Kobieta, Rodzice

taki sobie zwykły poranek. ..

16 września 2013

Dziś Gaja obudziła mnie o 4.30!
Ludzie, toż to noc najczarniejsza!
Oczywiście ululać się nie dała, więc rada nie rada i ledwo przytomna (nie muszę chyba pisać, że to matki kładą się najpóźniej) zwlokłam się z łóżka.Mała, cwana bestia oczywiście wykorzystała fakt, że reszta domu śpi i zapakować się do leżaka nie dała, głośno protestując. Wyciągnęłam Ją w popłochu, modląc się po cichu, by reszty bandy ten krótki, aczkolwiek donośny protest nie obudził.
No to się nosimy-pomyślałam i szur, szur noga za nogą, poczłapałam do kuchni, by poratować się kawą. Jedną ręką tacham siedmiokilowego kolosa, drugą sięgam po czajnik, odkręcam kurek z wodą i z na wpół rozwartą w ziewnięciu paszczą, zauważam, że nic z niego nie leci!!!
O ja cież pierdzielę! No jak to??? no jak bez kawy, po nocy???!!!
Gaja zarechotała siarczyście, co dało mi niezłą zagwozdkę, czy takie jeszcze nie kumate do końca, może być już złośliwe?
nie, nie może chyba…no głupi przypadek. Przecież życie składa się z przypadków, nie?
Nic to…włączam telewizję (po cichutku oczywista). Ale tam albo tele zakupy, albo jakieś inne durnoty. Gapię się w pudło z nadzieją, że zainteresuje mnie cokolwiek, byle by tylko nie myśleć o spaniu, byle nie ziewać tak szeroko. Siadam, Gaja protestuje. Za głośno. Wstaję i chodzę w kółko, obiecując córce, że się odegram i jak reszta wstanie z wyrka, nie ponoszę Jej dzisiaj wcale.
Dziwne….znów rechocze.
Po godzinie, może półtorej mała Potwora ziewa. Korzystam z okazji, przystawiam do piersi, ta zasypia. Cichutko przekładam do rozłożonej na płasko spacerówki (stoi w domu pod schodami na dole, więc była pod ręką). Śpi. Śpi :))))))
Idę do kuchni, odkręcam kurek-wodaaaaa!!!!!
Wsypuję kawusię do szklanki, zalewam wrzątkiem, podnoszę naczynie z eliksirem do ust i już, już delektuję się smakiem i ciszą, gdy czuję jak coś szarpie mnie za nogawkę piżamy:
mamusiu, poproszę omlecik…
odwracam głowę i widzę Antoniusza z oczami jak u kota ze Shreka.
Odstawiam kawę i z cichym westchnięciem wyciągam jaja z lodówki.
tup, tup, tup…i kolejny mały chłopiec szarpie mnie za nogawkę:
-a ja kcem płatki na mjeku…
sięgam po mleko:
ajbo kanapkę z keciupem i muśtajdom…i hejbatkę otoną!
jedną ręką popełniam omlet, drugą morduję kromkę chleba, która krwawi pomidorem. Ustawiam trzy kubeczki, by zrobić herbatę (Nelka chce to co bracia, więc lepiej żeby herbatka czekała i na nią). Nie zdążyłam się odwrócić i już słyszę ukochane, zmiękczone:
mniam, mniam
Witam się z córką i pytam na co ma ochotę. Pokazuje na omlet…i na płatki, sępiąc po drodze gryza z Franiowej kanapki.
Tak, tak zjadła wszystko-oczywiście po trochu, ale każde z dań, które zobaczyła.
Potem do łazienki, umyć zębole i po kolei do ubierania.
Chłopcy czynią to sami, ale wolę im podać wybrane przez siebie ubrania, po tym jak Antek zadał szyku w najgrubszym swetrze w domu, przy dwudziestu stopniach na plusie.
Gdy skończyłam ubierać Nelę, obudziła się Gaja.
I od nowa.
Zmiana pieluszki, kaszka na śniadanko, w międzyczasie odpowiadanie na trylion pytań pozostałej trójcy.
O, przepraszam-„czwórcy”. Najstarszy z głosem, którego nie powstydziłby się największy chlor w mieście wybierał się właśnie do medyka i jak to bywa, zasięgał porad swej matki.

