Kobieta, polecamy

Sztuka planowania – bo planowanie wiele ułatwia

3 grudnia 2015
Sztuka planowania? Ja jestem w niej mistrzynią. Bez planu gubię się jak dziecko we mgle. Tworzę listy, przypominajki, zapisuję wydarzenia, pracę „na już” i „na za chwilę”. Upieram się przy zdaniu, że planowanie jest pierwszym krokiem do sukcesu. Planuję swój dzień skrupulatnie, a jak wydarzy się coś spontanicznego, to zwykle i tak ujmuję to wcześniej w grafiku ;).

Plan dnia pomaga mi wycisnąć z niego każdą minutę tak, by mieć poczucie dobrze wykorzystanego czasu. Bo nie wiem czy wiecie, ja strasznie nie lubię marnować czasu. Ani swojego, ani czyjegoś. Mój plan to zapisane karteczki. Uwielbiam słowa – zadania, moje cele które wykonane skreślam jednym ruchem dłoni. Szast prast – zrobione! Brawo Ty! Sztuka planowania na najwyższym poziomie.

Odkąd pamiętam planuję. Tym bardziej teraz, gdy stałam się wielomatką. Bez dobrego planu dnia, tygodnia moje życie zapewne przypominałoby wieczny armagedon. Planuję wieczorem co nazajutrz na siebie włożę, w co ubiorę dzieci, co ugotuję na jutrzejszy obiad, a także w jaki sposób spędzę z dziećmi czas. Uwielbiam to. Mam ustalone priorytety, zawsze spisuję zadania numerycznie. Dzięki takim działaniom zyskuję czas, eliminuję co zbędne. Lubię mieć zaplanowany tydzień do przodu, bowiem o wiele łatwiej jest mi wtedy uporządkować i wykonać rutynowe działania. Prasowanie we środę, a zakupy we wtorek na przykład. Ostatnio odkryłam, że planowanie robi dobrze także mojej kuchni. Ileż to razy w głowę zachodziłam, co też na obiad dzisiaj ugotować…Teraz planuję sobie tygodniowy jadłospis, a co za tym idzie łatwiej mi skonkretyzować zakupy. Że też wcześniej mogłam bez tych planów funkjonować. Przecież to niesamowita oszczędność i czasu i szarych komórek. I wiecie co? To wcale nie jest dodatkowa praca, to wielkie uproszczenie teraźniejszej. Kto planuje, ten wie.

CO MI DAJE PLANOWANIE?

Przede wszystkim oszczędzam swój czas. Sztuka planowania uporządkowała moje zadania – zaczynałam zawsze od tych wymagających największego wysiłku, lub tych „na wczoraj”. Uczy mnie to ustalania własnych priorytetów. Wykreślanie wykonanych obowiązków dziwnie uzależnia, a co za tym idzie zachęca do działania. Dzięki planowaniu pozbyłam się paru złych nawyków, wygoniłam skutecznie „złodzieja czasu” ze swojego życia. Mam plan, trzymam się kurczowo tego, co muszę wykonać, nie ma szansy na to, bym nagle ocknęła się przy kompletnie niepotrzebnej, acz zajmującej czynności z poczuciem, że oto mi uciekł kolejny dzień. Niczego nie odkładam „na później”. To najgroźniejszy pożeracz czasu, wiedziałyście? Gdy zaległości narosną, ciężko się spod nich wygrzebać i o frustrację i kiepski humor nie trudno. Z planowaniem nie masz tego problemu. Bądź na bieżąco.

Plan dnia jest sposobem na osiągnięcie wymarzonych rezultatów, a sekretem osiągnięcia czegokolwiek jest działanie!

Dzięki planowaniu mam poczucie kontroli nad własnym życiem. Odkąd spisuję swoje cele, mam poczucie, że więcej mi się udaje, że znacznie bliżej jestem realizacji marzeń. Zwiększyłam własną produktywność. I nie, nie popadłam w rutynę, bo przecież dzięki planowaniu każdy dzień może być inny od poprzedniego. Mogę pracować produktywniej, jeść smaczniej, wyglądać lepiej. Na wszystko pomimo znacznych obowiązków przy większej liczbie dzieci, znajduję czas. Kocham planować. Usystematyzowało to moje życie, dało poczucie spełnienia. Ponadto dzięki planowaniu wiem, gdzie co mam, jestem dobrze zorganizowana i nie popadam w panikę.

