Kobieta, myśli, refleksje

Smutek przepędzam miłością

23 lutego 2016
Ilu ludzi wykreśliłaś ze swojego życia, zawiedziona ich niedoskonałością? Pomyślałaś, że Ty sama również nie jesteś doskonała? Czy myślisz o tych, którzy byli częścią Twoich myśli, a dziś zostali niewygodnym wspomnieniem? Czy tęsknisz? Czy zastanawiasz się co by było, gdybyś wyciągnęła dłoń na zgodę? Czy dłoń wyciągasz? Czy nosisz w sobie kilogramy żalu i pretensji, nie zważając na to, że jest Ci ciasno i niewygodnie? Kim jesteś? Jak się czujesz? Jaki dziś miałaś dzień?

Może ja zacznę. Jestem Marta i popełniłam kilka błędów. Tych życiowych również. Znam smak gorzkich łez, znam smak rozczarowania, znam ból większy niż Morze Bałtyckie. Znam także miłość, znam wartość przyjaźni, znam własne obowiązki, prawa i ograniczenia. Jestem tu gdzie muszę, robię to w co wierzę, podnoszę rzucane kłody i przyszywam odcięte skrzydła. Innym również. Jestem silna. Ale nie jestem siłaczką. Jestem kobietą, choć częściej słyszę, że mamą. Potrafię skupiać się na właściwym, umiem udawać, że wyrosłam z krytyki. Tęsknię za lepszym, choć wiem, że może czaić się gorsze. Próbuję słuchać mądrzejszych, staram się omijać głupszych. W człowieku zawsze szukam dobrego. Czasem to prawdziwe przekleństwo, bo tłumaczę tych, którzy sami w swe dobro nie wierzą. Często jest lepiej omijać. Nie zagłębiać się, nie tracić energii, nie roztrząsać, iść prosto.

Co robisz, gdy jest Ci smutno? Bo przecież bywa Ci smutno, prawda? Szukasz przyjaciół? Liczysz, że staną obok z butelką dobrego wina, czy sama je kupujesz i pijesz w samotności? A może jak ja nie lubisz zrzucać swojego smutku na ramię przychylnej duszy, a zamiast wina robisz kolejną, niewypitą herbatę? Czy miewasz wtedy myśli, że Twoja nieposkromiona wyobraźnia właśnie się stała przekleństwem? Analizujesz? Gdybasz? Rzucasz „kurwami”, czy pochlipujesz w kąciku? Jaka jesteś Aniu, Kasiu, Bożenko? Czy miewasz potem poczucie wstydu, że zawiodłaś? Czy kajasz się za słabości? tłumaczysz łzy cebulą?

Miałam kiepski wieczór. Pomogłam sobie jak zwykle. Wsiadłam do auta, włączyłam głośno muzykę. Pozwoliłam sobie na emocje. Emocje były do dupy, więc zepsułam makijaż. Była noc. Była droga. Był deszcz. Słowa utworu, wędrująca wycieraczka, światła aut, drżenie warg. Nie muszę być cyborgiem – pierwsza ulga.

Dźwięk wiadomości w telefonie. Sms z kilku słów, które zaszyfrowały co wyżej. Jak w punkt pomyślałam. Kiepski wieczór przez kalkę. Odpisałam. Skasowałam. Pierwszy raz przyznałam. Też mi źle. Też jestem słaba. Też czasem muszę wypuścić przełknięte rozczarowania. Harmonia. Uścisk smsowy. Obietnica. Przyjaźń. Ulga.

Wracając pomyślałam o tym, że oprócz tego smutku wciąż mam ogromne radości. I choć smutek wciąż przedzierał się z zaczerwienionych oczu, poczułam że te frazesy o dzieciach pełne są największego sensu. Wszystko inne schodzi na drugi plan, gdy tylko wtulisz się w małe ciałka. I jakkolwiek nie byłoby źle, one niczym gąbka wysysają z Ciebie litry smutku. W zamian obdarowują spokojem, dają poczucie właściwego miejsca. Zamykam oczy, tonę w zapachu rumiankowego szamponiku, oddycham, unoszę kącik ust w spokojnym uśmiechu…

„Kropla miłości znaczy więcej, niż ocean rozumu”…

smutek

 

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply Justyna Komada 24 lutego 2016 at 08:32

    Gorsze dni budzą we mnie potwora… Bo przecież łatwiej być złą, wściekłą, marudną niż słabą… Durne określenie… Chce być czasem słaba, chce by przez chwilkę świat widział, ze nie mam ogromnych zapasów sił schowanych w każdym zakamarku. Chciałabym krzyczeć, płakać, pokazać ze nie mam sił, ze mam dość… Chciałabym… Poki co najcześciej chowam się… Przecież i tym razem jakoś to ogarnę… Ale jest coś co zmienia postać rzeczy. Dziś wiem jedno… Juz nie muszę, wiem, ze gdy zadzwonię usłyszę wszystko czego potrzebuje… Czuje sie bezpieczniej. ;*

