Dzieci, Rodzice

smoczek łatwiej pożegnać, niż chorobę?

7 kwietnia 2014

Wczorajszy dzień przyniósł znaczną poprawę.
Szkoda tylko, że jednodniową, bo dziś nie kaszląca wcale już Gaja, obudziła się kaszląc i próbując złpapać oddech przez zapchany na nowo nosek.
Nie rozumiem zjawiska, przyznaję.
W domu ciepło, na dwór nie wychodzimy, lekarstwa podajemy.
Żeby nie było złudzeń, do chorej Gai, dołączyła z impetem siostra, prezentując swym wielkim niezadowoleniem, że Ją katar również nie ominął. Od samego rana przechodzi wzmożone ataki buntu dwulatka, który wynika albo z choroby, albo z odsmoczkowania, albo z buntu samego.
Nie będę zgadywać, głowa jeszcze nie ta.
Chłopcy nadal bronią się i po Nich oznak choroby nie widać. Jeszcze.
Ja po dniach kompletnej zawiechy, wracam do życia.
Nie mam już temperatury, nie mam już kaszlu, i nie mam już siły.
Choroba mutant przeżuła mnie straszliwie.
Moja blada twarz jest jeszcze bardziej blada, a ciało od stóp do głowy przy najmniejszym dotyku boli. Przy tej chorobie przybyło mi jakieś 20 lat.

Martwię się Gają. Dziecko leczone prawie od miesiąca…antybiotyk jeden za drugim…
Poprawa nadchodzi szybko, a potem nagłe pogorszenie. Inhalacje, oklepywania psu na budę.
Tracę kontrolę nad stawianiem czoła sytuacji.
Mam po prostu dosyć.
Jest mi Jej żal, jestem zmęczona, staram się a nie wychodzi.

Anielka od dwóch dni nie używa smoczka. Z przymusu, nie wyboru.
Po tym jak Jej wołanie o przyjaciela przybrało na sile, postanowiłam coś z tym zrobić.
Niegdyś tylko do spania, w ostatnim tygodniu na wszelkie smutki i radości.
Smoczek w buzi prawie non stop.
Próba odebrania powodowała złość i nasilała zachowania, które człowiek stara się eliminować, a nie prowokować.
Mając drugi smoczek w zapasie (schowany), nadcięłam ten, który był w użyciu.
Anielka złapała go chętnie, po czym wyjęła z buzi, obejrzała i powtórzyła czynność parokrotnie.
W końcu odłożyła niezainteresowana zepsutym bublem.
Oczywiście prosiła o smoczek co jakiś czas, a ja podawałam uszkodzony.
W momencie, gdy głosem smutnego króliczka, prosiła tatę, by Jej naprawił, ten mało się z żalu nie popłakał i daję sobie rękę uciąć, że był na mnie zły ;)
Oczywiście nie powiedział tego, zdając sobie sprawę z własnego absurdu, ale idę o zakład, że gdyby wiedział, gdzie schowałam drugi smoczek, natychmiast dałby go córce.
Dlatego odsmoczkowanie wzięłam na siebie.
Potem już było tylko lepiej.
Noc minęła spokojnie, zawołała raz czy dwa, ale nawet się nie rozpłakała.
Kolejna noc podobnie.
Dziś mamy trzeci dzień odsmoczkowania i już nawet o smoczek nie pyta.
W zamian tylko wciąż coś podjada (widocznie musi czymś buzię zająć), albo pokazuje rogi jak stąd do Warszawy!

Oby tylko się mocniej nie rozchorowała….wiemy, że choroba psuje wszelkie szyki.

Podobne wpisy

21 komentarzy

  • Reply Justyna Komada 7 kwietnia 2014 at 07:18

    Nie wiem, która z Was dzielniejsza Tu czy Nelcia. Wojowniczki! Tak sobie myślę, że po tych przejściach z choróbskami los będzie musiał wymyślić coś extra żeby się zrekompensować o!