Kawa, podgrzana w mikrofalówce smakuje przyzwoicie (o ile uprzednio nie obrośnie kożuchem:) Wypijam w tak zwanym międzyczasie.
mówiłam już, że bycie wielomatką to prawdziwe wyzwanie?
nie? no, to mówię:)

I wybaczcie (naprawdę nie ma tu krzty złośliwości), ale jak słyszę, że nie ma się czasu przy jednym dziecku na posprzątanie, czy ugotowanie, albo na cokolwiek innego, to zawsze, niezmiennie i niezamierzenie, wywołuje to u mnie nieco ironiczny uśmieszek…
i tak bym chciała wtedy zobaczyć tą narzekającą mamę jednej pociechy, przejmującą choć na pół dnia, moje obowiązki :)))

to byłaby komedia:D

Podobne wpisy

71 komentarzy

  • Reply darusia 16 września 2013 at 08:57

    ja mam 3 dzieci i jestem w stanie wyobrazic sobie o czym mowisz,i owszem smieszne jest narzekanie matki jedynaka :D

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:43

      Ty doskonale rozumiesz, co chciałam przekazać:)

  • Reply MamaRozalki 16 września 2013 at 08:58

    Uwielbiam Was czytać.Nawet jak nie ma fotek.Śniadanie lepiej Mi smakuje ;]
    Pozdrawiam Tosinkowo

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:44

      bardzo się cieszę:)))

  • Reply Andzia Smoczyca 16 września 2013 at 09:03

    Masz racje byłaby komedia. Mój dzień zaczyna się podobnie z tym ze jeszcze mężowatemu trzeba zrobić kanapki do pracy a do ogarnięcia mam tylko dwóch chłopców więc idzie mi to ekspresowo. I podpisuję się że chciałabym zobaczyć matkę jedynaka która przejmuje Twoje obowiązki chodź na 24h :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:46

      o nie! ja taką wspaniałą kobietą nie jestem, kanapki to już ewentualnie oczekuję:P
      moje obowiązki nigdy się nie kończą, sama chciałam:)

  • Reply Mych: 16 września 2013 at 09:06

    Ma się czas, ma. Ja mam mnóstwo, wystarczy wszystko robić Z dzieckiem. Prawdą jest też, że im więcej masz obowiązków, tym lepiej się organizujesz z konieczności.
    Piękny ten Twój poranek. Wczesny i niedospany, ale mimo wszystko zazdroszczę. Cudna rodzinka <3 …czekam na takie gadanie :D

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:47

      no właśnie! Ty pięknie to przyznałaś:)
      Poranki moje, choć ziewające z reguły, iście rodzinne i gwarne. I tak naprawdę to je lubię.
      A gadanie przyjdzie szybciej, niż myślisz:)

  • Reply Ewelka 16 września 2013 at 09:06

    jesteś wspaniała :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:47

      eee tam, po prostu deko zorganizowana:P

  • Reply k 16 września 2013 at 09:17

    Ostatnio jak ja marudzę, że nie mogę się z niczym wyrobić (nie mając dzieci-chyba że policzę chłopa za dziecko to mam jedno :D, mając pracę do 17tej) myślę o Was, a właściwie o Tobie jak z 4ką takiej drobnicy dajesz radę. Jestem pełna podziwu :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:49

      hahahaha czasem chłop „robi” za trójkę, więc doskonale rozumiem:P
      szkoda, że ja w chwilach totalnej masakry, nie mam o kim pomyśleć-kurcze, nie znam nikogo, kto ma więcej dzieci ode mnie:D

