Dzieci, Rodzice

Praca w Anglii – to też wakacje

7 sierpnia 2015

Lubomir wyleciał do Anglii tydzień temu. I choć jestem spokojna, bo jest tam ze swoim tatą (przynajmniej wspólnie nocują;), to dziwnie mi z tym i nieswojo. Z jednej strony czuję nieopisaną dumę, że nie jest jednym z tych młodzieńców, którzy to potrafią jedynie rękę po dobra materialne wyciągać, a z drugiej to dziwne uczucie, że twój mały synek woli sam zapracować na wymarzoną gitarę. Już w zeszłym roku zamiast oddać się słodkiemu wypoczynkowi wakacyjnemu, zapitalał jak bury na polu z borówkami przez całe pięć tygodni. Od szóstej rano, do osiemnastej (z przerwą na obiad) smażył się w upale i zrywał owoce. Do dziś twierdzi, że ten laptop kupiony za własne, ciężko zarobione pieniądze „smakuje” inaczej. Było mi ciężko zaakceptować fakt, że zamiast wyjechać na jakiś obóz, wczasy, syn pracuje w polu. Nie wyjeżdża często, nie korzysta z dobrodziejstw jakie daje czas wolny, bo wtedy często pomaga mi przy dzieciach. Gdyby było inaczej, pewnie sama do tej roboty bym go zapędziła, ale miałam i mam świadomość, że na odpoczynek zasłużył jak mało kto. Pamiętam, że w zeszłym roku pod nos podstawiłam mu ofertę z wyjazdem zagranicznym, wyłącznie wypoczynkowym (dumna i blada, że oto mogę Mu wreszcie coś podobnego zaproponować), a On to po prostu odrzucił. Stwierdził, że owszem cudna niespodzianka, ale :  mamo, przez ten czas mogę zarobić na laptop, a potrzebuję go teraz bardziej, niż wspomnień z pięknymi widokami. I co było robić? Przecież nie mogłam wysłać Go na siłę. I tak, jestem niewyobrażalnie dumna z tego, jakim jest człowiekiem, że sam twierdzi, że nie może wymagać ode mnie zbytków, bo – jest nas pięcioro, a potrzeby ogromne, ale gdzieś w głębi serca czasem mi przykro. Jak słucham jak to młodzi dziś wymagają, myślę czasem, że Lubomir za szybko stał się rozsądny i dorosły. Że ceną jaką zapłaci za to szybkie dojrzewanie, będzie fakt, że mniej zwiedzi i mniej zobaczy – a kiedy jak nie teraz??? Kto ma podobnie, zrozumie. Kto wręcz odwrotnie, spodziewam się, iż zarzucić mi może, że to zwykłe przechwałki. Prawda jest taka, że matka zawsze będzie myślała o tym, by jej dziecko miało w życiu jak najlepiej, stąd moje rozterki.

Moje plany co do Jego wakacji schowałam więc do kieszeni. Gdy w tym roku usłyszał, że ma szansę wyjechania na miesiąc do Anglii do legalnej pracy, decyzję podjął natychmiast. Marzy Mu się nowa gitara elektryczna i nowy osprzęt. I jak w poprzedniej sytuacji, chce na te rzeczy zarobić sam. Śmiałam się, bo w ostatnim mailu napisał mi, że pomimo składanych sobie obietnic, że nic nie wyda z zarobionych pieniędzy na miejscu, zmienił decyzję i uczknie nieco, bo wreszcie znalazł cylinder o jakim od zawsze marzył! (tak, chodzi o kapelusz:). Kontaktujemy się mailowo, bo wieczorem ma chwilowy dostęp do internetu, więc na te kilkanaście zdań zawsze znajdzie czas. Napisał mi również, że komunikacja z anglikami nie sprawia mu żadnego problemu, z czego bardzo się cieszę. Jak widać dobre stopnie z anielskiego to nie żadna ściema ;). To, co mnie osobiście ciekawi po Jego mailach, to to, że zauważa mnóstwo różnic kulturowych (a to przecież tuż za rogiem), i twierdzi, że Anglia to kraj osobliwości. Napisał, że jest tego tyle, że opowie mi po powrocie. Doczekać się więc nie mogę :).