  • Reply Miśka 7 kwietnia 2014 at 07:34

    u moich znajomych też choroby od trzech tygodni – powalające całą rodzinę i cholernie odporne na leczenie:(
    Oby u Was z każdym dniem lepiej!
    :*

  • Reply emilia 7 kwietnia 2014 at 07:36

    Bidulki :-(
    Ten rok jest ciezki.
    Moze powinnas zasugerowac lekarzowi lub zrobic prywatnie badania Gaj. Najwidoczniej antybiotyk, ktory jej podaje nie jest odpowiedni. I zamiast experymentowac lepiej sprawdzic co bedzie dla niuni dobre.
    Zeby tez pewnie maja duze znaczenie i to przesilenie wiosenne…
    Zdrowia duzo dla wszystkich!
    Brava dla Anielki!

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 07:45

    A nie jest to czasem jakaś alergia? Też ostatnio się budzę z zapchanym nosem, a nie mam innych objawów i obawiam się, że nie lecząc się przeobrazi w coś gorszego :/ Mój chrześniak co roku jest chory w okolicach marca/kwietnia(zapisują wszystkie choroby) i się okazało, że jak w porę podadzą leki przeciwalergiczne to w nic gorszego się nie przeobraża.

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 07:48

    Ja odsmoczkowanie przechodziłam 2x. Ze starszą Podopieczną i teraz z aktualną Podopieczną. Łatwo nie było (choć smok był tylko do zaśnięcia, po zaśnięciu wyjmowaliśmy z buzi), ale młoda już 2tyg śpi bez. Fakt, usypianie trwa ok.45min a nie, jak ze smokiem 5min, ale mam nadzieję że to też wroci do normy :)
    Pozdrawia Niania Ania.

  • Reply Nessie 7 kwietnia 2014 at 08:45

    To moze za cieplo macie w domu, za malo wietrzycie? Na pole mozna wyjsc jak tylko katar i kaszel bez goraczki jezeli pogoda ok, to wrecz wskazane. Najgorzej to kisic sie w swoim sosie.

    • Reply ma~ 7 kwietnia 2014 at 09:57

      wietrzymy codziennie. Mieszkamy w domu, w domach mało kiedy bywa za ciepło ;)
      Wiem, kiedy można wyjść z domu. Nie wychodzimy, bo gorączkujemy.

    • Reply Nessie 7 kwietnia 2014 at 11:23

      To sprobuj innego tropu. Uporczywe nawracajace infekcje gornych drog oddechowych i kaszle czesto sa spowodowane pasozytami, zwlaszcza lambiami. Przerabiala to moja kolezanka. Moze przebadaj dzieciarnie,niekoniecznie wszystkich bo gdyby wyniki byly pozytywne i tak musi sie leczyc cala rodzina.. Byle w porzadnym laboratorium gdzie testuja kilka probek bo badane np w Diagnostyce jest do bani. Najlepsze jest laboratorium Felix. Mozna im probki wyslac kurierem na ich stronie jest dokladnie opisane co i jak

    • Reply Ola O. 7 kwietnia 2014 at 14:48

      Szczerze mówiąc to znam wiele domów gdzie dzieci są przegrzewane i jest ukrop ;) Ale Was o to nie podejrzewam :)

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 10:37

    Typowa czarna seria chorobowa – organizm osłabiony jedna choroba łapie nastepną. Może jak wyzdrowiejecie przydałby sie dłuższy wyjazd (3 tyg. minimum) nad morze? Moja siostra przechodziła takie czarne serie chorobowe ze swoimi dziecmi, tez byla bezsilna i podłamana ale wszystko minelo, teraz jej dzieci chodza juz do szkoly i malo choruja. Trzymajcie sie!

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 10:49

    Polecam zmienic dzieciom diete. Tez mi sie wydawalo, ze o to dbam do czasu gdy nie zaglebilam sie w temat. Pamietaj, ze prawidlowo. Odżywiany organizm sam swietnie poradzi sobie z choroba. Polecam wyklady dr Dąbrowskiej. Warzywa i owoce na maksa plus soki wyciskane w domu. Jak najwiecej produktow naturalnych i malo przetworzonych, jajka, miesko. Malo mleka i zero slodyczy ( zwlaszcza w okresie obnizonej odpornosci). Duzo kasz( zwlaszcza jaglana). Unikaj chemii choc to trudne, gdyz ona jest wszedzie. Dieta naprawde czyni cuda. Polecam i pozdrawiam Magda

  • Reply Tissana 7 kwietnia 2014 at 12:13

    Wieczore wyślę Ci maila odnośnie dzieciaków i chorób, wiec sprawdź pocztę.

