Bez kategorii

uleje,usiecze…

3 lipca 2012

Stałyście kiedyś w strugach silnego deszczu?
Tylko nie jakiejś tam sikawki,ale prawdziwej ulewy?
Ja miałam dziś przyjemność,właśnie się dosuszam.Wybiegłam z domu po sandałki Tosia,które zostały na podwórku i jak nie lunęło,jak nie trysnęło z góry!Stanęłam jak wryta,z butem w dłoni,kompletnie zaskoczona,natychmiast przemoczona.I zamiast uciekać,ryjek mi się roześmiał.Podniosłam ręce do góry i poczułam się jak bohaterka „Titanica”.Pamiętacie tę scenę? No fakt,obejmował ją młodzieniec,a nie zmoczony sandał…ale kto by tam zwracał uwagę na takie dyrdymały.Prysznic miałam nieziemski,z biczami wodnymi gratis.
I pewnie stałabym tam dalej,z sukienką przyklejoną do tyłka,bo jak bonie dydy dawno tak wolna się nie czułam.I za nic miałam,że wszyscy mnie widzieć mogą i pukać się w czoło zapewne pukają,bo sukienka ma dzisiejsza żarówiasto pomarańczowa.Stałam ze wzrokiem wbitym w zapłakane niebo i cieszyłam się jak dziecko na watę cukrową….gdy
…jak nie pierdzielnęło!!!

ale jak PIERDZIELNĘŁO!!!

natentychmiast Titanica zeżarło…strach obleciał,panika w oczy zajrzała,Marta mało nóg nie połamała.
I wyobraźnia w sekundzie ożyła:
 Rano domownicy znajdują kawałek zwęglonej,pomarańczowej kobity,a tatuś dzieciom tłumaczy:”widziecie moi mili,do czego doprowadzić mogą zbyt częste wizyty w solarium?”I wzrok wbiwszy w Anielkowe lico:
„niech to będzie dla Ciebie przestrogą,moja córko!”




całuję Was deszczowo:*

:)

Podobne wpisy

60 komentarzy

  • Reply JMJ 3 lipca 2012 at 19:55

    a wiesz, że i ja wczoraj po upalnym i dusznym dniu wybiegłam na deszcz, żeby się orzeźwić?:D
    nie po sandałki, ale całkiem świadomie, było błogo, mogłabym tańczyć i śpiewać, ale tez mnie burza przepędziła:P
    Chłopcy pewnie przez deszcz niepocieszeni? No chyba, że pozwalasz im teraz na taplanie się w kałużach i zabawy błotem :D

    • Reply ma~ 3 lipca 2012 at 20:01

      rozpadało się ok 20.Moje dzieci już wtedy śpią,więc deszczu i burzy nawet nie będą pamiętać:p
      rano zawsze juz grzeje słonko.Orzeźwienie w deszczu,to jest to:)

    • Reply JMJ 3 lipca 2012 at 20:07

      u nas po wczorajszej burzy dzisiaj raczej pochmurno, mokro i dalej pada, pomyślałam, że i u Was podobnie :D

    • Reply ma~ 3 lipca 2012 at 20:12

      A coś Ty! za dnia duchota jak w piekle…

    • Reply JMJ 3 lipca 2012 at 20:29

      duchota to i tutaj dalej, deszcz jej nie przeszkadza. rześko było wczoraj, tuż po. dzisiaj duchota przeplatana z deszczem.
      podobno jutro na być lepiej:-P

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:26

      nie było lepiej;)

  • Reply wierszokletka 3 lipca 2012 at 19:57

    Patrzę, Martuś, że wszędzie to samo, u mnie też dzisiaj lało i grzmiało, teraz jeszcze co nieco się błyszczy :D i jakieś huki słychać, ale na szczęście daleko. A rano duchota, że życie można stracić :/ pozdrawiam :******

    • Reply ma~ 3 lipca 2012 at 20:01

      dokładnie jest tak,jak napisalaś.buziaki:***

  • Reply ślifka 3 lipca 2012 at 20:01

    Ale się uśmiałam :D Baaardzo dziękuję za poprawienie humorku :** U nas (na Mazurach) burze też krążą i deszcz nas nawiedza co jakiś czas, ale przyznam, że nie miałam jeszcze okazji zmoknąć ;) I tak sobie teraz myślę, że – kurcze, może się skuszę?? :D Pozdrawiam! :*