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:53

      Siedzisz w mojej głowie. Od samego początku wypowiadasz moje myśli. Jesteśmy niby różne, a tak bardzo podobne :*. Dziękuję, że jesteś ♥

  • Reply Rivulet 24 lutego 2016 at 08:53

    Przy gromadce dzieci i w codziennym zabieganiu o gorszy dzień nie trudno… Choć wiadomo, może dopaść każdego. Dobrze mieć wtedy przyjaciół :)
    U mnie reset to długi spacer albo wypad na miasto – i dobrze mieć męża, który to rozumie i z dziećmi zostanie, kiedy mam chęć mordu w oczach i łzy.

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:53

      Chęć mordu w oczach – jedno zdanie i wystarczyło, by człowiek się roześmiał :)). Ludzie ranią, ale też wyciągają z dołków najlepiej ;) :*

  • Reply Natalia 24 lutego 2016 at 09:29

    No i co ja mogę powiedzieć? Ja nie wiem czy zauważasz na sabacie, ale smuteczek łapie dość często. Tak raz na dwa dni ;)
    I wtedy nawet nie próbuje nikomu wciskać, że jest dobrze. Bo mam potrzebę uzewnętrzniania tego wewnętrznego smutku. Bo im bardziej udaje, tym szybciej wybuchnę i szczerze powiedziawszy takie udawanie wcale mi nie wychodzi, wręcz na odwrót.
    Za mną trzy dość trudne lata, gdzie utraciłam (W większości trochę ze swojej głupoty) kilka ważnych mi osób. Jak zacznę to czasem roztrząsać to jestem jeżdżące zło.
    Latem to jeszcze… Tu łatwiej. Jak mi smutno, to wychodzę na podwórko, zajmę się czymś, przechodzi. Zimą, jesienią, gdy na zewnątrz ciska złem jestem zdana na inne metody. I wtedy najczęściej sięgam po któreś z mojego hobby, albo jakiś tam swój serialik, książkę, tudzież marudzę komu popadnie. Dziw że jeszcze mam jakichkolwiek znajomych :P Tak jak i czytelników bloga. Tag „Narzekajka” to był chyba najczęściej używany w tamtym roku ;)
    A jak to zawodzi? Płaczę! Ooo, płakać to ja mogę często. Zapewne nie było w moim 22 letnim życiu miesiąca gdzie sobie nie posmarkałam. Moja rodzina się przyzwyczaiła, że jak sobie czasem posmarkam bez powodu to mi na dupkę lżej ;) W zimowej aurze zwłaszcza…
    Ach! No i mam tak samo jak ty. Niezawodny antydepresant to dzieci-moi siostrzeńcy potrafią w tej materii zdziałać cuda nad cudami! Nie bez powodu nazywa się ich „pociechami” nie? :)

    O masz Ci los, miałam napisać coś mądrego, a wyszło długie coś. No cała Ja!

    :*

    PS Pamiętaj że jak cię złapie smutek wystarczy jeden sms. Wirtualnego Przytulasa masz u mnie jak w banku!

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:52

      Mój Przytulasie, wiem że jesteś. Tylko ja taki dziwny człowiek, że jak się raduję to stadnie, a jak smucę to w samotności. Uczę się to zmienić, bo podobno wtedy jest łatwiej, ale średnio mi wychodzi ;) :*

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 24 lutego 2016 at 12:39

    Dzięki smutkowi radość smakuję bardziej :) A Ty rozważ napisanie książki – kupię!

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:51

      To byłby już jeden kupiony egzemplarz ;) :*

  • Reply 4 razy M 24 lutego 2016 at 16:27

    Nie ma piękniejszej miłości od tej którą dają nam dzieci. Oby tych smutnych momentów było jak najmniej a miłość była zawsze 😊 pozdrawiam

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:50

      Miłość do dziecka jest najsilniejszym uczuciem jakiego w życiu doznałam, masz rację :*

  • Reply Bożena 24 lutego 2016 at 18:13

    Są takie dni, że każdy musi do kogoś napisać, zadzwonić…

    • Reply Marta 24 lutego 2016 at 18:49

      Jak ja się cieszę, że mam do kogo :*

  • Reply Kasia 25 lutego 2016 at 14:14

    Ja mam ostatnio takie dni non stop… :(

    Mam nadzieję, że wiosną mi to przejdzie i znowu odzyskam swój optymizm…

    • Reply Marta 25 lutego 2016 at 19:25

      Może to przez tą pogodę?….przytulam :*

    Leave a Reply