Kobieta, polecamy

Sośnica na dobre wspomnienia

24 stycznia 2017

Pamiętam swoje pierwsze wypady z chłopakiem. Zwykle wybieraliśmy namiot, albo letniskowe domki bez toalety i bieżącej wody. Dwadzieścia lat temu to nie szokowało, lecz stanowiło normę. Takie czasy i takie standardy. Nikt z nas nie narzekał, bo szczytem marzeń były wspólne wakacje i szaleństwa z grupą przyjaciół, którą to podpinało się w celu uspokojenia sumienia rodziców :).

Dobrze mieć fajne wspomnienia

Wspominam te czasy z nostalgią i uśmiechem. Tak się chciało być dorosłym i stanowić o sobie. Fajne, aczkolwiek porównując do tego co dziś, dość trudne czasy. Przepełnione pociągi, kasa często wyliczona do grosza, warunki dalekie od ideału. Mimo tych przeszkód mam wrażenie ludzie radośniejsi i życzliwsi dla siebie nawzajem. A może tylko mi się tak dziś wydaje? Wiecie, na zasadzie: „a za moich czasów …”.Tak czy siak wspomnienia mam przednie. Jestem wdzięczna swojej mamie, za okazane zaufanie, bo dzięki niemu mam mnóstwo fantastycznych opowieści do przekazania przyszłym wnukom. Będą wiedziały, że babcia wcale nie była nudziarą ;).

Ufaj i czerp z zaufania

Ja również obdarzam swoje dzieci zaufaniem. Pogodziłam się z tym, że syn mi dorósł i mam świadomość, że kijem biegu rzeki nie zawrócę. Jak bardzo bym nim zawzięcie nie machała. Zamiast tego wolę skupić się na szczerej rozmowie i byciu po prostu blisko. Służyć radą, na którą on nie nagabywany, nie będzie reagował ziewnięciem. Przychodzi bowiem czas, w którym mamy dwa wyjścia: albo staniemy się rodzicem akceptującym fakt dorastania własnego dziecka, albo staniemy się rodzicem unikanym. Ja wybrałam zdecydowanie pierwszą z opcji.

Taka kolej rzeczy

Gdy Lubomir zaczął przebąkiwać o wspólnym wyjeździe z dziewczyną, przełknęłam ślinę, wyrzuciłam natrętnie powracający obraz jego pierwszych kroczków i tych moich syniomatkowych obietnic, że nigdy go nikomu nie oddam… i poczułam ulgę. Pomyślałam jaki to fart, że bardzo lubię tę dziewczynę. Jedna trauma w końcu mniej :).

Od przebąkiwań do czynów droga bardzo krótka, zwłaszcza jeśli miłość kwitnąca, a pasja do podróżowania dzielona. Cel obrany – Zakopane! I nie, żadne tam górskie wyprawy, a klimat góralskich knajpek i tłoczność na Krupówkach nęciła. Bo okres poświąteczny to wciąż kolory i gwar. To chcieli przeżyć i to tam zobaczyć. Plan poczyniony, zabrali się do szukania miejscówki. Wtedy włączyłam swój radar i na myśl natychmiast wpadła mi Sośnica. Osobiście w niej nie byłam, ale w pamięci utarło mi się z opowiadań blogujących koleżanek, że obiekt znajduje się tuż przy Krupówkach i klimat miejsce posiada. Zanim powiedziałam młodym o swoim zamyśle, napisałam z zapytaniem o miejsca. Udało się! Nie muszę chyba opowiadać o radości jaką okazali na przekazaną wieść. Choć standardy przez 20 lat uległy kosmicznej zmianie, młodzi wciąż szukali miejsc przeglądając strony kwater, a nie takich wypasionych hoteli. Marzyli o ciepłej wodzie i w miarę dobrym dojeździe do centrum, dostali nocleg z przepysznym jedzeniem, basenem i sauną w odległości 650 metrów od Krupówek. Nie mogli się wprost doczekać tego wyjazdu.

Sośnica

Hotel Sośnica położony jest w samym centrum miasta, jednak wcale nie jest wystawiony na zgiełk. W cudownym zaciszu możesz rozkoszować się spokojem, by po chwili znaleźć się w samym środku zakopiańskiego życia. Najlepsze miejsce dla tych, którzy nie chcą ukierunkowywać się wyłącznie na górskie wędrówki, czy korzystanie z uroków góralskich knajpek. Sośnica położona jest w takim miejscu, że tak samo blisko masz do wylotu tatrzańskich dolin, jak i żywych, kolorowych Krupówek.