    • Reply ma~ 3 lipca 2012 at 20:03

      skuś baba na dziada…skuś się skuś.Mazury mmmmm…właśnie rozważamy wakacje w Twoich pięknych rejonach,żyć nie umierać.Ty Szczęściaro! buziaki:***
      :D

    • Reply ślifka 4 lipca 2012 at 06:44

      Ooo, to szczerze polecam :D Jedyne co bym zmieniła w tych moich pięknych rejonach to usunęłabym wszystkie komary i komarzyce :D Poza tym – bajka! :)))

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:25

      aj tam komary,mamy swoje więc przyzwyczajeni.Proszę o polecenie jakiegos fajnego miejsca dla mamy,taty i stada dzieci:P

  • Reply Iga 3 lipca 2012 at 20:26

    No właśnie mi się też Mazury przypomniały. Dobre kilka lat temu szłam środkiem plaży i nic się nie zapowiadało na deszcz. A jak lunęło to wszystkim się gęby zaczęły cieszyć. Wszyscy mokrzy i szczęśliwi :) Buziaki

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:24

      takie chwile są bezcenne:*

  • Reply Ania 3 lipca 2012 at 20:53

    Ja ostatnio uskuteczniam spacery z psem w czasie deszczu. Mąż się na kwapi, „bo przecież leje”. A ja i owszem ;)

    Ale z racji tego, że mieszkam w mieście, ograniczam się tylko do tych spacerów, bo gdybym tak zaczęła się zachowywać, jak to opisałaś, to jak nic ktoś uprzejmy zadzwoniłby po odpowiednie służby, hehe ;))))))

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:24

      hahahaha własnie to sobie wyobraziłam:p

  • Reply A. 3 lipca 2012 at 20:56

    a mialam okazje kilkukrotna zmoknac do samych gaci ;))))
    a ile radosci zawsze bylo!

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:23

      ach pewnie,ze tak…jak się gacie da wyżąć z wody to dopiero radocha;P

  • Reply Anonymous 3 lipca 2012 at 20:56

    ha ha ha ha ha :D padlam ze smiechu Kochana :D Fleur

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:22

      jak dobrze Cię tu widzieć:))

  • Reply Katarzynka 3 lipca 2012 at 22:59

    Trzeba było Karola wołać to by Cię objął i już zupełnie czułabyś się jak Rose przy swoim Jack’u :)
    U nas też jak około 20:00 pociemniało, a zaczeło grzmieć, a błyskać się, a jak nie zaczęło lać jak z cebra.. Przezornie zapaliłam trzy świeczki i siedziałam tak z Dagą czekając aż braknie prądu. Ale jak to bywa zazwyczaj.. jak czlowiek się przygotuje do kataklizmu to ten nie nadejdzie. Gdybym nie miała ani jednej świeczki to zapewne brakło by prądu.. :)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:22

      Karol to dzieci usypial:) Dokładnie jest tak jak piszesz,też szykuję świeczki i wtedy spoko prąd jest,świeczek nie mam,wyłączą i nie widzę nic:p

  • Reply Magdalena Burek 3 lipca 2012 at 23:46

    To chyba ta burza ode mnie do was poszła:)U mnie była wcześniej a jak raz pierdzielnęło to myślałam,że na podwórku mym wszystko szlak trafił:P.Nie lubię burzy.Jeszcze kilka minut temu się błyskało,a rano pewnie znowu będzie upał.Uwielbiam te twoje pisanie:)Normalnie jak narkotyk:P. Pozdrowionka i buziaki:):**

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:21

      pewnie do nas przypełzało:)cieszę się Madziu,zawsze kochałam pisać,a jak widzę,że komuś się to podoba-pełnia szczęścia.Dziękuję:*

  • Reply mamaka 4 lipca 2012 at 03:36

    Martuś pisz dalej takie notki to nie będę umiałą wstać z podłogi poskładana ze śmiechu. Normalnie – szkoda,że nie bylo mnie w pobliżu chociaż Twoje wariactwo pozytywne bym uwieczniła na fotce. Swoją drogą coś niesamowitego taki deszcz.Buzioe wielkie:)

