Dzieci, Rodzice

Rodzicu, zacznij od siebie

19 marca 2015

Wiele razy spotkałam się z sytuacją, w której moje dzieci budziły podziw, a czasem nawet zazdrość innych rodziców, jeśli chodzi o otwartość i ogromną sympatię do innych dzieci. To, że nie mają problemu z pożyczeniem najlepszej zabawki, czy objęciem kolegi i koleżanki na powitanie, pożegnanie lub do wspólnego zdjęcia.

-Jacy grzeczni! I jacy kochani! Moja troszkę dzika jest, ucieka… 

Potem następują namowy, by koleżanka odwzajemniła uścisk Anielki, albo chociaż pokazała swoją zabawkę. Rozumiem tych rodziców, ale rozumiem także ich (jak to sami mówią) nieco dzikie dzieci. Bo to wcale nie jest tak, że moje dzieci są bardziej ułożone, czy bardziej uczuciowe. Moje dzieci zwyczajnie mają łatwiej przy nawiązywaniu nowych znajomości, czy dzieleniu się swoimi zabawkami. Wychowują się w rodzinie wielodzietnej, a to nic innego jak naturalna lekcja życia społecznego. Życie dziecka w rodzinie wielodzietnej nie sprzyja koncentrowaniu się na samym sobie. Naturalnym staje się dzielenie, korzystanie z tych samych przedmiotów, czy obdzielanie czułościami. Takie maluchy szybciej zrezygnują z najbardziej wypasionego nowego gadżetu, na rzecz wspólnej, grupowej zabawy. Mają to przecież na codzień. To dla nich żadna rezygnacja. Tak po prostu jest. Ciężko zatem porównać dziecko, które zazwyczaj bawi się samo do dziecka, które dzielenie się przyjęło z całym dobrodziejstwem bycia jednym z rodzeństwa. Niesprawiedliwym jest wymaganie, że jedynak tak samo szybko i bez protestu odda ulubioną rzecz, choćby do potrzymania na pięć sekund. On przecież nie musi się dzielić, więc dla niego ta sytuacja jest nowa, a co za tym idzie może być trudna do natychmiastowego zaakceptowania. Bardzo nie lubię szufladkowania. A stereotypem jest już powiedzenie, że jedynak to egoista. Tylko czy ktokolwiek zastanowił się, dlaczego taką łatkę mu przypisujemy? Wystarczy fakt, że nieoswojony z takim zachowaniem, nie chce pożyczyć swojej łopatki koleżance? To tak, jakby nagle wymagać od mojego dziecka, że wszystko zagarnie dla siebie, a rodzeństwu pokaże figę. Zamiast szufladkowania i tłumaczenia zachowań dziecka jedynactwem, przyjrzyjmy się sobie. To od nas zależy, na kogo wyrośnie nasza pociecha. Chcesz by twój syn, który nie posiada rodzeństwa umiał się dzielić? wystarczy, że wprowadzisz system dzielenia. I nie, nie musisz rodzić kolejnego dziecka tylko do zaspokojenia tej potrzeby. Dajesz dziecku batonik? podziel go tak, by część przypadła mamie lub tacie. Staraj się jak najczęściej organizować maluchowi przebywanie z rówieśnikami, by eliminować jego aspołeczne zachowania.I nade wszystko nie stawiaj zawsze i wszędzie swojego dziecka w centrum zainteresowania. Ważne, by malec wiedział, że pomimo iż jest kochany do szaleństwa, nie jest pępkiem świata i czasem musi poczekać na swoją kolej. Dzieci z rodzin wielodzietnych mają to w pakiecie. To dla nich naturalne, nie mów więc swojemu jedynemu dziecku, którego zachcianki spełniasz od razu: „zobacz! Anielka grzecznie czeka, a Ty się awanturujesz!”, bo to niesprawiedliwe.Nie biegnij na złamanie karku, gdy dziecko czegoś zażąda. Poproś, by poczekało chwileczkę, bo jesteś akurat zajęta. Dopiero po kilku podobnych treningach wymagaj. Maluch, który wszystko dostaje natychmiast, ma prawo być zniecierpliwiony jeśli nagle sobie założysz, że od dziś będzie cierpliwy. Rodzeństwa nigdy się nie nudzą. Zawsze mają kompana do zabawy, a to też trening cierpliwości. Mniej pożądany staje się komputer, czy bajka w telewizji. Oczywiście dziecko z takiej rodziny czasem może być niezadowolone z faktu, że musi się dzielić, podczas gdy kolega ma cały pokój zabawek tylko dla siebie. Od nas rodziców zależy, w jaki sposób będą patrzyły na swoją sytuację. Czy będą z uczuciem smutku dzielić batonik na pół? czy z radością, że mają komu tą połowę podarować. Wychowujmy nasze dzieci mądrą miłością. Dobry rodzic widząc złe zachowanie swojego dziecka, przede wszystkim przyjrzy się sobie. I ostatnim co zrobi będzie krytyka dziecka.

