Dzieci, Kobieta, Rodzice

Rytuał – rzecz święta!

22 października 2015

Tak się w sobie zacięłam, że postanowiłam przywrócić rytuał usypiania dzieci za wszelką cenę. Jeszcze chwilka i dobiję do momentu, w którym jedynym na co czekam, będzie ich sen. No bo jak egzystować, gdy razem z nimi zasypiasz i wstajesz? Wiecie jak to jest być na siebie złym, że się zasnęło? I wcale nie dlatego, że te oczy nie zmyte, czy ciuch wygnieciony. 

Złość wynika z tego, że jak zasypiam z dzieckiem, to szlag trafia mój czas – czas wolny od dzieci. I nikt, kto nie przeżył za bonie dydy Ciebie nie zrozumie:

Czemu Ty nie śpisz? Przecież widać, że jesteś zmęczona!

Ano właśnie dlatego Mój Drogi, że jak zasnę, to wcale od nich nie odpocznę. Zaraz będzie świt i tadam! mała główka nad moją głową. W liczbie mnogiej rzecz jasna. Więc się kiwam nad latopem, oko mi ucieka, ręka o blat uderza. Trudno. Wolę się kiwać, niż nie móc kiwać się wcale. Wolę ukraść te kilka chwil swojemu organizmowi, a potem móc wymienić co ostatnio zrobiłam dla siebie. A choćby pokiwałam się sobie. I to nie w rytm piosenki rolnik pole orzeeee. Ha!

Luksusem jest, gdy opracowany system działa. Kolacyjka, myjku, buźki i lulu, a na osi dziewiętnasta. O! Ile ja wtedy mogę! I ogarnąć ogarnę, i herbatkę popełnię, i post na blogu napiszę. Potem dla relaksu włączam jakieś filmidło i czuję się jak młody bóg. Wypoczęta, spełniona twórczo, zaciekawiona nowinkowo. Poranek witam uśmiechem, dzieci znów wzruszają byle kichnięciem, a ptaki zdają się świergolić nawet zimą. Sielanka. Rodzinka z obrazka.

Gdy system zawodzi, zawodzi cały świat. Chłop za mało domyślny lub za głośno stąpa, syn najstarszy nie zakłada czapki, kurier się spóźnia z przesyłką. Ja dostaję migreny, zmywarka dostaje awarii, a ulubione perfumy wycofali z produkcji. Gdzie się nie obejrzysz tam dupa. Bez dobrej organizacji błądzę niczym dziecko we mgle. I choć błądzić rzeczą ludzką, to trwać w błędzie już głupotą. Nie trwam zatem, uszy stoperami zatykam i nie daję się nabrać na żadne zawodzenia i jęki. A jeśli Ty nadal masz z tym problem, zainwestuj w lepsze stopery. Czas matki dla matki powinien być świętością.

Amen (t).

(zdjęcie – źródło internet)

Podobne wpisy

24 komentarze

  • Reply Bożena Jędral 22 października 2015 at 09:08

    „Czas matki dla matki powinien być świętością” wydrukować na czole nakleić :*

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:41

      O to to to. Wykonać! :)

  • Reply Iwona Ogonowska 22 października 2015 at 09:26

    Tak ja też ustaliłam córce rytuał zasypiania i nie ma zmiłuj. Ostatnio musiałam trochę go pozmieniać bo córka w jakiś bunt weszła ale i tak najpóźniej po 20 parę minut mam wolne.

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:41

      Iwonka bo rytuał usypiania to zbawienie dla matki :).

  • Reply Stokrotka 22 października 2015 at 10:13

    podpisuję się cała pod Twoim tekstem!

  • Reply Amisha 22 października 2015 at 11:33

    Ja ostatnio to kładę się spać nawet PRZED dziećmi… ;-). Nie bez powodu. Czas matki dla matki jest bowiem święty ;-).

    Nie wiem, może ja będę piła jakąś lekką kawę po powrocie z pracy, bo inaczej nie mam siły ani dla siebie, ani dla chłopaków… Ratunku!

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:40

      Może przesilenie? Człowiek nie jest robotem, czasem trzeba sobie pozwolić na reset :*. Przed dziećmi zasnąć się boję ;). Wolę mieć łobuzów na oku :P

      • Reply Amisha 27 października 2015 at 12:11

        Ja nawet jak się przed nimi położę, to jednak nie zasnę – też bym się bała, choć już na pewno by sobie poradzili. Olek sam już bierze prysznic, ubiera piżamkę i w ogóle… bardzo samodzielny jest. Ah… i to nie przesilenie Martula. To jest zupełnie co innego ;-). Ale powoli mija, uff…

        • Reply Tosinkowo 27 października 2015 at 12:52

          Czytałam Amishko u Ciebie, że …. ale, cieszę się że nie jest tak źle, jak mogłoby być :*. Co do dzieci, moje też są bardzo samodzielne, bo wiadomo jak w dużych rodzinach – jedno łapie od drugiego. Ja bardziej nie ufam Ich pomysłom ;) :*

  • Reply Daria Krzemińska 22 października 2015 at 11:44

    Kocham godzinę 19, gdy maluchy już kładą się spać, a ja mam czas dla siebie ;))) Już czekam aż wybije 19 :D
    Pozdrawiam :)

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:39

      Bywa, że i ja o niczym innym nie myślę, jak tylko o tym, kiedy ta 19.00 wybije ;). Buziaki!