  • Reply lilijka 4 lipca 2012 at 06:40

    Jak ja lubię deszcz. Taki ciepły wiosenny… albo letni. Też mi nie przeszkadzać bycie mokrym do ostatniej niteczki :)
    Ale burzy już nie lubię, a nawet się boję :( więc wiała bym pewnie jeszcze szybciej niż Ty z tego ogródka ;p

    Ehhh to solarium :)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:20

      więc wiałybyśmy obie i stały na deszczu tak samo:)
      solarium precz!:p

  • Reply EwelinaKa 4 lipca 2012 at 06:47

    Uśmiałam się do łez… :))
    Chociaż wczoraj w nocy do śmiechu mi nie było… Takiej burzy to ja w życiu nie widziałam i nie słyszałam… Jak zaczęło o 21 tak skończyło się o 4 rano… Bałam się nosa spod kołdry wychylić! :D

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:19

      Ewelinko Ty się boisz?eee tam:) wyobraź sobie,ze trzaskało jak diabli i żaden dzieć mi się nie obudzil:)

  • Reply akinom 4 lipca 2012 at 06:48

    ahahahahahaha :D
    solarium, solarium..chyba naturalne solarium, z efektami specjalnymi :D
    ale normalnie i ma wyobraźnia pracowała. Ale fajny to był widok,znaczy Ciebie podczas tego deszczu, nie zwęglonej :D

    • Reply madzik 4 lipca 2012 at 07:41

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • Reply madzik 4 lipca 2012 at 08:05

      U nas w dniu wczorajszym było 6burz od rana do wieczora. Przy tym słońca brak, ale było gorąco i duszno strasznieee. Właśnie na górze w komentarzach doczytałam, że rozważacie Mazury, a dokładnie jakie rejony?

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:17

      nie mamy pojęcia.Polecisz coś?:)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:18

      nie cierpię solarium,więc nasunęło się natychmiast:)
      widok jak widok,ale doznania cudowne;)

  • Reply Asia 4 lipca 2012 at 08:29

    Rozbawilas mnie do lez. dziekuje.

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:17

      to ja dziękuję za taki odbiór:)

  • Reply karro31 4 lipca 2012 at 08:42

    Wariatka:) Kiedyś za młodu mogłam miesiąc na biwaku siedzieć, deszcz, burza, mokro, pioruny, namiot zalany co noc, nic nie było mnie w stanie przegonić. Ale z biegiem lat coraz bardziej wygodna się robię i strachliwa.

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:16

      oj tak,z wiekiem wygoda ma znaczenie,oj ma:)
      coś o tym wiem;)

  • Reply Kamyczek 4 lipca 2012 at 08:51

    Leże i kwiczę :D.
    Jesteś mistrzowska!

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:16

      zwariowana wariatka:p buziaki:*

  • Reply Natalia 4 lipca 2012 at 08:55

    Posikałam się ze śmiechu.
    Hahahahah wizja mistrzowska.
    Jesteś po prostu niesamowita Martuś :D

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:13

      mówilam Ci,że wiek nie ma nic do rzeczy jesli chodzi o głupawki:p

  • Reply Anonymous 4 lipca 2012 at 10:29

    Wariatka :D Czy wiesz, że Cię uwielbiam :D Co dzień to inna przygoda :D zacznij to opisywać i wydawać :D majątek Kochana zbijesz :D hahaha no nie mogę przestać rechotać się :D no normalnie popłakałam się :D już cię widzę stojącą w strugach deszczu a później pędzącą do domu hahahaha :D nie mogę przestać się śmiać całuję i czekam na tele :D Majka z Ł.

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:14

      taka sama wariatka się odezwała:)))ajlawiu:***
      kochana moja tamta przygoda (wiem co masz na myśli) nie nadaje się na forum publiczne:p
      dryniłam i nic,gucho!

