Dzieci, Rodzice

wybory, zawody, edukacja…ciężki orzech do zgryzienia

6 marca 2014

Dziś Najstarszy korzysta z „dni otwartych” w średnich szkołach, w sąsiednim mieście.
Pamiętam siebie w Jego wieku…nie kojarzę, naprawdę nie kojarzę, bym myślała Jego schematami.
Wtedy liczyło się głównie to, by szkoła była fajna, znaczenie miał też fakt, czy psiapsiółka z podstawówki (jestem dinozaurem, nie praktykowałam gimnazjum), tam się właśnie znajdzie, a dopiero gdzieś tam na końcu pojawiała się myśl, czy ta szkoła ułatwi mi zdobycie dobrego zawodu w przyszłości (przecież to dopiero średnia szkoła!)
Zastanawiam się z czego to wynika, bo lekkoduchem nie byłam i mózgu również używałam. Czyżby pęd za pieniądzem był mniejszy? a może, my ówczesne dzieci, nie byliśmy świadkami aż takiej walki rodziców o godny byt?
Nie wiem…wiem natomiast, że wbrew pozorom żyło się łatwiej. Może nie bardziej luksusowo, ale praca zwyczajnie była. Skończyłeś odpowiedni kierunek? możesz pracować!
Dziś wielu wybitnych studentów (w mojej rodzinie też były tego przykłady) pracuje albo za przysłowiowe grosze, albo w innym, niewyuczonym zawodzie. Każdy chwyta się pracy, która pozwoli lepiej mu się utrzymać. Praca bywa, ale znaleźć dobrą nie łatwo (zwłaszcza, gdy nie mieszka się w dużym mieście). Pracodawcy mają coraz większe wymagania, nieadekwatne do płacy.
Nasze dzieci to widzą. W tym wzrastają. Z każdego odbiornika w domu, słyszą batalie polityków, obserwują problemy ekonomiczne kraju.
Tym sobie tłumaczę to, w jaki sposób, mój nastoletni Syn podchodzi do wyboru szkoły.
On nie patrzy na to moimi, młodzieńczymi oczami. Nie ważne jest dla Niego to, czy pójdzie tam sam, czy któryś z kolegów dołączy. Nie patrzy ani na łatwy dojazd, ani na miłą okolicę, ani też na wizerunek samej szkoły. Dla Niego na pierwszym miejscu jest to, czy ta szkoła, będzie dobrą podstawą do zdobycia dobrze płatnego, pożądanego zawodu.
Nie myśli o szkole średniej samej w sobie. Jego myśli krążą wokół tego, która szkoła sprawniej doprowadzi Go, na odpowiednie studia.
I pewnie wielu mi powie, że powinnam się cieszyć, bo roztropny, bo myśli przyszłościowo….a ja zastanawiam się, jak nasz kraj ewoluuje, skoro coraz młodsi obywatele (Syn znacznie wcześniej drążył temat), myślą kategoriami możliwości utrzymania się w przyszłości.
Zapytałam Syna wprost:

-a co byś chciał robić w przyszłości, gdybyś odsunął od siebie myśli o pieniądzach. Pomyśl tylko o tym, co sprawiłoby Ci największą radość.

odpowiedział mi tak:

-chciałbym grać! Chciałbym być gitarzystą w sławnej, metalowej kapeli. Taaaak, to moje największe marzenie….

po czym dodał:

-dlatego, żeby je spełniać, muszę mieć dobrze płatny zawód, który pozwoli mi tego dokonać…

No cóż…ma chłopak rację. Żeby być dobrym gitarzystą (takim jakim On będzie:), musi mieć świetny, a co za tym idzie drogi sprzęt. Sam talent nie wystarczy. Ja nie zdołam Mu pomóc, choć bardzo bym chciała…I koło się zamyka.
Dlatego wiem, że zrobię wszystko, by mógł ukończyć dobre studia, które przybliżą Go do największych pragnień w życiu. Będę dopingowała, wspierała, urabiała ręce po łokcie.
Po wczorajszej, naszej długiej rozmowie, znów uświadomiłam sobie jak fajnego człowieka „wyhodowałam”. Bo czy ja w Jego wieku, miałam plany, że po szkole średniej wyjadę w wakacje do pracy, by zarobić choć na pierwszy semestr nauki?
A gdy powiedziałam, że przecież nie musi tak myśleć, że to rodzice są od tego, by wyedukować dzieci, objął mnie ramieniem i widząc moje wzruszenie, mrugnął porozumiewawczo i dodał:

-wiesz, jak zawalę studia, nie pociąniesz mnie do odpowiedzialności finansowej ;)

…i po wzruszeniu. Dostał kuksańca i wróćiliśmy do domu:)

A jeśli chodzi o wybór zawodu, Młody chce zostać…psychologiem. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że „czy ja wiem, czy na bank pracę dostanie?”… Jego to zwyczajnie „kręci”.
Cały czas, który spędziliśmy w galerii na zakupach, udowadniał mi jak wielu ludzi, pomocy takiej potrzebuje, wskazując dyskretnie posępnych, albo znerwicowanych, pyszczących do siebie nawzajem przechodniów. Widząc moje powątpiewanie, dodał:

-a jak do tego czasu, ludzie w Polsce staną się ludźmi bez żadnych problemów, to wtedy Ciebie zaproszę na kozetkę, bo świra dostaniesz z racji tego, że Twój syn edukował się na darmo ;)

i bądź tu człowieku poważny :)

 

Podobne wpisy

30 komentarzy

  • Reply Mama Calineczki 6 marca 2014 at 08:32

    Sama pamiętam siebie przed wyborem liceum i tymi ciągłymi pytaniami „co chcesz robić w życiu”… Wydaje mi się, jakby to było tak niedawno, jakbym nadal była w liceum… A tu niedługo będę się zastanawiać nad wyborem przedszkola dla mojej córki. Ehh, czas płynie nieubłagalnie. ;)

    • Reply ma~ 6 marca 2014 at 09:00

      prawda?:) kiedy to zleciało…

  • Reply Anonymous 6 marca 2014 at 08:40

    Ano, ja szłam do liceum ponad 10 lat temu i myślałam takimi samymi kategoriami. Niestety, teraz po studiach (niby dobre: finanse i rachunkowość) pracy dla mnie nie ma, bo wymagania mają wielkie, a do każdej innej mnie nie chcą, bo wolą po zawodówkach. Nawet nie mam szansy pracować w sklepie, bo moje CV to chyba od razu idzie do niszczarki, a jak już mnie zapraszają to wprost mówią, że magistrów to tu nie chcą. Psychologia to raczej nie jest przyszłościowy zawód, ale skoro się w tym dobrze czuje to może warto. Jak pokaże, że mu zależy i kocha to, co robi to mu się uda. Oby znalazł pracę i robił to co kocha, tego mu życzę, bo jednak w pracy spędza się pół życia :)

    Ola

    • Reply ma~ 6 marca 2014 at 09:00

      Z wszystkim się zgadzam, dodam jedynie, że wybór zawodu, nauka-to tylko połowa sznas na powodzenie w życiu. Potrzeba jest jeszcze dobrze na karku osadzona głowa, pracowitość i upór. Bez tego, ani rusz. Można być możliwie najlepiej wykształconym człowiekiem, a bez tego i tak do niczego się nie dojdzie…
      Lubomir ma zadatki na człowieka, który nie „przebimba” życia :)
      Napisałaś o sobie-no właśnie, z pracą jest jak widać. Znam chłopaka, który po historii, dosłownie kopie rowy, żeby utrzymać rodzinę.

    • Reply Anonymous 6 marca 2014 at 21:52

      Ano, ja bym studiów nie skończyła gdyby nie pracowitość i upór, a z kolei mój brat przebimbał i zawsze świetnie się uczył, a dziś ma satysfakcjonującą dobrze płatną pracę. Może byłam mniej zdolna to musiałam nadrobić czym innym. Niestety chyba przez to nasze relacje do dziś nie są najlepsze. Ale ja mu jeszcze pokażę na co mnie stać :)

      Ola

  • Reply Noelka 6 marca 2014 at 09:02

    Ano! To ja się JUŻ zapisuje do Lubka jako STAŁY klient. Będzie miał chłopak zajęcie, oj taaak :D
    W naszym kraju jest dużo psychologów… fakt. Ale ilu tak naprawdę z tych ludzi jest psychologiem z powołania? Jedna trzecia. Smutne, ale prawdziwe.