  • Reply ~ślifencja~ 16 września 2013 at 09:21

    Martuś, uwielbiam Was :D :*

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:49

      :****

  • Reply Amisha 16 września 2013 at 09:26

    Oj by była! Ja czasem narzekam na swoich dwóch, ale… też żem rozdarta na 2 domy i tych dzieci jak nie u mnie to w P. zawsze wiele i stary mój często away… To się czasem narzeknie mimo woli. Mimo wszystko – Matko Piątki jesteś godna szacunku najwyższego – jako i moja Mama – też matka piątki była go godna. Bo na dodatek miała jeszcze gospodarstwo na głowie i wiecznie wielu ludzi do karmienia. I czasem narzekała. Czasem. Ale słusznie. Koniec końców postanowiła odejść. Ech!!! Twoje poranki jeszcze długo będą podobne, ale jak Gaja skończy ze 2 latka to pewnie chociaż noce będziesz miała dłuższe. No i – Twoje dzieciaki rano wstają i idą jeść. Wspaniałe! Moje potrzebują czasu a teraz jak chodzą do przedszkola to z wyra o 6.10 i dopiero w przedszkolu jedzą. Oh, sorry Maksio z rana zawsze musi dudnąć butlę kakao, od którego jest już chyba uzależniony. Trzymaj się Mamo a takie Twoje wpisy bardzo lubię i to, że masz na nie czas (tzn. znajdziesz go w tym galimatiasie) świadczy tylko o tym, że jesteś właściwą kobietą na właściwym miejscu. Cmok dla Was.

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:53

      Kochana z Twoich opisów, gdzie dzieci roje, Ty wiesz co znaczy byc wielomatką:D
      A Twoja mama wykonała kawał wspaniałej roboty! To widać w każdym napisanym przez Ciebie, o Niej słowie.Mam nadzieję, że uda mi się wychować podobnie moją gromadkę, że moje dzieci, też będą mówiły o mnie z taką miłością i oddaniem:*
      Maksio kakaowiec:)))))
      Wpis czyniłam oddając się błogiemu nicnierobieniu:P (Gaja uwieszona cyca, matka komputera:P)
      całuję:*
      ps. a na amuleta zapraszam najserdeczniej:D

  • Reply Olusia85 16 września 2013 at 09:59

    A to ja myslalam,ze mam urwanie glowy z moja dwojka.Podziwiam!!!

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:55

      hahahaha po raz kolejny potwierdza się reguła:punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia:P

  • Reply zaneta z 16 września 2013 at 10:07

    Wesoła rodzinka :) kochana ja to Cię podziwiam :) ale mówią ze iwiecej dzieci tym organizacja lepsza :) pozdrawiamy, Nelusiovo

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:56

      zdecydowanie to prawda-organizacja pojawia się wraz z kolejnym dzieciaczkiem:)

  • Reply Kinga 16 września 2013 at 10:08

    Przy jednym dziecku może być hardcore. Moje dziecko od urodzenia nie znosiło wózka, fotelika samochodowego, ryk wszędzie i zawsze. Wszyscy, którzy ją poznali,mówili, że tak wymagającego dziecka nie widzieli. Są różne dzieci. ja dzięki temu, co przeszłam,więcej dzieci nie chce.Nie dałabym rady. Podziwiam Ciebie, ale też proszę o nieujmowanie nam,pojedynczym matkom „zasług”. Niekiedy jedno dziecko wymaga więcej czujności, pracy i uwagi niż czwórka.

    • Reply ma~ 16 września 2013 at 11:08

      ależ Kochana, absolutnie nie chcę nikomu ujmować:) Wiem, jakie są dzieci, wiem. Ja akurat mam to szczęście, że posiadam dzieci takie same jak to Twoje, które tu opisujesz:) ze wszystkich maluchów jedynie Lubek i Anielka wózek akceptowali. Chłopcy do 3 roku życia pobudki nocne co dwie godziny. Gaję mam na rękach non stop, kto był i widział, ten wie:P dzięki chuście jest trochę łatwiej. Gdy urodziłam Frania, przez pół roku nie mogłam zrobić głupiego obiadu. Doszło do tego, że jak nosiłam pod sercem Anielkę i zbliżał się termin porodu, robiłam pierogi do zamrażarki i fasolkę w słoiki, bo wiedziałam, że mogę mieć z obiadami problem-a tu niespodzianka! Nela była mało absorbująca. Gaja za to nadrabia.Noszę i noszę i z Nią na rękach potrafię już wszystko:)
      I zgadzam się, nieraz jedno dziecko da bardziej w kość niż czwórka innych. Zawsze powtarzam, że lżej mi jest teraz gdy między dziewczynkami rok różnicy, niż przy mega absorbujących chłopcach z dwuletnią przerwą. Na pocieszenie dodam, że z tych „trudnych”dzieciaków wyrastają cudowne mądrale, które wszędzie i zawsze potrafią się odnaleźć:)

