Dzieci, wiek wczesnoszkolny

Strój karnawałowy. Dlaczego nie można go pominąć

17 lutego 2017

Piątkowy poranek zapamiętam pewnie na długo. I wcale nie z tego powodu, że wyrżnęłam cudnego orła przed bramą przedszkolną, dając tym samym nieco radości odprowadzanemu doń dziecku. Piątkowy poranek zapamiętam na długo, bo dawno jak dziś nie dałam tak ciała.

Strój karnawałowy potrzebny był dziś! A nie jak mi się w zmęczonej głowie uroiło, że na przyszły poniedziałek. Otworzyłam drzwi sali i zamarłam. Nie było zerówkowiczów. Były natomiast Batmany, Wróżki i Kościotrupy. Spojrzałam na Frania. W swojej ulubionej bluzie, która na bank stała się nagle znienawidzoną zawołał:

-Mamo! Ja nie mam stroju na bal przebierańców!

Gdyby nie fakt, że roiło się od dzieci zapewne wypłakałby to zdanie. Szybko ukucnęłam przy dziecku.

Będziesz miał strój karnawałowy za 10 minut, ok? Już po niego jadę!

Wsiadłam do auta i modląc się, by pobliski sklep posiadał w ofercie jakiekolwiek chłopięce stroje wcisnęłam pedał gazu. W myślach obrzuciłam się tysiącem nieprzyjemnych epitetów. Jak mogłam pomylić dni? Przecież nigdy mi się to nie zdarzyło! Nigdy! Jak mogłam dopuścić, by mój synek stał tam i powstrzymywał łzy rozczarowania? Myśli kłębiły się po głowie, a kolejna nieprzespana noc zamiast tłumaczyć potęgowała uczucie złości. Żadna choroba, ani żadne zmęczenie! Owszem, masz dziecko chore, ale masz też zdrowe. I właśnie spieprzyłaś mu bal przedszkolny! I żadne tam teksty, że jesteś tylko człowiekiem nie pomagały. Poczucie winy wypełniało mnie z każdym niepewnym kilometrem.

Wpadłam do sklepu jak tornado. Kartka na drzwiach mówiąca o zniżce na stroje karnawałowe dawała nadzieję. Dopadłam wieszaka. Nie wierzę! Są! W dodatku z ukochaną postacią! Vader uśmiechał się z obrazka, a ja przerzucałam te kilka paczek w poszukiwaniu odpowiedniego rozmiaru. Wszystkie przynajmniej o trzy numery za duże. Bliska załamania spojrzałam na pozostałe wieszaki. Same wróżki i księżniczki…a wśród nich jedno zbłąkane opakowanie ze strojem Vadera w rozmiarze Frania! Jeśli ktokolwiek widział babkę która dziś pocałowała celofan, to byłam to ja. Gdy sprzedawczyni zobaczyła mą nieukrywaną radość, doniosła z zaplecza świetlny miecz, którego nie było w komplecie.

może pani dokupić rzekła z uśmiechem. Syn oszaleje :).

Dokupiłam, a jakże. Z dzisiejszym poczuciem winy dokupiłabym nawet tuzin. Ruszyłam w drogę do przedszkola, patrząc pośpiesznie na zegarek. Wyrobię się w obiecane 10 minut!

Franio siedział na ławce, a reszta dzieci tańczyła w kółeczku. Gdy mnie zobaczył rozbłysły mu oczy, a gdy pokazałam strój zaśmiał się w głos:

Skąd wiedziałaś, że o nim marzyłem???

Nie wiedziałam Synu. Nie wypytałam Cię, bo do urojonego poniedziałku miałam jeszcze czas, a Gaja przecież taka chorutka…Zamiast tego powiedziałam, że mama wie przecież wszystko, a Ty się mocno przytuliłeś. Potem w sekundę zmieniliśmy ubranko. Poprosiłeś jeszcze o zdjęcie, które pośpiesznie zrobiłam telefonem i spojrzałeś na siebie z nieskrywanym zachwytem.

