porównaniu z czwórką dzieciaków, nawet z Weroniką i niesamowicie atencyjnym kotem, a nawet gdy przychodzą do nas znajomi (ba, nawet gdyby któryś z nich przyniósł ze sobą młot pneumatyczny i megafon) wydaje się cicho.

Wyprowadzka z domu nie pogorszyła naszych relacji

Wtedy właśnie okazuje się, że łatwo zatęsknić za tym wszechobecnym zgiełkiem dziecięcych zabaw i jednak dobrze jest co jakiś czas wpaść do starego domu, by posiedzieć w tym hałasie. Do tego od mojej wyprowadzki, mam z mamą za każdym razem dwa razy więcej tematów do rozmów czy to o studiach, czy mniej istotnych tematach jak o instagramie, na którego mnie długo namawiała, a którego paradoksalnie sama teraz musi uczyć mnie obsługiwać. Rozmawiamy o śmiesznych sytuacjach z dzieciakami, kiedy mnie nie ma, lub o kompletnych głupotach, takich jak absurdalne pomysły na bloga, że nikt normalny nie brałby ich na poważnie (serio, nie chcecie wiedzieć, jakby on wyglądał, gdyby nasze „pomysły” wynikające z głupawki weszły w życie!). Zważywszy na fakt, że nigdy nie narzekaliśmy na brak wspólnych tematów, dziwię się, że ludzie, którzy czasem próbują się włączyć do rozmowy, nie zatłukli nas jeszcze, szczególnie biorąc pod uwagę naszą skłonność do przerywania innym. Staram się z tym walczyć, odkąd Weronika mi to uświadomiła, bo i samemu zaczęło mi to przeszkadzać… no może, kiedy wracam do domu, przestaję zwracać na to uwagę, bo zwyczajnie się nie da.

Wyprowadzka z domu nie boli, bo zawsze możesz do niego wrócić ;)

I choć cały czas namawiam mamę, żeby wreszcie zrobiła coś pożytecznego z moim pokojem, zamiast utrzymywać go w niemal takim samym stanie, w jakim go opuściłem (niemal, bo ostatnio zaczęły się ogromne postępy w postaci włożenia kilku niepotrzebnych rzeczy z salonu do jednej z szafek). Co by nie mówić dobrze mieć jednak świadomość, że mimo mieszkania od prawie pół roku w innym miejscu, które też już zdążyłem powoli uznawać za swój dom, wracając, czuję się tak samo u siebie, jak zanim nawet pomyślałem realnie o wyprowadzce.

A o tym, jak mama poradziła sobie z moją wyprowadzką, możesz przeczytać TU.

Podobne wpisy

10 komentarzy

  • Reply Jak przygotować się na wyprowadzkę dziecka z domu? - TosinkowoTosinkowo 7 marca 2018 at 09:58

    […] A jeśli chcesz przeczytać wpis Lubomira o wyprowadzce, zapraszam TU. […]

  • Reply Dominika 7 marca 2018 at 10:04

    Brawo Lubomir. Nie sądziłam, że okażesz się być tak inteligentnym, elokwentnym i odpowiedzialnym młodym chlopakiem. Tak trzymaj, powodzenia w dalszym dorosłym życiu!
    Marta, mając takiego syna pękałabym z dumy :)

    • Reply Marta 7 marca 2018 at 10:33

      Dominiko, Lubomir zapewne przeczyta komentarze i będzie mu bardzo miło :). Ja ze swojej strony tylko powiem, że jestem od zawsze z Niego bardzo dumna. Udał mi się chłopak ;) :*

  • Reply Ola 7 marca 2018 at 10:26

    Moim pierwszym spostrzeżeniem było, że widać, że to pisze chłopak ;) Ja po wyprowadzce na studia miałam całkiem inne „problemy” :) Gdzie coś kupić wiedziałam już dużo wcześniej, bo uczestniczyłam w takich zakupach (choć pościeli i tak nie kupiłabym poza internetem, bo zwyczajnie jest drożej:D). Całkowicie inna perspektywa. Chyba ogólnie w kobietach więcej emocji :)

    • Reply Marta 7 marca 2018 at 10:32

      Olu zdecydowanie różnimy się od mężczyzn, i dzięki Bogu ;). Lubomir ma w sobie dużo wrażliwości jak na faceta, ale podobnie jak ja większość bierze humorem, bo tak po prostu łatwiej. Ja z tego wpisu dopiero dowiedziałam się, że to o czym kompletnie bym nie pomyślała, jemu sprawiło jakąś tam trudność hahaha. Chłopak, który sam w obcym kraju otwierał konto bankowe, szukał pracy, pracował i biegał po agencjach….nagle ma kłopot z zakupem pościeli :D

      • Reply Ola 7 marca 2018 at 18:25

        Wiem, wiem, że jest wrażliwy, ale jednak ja po swojej wyprowadzce na studia byłam bliższa Twojej reakcji niż jego:D

  • Reply sylwia 7 marca 2018 at 13:26

    super wpis. A co do Pokoju, ja że swojego domu wyprowadzilam się 10 l temu, teraz mam już męża a mój pokój nadal stoi pusty hihi . teraz jak odwiedzamy rodziców śpimy w nim już w trójkę ;) .

  • Reply Zwykła Matka 7 marca 2018 at 17:53

    Mama by wiedziałą, bo my, mamy, już tak mamy :)
    Dasz radę, ogarniesz wszystko, ale na wiele rzeczy po prostu trzeba czasu, a najlepiej człowiek się uczy na własnych błędach :)

  • Reply Zabiegana Mama 7 marca 2018 at 20:26

    Udał Ci się chłopak, Marta! Tekst przeczytałam jednym tchem i od razu poszłam przytulić mojego małego syneczka (lat 6), co to niebawem też tak szybko urośnie (!!??)

  • Reply Rivulet 9 marca 2018 at 12:39

    Hehe też miałam problem z pościelą po zamieszkaniu z mężem :P

  • Leave a Reply