  • Reply Polisz mam 16 września 2013 at 10:21

    jak miałam go jednego to była na „wakacjach” tylko wtedy nie zdawałam sobie sprawy z powyższego faktu:P
    Teraz jest ich dwójka i myślę, sobie że to wakacje w mieście…w końcu planujemy troje:P

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:57

      to samo mówię, gdy jestem np sama z dziewczynkami, lub chłopcami. Ja z dwójką, to jak na wakacjach:P
      cudownie sobie to obmyśliłaś:))

  • Reply Havana 16 września 2013 at 10:34

    Przy jednym dziecku tak sie wlasnie mysli :) im wiecej dzieci tym bardziej czlowiek (mama) zorganizowana :)
    Pozdrawiam :*

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:58

      nic dodać, nic ująć:)

  • Reply Nieidealna 16 września 2013 at 10:38

    jak nic komedia :) buziaki dla was kochani :*
    http://www.miszka-fashion.blogspot.com

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:58

      albo horror:P
      buziole:*

  • Reply Magdalena Burek 16 września 2013 at 10:47

    To Ci dzieciaki zrobiły psikusa;dd. Ale pewne po takich słowach wypowiadanych przez dzieci o niewyspaniu się zapomina. Mamusiu kiedyś dają Ci się wyspać;pp. Kawę z mikrofalówki da się znieść. Pozdrowionka i buziaki:**

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:59

      trzeba zapomnieć, Madziu. Trzeba:D

  • Reply Mamine Skarby 16 września 2013 at 10:54

    Taki zwykły poranek… o ja dziękuję. Podziwiam Cię, bez dwóch zdań!

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:59

      hahahaha, no taki zwykły, nasz:P

  • Reply AgaMamaDusi 16 września 2013 at 11:29

    Ja to Cię podziwiam… zresztą nie tylko Ciebie ale wszystkie Mamy mające więcej niż Dwójkę Dzieci :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:00

      wszystkie mamy, czy to jednej pociechy, czy całej gromadki, które nie jojczą, tylko radzą sobie z uśmiechem, podziwiam również:)

  • Reply Ed blogerka 16 września 2013 at 11:51

    Chyba dobra organizacja to podstawa;) Ja nigdy nie chodziłam na paluszkach przy dzieciach przez co nawet odkurzać mogłam a one i tak spały, jak zasnęły w aucie to bez problemu mogłam przenieść do domu, rozebrać i dalej spały, nawet się nie budziły ;)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:02

      o, to u mnie tak różowo nie ma. Moje dzieci od zawsze (mimo nie chodzenia na paluszkach) mają sen bardzo lekki. Potrafi ich wybudzić otwieranie drzwi, czy nawet kroki.
      Zawsze zazdrościłam tego mocnego snu. Żadnego dziecka śpiącego nigdy przenieść mi się nie udało.

  • Reply tess 16 września 2013 at 12:43

    Po prostu fajna z Ciebie baba,a nie jakieś kluchy!

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:03

      :)))) dzięki, fajowy komentarz:D

  • Reply Anonymous 16 września 2013 at 13:07

    A ja bardzo często jak nie wiem w co ręce włożyć a Synek domaga się mojej uwagi myślę sobie o Tobie i Twojej gromadce :)
    Na początku to nic nie mogłam zrobić, a juz wybrać się gdzieś na czas to kosmos he he. Ale powoli się przyzwyczaiłam, ciepłą herbatę czy ciepły obiad mam w ustach rzadko, zawsze zdąży wystygnąć, bo w tym czasie Synek natychmiast mnie potrzebuje i głośno to komunikuje. Jest spokojnym dzieckiem, ale bardzo lubi jak mu się poswięca uwagę, a jak marudzi to najlepiej na rękach a jest co dźwigać. Każdy kto go ponosi to zaraz go bolą ręce. Ja juz przywykłam :)
    Pozdrawiam
    Ilona