Wczoraj zawitał do mnie kurier i przywiózł mi upominek od zaprzyjaźnionej frimy. Moja mina musiała być bezcenna, bo bardziej trafionego prezentu człowiek planujący, wyobrazić sobie zapewne nie może. Wyobraźcie sobie, że dostałam planner idealny! Mało tego, dodatkiem do planneru w formie kalendarza, był planner menu! A przecież od niedawna planuję także posiłki! :). Czytają w myślach? Było to tak niesamowite, a plannery tak piękne, że nie mogłam Wam ich nie pokazać. Jeśli jesteście planującymi jak ja, zerknijcie. Ja długo szukałam tych odpowiednich. Wreszcie potrzebne rubryki (dom, rodzina, dzieci, plan dnia, plan tygodnia, uroczystości itp.) mam nadpisane, nie muszę sama tego robić. Wystarczy po prostu korzystać. Dziękuję Mamma Mia – sztuka planowania z Wami to łatwizna ;).

sztuka-planowania.jpg sztuka-planowania.jpgsztuka-planowania.jpg

Podobne wpisy

22 komentarze

  • Reply Aleksandra Greszczeszyn 3 grudnia 2015 at 10:05

    Ja zawsze uważałam, że planowanie jest strasznie nudne i sztywne… Od niedawna odkrywam, że jest nie tylko potrzebne, ale i fajne :). Dostałam piękny notatnik i kalendarz z Małym Księciem i to mnie zmotywowało :). Takich planerów nie posiadam i nie znam, ale chętnie poznam, bo wydają się naprawdę fajne!

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:51

      Ja bez planowania żyć już nie umiem :). Takie piękne kalendarze na pewno motywują, a te o których tu wspomniałam gorąco Ci polecam :*

  • Reply Rivulet 3 grudnia 2015 at 11:23

    Planowanie i spisywanie list to specjalność mojego męża :) Ja szczerze mówiąc idę na żywioł i jedyne przypominajki mam w kalendarzu – daty wizyt u lekarza, ważnych spotkań itp. Listę zakupów i czynności koniecznych do zrobienia np. w domu mam jednak w głowie i nie umiałabym się przestawić na takie planowanie i zapisywanie tego wszystkiego… Tak już mam :)

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:52

      O, to mężowi łapkę przybijam :). Nie każdy musi planować, Ty akurat tego nie potrzebujesz widać :).

  • Reply bożna 3 grudnia 2015 at 11:44

    gdyby tak kurier miał wyczucie i zapukał do mnie… mam mistrzostwo w planowaniu :)))

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:52

      Hahahahaha my wielomatki mamy to dołączane w gratisie :)

  • Reply Sylwia 3 grudnia 2015 at 12:46

    Rewelacja. Niech żyje planowanie:)

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:53

      Niech żyje! :)

  • Reply Natalia 3 grudnia 2015 at 13:31

    Oooo, kocham takie rzeczy. Sama planuje sobie zrobić własny osobisty planner, ale takim też bym nie pogardziła.
    Mnie planowanie wskazane, bo jak nie to kieepsko ze mną ;))

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:53

      Ty masz talent, ja muszę wynajdować perełki :) Planuj Natka, planuj! :)

  • Reply Katarina 3 grudnia 2015 at 16:08

    Od wielu już lat żyję z kalendarzem i bardzo to sobie chwalę. Lubię mieć plan, niesamowicie ułatwia mi to życie:)

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:54

      Oj tak, życie staje się łatwiejsze :).

