Kobieta

Swoje Ludzie! Ekipa do zadań specjalnych :)

21 sierpnia 2015

Wiecie co jest ważne w życiu?

Ja wiem!

Ważne jest otaczać się ludźmi, których nigdy nie masz dosyć. Ważne jest porozumienie bez słów, szybkie decyzje i spontaniczne spotkania. Ważne jest to, że gdy chcesz pogadać, a dzieci po raz setny Ci w tym przeszkadzają, One zrozumieją i nie nazwą Cię mało gościnną. A najważniejsze to czuć się swobodnie, móc wygadać się, wyśmiać i wypłakać, wytańczyć, wyszaleć, wymarudzić. Przy Nich nie muszę nic. Przy Nich mogę wszystko! Mogę być po prostu sobą. Matką – wariatką, której wszystko wypada. I wiem, po stokroć wiem, że gdy prawą ręką mieszam w garach, a lewą odganiam małe wszędobylskie stworzenia, One czekając na kawę zbyt długo, wstaną i zrobią sobie ją same. A przy okazji i mi. Bo to logiczne. Bo każda czuje się naturalnie i swojsko. Bo żadna nie ocenia, a już na pewno nie wymaga tego, że będę skakać i zabiegać, chwalić czy podziwiać. One wiedzą, jak życie wielomatki wygląda. I że jak wielomatka ma ochotę tyłek posadzić, bo oto nadarzyła się okazja (po kilku latach), to go sadza. Skąd to wiedzą? Pojęcia nie mam! Każda ma góra dwójkę dzieci. A są i takie bez pacholęcia w ogóle! Myślę zatem, że to zwyczajnie mądre baby są. Mądre, a przy tym zwariowane. Z takimi to konie kraść, i te wszystkie wolne, czy wolniejsze chwile. Były i pojechały. A ja już kombinuję jak je znowu wszystkie tu zebrać do kupy. Bo taka kupa – to wielka sprawa :)).

Ale żeby tak słodko nie było, znalazłam też minusy. Kłują mnie one w oko, w co popadnie też i co by żółć mnie nie zalała, zalewam nimi karty tego bloga.

Justyna – to ta ruda. TA RUDA! A niech ją jasny gwint, jakie Ona ma włosy! Za każdym razem dociekam, czym farbuje i czego używa, że kolor cudowny, a włos lśniący. I wiecie co? Wciska mi jakieś kity, że to farba xxx – bez reklamy, wszak post niesponsorowany;). Dodam, że wymienia najgorszy chyba badziew na rynku. Pfff, ale przejrzałam Ją dnia pierwszego. Myśli, żem taka gupia, polecę zakupię i sru! na łepetynę położę. Wyłysieję, w najlepszym wypadku w ciapki jak krówka łaciata pobrykam i tyle z płomienności mej będzie. No way! W planach mam wizytę na Śląsku. Niby przypadkiem, niby z nienacka odwiedzę. I wszystkie szafki w łazience przetrzepię! Znajdę pudełko, tubkę, trop jaki. I drżyj Ruda, bo przyjdzie rozdzielić zachwyty nad czupryną! Swoją drogą mówią, że rude to wredne. Ja prostuję! To nie wredne, a przebiegłe! No i oddać trzeba inteligentne. Tak to zamota, tak pozawija, że każda jedna Ją wielbi i do Niej lgnie. A ja na samym przedzie! Swój człowiek, z naciskiem na swój :). I muszę to napisać! Kompletnie nie rozumiem dlaczego jeszcze nie ma bloga!!! O ludzie, ileż ja namawiam, ileż zachęcam! Szczuję możliwością częstszych spotkań. Nic! A potem przy naborze blogerek na spotkania, wypisuje mi na fp hasła: DYSKRYMINACJA! CHAMSTWO! ŻAL PL! Jak nie kochać?!

Madzia – piechór i włóczykij. Ona też między innymi wyciąga z Justyny info, o farbie do włosów. I co? Nie mówcie, że nie widzicie różnicy! Ją też Ruda w pole wywiodła. Nic Madzik, jak już zrobię włam do szafek, ja będę milsza i informacją się podzielę. Prawdziwą, żeby nie było! Muszę Wam tu wyznać, że Madzia włóczy się po świecie. Zwiedza najpiękniejsze zakątki, potem wrzuca zdjęcia z krain miodem i mlekiem płynących. I niby nie celowo, niby nieumyślnie pozdrawia Cię z tych fotek serdecznie. Miłe? No ba! Powiadomienie pika Ci akurat, gdy masz ochotę wyskoczyć przez okno. Bo dzieci się kłócą, bo dzieci się biją, bo nie wiesz czy ratować, czy wysłać do szkół z internatem! Pik pik pik o! Madzia na wyspie, pod palmami z drinkiem i wachlującym panem macha opaloną łapką i pyta: –a co u Was, Kochani? Patrzysz i myślisz: wszystko za robotę tego od wachlarza! Z dala od domu, z dala od myśli dzieci porzucenia. I na dodatek przyjechała taka cała opalona, wiatrem i słonkiem wysmagana. Przesadzam? Zobaczcie sami, o TU.

