Dzieci, Rodzice

w kupie siła?

5 stycznia 2015

Rodzeństwo to siła. Niezaprzeczalnie.
Rodzeństwo to wspólne zabawy, zero nudy, gwar i wspólny śmiech.
Fajnie mieć brata i fajnie mieć siostrę.
Wiem, bo też mam.
Tyle, że dziś doceniam za inne aspekty ;)

Paradoksalnie często mi lżej, bo jest Ich więcej.
Nie muszę szukać towarzystwa do Ich zabaw, brak dzieci na osiedlu nie spędza snu z powiek.
Nie ma kolegów? przykro, ale to nie tragedia.
Nie są osmaotnieni. Nie stają się starymi – maleńkimi w towarzystwie dorosłych.
Bywa, że dostaję mnóstwo zapytań o to, jak ogarniam.
I jasne, macie rację, że jest trudniej w większości przypadków (choroby, śniadania, ubieranie, wyjazdy etc), ale mam też i łatwiej niż Wy. Wystarczy wymyślić fajną zabawę zespołową (najczęściej i tak wymyślają ją sami), zapodać pomysł i dzieci ….z głowy.

Tak, wiem jak to zabrzmiało :)

Ale faktem jest, że Oni zajęci wtedy sobą, a ja w spokoju mogę przygotować dajmy na to, obiad.
Jasne, że trzeba doglądać. Nie staram się Wam wmówić, że zamykam Ich gdzieś, gdzie wzrok mój nie sięga, a sama oddaję się innym zajęciom. Oszalałabym chyba! Wiem, jakie dzieci potrafią mieć pomysły, zwłaszcza, gdy nie ma cerbera nad nimi :)
Jednak mając porównanie (przez lata byłam mamą jedynaka), śmiało mogę powiedzieć, że łatwiej doglądać, niż wykonywać domowe czynności z dziecięciem uczepionym do nogi.
Inną sprawą jest to, że ile dzieci, tyle charakterów i są dzieci, które wspaniale bawią się same.
Ja opisuję swoje spostrzeżenia wyłącznie na podstawie obserwacji własnego potomstwa.
Są stadni nawet w pojedynkę, i nie ma opcji by zajęli się sobą na dłużej, bez angażowania w te zajęcia osób postronnych.
Dlatego dla mnie Ich liczebność, bywa naprawdę ułatwieniem w wielu kwestiach.

Obserwując Ich podczas zabawy, zauważam, że choćbyśmy się dwoili i troili, to i tak nie wymyślimy Im tak fascynującego zajęcia, jakie fundują sobie sami. To zabawy zainicjowane przez Nich samych, są najbardziej śmieszne, wesołe i…kreatywne :)
Planszówki wcale nie muszą mieć jednej wersji, a puzzle często da się łączyć z tymi na pozór niepasującymi, co daje komiczne obrazki – tak, zwłaszcza chłopców w wieku przedszkolnym śmieszy pupa na nosie, czy ucho na brzuchu:)
Nelka celowo później wymyśla dyrdymały, a śmiech braci uważa za największe uznanie.
Często ogarnia Ich tak wielka ‚głupawka’, że po kolei czkawki dostają.
Nie da się nie dołączyć. Zapewniam :)

Ale…

Są też minusy.
Jak dziś na przykład, gdy Franio usilnie próbuje przejść etap gry, a Nela Mu przeszkadza.
Bo tulenie brata wtedy, gdy ten przeskakuje w skupieniu wirtualną przeszkodę, denerwuje.
To samo z „pomocą” przy kolorowaniu:
Mamoooo!!!! Nelka mi pomaaazaaaałaaaaaa….eeee…buuuuu
albo, gdy wieża z klocków imponująco rośnie, a siostra stwierdza, że Jej pomoc konieczna.
Jeden ruch i po wieży. Zamiast wieży – syrena.

I tak sobie myślę, o głosach za, lub przeciw wielodzietności, w kontekście samych dzieci.
W udowadnianiu, że jedynakom lepiej, albo lepiej tym licznym.
Nie ma jednej odpowiedzi. Tak samo, jak nie ma jednej recepty na życie.
I jedynak i dzieci z wielodzietnej rodziny, znajdą zarówno plusy, jak i minusy swego położenia.
Zaręczam :)

Podobne wpisy

19 komentarzy

  • Reply Wążka 5 stycznia 2015 at 10:24

    Słodziaki, no:)) takie do wylelania i schrupania na deserek <3

    • Reply ma~ 5 stycznia 2015 at 14:22

      hehehhe obawiam się, że role mogłyby się zamienić ;)

  • Reply Małgorzata B. 5 stycznia 2015 at 10:37

    Fajna gromadka

    • Reply ma~ 5 stycznia 2015 at 14:23

      owszem :)

  • Reply Agnieszka Ciemińska 5 stycznia 2015 at 10:46

    Wspaniała gromadka.

    • Reply ma~ 5 stycznia 2015 at 14:23

      dziękujemy :)

  • Reply Pani Marynarzowa 5 stycznia 2015 at 11:36

    Długo zastanawiałam się, czy zdecydować się na drugie dziecko. W sumie podjęcie ostatecznej decyzji zajęło mi 6 lat ;))) Zaraz będę na półmetku ciąży i widzę, że była to dobra decyzja. Radość z jaką mój 6-latek czeka na siostrę, jak dba o to, żebym wypoczywała itd. – jest bezcenna. (Oby mu nie minęło, gdy córka przyjdzie na świat, hehe). I choć będzie między nimi spora różnica wieku (w sumie będzie to około 6,5 roku), myślę, że się dogadają. :)