  • Reply India 7 kwietnia 2014 at 13:21

    Gdy ja byłam odsmoczkowana, rodzice zaserwowali mi opowieść o Bocianie, który wziął mój smoczek dla innych dzieci. Ale aby mój spryt ukazać, wzięłam butlę, w której dostawałam picie, odkręciłam smoczek z niej i go ssałam, trzymając oprócz tego po 1 w każdej ręce. Mama do dzisiaj żałuje, że nie zrobiła zdjęcia.

  • Reply Magda 7 kwietnia 2014 at 16:10

    Aniela dzielna. U nas było podobnie z tym odbieraniem smoka. Dużo strachu, a w sumie jakoś tak gładko poszło. Tylko, że razem ze smoczkiem odeszły dzienne drzemki z czego nie byłam już taka zadowolona, a jeszcze mniej moja mama, która zostaje z małą. No ale przeżyły to jakoś obie i mają się dobrze. A z Gają nie wiem co radzić, zresztą pewnie od zmysłów odchodzisz bo wszystko jak piszesz zawodzi. Chyba tak juz jest, że jedne dzieci się chowają z katarem, a inne muszą pozaliczać wszystko, co sie plącze. Marne to pocieszenie, wiem… Trzymam kciuki i ściskam. Dużo sił dziewczyny!!!

  • Reply Agata 7 kwietnia 2014 at 16:43

    Uch, no nie wiem co napisac, bo zwykle wspolczuje tu nie wystarczy… :(
    Zgadzam sie z kims powyzej, ze pewnie choroba zatacza u Was kregi, ci ktorzy wydaja sie zdrowi, wlasnie cos „inkubuja”, zeby potem zarazic tych zdrowiejacych. Wszyscy macie oslabione chorobami organizmy i tak to sie kreci…

    U nas zima bylo ok, pewnie mrozy trzymaly zarazki w ryzach, ale teraz na wiosne tez ciagle cos. I to nawet nie dzieci, tylko ja i M. Niech juz przyjdzie lato… :/

  • Reply wierszokletka 7 kwietnia 2014 at 17:46

    Trzymajcie się dzielnie! Anielka świetnie sobie radzi :) A Gajusi tak mi szkoda, mam nadzieję, że szybko minie wstrętne choróbsko :*******

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 18:05

    Kiedy ja chorowałam z moim bratem, podawano nam takie malutkie szaro-brązowe tabletki, były naprawdę malutkie (wielkości ziarenka pieprzu) o smaku kakaowym. Brat chorował chronicznie na zapalenie krtani, leczone zastrzykami. Pamiętam jego charakterystyczny krukowaty kaszel. Preparat ten był właśnie na nawracające choroby górny i dolnych dróg oddechowych. Co prawda było to jakieś 14-16 lat temu. Był to bodajże lymphozil, nie orientuje się wtedy była to dość droga zabawa, a my przyjmowaliśmy je około roku, półtora ale dało efekty

  • Reply Anonymous 7 kwietnia 2014 at 18:08

    lub proponuję udać się do immunologa klinicznego, pediatra pediatrą ale immunolog to immunolog

  • Reply Aniao24 7 kwietnia 2014 at 18:48

    Ja jak byłam mała to non stop łapałam infekcje,głównie zapalenie oskrzeli i przyczyną był migdałek trzeci,został wycięty i diametralna zmiana. Zdrówka dla Was

  • Reply Moaa 9 kwietnia 2014 at 08:08

    Dzięki Twojemu blogowi przypominam sobie te wszystkie magiczne momenty u nas… To odsmoczkowanie na przykład ;-)
    Dziękuję ♥
    Ps. Nowa szata graficzna bloga jest mega i bardzo pasuje do Was :-)

  • Reply Angela 9 kwietnia 2014 at 08:39

    Zdrówka życzę. Jesteście dzielne babeczki z tym smokiem.

  • Leave a Reply