Paulina – przy Tej to dopiero człowiek wygląda. Prawdziwa Pani Domu! Żona, co to ZAWSZE ma obiad z dwóch dań, a śniadanko i kolację stawia na stół, zanim Ty pomyślisz, żeś głodna! Ja nie wiem, ale chyba unikać zacznę. Bo nikt nie lubi być gorszy. A jak gorszym nie być, jak ani śniadanek (kto by wstawał przed dziećmi???), ani tym bardziej kolacyjek (jak będziesz sobie robił kanapeczkę, poproszę jedną, tak mi dziś w kość dały dzieciaki, że umrę nim doczołgam się do lodówki). Dacie wiarę, że zanim wyjedzie z domu, myśli co przygotować na obiad/obiady dla ukochanego na dni, w których Jej w domu nie będzie? No ja już się wcale nie dziwię, że mąż egzystować bez takiego ideału nie chce. Bo kto by chciał? Ja w tyle daleko, bo ewentualnie mogłabym obiad na kilka dni naprzód przygotować, następująco: poniedziałek – zupka chińska z kurczakiem, wtorek – zalejesz sobie krewetkową, a w środę niech będzie na bogato – masz tu w pięciu smakach! No i sami powiedzcie, nasłucha się ten mój chłopina, nasłucha a potem za przykład stawiał będzie. Albo wzdychał przy gotowaniu : – a było poszukać takiej Pauliny, wyjazd matki byłby mniej dotkliwy. Do tego wszystkiego to super mama! Blogowała, ale coś blog kurzem obrósł…chyba jakiś kopniak na rozruch potrzebny!

Magda – mam Ją na wyciągnięcie ręki, jedyna miejscowa :). Człowiek orkiestra – zawsze zorganizowana. Nim się obejrzysz już masz kawkę mrożoną na stole, a na wieść o zamówionej pizzy woła: -a czemu sama nie zrobiłaś?. No i jak przy Niej wypadam? no blado! Dodam, że wygadana i bystra. Przy Niej nie możesz pozowolić sobie na bycie słodką idiotką (a któż z nas czasem nie lubi?), bo spojrzy na Ciebie tak, że zapadasz się pod ziemię na głębokość kopalni w Wieliczce. Ale to nic. Najbardziej, najmocniej i najokropniej irytuje mnie tym, że ma dzieci do wychowywania idealne. Ona nie wie, co to noc nieprzespana (a Wojtuś rok ledwie ma, o niesprawiedliwości!), Ona nie ma rąk wyciągniętych do kolan (nieee, One nigdy nie płakały, w leżaczkach sobie leżały), i co najstraszniejsze widać to po Niej nieprzyzwoicie. Dwie minuty i z domowej mamuśki potrafi przeistoczyć się w piękność. Bo ciut cienia, ciut tuszu a oko błyszczy na odległość i blaskiem świeżości razi. Muszę mówić jak ciężko korektorem zaciapać zmęczenie? Ile maseczek naciągających nałożyć, by oko spaniela, czy polik buldoga na miejsce powrócił? Oszczędzę Wam, jak zwariuję do końca może nakręcę tutorial. Ratuje Ją to, że mieszka za rogiem. A ja lubię kawę mrożoną.