    • Reply ma~ 5 stycznia 2015 at 14:26

      z drugiej strony będziesz miała trochę łatwiej, bo brat już nie w kij dmuchał, kawaler, że ho ho :) Jestem pewne, że Synkowi nie minie, a jak zobaczy siostrzyczkę, to jedynie pogłębi się Jego miłość do Niej :) Będzie najpiękniejsza i najwspanialsza na całym świecie, zobaczysz ;) A różnica wieku nie ma nic wspólnego z dogadywaniem się, bądź nie. To mit. Zapewniam :)

  • Reply Rivulet 5 stycznia 2015 at 11:49

    Mając męża jedynaka (a sama mam brata) widzę, że nawet jedna sztuka rodzeństwa to skarb… I zupełnie inne (zdrowsze?) relacje w rodzinie. Pewnie, że zawsze mogą się zdarzać wyjątki, ale… Z teściami dogadać się trudno, bo choć dzieci mieć więcej po prostu nie mogli, to jednak dzięki temu trudno im przyjąć inny niż własny punkt widzenia (bo gromadka dzieci nie nauczyła elastyczności). Podobnie mężowi na początku ciężko było zrozumieć, że ktoś może mieć inne zdanie, inny pomysł na dany dzień, nie mówiąc już o tym, że ktoś może zrobić mu bałagan na biurku (zgrozaaa). Dlatego jednak jestem za wielodzietnością…

  • Reply kobieta-na-szpilkach 5 stycznia 2015 at 11:58

    ja jako jedynaczka z radością obserwuje relację mojego męża ze swoim rodzeństwem i wiem jedno nie chce żeby mój był jedynakiem to na pewno:)

  • Reply Urwisowa Mama 5 stycznia 2015 at 12:07

    Dwulatce i roczniakowi ciężko jest sie dogadać. Urwisowy dom często aż grzmi od płaczu i krzyków. Jednak widzę jak to wszystko się zmienia. Jak razem tańczą, jak się głaszczą… Oj, gdy już minie okres najgorszy (w tym zazdrość o to jeszcze nienarodzone)w Urwisowym domu będzie wesoło. I prościej, tak jak napisałaś, dużo prościej doglądać dzieciaki przy zabaweie niż robić cokolwiek z pomagierem u nogi.
    I jak to mówią w kupie siła!

  • Reply W biegu pisane... 5 stycznia 2015 at 13:12

    Ja z takiego licznego domu bo było nas pięcioro i przytakuję temu, co napisałaś bo znam z autopsji. Nie pamiętam nudy, a moje dziecko nie ma towarzystwa wiec siłą angażuje nas w prawie wszystko. Jak w wakacje miałam u siebie małą bratanek to mogliby mnie porwać kosmici, a moja córka by się nie zorientowała; ) Dziś wszyscy mówią jakie to ważne żeby dziecku poświęcać dużo czasu. I nie sposób zaprzeczyć ale ja wiem że nawet jak na głowie stanę to nie jestem w stanie jej zastąpić rodzeństwa.

  • Reply Z dala od miasta 5 stycznia 2015 at 13:23

    U nas dwójka. 4 i 2 lata – dziewczynka i chłopiec. Kochają się i są za sobą bardzo ale ileż to razy się tłuką…..Jednak kiedy widzę jak razem wymyślą jakąś zabawę i śmieją się przy tym do rozpuku, wiem, że dobrze że są razem :) A za dwa miesiące dołączy trzecie dziecię. Poczekamy jeszcze trochę zanim urośnie, ale mam nadzieję, ze będą się dobrze dogadywać :D
    Miałam Ci się ostatnio pytać jak Twoje dzieci się dogadują :) Gaja i Nela nie drą ze sobą przysłowiowych kotów?

  • Reply Josephine 5 stycznia 2015 at 13:28

    Piękne dzieciaczki :)

  • Reply wierszokletka 5 stycznia 2015 at 13:32

    Cała piątka wspaniała :) I będą Wam za siebie dziękować, bo to największy skarb :)

  • Reply Magdalena Burek 5 stycznia 2015 at 15:06

    No jasne, że w gromadce najlepiej:)) Nie wyobrażam sobie życia bez mojego rodzeństwa:) Ale masz rację im większa różnica wieku tym ciut gorzej dla tego młodszego. Myśmy mieli siebie z Michałem i sąsiadów i zabawom nie było końca. Gośka już miała gorzej bo w koło sami starsi, a jak chodziła do niani to w domu były te starsze dziewczyny, bo młodsze w szkole. Franka rozumiem bardzo dobrze, Gośka zawsze robiła tak samo, ale pociesz go, że wyrośnie z tego i Anielka i Gaja:)) Buziole w ten śnieżny dzień:**

  • Reply MzP 5 stycznia 2015 at 17:27

    Kurcze, ja taka prawie jedynaczka (brat 14,5roku młodszy, wyprowadziłam się jak miał pół roku), Mała Mi też sama i jakoś plusów żadnych nie widzę ani dla siebie, ani dla niej. A że się czasem pokłócą, że trzeba się dzielić wszystkim i jakoś dogadywać… przecież to najlepsze lekcje życia, uczą relacji międzyludzkich na przyszłość. Wiele bym dała, żeby Mi nadarzyło się rodzeństwo, na razie nic ku temu nie postępuje, ale kto wie, Lubek też jako stary koń został bratem ;) Za to jakim! Przesyłamy całej gromadce buziaki :D

  • Reply Mama Ka 5 stycznia 2015 at 18:46

    Ja za to zupełnie nie mam porównania – jedynaczka najmłodsza w całej rodzinie. Z eM jest identycznie – wszystkie kuzynki ma już dorosłe ;)

  • Reply Ja i moje urwisy 5 stycznia 2015 at 20:25

    Ja tam jestem za sporą gromadką, rodzeństwo to skarb, szczególnie na stare lata :)

  • Leave a Reply