Dzieci, Rodzice

Szkoła – zbawienie wielomatek

23 września 2015
dziewczynka-i-deskorolka.jpg

Poranek jak nic przysporzył mi kolejnych siwych włosów na skroni. Dzieci jak na komendę wstały za wcześnie i równie zgranym teamem powstawali lewą nogą. A to ubranie nie takie, a to skarpetka się przekręca, a to śniadania jeść nie będą, bo tak dawno nie było słodyczyyyy!!! Pierwszy Antek, rozmowa w kuchni:

Chciałbym gumę rozpuszczalną.

– Zapomnij o słodyczach z rana.

Ale mamoooo!!!

Idź usiądź przy stole i dokończ kanapkę. I przestań mówić o słodyczach, bo za chwilę dziewczynki usłyszą i nie zjedzą swoich porcji!

No dobraaa (ręce do kolan), idę! (obrażony na świat cały), ale ( w drodze do stołu) jak zjem tą kanapkę, to dostanę tą gumę rozpuszczalną???

I nagle stół przemówił. Ba! Wykrzyczał, na jednym ciągu, bez oddechu, chórem:

Gumę??? Ja też chcę gumę!!! 

I ja! I ja! I ja!

Nie będę już jadła kanapki!!!

Ja tes nie! I ja nie!

Gumę kcem! Amtek miał! Mamo, Amtek na pewno miał, bo mówi!!!

Gumę!

Gumę!!

-Gumę!!!!

 

Borze szumiący, zwariuję! Czuję jak włos jeży mi się na głowie, w uszach pisk, wrzask, zawodzenie. Guma, uma, ma, a…Guma, uma, ma, a…

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć….sto….nadal jęczą.

Zbierane kanapki z talerzy, ze stołu. Herbata w spazmie wylana klei mi się do stopy. W ręku szczotka (szybko! czeszemy!), w głowie burza, w oczach chęć mordu. Szkoła czeka. Oddychaj (upominam się w myślach), relaks, relaks… Gumeczka, spineczka, wydech. Czas, jaki mam czas?

Antek, ubieraj się na litość boską, Ty jeszcze boso???

Skarpeta gdzieś mi się zapodziała, mam jedną! Mamooo!!! To Nelka mi schowała!!!

wdech, wydech…

-Ja nie chcę tego picia, mamo! Antek miał inną szklankę, ja też chcę tamtą!

Fran! Nie ma czasu! Chcesz się spóźnić? Pij z tej, albo nie pij wcale (dostaję szczękościsku)

Anielka!!! Co Ty tam jeszcze robisz na górze???

 

Płaszczyk, bucik, buziak, szkoła. Wyprawieni.

Siadam, wypuszczam z płuc powietrze. To ten dzień. Dzień, w którym pakując dziecku kanapkę do szkoły, masz ochotę znaleźć przedszkole z internatem. Albo wykupić lot w kosmos. Whatever.

Wdech, wydech…

 

Zapach cichej kawy.

Dzięki szkoło!

 

Swoją drogą, gdyby takie poranki stały się normą, jak myślicie napisałabym w tym samym tonie TEN tekst? :)

_DSC0379_DSC0378_DSC0369_DSC0371_DSC0381_DSC0388

Podobne wpisy

18 komentarzy

  • Reply Noelka Pe 23 września 2015 at 11:12

    O Chrystusie.
    Survival.
    Normalnie survival z rana!
    :D

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 14:45

      I to jaki! Mówię Ci, brrrr…

  • Reply Bożena Jędral 23 września 2015 at 11:36

    Placówki edukacyjne to naprawdę zbawienie, prawna ochrona przed psychiatrykiem :)

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 14:45

      Nie chciałam być dosłowna, ale tak – gdyby mój poranek ciągnął się długo, nadawałabym z zakładu zamkniętego.

  • Reply Patrycja Wegner-Keiling 23 września 2015 at 15:13

    O 8:05 oddycham ze spokojem :D

  • Reply Igulka1 23 września 2015 at 15:54

    Biedna Tosinkowa Mama, współczuję poranka. A po powrocie do domu humorki lepsze? Ale mimo takich akcji i tak są taaaaaaakie przesłodkie co widać na załączonym obrazku.

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 17:19

      Poranek miałam fatalny, to prawda. Na szczęście teraz już się z tego śmieję, tak to działa :). W szkole i po szkole to już inne dzieci, ale ranki (przyznaję nie zawsze) mają tragiczne ;)

  • Reply 4 razy"M" 23 września 2015 at 17:17

    To przed szkołą a po niej z lekcjami nie ma problemów? Bo u nas katastrofa ?

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 17:18

      Na szczęście po szkole jest dobrze. W szkole również, z tego co mówią nauczycielki. Są zdyscyplinowani i chętnie się udzielają. Po szkole Antoś odrabia lekcje, potem się bawią. Ale ranki, istny horror.

  • Reply Marta Sobczyk-Ziębińska 23 września 2015 at 17:58

    Jak dobrze, że moja mało gada. Za to rano biegnie do zabawek i ja powtarzam dla odmiany „Ru chodź myć zęby, mysza zjedz śniadanie, zaraz trzeba się ubrać i wychodzić, dobra chcesz to koloruj ale jednocześnie jedz, ja cię proszę” ;) z tym, że już się przyzwyczaiłam ;)

    • Reply Tosinkowo 24 września 2015 at 22:17

      hahahhahaha to się szybko zmieni, nie łudź się ;)))

  • Reply tAliwzmianki 23 września 2015 at 19:55

    Jeśli kiedykolwiek przestaniesz pisać spakuję manatki i wyprowadzę się do Honolulu.

    Czytając wpis uśmiałam się konkretnie, ale kiedyś nagram Cię z rana i zobaczysz „Robota” w akcji, dopiero się uśmiejesz! Jakby to Gaja powiedziała : „Mam Cię, HAHA” ! ;D

    • Reply Tosinkowo 24 września 2015 at 22:16

      Jezuuu, tylko nie to. Żadnych wyprowadzek i żadnych nagrań. Jak nic na filmiku będzie widać ten dym z….. Jak nic ;)

      • Reply tAliwzmianki 25 września 2015 at 09:31

        Znam ten dym – na pamięć :D

  • Reply Nianio born to be wild 24 września 2015 at 21:56

    Mam wrażenie, że czytam o swoim poranku a ja mam tylko dwoje dzieci i też jestem szcześliwa, ze jest szkoła i przedszkole

  • Reply Nie potrzebuję Twoich rad! - TosinkowoTosinkowo 3 maja 2016 at 12:37

    […] co skutkuje u moich dzieci, zadziała na Wasze. Czasem sama nie wiem jak zadziałać na moje, jak TU na przykład :), więc jakże mam wymądrzać się nad cudzymi pociechami? […]

  • Leave a Reply