To jest najlepszy strój karnawałowy na świecie, mamuś!

Pobiegłeś do sali. Z oddali usłyszałam jeszcze jak Twoja ciocia głośno zachwyciła się przebraniem, a Ty radośnie się roześmiałeś. Szczęście razy milion. Strój karnawałowy odhaczony. Moje dobre imię uratowane, a Twoje samopoczucie dzisiejszego dnia warte każdych wyrzeczeń.

Wracając do domu, gdy emocje opadły a poszukiwania zakończyły się fantastycznym sukcesem pomyślałam, że mam przechlapane. Ta sytuacja z dziś uświadomiła mi, że nie pozwalam sobie nigdy na błędy, czy pomyłki. Na pewno nie kosztem moich dzieci. Sama sobie narzuciłam rolę zawsze przygotowanej i każde od tego odstępstwo powoduje u mnie atak paniki. Ja naprawdę miałam ochotę urwać sobie łeb. I kto wie, czy bym tego nie zrobiła, gdybym stroju nie znalazła. Wolę nie myśleć.

Strój karnawałowy będzie śnił mi się po nocach. O ile w końcu prześpię noc. Trzymam za to kciuki, bo zaczynam podejrzewać że z braku snu powoli tracę zmysły. Normalnie armagedon.

Strój karnawałowy

 

Podobne wpisy

9 komentarzy

  • Reply Margareta 17 lutego 2017 at 14:26

    Bale karnawałowe jeszcze przede mną, ale domyślam się, że miałaś sporo stresu. Super, że wszystko się dobrze skończyło.

  • Reply Kinga 17 lutego 2017 at 19:05

    Wzruszylam sie;) cale szczescie ze sklep byl w poblizu;) Radosc dziecka jest bezcenna i dozkonale Cie rozumiem, ze chcialas jak najszybciej zrekompensowac Frania rozczarowanie. Pomyslalabym i zrobila tak samo;* Wspaniala Mama. Mama na medal
    ;)

  • Reply Nefertari 17 lutego 2017 at 21:14

    Ale czad, że się udało! Macierzy, wyobrażam sobie, co musiałaś czuć! Ja bym chyba zeszła na zawał!
    Piątka dla Ciebie! :* :D

  • Reply Tina 18 lutego 2017 at 13:20

    Kurdę czytałam i aż mi łza poleciała.Jednak wrażliwa jestem nadto.
    Fajny ten strój i najważniejsze że Franiu zadowlony !

  • Reply Rivulet 19 lutego 2017 at 12:30

    Ooooo!!! O takim stroju marzą moi chłopcy :D
    Urodziny niedługo, więc dokupimy, na razie naparzają się kupionymi niedawno mieczami świetlnymi.
    Jak dobrze Cię rozumiem, niedawno robiłam wszystko, żeby mieli jak najlepsze stroje na jasełka :))
    Buziaki dla Was!

  • Reply Karolina / Nasze Bąbelkowo 20 lutego 2017 at 19:21

    My na razie nie mamy takich dylematów – ale Młody od września idzie do przedszkola, więc wkrótce się zacznie. I też jestem wręcz pewna, że niejeden raz znajdę się w takiej podbramkowej sytuacji. Gratuluję, że tak świetnie z niej wybrnęłaś !

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 21 lutego 2017 at 13:00

    Aż łezka wzruszenia kapnęła na klawiaturę. Takie codzienne zdarzenie, a tyle Twojej miłości można w nim wyczytać <3

  • Reply Nadine | Macierzyństwo - raz! 28 lutego 2017 at 21:25

    Super strój ;)

  • Reply MzP 2 marca 2017 at 15:04

    Popłakałam się (zupełnie poważnie) bo… mam tak samo i wyobraziłam sobie taką sytuację u nas. Franio miał pewnie najlepszy strój ze wszystkich, wyglądał… (czy „bosko” pasuje do Vadera? :P )
    My strój miałyśmy od pół roku i Mała Mi zdążyła wszystkim powiedzieć, że będzie Olafem ;)

  • Leave a Reply