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:07

      Ilonka to mamy podobne dzieci. Moje też zawsze i wszystkie domagały się uwagi. Te, które łaskawie posiedziały w leżaczku, musiałam z tym leżaczkiem wszędzie tachać (kuchnia, łazienka), by nie traciły mnie z oczu, inaczej ryk:)
      Kawa, herbata wiecznie odgrzewana. Wiem doskonale, o czym piszesz:) a co do dźwigania, ostatnio jak byłam z Gają u mojej mamy, moja chrześnica (chrzestna Anielki) ponosiła Małą z 15 minut, po czym popatrzyła na mnie i całkiem poważnie powiedziała:” jesteś jakimś cyborgiem chyba, ja już mam dość”:)). My kochana chyba inaczej odczuwamy ten słodki ciężar, ja się śmieję, że Gaja to moja nowa kończyna-przyrośnięta:)

    • Reply Anonymous 17 września 2013 at 13:48

      Oj tak i ja z leżaczkiem się nawędruję czasem kilka razy dziennie. A i czasem nie wystarcza, że już go przytachałam i dzieciątko jest zaledwie 2 metry ode mnie bo jeszcze coś mu nie pasuje, wtedy zamieniam się w piosenkarkę i wszystkie możliwe dziecięce hity muszę głośno śpiewać żeby mój Maluch dał mi dokończyć to co robię he he :)
      Ilona

  • Reply Anonymous 16 września 2013 at 13:27

    Marta, Ty to jesteś mistrz pióra;) nawet wstawanie o 4.30 potrafisz zamienić w filmik familijny;PP
    ee, ja myślę, że Gajcik to już wszystko rozumie i sobie wykombinowała poranek z mamusią, bo chciała ją mieć tylko dla siebie :-D a Tosiek chyba polubił ‚ amuleciki’ skoro tak często życzy;p a najlepsze jest to że każde z nich ma swoje gusta i mamusia musi robić za masterchefa już od bladego świtu;-)
    Kochana, mało tu Was ostatnio!!! wchodzę codziennie i czekam na wpisy;) może jakieś zaległe relacje wakacyjne? albo jakieś nowe foteczki gromady;)
    ładnie proszem! klara( niezalogowana, z tel.)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:10

      Klaro, to samo życie:P
      Może masz rację z kombinowaniem Gai, zaskakuje mnie robal mały codziennie:)
      U mnie jedno śniadanie nie przejdzie, kompletnie różne gusta smakowe. Gdybym wcisnęła np Frankowi na śniadanie bułę z dżemem, którą notabene zajada się Antek, miałabym sporo sprzątania:P to samo, gdybym Antkowi wcisnęła kanapkę z musztardą, którą respektuje Franek. Tylko Nelka wszystkożerna:P
      Będzie nas więcej, obiecuję. Wpisy wakacyjne też ogarniam. Masa zdjęć do pokazania:)
      buźka:*

  • Reply Nefrytowe Zwierciadło 16 września 2013 at 13:46

    Podziwiam Kochana, podziwiam.
    Sama się już coraz bardziej szykuję.
    Bigos w pudełkach zamrożony.
    Chyba zrobię go więcej.
    O fasolce i pierogach myślę bardzo intensywnie.
    Na szczęście Ślubnemu wystarczy pomidorowa na obiad. Może być rosół z kostki, byle pomidorowa :) No i dobrze, że czasem teściowa Małą weźmie, to spokojnie cokolwiek zrobię.
    Teraz rady nie daję, a co dopiero za miesiąc :) Dziecko, firma, mąż, 300m domu uf…
    Daleko mi do Ciebie.

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:12

      szykuj się, szykuj bo nie ukrywam-armagedon Cię czeka (przynajmniej na początku;P), ale dasz radę!
      Widzę, że kuchcisz na „zaś”, więc nic Ci nie straszne. A pomidorówka się robi na biegu:D
      Tak, to niezastąpione mieć babcię pod ręką.
      Mamy bardzo podobne tematy do ogarniania:P
      i absolutnie nie jestem od Ciebie lepsza. A coś Ty!