Ala – no ta to w ogóle system rozwaliła. Moje dzieci, coraz mniej moje. Ja rozumiem, że to młodsze i zgrabniejsze, ale chyba pacholęta tych kategorii brać pod uwagę nie powinny, nie? Chłopcy chcą zasypiać z Ciocią Alą (wyliczanki wieczorne, który ma ten fart na porządku dziennym), a dziewczynki z rysunkami biegną do mnie na złamanie karku tylko po to, bym potrzymała kartkę, bo: – to dla Cioci, Mamusiu! Czuję się zdegradowana. A już załamałam się kompletnie, gdy Gaja załatwiwszy się sowicie, na mój widok powiedziała: – nie Ty Mama, Ciocia! Toż to największy policzek! Nie każdy bowiem dostąpić może obrządku po kupie! No i co czynić? znienawidzić? Się nie da! Dzieci by mi tego nie wybaczyły, a i ja sama przyznaję, że odkąd mam Ją blisko, oddychać pełną piersią zaczynam. Pomoc nieoceniona. I wybaczam te okulary (kupię sobie zerówki, a co!), ten dar zagrabiania uczuć wszystkich dzieci w okolicy, ten power niegasnący. I choć przy Niej często (prawie zawsze!) czuję się mniej ważna, mniej potrzebna i w ogóle mniej (wagowo niestety bardziej), to nie pamiętam, bym kiedykolwiek miała taki spokój wewnętrzny, gdy zostawić muszę dzieci. Tak, możecie mi zazdrościć :). Mam Ją blisko! Zawsze mogę wyskoczyć na luzaczku i bez spinania pośladów. A jeszcze przyjdzie moment, w którym odkryję co tam tym dzieciom do picia dosypuje, że tak od siebie uzależnia.

DSC_0730

Ekipa najlepsza pod słońcem, choć jak pisałam wyżej, każdy za uszami coś ma. Brakuje tu jeszcze kilku osób (taaak, grono cudownych i swoich Istot mam większe – Natuśka spotkanie w grupie dojdzie do skutku, przysięgam!).

Dziękuję Wam Baby kochane! Po prostu, że jesteście! I tak bardziej się zastanowiwszy, w sumie dobrze że mamy do siebie daleko. Gdybyście były obok, nikt oprócz nas samych pożytku by z nas nie miał. To pewne! :). I popatrzcie, znamy się już tyle lat….i to dzięki blogowaniu JUSTYNA!

Podobne wpisy

10 komentarzy

  • Reply Justyna Komada 21 sierpnia 2015 at 20:06

    Przez skromność siebie nie opisała? A w życiu! Przeca większej jędzy jędzowatej nie ma. Zapowiada, ze witać będzie po domowemu, a kurde wygląda nienaruszenie ( ze niby włosy tak sie bez czesania układają? Z pewnością), oko pomalowane, a straszyła rozmazanym! Oszustwo na każdym kroku. Pewna byłam, że zmarszczki prasuje w jakim programie do zdjęć. Kuźwa uwierzycie, ze nie? Ze to naturalne? Szukalam tajemnego podkładu, wypełniacza, nie znalazłam:( (modelka od siedmiu boleści) Pf. Dom ponoć w nieładzie.. Bo tyle dziatwy, bo by ciągle sprzatac trza. Znów kłamstwo. Jedyny burdel jaki powstał to z wizyt ciotek bezlitosnych co na złość (wiedziały jak podejść) farbki dzieciom kupiły! Myślicie, ze urok sie zmniejszył? Ni cholery! Siły nie ma!!! I najgorsze… Nacieszyć się Nią nie można było… Ciągle Jej mało. Dobra radę Ci dam. Sektę zakładaj. Zarobisz. :*

    • Reply Tosinkowo 21 sierpnia 2015 at 20:34

      Po takiej rekomendacji sektę założę na dniach! Pierwsze miejsca już mam obstawione!. Justyna, gdzieś Ty była całe moje życie? ;))) I patrz, pojechałaś a dziecko ponoć pięknie spało, tak? to znak! wracaj mi tu i nie ściemniaj z powrotami bez noclegu. Zresztą, ja zapamiętałam – niebawem będziecie :D. Wino mocne nie było :P

      • Reply Justyna Komada 21 sierpnia 2015 at 20:45

        Spało, obudziło się wołając tatę – żyć nie umierać:). Nie jedna jeszcze nocka przed nami – wiem to ha! :):*

        • Reply Tosinkowo 21 sierpnia 2015 at 20:49

          To już ten czas! Tak się to właśnie u nas działo – z kim zasypiało, tego wołało :)))

  • Reply Katarzyna Łępa 21 sierpnia 2015 at 20:08

    No Marta ja też byłabym zazdrosna ;P Ale przyznaje, fajnie jest mieć takich ‚swoich’ i nie trzeba lat znajomości, żeby wiedzieć, że to TO, swoich poznaje się od pierwszej rozmowy :)