  • Reply marcelkowamama 22 października 2015 at 15:13

    Jak ja się cieszę że jeszcze mamy ten rytuał i o 19.30 zaczynam czas dla matki :)

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:39

      I broń Cię Boże, nie zmieniaj tego ;).

  • Reply w biegu pisane 23 października 2015 at 07:24

    Ja też podpisuję się pod tym. Mam jedną córkę, nie mogę narzekać, bo akurat spanie przychodzi jej łatwo ale są takie dni, że można oszaleć zanim się położy i zaśnie. Jestem pod wrażeniem jak Ty ogarniasz swoje brzdące. Masz rację nasz czas to rzecz święta. Jak same się o siebie nie zatroszczymy, to nikt tego nie zrobi.

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:38

      Czasem nie ogarniam ;). Właśnie wtedy jak pofolguję. Dlatego u mnie plan dnia to rzecz święta. Pozdrawiam :).

  • Reply Mamine Skarby 23 października 2015 at 11:30

    Nic dodać, nic ująć. Każda matka dla swojego zdrowia psychicznego zasługuje na czas tylko dla siebie. I ma prawo go wtedy zmarnować jak jej się tylko podoba :)

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:38

      Amen. I tak właśnie mam zakodowane ;).

  • Reply Agata 23 października 2015 at 15:43

    Oj, jak ja Ciebie rozumiem! Moj maz zawsze sie dziwi, ze spedzam popoludnia ciagle zerkajac na zegarek. Pilnuje, ze o! Musze zaczac robic kolacje. O! A teraz pora na wieczorna bajke! M. nie moze zrozumiec co za roznica jesli dzieci zjedza kolacje pol godziny pozniej? A kiedy wyja, ze chca jeszcze jedna bajeczke, a wredna matka twardo wylacza tv, potrafi burknac „A co za roznica te 10 min?”. Co za roznica?! Kurna, ta kolejna kreskowka oznacza, ze Potwory pojda myc zeby 10 min. pozniej, 10 min. pozniej zaczne im czytac ksiazeczki (a przy tym sa kolejne jeki, ze „jeszcze jedna strona!”) i w koncu 10 min. pozniej poloza sie na dobre. A to oznacza 10 min. mniej MOJEGO czasu!!! Dla mojego meza, po umyciu zebow jednemu z Potworow i przebraniu go/jej w pizamke, zaczyna sie wieczor. Ja jeszcze im czytam, a potem musze ogarnac salon, wstawic zmywarke, popakowac lunch’e na nastepny dzien, itd. zanim moge w koncu klapnac nad ksiazka lub laptokiem… A on sie dziwi, ze pilnuje jak cerber godziny snu dzieci! ;)

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:36

      Agatko, no właśnie! Mi też byłoby zaiste wszystko jedno, gdybym to nie ja potem mordowała się w marudzeniach pół nocy. Niestety, my mamy przechlapane ;). Też pilnuję snu dzieci, ba! wykłócić bym się była skłonna, gdyby mnie w tym nie wspierano. Rozumiemy się idealnie! :*

  • Reply Nianio born to be wild 24 października 2015 at 06:41

    Popieram w całej rozciągłości. Ostatnio pofolgowałam młodemu i nie mam czasu dla siebie. Też doszłam do wniosku, że stopery do uszu i dalej do walki o usypianie.

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:35

      Dlatego ja nie lubię burzyć planu dnia. Czasem musimy, ale nigdy nie wyszło nam to jeszcze na dobre.

  • Reply Alicja Bułgajewska 28 października 2015 at 10:01

    Zaś ten dym z uszu….:P U Ciebie to wszystko musi być na ostatni guzik dopięte, ale to cudnie! Może i ja się w końcu takiej dokładności nauczę :P

  • Reply Regeneracja w warunkach domowych - TosinkowoTosinkowo 2 lutego 2016 at 22:38

    […] Roześmiałam się, przyznając sama przed sobą, że jestem przewidywalna jak angielska pogoda. A one? sprytne i cwane jak rude lisy! I tak to właśnie działa. Im bardziej jesteśmy zdenerwowane, tym bardziej nasze dzieci nad nami górują. Im bardziej tracimy grunt pod nogami, tym bardziej podkopujemy swój autorytet. Im więcej pozwalamy sobie na słabość, tym szybciej słabość zostanie nam przypisana. Dlatego wciąż sobie przypominam WŁASNE SŁOWA. […]

  • Leave a Reply