    • Reply Nefrytowe Zwierciadło 17 września 2013 at 20:33

      Armagedon to ja mam już teraz, choć podejrzewam, że będzie jeszcze lepiej.
      Szczególnie, że mąż robi za dwoje co najmniej :)
      Tak, szykuję sobie to i owo powoli. Trzeba mieć coś na czarną godzinę, albo gadzinę :)

      Tematy iście jak u kury domowej, nie wróć! Perfekcyjnej pani domu, choć mi do niej daaaaleko :)

      Z 5-tką dzieci, domem, wszystkim. Jesteś lepsza.

  • Reply Klaudia_G 16 września 2013 at 13:47

    Tyle razy ile ja sobie Ciebie wspominam narzekajac tylko na swoja dwójkę hehe Podziwiam i pozdrawiam :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:13

      hahahahaha cieszę się, że mogę się na coś przydać:P

  • Reply moniab2 16 września 2013 at 16:07

    No to miałabyś niezły ubaw u mnie, bo ja to właśnie ta z jedną pociechą co czasami nie mam na nic czasu ( ale tylko czasami!).
    Podziwiam Cię, że dajesz radę i to jeszcze z takim :uśmiechem na twarzy!

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:16

      Monia, a Ty u mnie nabawiłabyś się oczopląsu:P

  • Reply Anonymous 16 września 2013 at 16:47

    Martuś co to jest herbatka otona ?

    pozdrawiam,

    Aga z Krakowa

    Martuś dajesz radę boś Ty Matka nad Matkami:)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:17

      otony-czyt. czerwony:)
      może to być herbatka malinowa, truskawkowa-grunt, że czerwona:D
      :*

  • Reply Natalijka 16 września 2013 at 17:13

    ja mam trójkę i sama teraz nie wiem jak nie mogłam się z pierwszym ogarnąć :) ale u mnie nie mają dzieci tak luksusowo- żadnego noszenia o 4 rano, co najwyżej cyc na leżąco, żadnych zamówień i śniadań na raty- śniadanie jest jedno dla wszystkich o wyznaczonej przeze mnie porze :) jestem leniem wyrodnym :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:20

      moje mają luksusy, oj mają:P jestem zdecydowanie matką „noszącą”. Po piątce powinnam mieć ręce jak orangutan-do kolan. Cyc na leżąco też jest (teraz np:), ale jak mała piszczy, a chcę by reszta mogła spokojnie pospać-noszę, wyjścia nie mam:)
      a śniadanie mamy o jednej porze, gdy razem wstaną. Jak Antek wstanie o 8, a Franek np o 10 to nie skażę starszego na głód:P
      Jesteś mamą z zasadami. I to mi się podoba, bo u mnie totalne dogadzanie małym potworom:P

  • Reply Agata 16 września 2013 at 17:14

    Ja pierdykam, co za poranek! I pomyslec, ze ja narzekam, ze co rano wstaje do pracy o 5:30, a weekend dzieci obudzily mnie w oba dni o 7! :)
    Poraz kolejny nie wiem jak Ty ogarniasz swoja piatke. Musisz miec jakies supermoce! Ja mam problem z moja dwojka!
    A co do jednego dziecka to zgadzam sie w pelni! Pamietam jak narzekalam, ze przy Bi nic nie moge zrobic. Byla absorbujaca – fakt, bo z rak nie schodzila. Ale teraz, z dwojka, wydaje mi sie, ze przy jednym mialam tyyyle czasu! Naprawde punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia! ;)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:22

      o 7? toż to południe:P Pomyśleć, że byłam koszmarnym śpiochem i potrafiłam gnić w łóżku do południa, gdy miałam wolne. Ech, czasy…:)
      Myślę, że jestem zaprogramowana. Wmawiam sobie, że to normalne, że tak trzeba i popierdzielam jak mały samochodzik od świtu, do 20 tej. Potem laaaabaaaa:)))
      Ostatnie zdanie-kwintesencja:D

  • Reply Sara Niedzielska 16 września 2013 at 21:23

    No to nie wiem jak ja bym dała sobie radę na Twoim miejscu, bo ja ostatnio nie ogarniam mojej jednej pociechy, pracy i domu :( Doba za krótka czy co?