W samym Pensjonacie każdy znajdzie coś dla siebie. Lubomir opowiadał mi, jak wiele jest atrakcji z myślą o dzieciach. Dzieci nie będą nudzić się w hotelu, bo oprócz bilardu, piłkarzyków, placu zabaw, kolorowej bawialni mają do dyspozycji Play Station, a także propozycje animatorów i ogród do szaleństw.

Dorośli również na terenie Pensjonatu spędzą miłe chwile. Do wyboru mają basen, z którego młodzi korzystali każdego dnia pobytu, ale także saunę, siłownię, masaże, kącik czytelniczy czy klub nocny w iście PRL-owskim klimacie, otwarty do ostatniego klienta. Na terenie hotelu możecie również wypożyczyć narty, a także skorzystać z indywidualnych lekcji narciarstwa.

To, czym zdecydowanie zaplusowała Sośnica w odbiorze młodych, to jedzenie! Ileż się nasłuchałam o tych pysznościach to moje. Regionalne przysmaki wygrały wszystkie zachwyty :). Podobno każde danie było pyszne, nie do przejedzenia pod względem ilości, a desery to prawdziwa wisienka na torcie. Muszę dodać, że Lubomir wcale nie jest taki wyrywny do chwalenia innej, niż tej znanej mu matczynej (ha!) kuchni, więc sama jestem ciekawa jak tamte dania smakują, skoro tak bardzo je oboje zachwalali. Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o wielkiej życzliwości i gotowości do wszelkiej pomocy obsługi hotelowej. Wspaniale było słyszeć, jacy oddani miejscu ludzie tam pracują, a ja dodatkowo byłam dumna, że „moje dzieciaki” doceniają pracę napotkanych w Pensjonacie ludzi. Szczególnie ujęło ich wspomnienie natychmiastowej pomocy udzielonej panu z niepełnosprawnością. Sośnica to miejsce warte uwagi.Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica Sośnica

 

Ekscytacja i zadowolenie

Młodzi wrócili zakochani w Sośnicy na dobre. Wciąż powtarzają, że muszą tam wrócić a i ja nabrałam jeszcze większej ochoty do skorzystania z oferty Pensjonatu. Faktycznie położenie obiektu dla zakochanych w Zakopanem jest wymarzone. Coś mi się wydaje, że zawitamy tam wiosną całą zgrają i spędzimy fantastycznie rodzinne chwile w miejscu, które już wpisało się w cudowne wspomnienia mojego syna. Ja dodatkowo muszę nadmienić, że ceny są bardzo konkurencyjne, a widoki na góry zapierające dech w piersiach…

Sośnica – miejsce na dobre wspomnienia :).

 

Podobne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Katarina 25 stycznia 2017 at 06:39

    Wszystko fajnie, tylko na stronce www nie widzę cen. A nie ukrywam, że to – oprócz lokalizacji miejscówki w Zako- ma dla mnie największe znaczenie.

    • Reply Marta 25 stycznia 2017 at 16:07

      Faktycznie na stronie teraz cen nie widzę, a widziałam. Może aktualizują? Masz rację, cena jest i dla mnie kluczową kwestią. Pozdrawiam.

  • Reply Zwykła Matka 26 stycznia 2017 at 12:36

    Fantastycznie się prezentuje! Chętnie przetestowałabym go z córką, bo widze, że i ping pong i piłkarzyki, a dla nas bilard :)
    Podziwiam cię, wiem , że kijem biegu rzeki nie zawrócisz, ale….mam jeszcze kilka lat, ale już się boję na samą myśl puszczenia na wyjazd córki z chłopakiem! Faktycznie, jedno zmartwienie masz mniej-lubisz wybrankę syna :)

    • Reply Marta 26 stycznia 2017 at 16:53

      Kochana moja, to taka ulga, że ją lubię ;). A czas płynie jak diabli i co ja mogę? Mogę co najwyżej płakać w poduszeczkę, gdy pożegnam się czule :D.

  • Reply Agata 26 stycznia 2017 at 17:38

    Koniec swiata, maly Lubek ma dziewczyne! :D

    A ja go pamietam jeszcze z poczatkow starego bloga, dlugowlosego malolata! Nie wiem ile on wtedy mogl miec, z 10-11 lat? ;)

    • Reply Marta 26 stycznia 2017 at 23:15

      Koniec świata! To prawda :). Pamiętasz go właśnie jako 10 latka :D :*

    Leave a Reply