zdjęcia są własnością ugotowani.tv. Dziewczynki bawiły się przednio! :)zabawa

Podobne wpisy

27 komentarzy

  • Reply Alicja Bułgajewska 19 marca 2015 at 13:20

    Zgadzam się! Ja też jestem jedynaczka ale nigdy nie czułam ze jestem egoistka,nie wiem jak to wygląda z zewnątrz i jak inni mnie odbierają..ja się za egoistke nie uważam ( nie żebym była jakaś mało skromna :-P ) świetny tekst, jak zawsze . Buzka Martus :-*

    • Reply Tosinkowo 19 marca 2015 at 13:35

      o, proszę! jesteś idealnym przykładem na to, że robienie z jedynaków egoistów jak leci, jest co najmniej krzywdzące i bardzo niesprawiedliwe. Ale wiesz, wielodzietni to znów patologia :)

      • Reply Alicja Bułgajewska 19 marca 2015 at 15:27

        To w takim razie ja chce do Waszej.
        „patologii” . <3

        • Reply Tosinkowo 19 marca 2015 at 19:55

          dawaj! :)

          • Alicja Bułgajewska 20 marca 2015 at 05:59

            Będę jutro! <3

  • Reply Magdalena Burek 19 marca 2015 at 15:46

    „Wychowujmy nasze dzieci mądrą miłością”. Te zdanie to puenta dla całego tekstu. Ja jedynaczką byłam przez rok więc nie pamiętam jak to jest;pp. Mi tam dobrze w większym gronie i sama w przyszłości nie chciałabym by moje dziecko było jedynakiem, ale życie różnie się toczy. Znam wielu jedynaków i rzeczywiście Ci co są mądrze wychowani nie są egoistami:))

    • Reply Tosinkowo 19 marca 2015 at 20:01

      Mi również dobrze w stadzie ;) Madziu, całkowicie się zgadzam z Twoim komentarzem ;)

  • Reply Hania 19 marca 2015 at 18:33

    Moja córka rechotała na widok innych dzieci już jak była niemowlakiem.
    Z ręką na sercu powiem, że nie spotkaliśmy dziecka, które zachowywałoby się tak jak ona.
    Teraz jak widzi dziecko to biegnie przytula się!, daje cześć. Czasami nawet gryzie z tego szczęścia… Jest za bardzo śmiała ;) Do obcego do samochodu by weszła. Ma prawie 2,5 roku.
    Zawsze mnie to dziwiło, bo my jesteśmy spokojnymi i raczej poważnymi rodzicami, :P

    • Reply Tosinkowo 19 marca 2015 at 20:00

      hahahaha oj to by się z Anielą dogadały ;) Poważni rodzice mają czasem przebojowe dzieci :D

  • Reply Szminka Ania 19 marca 2015 at 18:57

    Nie mogę się nie zgodzić z tym, co napisałaś a zwłaszcza z puenta. :)

    Mój (jeszcze) jedynak nie ma problemu z np. dzieleniem sie itd. Z tym, że on od początku był uczony m.in. dzielenia się – choćby z nami rodzicami i tego, że świat nie kręci się tylko wokół niego ;) A teraz np. na zakupach pilnuje nas, żeby i jego siostra w brzuchu tez coś dostała, bo jak sam mówi „musi być sprawiedliwie” ;)

    A z tym nazywaniem rodzin wielodzietnych patologią to przesada. Owszem, takie też się zdarzają, wiadomo – alkohol, przemoc itd…
    Ale mam na swoim osiedlu rodzinę z piątka dzieci (w tym bliźniaki) i do patologii to im baaaardzo daleko. Wręcz przeciwnie. Można ich stawiać jako wzór. Bo tak, jak te dzieci są wychowane, ile w tej rodzinie ciepła i miłości, to po prostu ideał. ;)

    • Reply Tosinkowo 19 marca 2015 at 19:54

      Aniu, dokładnie. Jeśli uczysz dziecko dzielenia się, będzie się ono dzieliło :) To Wasza zasługa, że synek nie przejawia egozimu. Co do wielodzoetności – tu też mamy takie samo zdanie. Mówię jedynie o stereotypach. Mam pięcioro dzieci, kochających się i cudnych – też mi raczej do patologii daleko – mam nadzieję ;)

  • Reply Asia Szarańska 20 marca 2015 at 11:53

    Taa, ja w zerówce oddałam wszystkie kartki z zeszytu kolorowego. Dla mnie nie zostało i pani mnie ochrzaniła :D Bycie jedynakiem nie jest łatwe i dziwię się ludziom, którzy mówią „o jedynak, ale mu dobrze, wszystko ma”. Nieprawda. Nie ma brata, nie ma siostry. Rodzice przemijają – dziecko zostaje samo. Bardzo mi się podobają rodziny wielodzietne, bardzo :)