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:23

      no coś Ty:) Domi, to duża dziewczynka…ja myślę o tym, że gdy Gaja będzie jak Nela, to już będę miała luz:P

  • Reply Martyś_Zuzia 16 września 2013 at 21:38

    Podziwiam, bardzo podziwiam! I mam nadzieję, że kiedyś będę choć odrobinę tak świetną mamą, jak Pani :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:26

      bardzo Ci dziękuję:*

  • Reply Anonymous 16 września 2013 at 21:59

    Ironiczny uśmieszek? Ja mam ochotę teraz ironicznie parsknąć.
    Okej, masz piątkę dzieci, jesteś wielomatką, dajesz radę i chwała ci za to. Ale masz doświadczenie. Więc na moje, myślę, że czasami matka jednego dziecka może mieć trudniej. Poza tym dzieci są różne, obowiązki są różne, Ty nie pracujesz zawodowo, prawda? Ja podziwiam matki pracujące i wychowujące swoje dzieci/dziecko. To jest dopiero wyzwanie.

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 06:42

      masz do tego prawo, więc parskaj:)
      Masz rację, mam doświadczenie. Ale nigdy, przenigdy nie przyznam Ci racji, że matka jednego dziecka może mieć trudniej (mówimy tu o opiece nad dzieckiem/dziećmi). Dzieci są różne, ale czy myślisz, że moje cały dzień przesiedzą grzecznie na sofie? moje dzieci to żywe srebra. Teraz nie pracuję zawodowo, (jeszcze), ale mówiąc o pracy, myślę jak wtedy odpocznę. Wiem, co mówię. Pracowałam i przy jednym dziecku, i przy dwójce i w ciąży do ostatnich dni. Wyzwanie o jakim piszesz, było dla mnie o wiele mniej wyczerpujące, niż „samo” wychowywanie piątki dzieci.
      Ja też podziwiam matki-i te pracujące zawodowo i te pracujące ciężej w domu:)

    • Reply Agata 17 września 2013 at 17:20

      Hihi, wiem o czym mowisz! Nieraz wstajac rano do pracy, ciemno, zimno, 5 rano, mysle sobie, ze nie chce mi sie jak diabli. Ale zaraz sobie przypominam, ze przyjade do firmy, wypije w spokoju kawke, zajrze na blogi, poplotkuje z kolegami – no pelen relaks! :)

  • Reply binka 16 września 2013 at 23:06

    A ja marzę o takich porankach, o byciu wielomatką i o rodzicielskiej miłości i dumie pomnożonej razy kilka ;). Zobaczmy co przyniesie przyszłość, a tymczasem pozostaje mi delektowanie się Waszymi perypetiami :)

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:27

      w takim razie, życzę Ci tego z całego serca:*

  • Reply Anonymous 17 września 2013 at 05:53

    Marto, uwielbiam Was czytać, jesteś mistrzynią pisania :)
    Chylę czoła ku Twojej cierpliwości i matczynej miłości :D

    pozdrawiam
    Ewelina

    • Reply ma~ 17 września 2013 at 07:28

      niezwykle to miłe, cieszę się, że sprawia Ci radość czytanie moich notek skleconych na prędce:*
      pozdrawiam cieplutko:)

  • Reply efa 17 września 2013 at 07:46

    Cudowna z Ciebie mama :-) Ja mam dwójkę i mi w zupełności wystarczy ;-) Najważniejsze to zorganizowanie i wszystko da się zrobić… A Ty kochana jesteś tego najlepszym przykładem :-) Ja biorę z Ciebie przykład i więcej nie narzekam :-D
    Pozdrawiam całe Tosinkowo…

  • Reply Kinga N 17 września 2013 at 13:52

    Jak strasznie Cię podziwiam :) Dlatego, gdy marudzę, że mam za dużo do zrobienia, w domu, pracy- nie mając dzieci to jak pomyślę o Tobie to od razu mi wstyd, że mogłam pozwolić sobie na marudzenie :P Mistrzyni organizacji i opanowania :) Uściski da Całej Rodzinki :) :*

  • Reply selenkowa_mamusia 19 września 2013 at 19:30

    jesteś super mamą! masz cudowne dzieciaczki :)
    ściskamy Was mocno :)

  • Reply Anonymous 29 września 2013 at 22:21

    Standardowy początek dnia wielodzietnej matki:) Serdeczne pozdrowienia!
    Ania z Trójeczką

  • Leave a Reply