Dzieci, Rodzice

Siła reklamy

27 września 2016

Siła reklamy jest ogromna. Nie bez powodu już od września jesteśmy bombardowani milionem reklam wszelakich zabawek. Nie wiem jak to jest u Ciebie, ale u mnie dzieci jak zahipnotyzowane wykrzykują raz po raz: kupisz to mamusiu? a to? i jeszcze to??? I nie czekając na odpowiedź już kłócą się z rodzeństwem o „zaklepany” kolor.

Siła reklamy jest tak wielka, że dzieci marzą o kilkunastu zabawkach na raz. Czasem, gdy reklama jest namolna upatrzą sobie tą wyjątkową. Często próbowałam sterować pilotem, by przeczekać moment reklam, a tu bach! w trakcie bajki wskakuje wymarzona zabawka. Nie wysilaj się nawet. Nie przeskoczysz.

Na kogo działają reklamy?

Absolutnie na wszystkich. Na mnie też. Mogą mnie wpieniać na maksa, mogą zachwycać ale rzadko kiedy reaguję totalną obojętnością. Moje dzieci zawsze reagują podnieceniem i zachwytem. Nie ważne jaka tandeta – jest w reklamie? znaczy jest wspaniała!

Ostatnio oglądaliśmy reklamę płatków śniadaniowych. Przekaz był taki, że w każdej paczce oprócz pysznej zawartości można dodatkowo wygrać …krowę. Nie zagłębiałam się w konkurs, nie rozkminiałam co to za zabawka. Rozkminiał Franek, który co chwila dowiadywał się, czy wreszcie kupiłam te płatki?! Zniecierpliwiona zapytałam:

-po co ci płatki, których nawet nie lubisz?

-bo można w nich wygrać krowę!!!

-a po co ci krowa? 

-jak to po co?! kosiłaby nam podwórko!

Parsknęłam śmiechem i zwizualizowałam sobie tą sytuację. Franek patrzył na mnie jak na dziwoląga, który nie chce skorzystać z TAKIEJ okazji. Machnął ręką, wzruszył ramionami i rzekł do Antka:

-mama chyba nie wie, co traci.

Kolejnym przykładem ogromnej siły reklamy jest fakt, że moje dzieci często proszą o coś, co już mają! Wystarczy, że zobaczą to na ekranie. Mało tego! Ostatnio przeglądam instagram i Gaja siedząca obok nagle pobudzona woła:

-mamuniu! kupis mi to?

Patrzę i oczom nie wierzę. Pokazuje na swoje zdjęcie! Na zdjęciu siedzi z siostrą (fakt twarzy nie widać) i bawi się lalą, wózkiem i kasą sklepową. Nagle zapragnęła mieć to, co dziewczynki ze zdjęcia i nawet nie zorientowała się, że to jej zabawki! Gdy poprosiłam by się przyjrzała zdjęciu, po pewnej chwili zaskoczona woła:

-ojej! to my! i my już to wszystko mamy! ale fajnie!!!

Mam to szczęście, że tak samo jak bardzo moje dzieci pragną wszystkiego, co zobaczą w reklamach tak samo szybko o tym zapominają. Dlatego nie rwę włosów z głowy, gdy kolejny raz do moich uszu dobiega: a kupisz to mamusiu? Wiem, że chwilę po tym gdybym zapytała:

-to kupić ci to kochanie? 

padłaby odpowiedź:

-ale co?

Siła reklamy jest ogromna. My rodzice wcale nie jesteśmy na nią odporniejsi ;)

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Reply Nefertari 28 września 2016 at 17:34

    Heh, to prawda. Obserwuję to u swojego synka. Plus wpływ kolegów (to nic, że mających cztery lata ;D) – Janko nigdy nie oglądał Spidermana, nie miał w domu w ogóle z nim styczności (nawet w reklamach), a pewnego dnia zaczął snuć o nim opowieści – bo koledzy znają i rozpowszechniają ;)

    • Reply Marta 29 września 2016 at 10:39

      Wpływ kolegów – o tak! Bo Jaś, Krzyś już ma! Ja też chcę! :)

    Leave a Reply