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 14:02

      hahahahaha widać poszło Ci w odwrotną stronę :P Ja też lubię mieć rodzeństwo. To bardzo buduje na życie :*

  • Reply ugotowani.tv 20 marca 2015 at 12:42

    Nasze dziewczyny mają bardzo podobnie – zresztą widać to na tych zdjęciach ;)

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 14:01

      pewnie, że widać! jak na dłoni :)

  • Reply Guest 20 marca 2015 at 15:17

    bardzo fajny post, a dzieci faktycznie bawiły się cudownie :)

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 14:01

      :* dzieciaki są bardzo towarzyskie :)

  • Reply Marlenanana 20 marca 2015 at 17:30

    Wszystko to prawda… Ostatnio miałam możliwość przekonać sie na własnej skórze. Na ferie przybył do nas mojego brata syn, jedynak, 9 lat. Moje pociechy syn 5 lat i córka 3 lata były w wniebowzięte. Oj jakie było ich rozczarowanie jak kuzyn nie chciał się niczym dzielić, nawet zwykłe pluszaki to było wyzwanie dla niego aby pokazać, za to nie miał najmniejszych problemów aby wyciągać wszystko od kuzynów i popsuć im zabawki. Zero poszanowania dla cudzej własności, potrzeb innych, zawsze pierwszy on i dla niego wszystko musi być. Jednak dokładnie zdaje sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie wina rodziców. Po tym jak rozmawiałam z bratem o ww. sytuacjach, brat stwierdził „on tak ma”. Dla mnie to walka z wiatrakami… a szkoda :(

  • Reply Agata 20 marca 2015 at 18:17

    Moich Potworow jest co prawda tylko dwojka, ale juz obserwuje z radoscia, ze zaczynaja byc bardzo „za soba”. Bi co chwila zacheca brata do wspolnej zabawy, nawet jesli to jeszcze nie do konca jego poziom. :) A Niko… Hmm… on obecnie przechodzi bardzo silna faze na „moje”. Tlumaczymy, prosimy, zagadujemy i… narazie efekty marne, ale wierze, ze kiedys mu przejdzie. ;)

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 14:00

      Agatko i to się będzie tylko umacniać :) Niko natomiast w końcu odpuści :)

  • Reply w biegu pisane 20 marca 2015 at 20:34

    Moja (póki co) jedynaczka jest bardzo otwarta na inne dzieci i zazwyczaj szybko adoptuje się do nowej sytuacji ale rzeczywiście muszę przyznać, że jeszcze całkiem niedawno było zupełnie inaczej. Zwłaszcza to poczucie własności jest u niej dość silne, pewnie dlatego, że na co dzień niewieloma rzeczami musi się dzielić.

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 13:59

      dokładnie tak jest – dziecko, ktore nie musi się dzielić, zwyczajnie nie ma wpojonych innych zachowań. Po prostu o tym nie myślimy.

  • Reply Kusterkowa 30 marca 2015 at 08:10

    Po pierwsze – przepiękne zdjęcia :) Magia.

    Po drugie – poruszyłaś bardzo ważną kwestię, a mianowicie tego, że rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. Dziecko uczy się poprzez modelowanie, a pierwszymi modelami są właśnie rodzice. Obserwuje, analizuje, naśladuje. Nie warto tłumaczyć zachowań dziecka, ale przyjrzeć się sobie i zacząć świecić mu przykładem. Szybko zauważymy efekty! :) Jest to oczywiście wiedza wyniesiona (jak na razie) ze studiów, ale jak będę miała życiową to na pewno się podzielę! :)

    • Reply Tosinkowo 7 kwietnia 2015 at 13:57

      tak, zdjęcia boskie! Kochana będziesz wspaniałą mamą. Już masz wiedzę teoretyczną, praktyczna przychodzi automatycznie :)

      • Reply Kusterkowa 7 kwietnia 2015 at 19:51

        O matko, pierwszy raz tak miłe słowa :)! Dziękuję – studia dają solidne podstawy. Jednak te słowa, że „dzieci psychologów mają nieźle” nie są puste ;)!

  • Reply Anna Gregorowicz 11 kwietnia 2015 at 09:31

    Jakoś intuicyjnie udało mi się uchować moją jedynaczkę od podobnych zachowań. Dzieli się, uwielbia towarzystwo, wie co oznacza odroczenie, mimo że ma dwa lata. Masz rację, to co „złego” widzimy w naszych dzieciach, jest odbiciem naszych własnych postaw, zachowań, przekonań, a czasem niedopatrzeń. Oby każda matka umiała odnaleźć w odpowiedniej chwili tę mądrość w sobie.
    MzP
    http://mamazpowolania.blogspot.com

  • Leave a Reply