Pewnie ciekawi jesteście jaką pracę Lubomir wykonuje. Pojechał z myślą o pakowaniu produktów do kartonów, ale by nie czekać bezczynnie, bo praca nie od dnia przylotu, załapał się jako pomocnik przy….budowie! Na szczęście w pierwszych słowach maila uspokoił mnie od razu, że nie jest Mu ciężko, bo pomimo tego, że budowa kojarzy nam się z „tyrką”, On tam głównie jest od tego, by coś przytrzymać, dokręcić, czy dostawić: –Nie dźwigam zbytnio, więc pewnie też nie przypakuję ;)) A wiesz mamo, praca w Anglii – to też wakacje!

Wróci na tydzień przed rozpoczęciem drugiej klasy liceum. I choć byłam pewna, że nacieszy się odpoczynkiem od kochanego, aczkolwiek upierdliwego rodzeństwa, ten w każdym mailu pyta o dzieci i upewnia się, że Gaja za bardzo nie urosła. I weź tu człowieku zrozum nastolatka ;).

Podobne wpisy

24 komentarze

  • Reply Barbara Maria Holewa 7 sierpnia 2015 at 09:19

    ma Pani mądrego syna, bardzo mądrego jak na swój wiek a co do podróży to wydaje mi się, że jak będzie chciał to tak czy siak zwiedzi pół świata :) pozdrawiam

    • Reply Tosinkowo 7 sierpnia 2015 at 09:28

      Basiu, jestem Marta ;). Dziękuję, to prawda syn trafił mi się rozsądny ;). Staram się zatem myśleć tak, jak napisałaś. Jak nie zwiedzi teraz, może nadgoni później :). Ściskam!

  • Reply Mama w biegu pl 7 sierpnia 2015 at 09:27

    Super. Bardzo, bardzo go rozumiem. Jak mi nadarzyła się okazja wyjazdu do Londynu ( do roboty of kors) nie wahałam się ani chwili. Byłam ciut starsza niż Lubek, ale cykora miałam i ja i rodzice. Na pocieszenie powiem Ci, że mimo ciężkiej pracy było genialnie!!! Zwiedziłam więcej niż wielu Polaków mieszkających tam latami, bo mi się chciało… Oczywiście też pojechałam z myślą odłożenia jak najwięcej kasy, ale szybko stwierdziłam, że odłożę tylko tyle ile potrzebuję, a resztę przeznaczyłam na korzystanie z życia ;) Nie martw się mamusiu, on naprawdę ma super wakacje!!!

    • Reply Tosinkowo 7 sierpnia 2015 at 09:31

      Takiego komentarza mi trzeba było! ♥ Ty to w ogóle podróżnikiem byłaś, co? ;)))

      • Reply Mama w biegu pl 7 sierpnia 2015 at 09:37

        Nie chcę Cię martwić, ale pewnie i on załapie bakcyla i już każde wakacje będzie spędzał gdzieś hen, hen :) Ale po rozłące przychodzi powitanie, smakuje wybornie :)

        • Reply Tosinkowo 7 sierpnia 2015 at 09:40

          Zapewne :). Ale wiesz? wcale mnie to nie martwi :) niech korzysta :))

  • Reply Noelka Pe 7 sierpnia 2015 at 12:42

    Mądry ten Twój syn! Bardzo. :)

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:16

      Tak, mądry. A ja obrastam w piórka ;).

  • Reply Aleksandra 7 sierpnia 2015 at 13:27

    Masz fajnego syna i jesteś fajną, rozsądną mamą. Tyle. Oby więcej osób miało takie podejście.

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:16

      Olu dziękuję :*. I śmiało mogę powiedzieć, wzajemnie. Uwielbiam Twoje podejście do macierzyństwa.

      • Reply Aleksandra 13 sierpnia 2015 at 16:21

        Dziękuję! Nawet nie wiesz, ile dla mnie znaczą słowa takiej mamy jak ty :).