  • Reply adamo7489 4 lipca 2012 at 16:52

    Ty to jesteś szalona! Ale czytać mogę Cię non stop! Jak nic książka w Twoim wydaniu to byłby bestseler. Ty się nad tym porządnie zastanów moja droga! I ja dołączam do grana „uwielbieńców” :P

    Miss mokrego podkoszulka :P :D

    Mama Żaneta

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:15

      takiej miss chyba nikt nie chciałby oglądać;ppp
      ja do Twojego grona dołączyłam lata świetlne:***

  • Reply Mat-Kar vel. coreczkiblizniaczki 4 lipca 2012 at 19:46

    U nas się nie dało zrobić „Titanica”, bo leciał grad w wielkości piłeczek pingpongowych – nasze auto niestety ucierpiało (jak większość w okolicy). Martuś, masz śliczne dzieci – i Nelka i chłopcy niezmiennie mnie zachwycają ;-)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 09:56

      bardzo Ci dziękuję:***Twoje córeńki też są prześliczne:***

  • Reply Ewka 4 lipca 2012 at 20:00

    Haha! Masz kobieto poczucie humoru :DDD
    Tak, też kiedyś oblał mnie taki deszcz. Pogoda była równie parna jak tego roku więc nie spiesząc się z koleżanką szłyśmy dalej osiedlowym chodnikiem ciesząc się z przyjemnej odmiany ;)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 09:55

      I powiedz,że milo nie było:)

  • Reply Anonymous 4 lipca 2012 at 20:02

    oo, ale cudowne są letnie deszcze- jeśli na deszczu się kończy a nie na porządnych grzmotach :-)
    ja miałam wczoraj całkiem podobnie, już noc zapadła, cicho, ciemno i błogo – deszcz spadł, balkonowe drzwi otwarte, zachwycam się tym świeżym powietrzem i wdycham ile wlezie na zaś.. a że wczesniej duszno było i jakoś zasnąć mi się nie udało, wychodzę na ten balkon i zachwycam się bardziej.. aż tu nagle zupełnie jak u Ciebie – grzmotnęło. raz ale jak porządnie! więc wracam z tego balkonu w jednym japonku, zamykam w sypialni okna i drzwi i mocuje się z roletą, bo przez dachowe okna z błyskawic robi mi się dyskoteka
    słowem- wyobrażam sobie co przeszlaś wczoraj :)
    burza po upalnym dniu to wybawienie.. pod warunkiem że okna i drzwi ( i dachowe rolety) zamknięte są na amen. :)

    energię dobrą ( nie w piorunach) przesyłam :)
    -już uzależniona na stałe czytelniczka
    – klara

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 09:55

      oj tak,okna dachowe burzą to przekleństwo!a jak grad pada,to już w ogóle:D
      energię złapałam i czymam!:P
      całuję,uzależniona od Twych komentarzy
      pisaczka blogowa;PPP

  • Reply Wiktorek Zuzanka i mamka czyli blaski i cienie macierzyństwa 4 lipca 2012 at 20:22

    no to Ci dało z góry popalić – to sobie niebo pomyślało żeś harda i deszczu się nie boisz to zobaczymy i się nie myliło jak piorunem postraszyło hi hi ale też bym wiała i to jak . Zwłaszcza że tego-letnie burze straszą oj staszą

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 09:51

      harda do czasu;p

  • Reply Amisha 5 lipca 2012 at 12:56

    Przeżyłam wiele ciężkich burz na wsi – a na odludnej wsi przeżywa się je inaczej niż np. w bloku – ale jedną z nich pamiętam do dziś… Kilka lat temu. Tak mi się właśnie jawił koniec świata…. Coś potwornego. Aż wypadałoby opisać.

    Natomiast zmoknąć w letniej ulewie – sama przyjemność :-).

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:04

      tak rzeczywiście mógłby wyglądać koniec świata:D

  • Reply Agata 5 lipca 2012 at 14:44

    Oj zdarzylo mi sie tak stac w letniej ulewie. Wlasciwie to nie stac, szalec! Zeszlego lata, po kilkunastu upalnych dniach wreszcie lunelo, a ja bylam tak uszczesliwiona, ze wyskoczylam na taras i zaczelam tanczyc (ogrod mam bardzo prywatny wiec sasiedzi nie pomysleli, zem jakas wariatka :)). Maz najpierw sie pukal w czolo ale potem tez wyszedl i ganialismy sie w deszczu na bosaka wkolo domu. :)
    Ale burzy to sie boje panicznie i gdyby grzmialo to nosa bym z domu nie wytknela! :)

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:04

      Normalnie zobaczyłam Was w tym deszczu:))
      cudnie

  • Reply kasiuta 5 lipca 2012 at 18:50

    kochana głos z Islandi został oddany;)całujemy

    • Reply ma~ 5 lipca 2012 at 19:05

      dziękuję kochane dziewczyny:*** :)

    Leave a Reply