Kobieta, myśli, refleksje

Spokój moim tlenem

10 listopada 2017

Spokój pojawiał się w każdym urodzinowym życzeniu, pachniał każdą napotkaną czterolistną koniczyną i błyszczał spadającą gwiazdą. O niczym innym nie marzyłam równie często. Gdy wyobrażałam sobie szczęśliwą wersję siebie, widziałam uśmiech, wolną od pretensji głowę i brak skrywanych nocą łez. To wszystko gwarantował spokój.

Pragnienie spokoju stało się moją obsesją. Nie zazdrościłam innym ani bogactwa, ani urody, ani nawet ukochanych podróży. Zazdrościłam spokoju. To właśnie spokój był w każdym najpiękniejszym śnie i marzeniu. I choć był czas, że przestałam wierzyć że zamieszka we mnie, nigdy nie przestałam go pragnąć całą sobą.

Paradoksem mojej sytuacji jest to, że spokój osiągnęłam w momencie, w którym musiałam zmierzyć się z najtrudniejszym etapem mojego życia. Wraz  z piętrzącymi się problemami i historiami ścinającymi z nóg, otrzymywałam dopływ spokoju. Im więcej bolesnych prawd docierało, tym mocniej kurek ze spokojem się odkręcał. To, co zdawałoby się powalić herosa, mnie podnosiło do góry. Ból zaczął zamieniać się w siłę, a wstyd w pewność, że nigdy więcej… Spokój pojawił się niepostrzeżenie i zmienił mnie i moje życie na dobre.

Od tego czasu niedługo minie rok. Z jednej strony to dużo, a z drugiej całkiem niewiele. Na pewno dużo na tyle, żebym dostrzegła jak wiele pozytywów wraz ze spokojem spłynęło na moją rodzinę. Dzięki niemu stałam się lepszym człowiekiem i lepszym rodzicem. Paradoksalnie teraz, gdy czas ucieka mi przez palce, znajduję go znacznie więcej na rozmowy z dziećmi, na wspólne szaleństwa, na błahostki, których w dawnym życiu nawet nie zauważałam. Dzięki przejściu przez bagno, doceniam każdy promyk słońca. Mój dom wreszcie jest azylem. Lubię tu być i zawsze chętnie tu wracam. Powtarzam sobie, że jestem wystarczająca i wszystko co robię, ma sens. Odzyskałam wiarę we własne możliwości, dostrzegłam swoją ogromną siłę, stałam się Martą, za którą długi czas bardzo tęskniłam.

Jestem spokojna i szczęśliwa. A odcięte skrzydła znowu odrosły…

 

Podobne wpisy

8 komentarzy

  • Reply Noelka 10 listopada 2017 at 15:45

    Spokojna, szczęśliwa i NAJDZIELNIEJSZA NA ŚWIECIE
    ;*

    • Reply Marta 7 grudnia 2017 at 10:46

      Dziękuję Natuś :*

  • Reply Krysia 10 listopada 2017 at 17:21

    Cudownie! Cieszę się, że odnalazłaś siebie – spokój i siłę do życia :)

    • Reply Marta 7 grudnia 2017 at 10:47

      Krysiu, ja również bardzo się z tego cieszę :*

  • Reply Zabiegana Mama 10 listopada 2017 at 19:31

    Szalenie miło mi to czytać <3

    • Reply Marta 7 grudnia 2017 at 10:47

      Dziękuję kochana :*

  • Reply Kasia 15 listopada 2017 at 19:49

    Jesteś przykładem dla Twoich dzieci i osobą godną podziwu.. Czasem trzeba zamknąć jeden etap w życiu by móc otworzyć nowy, lepszy;) I Tobie się to udaje. Powodzenia życzę i gorąco pozdrawiam ;* Ja odnalazłam swój spokój, gdy zabiło we mnie drugie serduszko;)

    • Reply Marta 7 grudnia 2017 at 10:48

      Kasiu bardzo dziękuję za te słowa. Tak właśnie myślę, że nie wszystko co dobre za mną… Gratuluję Ci maleństwa najbardziej na świecie! To największy skarb :* :)

    Leave a Reply