  • Reply Justyna Komada 6 marca 2014 at 09:07

    Ah… Mogłabym z Wami godzinami tak gadać.. A temat bliski mi wyjatkowo. Wiem, że to naiwne, ba może nawet głupie, a już napewno nieopłacalne, ale moim dzieciakom zawsze wbijałam by nie pozwoliły sobie wmówić, że ich marzenia (te edukacyjne także) się nie opłacają, sa bezsensu itd. Nigdy nie zapomnę jak moja wychowawczyni z liceum na wiadomość, że zdaję na oligofrenopedagogikę powiedziała mi”dziewczyno i z czego Ty będziesz żyła”. A proszę, żyję i mam się cudnie ;) Ba, odchowałam już pierwszą ekipę boskich ludzi, którzy nadal ze mną gadają, piszą i zapraszają na spotkania. Czasy mamy trudne to fakt bezdyskusyjny. Też uważam, że nam było łatwiej, o niebo! Ale kurcze tak rzadko teraz ludzie robią to co lubią, kochają, takie to wszystko teraz konsumpcyjne.. Lubek górą. Zapisuję się na kozetkę już teraz o!

  • Reply Gosia 6 marca 2014 at 09:17

    W szoku jestem jaki dojrzały. Już sobie wyobrażam moje dzieci w tym wieku…

  • Reply Justyna 6 marca 2014 at 09:54

    Boski jest :)

  • Reply madzia 6 marca 2014 at 11:04

    Już kiedyś to pisałam i powtórzę , wychowałaś super chłopaka ;)

  • Reply Aga 6 marca 2014 at 12:00

    Gratuluję mamie i synowi :)

  • Reply Anonymous 6 marca 2014 at 12:07

    Zawód wybrał docelowo fantastyczny….ale realia po ukończeniu psychologii są niestety nieco gorsze, tak samo jak płace ;) Psychologia jest w tym momencie „trendy” i studiują ją tysiące( jak nie setki tysięcy) zarówno na uczelniach państwowych jak i prywatnych…efekt przesycenie rynku. A wybicie się często graniczy z cudem. Jeżeli mogę doradzić to niech Lubek zastanowi się nad medycyną a później specjalizacją z psychiatrii…ścieżka pewniejsza, zdecydowanie lepiej płatna, więcej możliwości pomocy chorym(od medykamentów, po terapie/szpital)….ale i trudniejsza, bo nauki więcej i jeżeli ktoś jest zbyt wrażliwy na widoki krwi i wnętrzności to może być nie do przejścia ;) Ale myślę, że kto jak kto Lubek dałby radę ;)

  • Reply Aga 6 marca 2014 at 12:07

    Pamiętam jak sama wybierałam szkołę. W moim zadupiu były tylko dwa licea do wyboru więc cóż, wielkiego nie miałam. Wybrałam „moje” liceum z 2 powodów- możliwość nauki rosyjskiego, w którym byłam/jestem zakochana po uszy 2. lepsi nauczyciele. Uważam, że to była najlepsza decyzja. I chociaż cała rodzina (poza mamą) naciskała na inną szkołę to nigdy nie zmieniłabym tego.
    Lubek ma świetne podejście do sprawy :) A psycholog to bardzo ciekawy zawód. Swoją drogą jak połączy zawód gitarzysty z psychologiem to interes dopiero się rozkręci. Tłumy fanów zaczną szturmować gabinet! :)

  • Reply Anonymous 6 marca 2014 at 12:07

    Ja wybieralam liceum juz pare lat temu, ale myslalam tak, jak Lubek. Nie chcialam zostac w miescie, gdzie szkola ma nienajlepsze opinie… wybralam rewelacyjne katolickie liceum, z dala od miejsca zamieszkania, bo wysoki poziom, bo perspektywy, swietna zdawalnosc matur. Dzis mysle, ze to jeden z najtrafniejszych wyborow w moim zyciu ;) teraz jestem na drugim roku psychologii, i choc studia sa baaardzo ciezkie, bo z pogranicza biologii i momentami neurologii to wyboru nie zaluje. Mowia, ze nie ma pracy dla psychologow… a ja mysle ze to bzdura. Bo kto chce to znajdzie ;)

    Daria ;)

  • Reply hebamme 6 marca 2014 at 12:12

    Lubek z tego co piszesz jest bardzo dojrzałym facetem :)

    ale niestety dzisiejszy rynek nie potrzebuje kolejnych psychologów, pedagogów, a informatyków, mechatroników, oraz „porządnych” starych zawodów typu fryzjer, ślusarz, mechanik samochodowy,hydraulik…

    Ja jestem po pedagogice, poszłam też na położnictwo z nadzieją że po nim uda mi się znaleźć pracę, a będę pracować w pierwszym, lepszym markecie…

    smutna prawda, ale niestety…

  • Reply karro31 6 marca 2014 at 12:22

    Są fajne testy predyspozycji zawodowych dla młodzieży, warto z nich skorzystać i zobaczyć co pokażą. Ważne jest to, że chłopak wie co lubi i w czym czuje się dobrze. tutaj warto zajrzeć – http://www.doradztwozawodowe-koweziu.pl/narzedzia-dla-ucznia.html