  • Reply MA-MA 3 grudnia 2015 at 16:14

    Witaj :) Przeczytała Twoj wpis , i wiesz co ? I chyba będę robić tak jak Ty … Skoro mając piatkę dzieci jesteś wstanie wszystkie ogarnąć … Ja z jednym nie daję sobie rady, w domu bałagan, obiad robiony na predce „byle było” Pranie wiecznie w pralce mokre , reszta schnie a jeszcze inne czeka na prasowanie, którego i tak się nie doczeka. Nie mam czasu dla siebie, wszystko toczy się „jakoś ” . Chyba musze zacząc planować, by żyć jak człowiek :) Dzięki Ci z ten wpis… Otworzył mi oczy . Zapraszam również do siebie.

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:55

      Ja Cię bardzo do tego zachęcam! Mi to pomogło pozbyć się wszelkich zaległości. Dom w porządku, pranie nigdy w pralce nie zostaje, no mówię Ci – warto próbować :). Pozdrawiam ciepło i z pewnością zawitam :).

  • Reply Dendrobium 3 grudnia 2015 at 17:22

    Wstyd się przyznać, ale ja sobie odpuscilam. Byłam mistrzynią planowania. Gdy byłam solo, potem we dwoje, we troje i czworo, i … rzucilam to w czorty. Żyję jak moi trzej panowie. Źle mi z tym, hehe więc może skuszę się na te plannery?
    Pozdrawiam

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:55

      Rzuć się na plannery! Powróć do planowania. Tym bardziej, że bez niego wcale dobrze Ci nie jest :). Ściskam!

  • Reply Magda 3 grudnia 2015 at 17:30

    Ja też czuję się bezpieczniej kiedy wszystko sobie zaplanuję. Powiem nawet, że planowanie utrudnia mi czasem życie, bo kiepsko reaguję, kiedy coś jest nie po mojej myśli i nie wg planu, bo jestem mało plastyczna-tego muszę się nauczyć-spontaniczności :)

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:56

      Spontaniczność- fajna cecha :). Polecam mocno :)))

  • Reply Madzia 3 grudnia 2015 at 19:17

    Planowanie jest fajne;dd. Człowiek dużo więcej rzeczy jest wstanie zrobić:)) To na który dzień wpisałaś zlot sabatu;pp?

    • Reply Marta 6 grudnia 2015 at 22:57

      Zdecydowanie! Zlot sabatu niestety po Świętach – właśnie planner mi pokazał, że nie mam kompletnie do Świąt czasu :).

  • Reply gosia 28 stycznia 2017 at 12:34

    hej
    fajnie pięknie, ale jak planować, dalej nie wiem.
    jestem osoba która nigdy nic nie planuje, nie potrafię, nie umiem, nie wiem jak się do tego zabrać.
    raczej wiem, że trzeba coś zrobić i jak mi się chce to robię, ale jak nie to czeka na lepszy moment.

    chciałabym się nauczyć jak planować, co planować, jak zacząć co zrobić jak to wszystko ugryźć.
    słyszałam że właśnie planując ma się więcej z życia, bo to co się chce to się realizuje.
    a ja nawet jak coś chce to jakoś tak z dnia na dzień i obejdę się bez tego, może innym razem i tak ostatnio stwierdziłam że fajnie by było czasem pchnąć do przodu pewne sprawy ale nie wiem do końca jak

    • Reply Marta 28 stycznia 2017 at 12:49

      Gosiu, zacznij od prostej i niby oczywistej rzeczy. Weź kalendarz, notatnik. Rozpisz wszystko po kolei, najmniejszą i najbardziej banalną rzecz również. Planowania też trzeba się nauczyć. Ja zaczęłam właśnie od prostych kroków. Rozpisuję wszystko, a wykonane odhaczam. Na początku nie wszystko co zaplanowałam udało mi się ogarnąć na dany dzień, więc to co zostało przepisywałam na kolejny. Po pewnym czasie zauważyłam, że nie muszę już przepisywać zadań. Takie oczywistości porządkują dzień, uczą systematyczności a co za tym idzie dodają energii do działania. Małymi krokami do przodu, nie zamęczaj się, że to za mało, że chcesz od razu więcej. Sztuka planowania ma pomagać, nie zniechęcać. Mocno trzymam za Ciebie kciuki :*

    Leave a Reply