  • Reply Tinka83 7 sierpnia 2015 at 13:40

    Lubomir, ach Lubomir…Taki mądry ten chłopak, taki zdolny…no jak go nie lubić?
    Nic tylko gratulować tak fajnego mlodego czlowieka.
    Pozdrawiam :)

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:15

      Nie da się Tinko, no nie da ;). Dziękuję ;)

  • Reply Marta Górny 7 sierpnia 2015 at 13:50

    Masz niesamowicie dojrzałego i mądrego syna :) mam nadzieje ze moje dziewczyny też kiedys takie będą :) Buziaki dla was

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:15

      Martuś zdaję sobie z tego sprawę, On od zawsze był taki stary – maleńki. Zawsze rozważny, zawsze potrafił zachować się odpowiednio itd. Nie raz usłyszałam, że za mało w nim szaleństwa, ale teraz z perspektywy czasu wiem, że gdyby jego rodzeństwo zachowywało się w podobny sposób, tylko bym się cieszyła ;). Niestety reszta to istne czorty, no może poza najmłodszą, która mi bardzo małego Lubka przypomina ;).

  • Reply Kasia 7 sierpnia 2015 at 19:45

    Chciałabym, aby eM był przynajmniej w połowie tak rozsądny jak Lubomir :)

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:12

      A ja chciałabym by reszta moich dzieci przejęła choć część rozsądku starszego brata ;).

  • Reply Paula 8 sierpnia 2015 at 02:22

    Ciekawa jestem obserwacji Lubomira, sama od 3 lat jezdze na wakacje do pracy do Anglii, bo mam tutaj tate, wiec angielskie przywary nie sa mi obce, ale z mila checia dowiedzialabym sie czy Lubek rowniez podziela moje zdanie na pewne tematy :) Mam nadzieje, ze taka notka powstanie, ja tymczasem pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich, a najbardziej Najstarszego, zycze mu duzo wytrwalosci i cierpliwosci do Anglikow, ktorzy czasem potrafia dac popalic :D Mam nadzieje, ze uda mu sie zarobic na wszystko, na co bedzie mial ochote!

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 07:11

      Paulo, z pewnością opiszę odczucia Lubka. Nie mogłabym tego pominąć :).Dziękuję w imieniu Syna za wspaniały doping i życzenia ♥

  • Reply Katarina 9 sierpnia 2015 at 17:28

    Jako wierna czytelniczka NEWSWEEKA, mogę tylko powiedzieć, że w ostatnim numerze był super artykuł o obecnych 20stoparolatkach, które nazwane zostały młodymi kastratami ( ja tam nazywam je pierdołami życiowymi )- nic nie robią, nie uczą się, nie pracują, bo mamusia kasę da, a tatuś mieszkanie, rodzice usuną spod nóg najmniejszą przeszkodę a z ramion zdejmą odpowiedzialność. Życiowe pierdoły są teraz masowo produkowane, zaczyna się to od podstawówki, a skutki już są odczuwalne w branżach- nie uda się czegoś zrobić w robocie, to się sfoszą i zwalniają, bo pracodawca opierdolił i jest be.
    i z przyjemnością czytam teraz, jak to mądre matki wychowują mądrych synów, którzy potrafią podejmować takie decyzje jak o pracy na wakacje:))) Korzyści pozafinansowe pobytu w UK są również niczego sobie:))))

    • Reply Tosinkowo 9 sierpnia 2015 at 18:09

      Czytałam podobny artykuł w internecie, i to tuż po opublikowaniu tego postu. Nie powiem zatrzymałam się nad nim na dłuższą chwilę i jeszcze mocniej doceniłam syna. Dużo w tym niestety racji. Najgorsze, że duża część tych rodziców z artykułu, nawet nie zdaje sobie sprawy, że wychowują życiowe pierdoły. Ot matczyna miłość, pomoc w każdej sekundzie, wyręka…Rodzicielstwo to bardzo odpowiedzialna instytucja. Bardzo się cieszę, że jakoś udaje mi się stawiać czoła wyzwaniom. Dziękuję Ci za ten komentarz :*

  • Reply Dorosłe dziecko nigdy nie przestaje być dzieckiem - TosinkowoTosinkowo 19 lipca 2016 at 09:11

    […] rozmowy, gdy łapiemy się za głowę spoglądając na zegarek. I choć już przerabialiśmy jego wylot za granicę, czuję dokładnie to samo co rok […]

  • Leave a Reply