    • Reply India 6 marca 2014 at 13:47

      Ja byłam w poradni zawodowej i mimo, że uparta wtedy byłam na położnictwo to każdy test, nawet taki z kółkami i kwadratami, wykazał, że powinnam iść na Edukację wczesnoszkolną i przedszkolną. I poszłam :D

  • Reply India 6 marca 2014 at 13:46

    Mimo, że psychologów i pedagogów jest dzisiaj „jak psów” to Twój syn wybrał psychologię a ja pedagogikę. Nie chce w życiu kierować się tym z czego będę miała najlepszą kasę przy najmniejszym wysiłku ( wtedy poszłabym na hydraulika, zawodówka a praca pewna ) ale tym co mnie interesuję i co naprawdę bym chciała robić. A nóż się uda i niedługo będę panią przedszkolanką albo nauczycielką w klasach 1-3 :)

  • Reply Monika dz. 6 marca 2014 at 16:17

    mi jeszcze sporo do takich wyborów, ale czas zleci

  • Reply Tissana 6 marca 2014 at 16:59

    Zgadzam sie z hebamme… Niestety psychologów są nawet nie tysiace, a o wiele, wiele więcej. Własnie na ostatnich wykładach mieliśmy spotkanie z pośrednikiem pracy, który mówił, co warto studiować, by mieć pracę, a co tylko po to by sobie skończyć studia i tyle. I tak sie składa, że psychologów i pedagogów jest najwięcej i szansa na znalezienie pracy minimalna…
    Moje koleżanki, te, które się najgorzej uczyły szły albo na pedagogikę, albo na psychologa, pracy nie mają. W urzędzie pracy pani powiedziała mi, jak się rejestrowałam, pytając co studiuję, że dobrze, że nie psychologię, bo nawet nikt nie bierze tego pod uwagę…
    Choć z drugiej strony…jeśli to go interesuje, niech kończy, a nóż mu się poszczęści i na stare lata udam się do jego zakładu – więc niech o mnie pamięta i miejsce trzyma ;)

    • Reply ma~ 6 marca 2014 at 20:08

      te które najgorzej się uczyły, wybierały zawód psychologa??? no jestem w szoku, przecież to niełatwe studia ;)))
      ja myślę, że ten co ma siłę przebicia, nawet tam gdzie innym się nie udaje, On da radę. Dlatego będę Syna trenować;))

  • Reply zaczytana Dębniki 6 marca 2014 at 20:18

    Najważniejsze to olej w głowie, upór i zapał do pracy, przyda się odrobina szczęścia a reszta… to loteria. To, na co teraz jest popyt, za dziesięć lat może być w odwrocie. Mamy już takie przykłady w postaci specjalistów od marketingu, finansów, psychologów, a teraz nawet… prawników. Tak, tak – podobno jest ich nadwyżka (przynajmniej u mnie, w Krakowie).

    I, oczywiście, koniecznie trzeba uczyć się języków – bez tego ani rusz!

    Lubek to inteligentny i chyba obrotny chłopak, więc na pewno sobie w życiu poradzi! :)

    • Reply Kasia Ł. 6 marca 2014 at 22:22

      Nie strasz, proszę. Studiuję finanse. W Krakowie. ups

  • Reply Moniqa 6 marca 2014 at 21:19

    :)