    Aaa, i jest sprawa, tzn już nie ma bo po tak zwanych ptokach jest, ale muszę się wytłumaczyć :D Magdo K.! (pozwolę sobie po imieniu :D). Magda pisała do mnie po akcji ze szlachetną paczką, i dostała ode mnie odpowiedzi (jest mi tak bardzo wstyd). Jej wiadomość trafiła do spamu ;(. A piszę to, żeby zmazać z siebie znamię bezczelnej śfini , która nawet nie raczyła odpowiedzieć na wiadomość. Otóż nie Moje Drogie :D Kasia odczytała wiadomość w czerwcu :D (a przypomniała sobie o tym teraz, jak zobaczyła zdjęcia).
    Podsumowując, bardzo żałuję, że nie przyłączyłam się do akcji z podziękowaniami dla Marty, ale nadrobię, szlachetna już niedługo :D w każdym razie miejcie mnie za usprawiedliwioną. Amen

    • Reply Tosinkowo 21 sierpnia 2015 at 20:32

      Kaśka, kocham Cię! :D Robię tak samo, wiadomości odczytuje rychło w czas – raz mi fb przypomniał, że zaniedbuję czytelników – wstyd! Masz rację – nadrobić zawsze jest pora! :))))

  • Reply Magdalena Burek 21 sierpnia 2015 at 20:57

    Najlepszy dzień a jak;)) szkoda ze tak krótko;)) dobra Marta specjalnie dla ciebie jutro kolejna partia zdjęć:p. Najlepsza była mina i odpowiedz dzieci na pytanie czy zostajemy na noc? Ale ze tak krótko. Musiałam wcisnąć kita ze po ciemku wyjedziemy:pp. Następny raz kupujemy wino o zapachu gumy i nic więcej nam nie trzeba; d. Dziękuję jeszcze raz o moc buziaków śle♡

    • Reply Tosinkowo 21 sierpnia 2015 at 21:00

      Ekstra :))). Widzisz? nawet dzieci uznały, że to głupta przyjeżdżać na tak krótko :)). Wino marki wino, o zapachu gumy – ciekawe jaki kac po takim :P :P :P Sprawdzimy! :D

  • Reply tAliwzmianki 21 sierpnia 2015 at 20:57

    Dżasta mówi prawdę. Tosinkowa koloryzuje,serio. Mieszkając z Nią pod jednym dachem powiem Wam całą prawdę. Śpi krótko gdyż za dnia dom,dzieci,blog,ostatnio jeszcze w gratisie pies. Od 6 rano lata po domu albo z mopem albo z miotłą(na miotle też lata,ale tylko na sabaty :-p) , tu zetrze kurz,tam zamiecie rozdeptane ciastko, w międzyczasie szykuje odzienie dla ferajny. Potem caaaała masa obowiązków ,które ma.wypracowane niczym mrówka w mrowisku. Do perfekcji opanowała gotowanie,pisanie i zerkanie na dzieci i to w tym samym czasie! Budzi się to po 4 godzinach snu i wygląda lepiej niż ja jak sypiałam godzin 12. Jęczy ,że ma zmarszczki,że tu włos siwy,że gruba i w ogóle fe. Głupie to jak but z lewej nogi. Zmarszki ma ,jak zmarszczy czoło, grubości to u niej tyle co nic a włosa siwego nie znajdziesz. W domu bałaganu przez dłuższą chwilę nie zastaniesz bo Marta jest kobietą tego typu,że albo jest dobrze albo wcale. I nie nie koloryzuję i nie idealizuję jej (bo wiadomo wszem i wobec ,że ją ubóstwiam :-P) taka jest prawda – wiem dla niektórych bolesna :-D Tak więc Martuś, o sobie nie napisałaś to my o Tobie napiszemy. AAA i najważniejsze, bo ,że jest wspaniałą mamą, to wszyscy wiedzą,ale nie wiecie ,że przy tym jest też najwspanialszą pocieszycielką, poprawiaczką humoru i najlepszym wsparciem jakie kiedykolwiek miałam. Tak Konusie, nawet dla Ciebie potrafię być miła. Czasami. Na Nas Wieźmy zawsze możesz liczyč Raszplo :-*

    • Reply Tosinkowo 21 sierpnia 2015 at 21:03

      Ja przemilczę lepiej :P. Idę udusić. Za raszplę! :P
      Najcudowniejsze w tym wszystkim jest to (i już całkiem poważnie), że mam świadomość że mogę na Wszystkie liczyć. Nie ma większej radości. A co do tego co napisałaś, wiesz że robisz to samo? :)) Jak nic już jesteś podobnym cyborgiem :P. Pozamiatane :D

    Leave a Reply