Dzieci, polecamy, Rodzice

Rodzeństwo w literaturze dla dzieci

15 lutego 2019

Rodzeństwo. Największe szczęście, ale też bywa, że największe utrapienie. Nikt tak jak brat, czy siostra nie dokuczy…ale też nikt tak jak brat, czy siostra nie stanie w Twojej obronie. Jak to jest z tym rodzeństwem? Lepiej je mieć i się z nim użerać? Czy lepiej być jedynakiem i mieć święty spokój?

Temat rodzeństwa pojawia się w wielu książkach dla dzieci. Zazwyczaj spotykałam się z książeczkami, które niosą przesłanie o tym, jak cudownie mieć brata czy siostrę. I choć absolutnie się z tym zgadzam (sama mam rodzeństwo i jestem za nie wdzięczna rodzicom), to ogromnie miłą odmianą było zetknięcie się w książce z cieniami posiadania rodzeństwa. No bo jak nazwać inaczej sytuację, w której nie możesz po prostu ścigać się z kumplami na rowerach, bo plany psuje Ci młodszy, pierdołowaty (cóż z tego, że wyłącznie ze względu na młody jeszcze wiek) brat. Nie dość, że nie możesz oddać się szaleńczej zabawie bez myślenia o „ogonie”, to jeszcze ten ogon przewraca się, robi sobie krzywdę, a Ty dostajesz burę od rodziców, bo był pod Twoją opieką. Ale halooo!!! Ja wcale nie chciałem się nim opiekować!!! Wszyscy kumple mi współczują tej kuli u nogi, no!

Rodzeństwo – tylko nie młodsze!

Znasz to? Ja nie bardzo, bo byłam po tej drugiej stronie, byłam tym „ogonem”, który przyczepiony do cienia brata nie dawał mu wytchnienia. Jak on miał przechlapane, wiem tylko ja :).O starszej o 7 lat siostrze to nawet nie wspomnę, bo ona miała mnie dość już wtedy, gdy byłam jeszcze niemowlęciem. Nasłuchałam się opowieści ;). Ale wróćmy do brata – zabawy z kumplami, wymykanie się cichaczem, żeby o pięć lat młodszy ogon nie zauważył, a jak już zauważył to pilnowanie, by w chłopięcych zabawach za bardzo nie oberwał. Bo choć w duchu zapewne nie raz sam rachował mi kości, to jednak strach przed odpowiedzialnością za małolatę wygrywał. Byłam taką Marchewką, o której pisze autorka w dalszej części książki. Ale to musicie przeczytać sami, nie będę zdradzała wątków tej historii, bo książka jest warta przeczytania i skłania ku refleksji. A już koniecznie warto ją podrzucić dzieciom, takim jak moje. Dzieciom, których stałym elementem życia jest ich rodzeństwo. Rodzeństwo, które jest, będzie i było od zawsze. Rodzeństwo, które niejednokrotnie przeszkadza, dokucza, wyżera smakołyki, ale finalnie rodzeństwo, które zawsze bezwzględnie staje za sobą murem.

Emil Kanarek i Rudy Pies – Marta Krajewska

To właśnie o tej książce jest mowa. Książka, w której wśród bohaterów wyłaniają się między innymi Antek i Franek. U nas zawsze dzieciaki mają radochę, gdy w czytanej opowieści spotykamy ich imienników. Siłą rzeczy utożsamiają się z nimi i gdy książkowy Antek uciekał rowerem przed bratem, Franek z udawanym oburzeniem zawołał: „skąd ja to znam?!”. Ta książeczka jest świetna do samodzielnego czytania dla dzieci. Duże litery, ilustracje, wciągająca fabuła. Ja z racji tego, że wciąż czytam dziewczynkom na dobranoc wyręczyłam tym razem też chłopców, bo wołanie sióstr: „Antek! Franek! mama czyta o Was!” skutecznie ich zachęciło do podsłuchania. A jak podsłuchali trochę….tak zatrzymaliśmy się na ostatniej kartce ;). Ciekawa, pełna ciepła, humoru i zabawy książka. Wspomnienia dorosłych, jak to było gdy oni byli mali, mieszają się z szaleństwami współczesnych dzieciaków. O tym, ile cudownych przygód ma do zaoferowania dziecku świat, przyroda i podwórko. I przede wszystkim o tym, o ile ważniejsze są relacje z innymi dziećmi od ekranu telewizora, czy komputera.

Baśnie o rodzeństwie dla nieco starszych dzieci

Marta Krajewska to autorka rozkochana w kulturze Słowian. Ta miłość jest zauważalna, gdy sięgniemy po kolejne z jej dzieł. Książki pisarki, które również mieliśmy okazję przeczytać „Noc między Tam i Tu”, „Świt między Dobrym i Złym” umieściłabym w biblioteczce dla starszych dzieci. Moje dziewczynki okazały się za małe na tę literaturę, chłopcy (zwłaszcza 11 letni prawie Antek) byli zaciekawieni fabułą. I choć spotykamy się w Nocy Tam i Tu z siedmioletnim bohaterem Bratmiłem, który szuka swojej zaginionej siostrzyczki Paprotki, to bardziej zaangażowanym odbiorcą okazało się dziecko starsze od bohatera. Ta książka poruszająca trudny temat rywalizacji między rodzeństwem jest niezwykle barwną opowieścią. Pełna wzruszeń, miłości, istot ze słowiańskich legend, odnajdywania siebie samego, znalezienia własnego „ja” w świecie, w którym czujemy się zagubieni. Świt między Dobrym i Złym to kontynuacja przygód Bartmiła. Pomiędzy kartami ciekawej opowieści spotykamy się z pierwszymi trudnymi wyborami bohatera, pierwszym poważnym uczuciem, dorastaniem dziecka. Książka pełna magii, w której zarówno dorastające dzieci, jak i ich rodzice znajdą wiele cennych wskazówek.

 

Podobne wpisy

No Comments

Leave a Reply