  • Reply Kasia Ł. 6 marca 2014 at 22:21

    Jako że sama dokonywałam tego niełatwego wyboru niedawno i jako że jestem na etapie wyboru szkoły przez mojego brata, pozwolę sobie zabrać głos :D Wybierając szkołę średnią kierowałam się podobnym kryterium co Lubo, chciałam, żeby liceum dobrze przygotowało mnie do matury, bo wiadomo, teraz bez matury, bez studiów, gdzie szukać pracy? Zresztą czy z maturą czy bez, to jedna wielka loteria. Ale jeszcze napisze co miałam napisać, trochę nie na temat ale mi się wzięło na wspominajki :P Miałam do wyboru dwa licea – z gorszymi wynikami matur, 10 km od siebie, gdzie na przystanek autobusowy miałam 100m od domu lub to lepsze, wręcz prestiżowe – 25 km od domu, z przystankiem 3 km od domu. Ja, wiecznie przerażona, bojąca się swojego cienia, zostałam wtedy hardkorem. Wybrałam to drugie. W mieście, gdzie jadąc pierwszy raz na lekcje, nie wiedziałam w którą stronę mam iść, wiedziałam tylko gdzie mam wysiąść. Odłączyłam się od klasy, zero znajomych. Dużo zawdzięczam Rodzicom. Ogólnie dużo zawdzięczam Rodzicom ale na samą myśl, że zimą dzień w dzień budziłam Mamę czy Tatę o 6.30, żeby mnie ‚podrzucili’, aż im współczuję. Z perspektywy czasu fajne to były czasy. Wybór tej szkoły kosztował mnie trochę wysiłku/nerwów/poświęceń. Ale nie żałuję, że się odważyłam. Jakoś tak czuję się z siebie dumna wręcz :D Teraz problem ma mój brat (w głowie trochę fiu bździu, ale jak go siora w obroty weźmie to będzie z niego człowiek) z wyborem liceum i kuzynka z wyborem studiów. Ciężko jest się wstrzelić w to, na co będzie popyt za x lat i to jest straszne i mnie też to przeraża, ja już jestem na prostej, bo w kwestii zawodu już wybrałam ale moim młodym współczuję. No, skończyłam.
    A, nie, jeszcze powiem, że życzę Lubkowi z całego serca powodzeniaaa!!!

  • Reply Anonymous 6 marca 2014 at 23:09

    A ja uwazam, ze nie wazne jaka prace Lubek wybierze, najwazniejsze by ja lubial i czul sie w niej dobrze. By codziennie szedl do niej usmiechniety. Pieniadze, i to spore, mozna miec nie posiadsjsc MGR przed nazwiskiem, bo liczy sie chec, sila przebicia i postawienie sobie celu. Ilu znam mgr ktorzy osiedli ns laurach i twiwrdza ze studia konczyli to od rszu za to 3 tys na reke… dla mnie nie wazny jest papierek, czasem on nawrt przeszkadza. Ja studiow nie skonczylam i nigdy tego nie zalowalam. Nie cofnelabym czasu.

    Pozdrawiam

    Stala Czytelniczka :-*

  • Reply Agata 7 marca 2014 at 18:07

    Przeczytalam i posmutnialam, ze dzieciaki teraz zmuszone sa myslec takimi kategoriami… Nie ze sa to kategorie zle, bron Boze! Tylko, tak jak Ty, dla mnie przy wyborze liceum liczylo sie, zeby chociaz jedna kolezanka tam szla ze mna i zeby bylo w miare blisko domu. :) A teraz mlodziez patrzy juz na szkole srednia pod katem przyszlych studiow i kariery. Dla mnie to wyscig szczurow w czystej postaci i smutno mi, ze dzieciaki zgubily gdzies po drodze taka… nie wiem… niewinnosc to chyba dobre slowo.
    Z drugiej strony, jesli Lubek chce, zeby jego kariera wspierala hobby jakim jest granie, to raczej odradzalabym psychologie. ;)

  • Reply Gosia 8 marca 2014 at 15:57

    Studiuję psychologię na IV roku i szczerze polecam :) Zresztą tak jak Lubek zdecydowałam się na ten kierunek w ostatniej klasie gimnazjum i decyzji nie zmieniłam, co więcej nie żałuję. Może i jest już tysiące psychologów, prawników, pedagogów itd., jednak moim zdaniem jeśli ktoś naprawdę robi to z sercem, zaangażowaniem i w dodatku jest w swoim zawodzie dobry to nie będzie miał problemu z pracą. Takie jest moje zdanie:) Trzeba mieć siłę przebicia. Wiele osób wybiera kierunek studiów bo czuje taki obowiązek, przymus, bo takie czasy no i później narzeka, że nie ma pracy, bo i zaangażowania w to nie wkłada. Trzymam kciuki za Lubka:)

  • Reply Mama Ka 8 marca 2014 at 21:19

    Kochana, wyobraź sobie, że w moim mieście to już nawet do agencji towarzyskich w ogłoszeniach wymagają przesłania CV :D

  • Reply Anonymous 9 marca 2014 at 20:53

    Jestem w wieku Lubomira i myślę tak jak on. Mam pasję, na którą potrzebna ogromnej ilości pieniędzy. Muszę wybrać dobre liceum, by dostać się na studia, co do kierunku, waham się jeszcze między psychologią a medycyną, ale mam jeszcze czas na wybór. Może kiedyś na studiach się z Lubkiem spotkamy. :)

  • Leave a Reply