Kobieta, refleksje

Tolerancja w dzisiejszym społeczeństwie

5 października 2016

Ostatnie dni pokazały jak bardzo jesteśmy nietolerancyjni jako naród. Kraj został podzielony na przeciwników oraz zwolenników zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.  Jedni starali się uprzykrzyć życie drugim. W sieci pojawiło się mnóstwo hejtu, na ulicach bulwersujących okrzyków.

Walka o prawo do wyboru, o prawo do wypowiadania własnego zdania nabrała nowego znaczenia. Osoby, które głosiły opinie, z którymi nie zgadzała się druga strona były obrażane, a ich słowa podważane. Druga strona wiedziała lepiej czemu przyklaskuje pierwsza, o co tak naprawdę walczy i co popiera. Na wszelkie argumenty pozostawała głucha i zawsze musiała mieć ostatnie zdanie. Kompletnie tego nie rozumiem. Dlaczego po prostu nie możemy przyjąć do wiadomości, że ludzie są różni i mają prawo do własnych poglądów! Dlaczego przepychamy się argumentami? Dlaczego tak bardzo drażni odmienność? Czy musimy wchodzić sobie do głów? Czy nie możemy po prostu zaakceptować faktu, że nasze poglądy to nasza indywidualna sprawa?

Czarny protest odarł ze złudzeń. Nie żyjemy w tolerancyjnym kraju, przestaje dziwić fakt, że Sejm odrzuca głos obywateli. Po co brać pod uwagę odmienne zdanie? Przecież MY mamy rację, NASZE jest lepsze, odmieńców można wykpić obrażając ich porównując do nazistów, prostytutek, czy morderców. Czytamy wpisy pełne nienawiści: „szkoda, że was nie wyskrobali”, od osób podpierających się religią. Nie mamy prawa mieć własnego zdania. Nasze jest złe, pozbawione uczuć, a my jesteśmy niczym zwierzęta kopulujące bez opamiętania.

To samo w drugą stronę. Dowiedziałam się, że wśród protestujących również znalazło się wielu takich, co tylko czekało, by wykpić stronę przeciwną. Obelgi, porównywanie do ciemnoty, pokazywanie palcem na kalekich z kpiną. Nie godzę się na to! Boli mnie to szczególnie, że sama protestowałam i daleka byłam od krytykowania. Walczyłam o prawo do WŁASNEGO wyboru, nie kpiłam z cudzego. Dlaczego tak trudno przyjąć do wiadomości, że powinniśmy walczyć o swoje, ale nie tą drogą! Podobno żyjemy w demokratycznym kraju, dajmy więc sobie prawo do swoich przekonań, swojego zdania bez opluwania tych, co mają zdanie odmienne.

Jestem wkurzona. Wkurzona, że inni chcą za mnie decydować. Dlatego między innymi poszłam na protest. Chcę mieć prawo do własnego zdania. Nie mam ochoty przerzucać się argumentami. Nie potrzebuję wycinków z prasy, kolejnych udowodnień, że postępuję niewłaściwie. Nigdy nie protestowałabym przeciw czemuś, z czym się nie zapoznałam. Jeśli chcę porad, proszę o nie. Nie mam z tym problemu. Nie narzucam nikomu mojego punktu widzenia, nie chcę udowadniać również swoich racji. Szanuję inność, szanuję ludzi o innych poglądach. Nie szanuję tych, którzy zacietrzewieni w swoim przekonaniu kopią tych, którzy nie są z nimi.

Czytam na profilu pewnej Pani pełne nienawiści słowa, wyzwiska pod adresem protestujących kobiet. Patrzę i nie wierzę. Tydzień temu na tym samym profilu, ta sama Pani skarżyła się na brak tolerancji w stosunku do jej niepełnosprawnego dziecka…

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Reply Nefertari 5 października 2016 at 13:09

    I mnie to zasmuciło :(
    Najbardziej nie tyle obserwacja ludzi obcych, co mojego własnego kuzyna, z którym rozwinęła się niezbyt przyjemna rozmowa na FB… Sądziłam, że to mądry chłopak, student historii, zawsze fajnie można było z nim pogadać, aż do tematu aborcji, który kilka tygodni temu wypłynął… Zero dyskusji, zero rozmowy, zero szacunku dla rozmówcy… Ja i moje koleżanki, które próbowały tłumaczyć, dlaczego „nie jesteśmy morderczyniami”, ale że walczymy o coś, co jest dla nas ważne (a nie o możliwość zabijania wedle uznania) zostałyśmy sprowadzone do parteru. Padło określenie, że „pierdolimy” okraszone uśmiechem politowania. Zero w ogóle wysłuchiwania naszych argumentów – już nie mówię o tym, że musimy się zgadzać, bo nie musimy, ale przynajmniej dyskutować można! A tu nie. Miałam wrażenie, że rozmawiam – sorry za określenie, ale tak odczułam – zwykłym „katolem” :( Takim, co to wszystkie racje pozjadał i jego jedyna słuszna, a innowierców na stosie by palił, bo jak biedactwa nie rozumieją tego, co się do nich mówi, to szkoda słów.
    Cholera.
    Nie tak zapamiętałam sobie lekcję o miłosierdziu bożym i szacunku do drugiego człowieka.
    Jad, jad, nienawiść, wywyższanie się, pycha. Ogrom tego. A nie ma to nic wspólnego z jakimiś wartościami :(

  • Reply Kasia 6 października 2016 at 11:01

    Poniedziałkowy protest był dla polaków egzaminem z tolerancji. Oblało go sporo ludzi stojących po dwóch różnych stronach barykady, a najsmutniejsze było patrzeć, jak ludzie zamiast prowadzić kulturalne dyskusje obrzucali się obelgami :/

  • Leave a Reply