Dzieci, polecamy, Rodzice

Pokój dla dziewczynek to wyzwanie na Nowy Rok

18 grudnia 2017

Gdy byłam małą dziewczynką, dzieliłam jeden pokój z siostrą i bratem. Dorastaliśmy w czasach, w których nawet mi się nie śniło o własnym łóżku, a co dopiero mówić o pokoju. Spałam razem z siostrą na rozkładanej kanapie. Jako, że ja jestem najmłodsza z rodzeństwa, szczególnie nie zauważyłam braku własnej przestrzeni z tego tytułu. Nie chcę myśleć, jak bardzo jednak tej przestrzeni brakowało mojej siostrze i bratu. Dwoje dorastających dzieciaków różnej płci, w jednym pokoju z upierdliwą smarkulą.

W naszym wspólnym pokoju stały dwa łóżka. Jedno brata, a drugie wspólne moje i mojej siostry. Ława i dwa rozkładane fotele. Gdy wpadał ktoś na noc, rozkładaliśmy fotele, zabierając tym samym możliwość poruszania się po pomieszczeniu. Do tego cała ściana zastawiona była czarnym, modułowym segmentem. Rodzice zajmowali drugi pokój, równie mały jak nasz.  Całe mieszkanie było małe. Zaaranżować takie wnętrze, by jednocześnie spełniało rolę pokoju dziennego, bawialni i sypialni – to było nie lada wyzwanie.

Kiedy ja dorastałam, było zupełnie inaczej

W tamtych czasach brak własnego pokoju nie był powodem do wstydu. Większość moich koleżanek dzieliła pokój z rodzeństwem i próżno było szukać w wystroju elementów, które wskazywałyby na to, że to pokój dla dziewczynek. Nikt chyba nie dbał o to, by stały dziecięce łóżka, czy nawet biurka. Spało się na rozkładanych kanapach, a lekcje odrabiało przy kuchennym stole. Była to ogólnie przyjęta norma, kompletnie niezależna od finansowego statusu rodziny. Dziś bombardowana zewsząd przesłodkimi i często niestety jednakowymi aranżacjami dziecięcych pokoi, w tej PRL-owskiej rutynie dostrzegam nawet urok.

Pokój dla dziecka to dla mnie ważna sprawa

Zaraz pomyślisz, że skoro na wstępie zaczęłam mówić o tym, jak obeszłam się sama bez własnego kąta, to nie widzę powodu, dla którego ten kąt mają mieć moje dzieci :). Nie, nie. Nie zapędzajmy się.  Co prawda brak własnego pokoju w dzieciństwie nie odbił mi się czkawką, natomiast sama zawsze chciałam dla swoich dzieci lepiej, niż ja miałam. Własny pokój dla chłopców i pokój dla dziewczynek. Jako, że chłopcy są w podobnym wieku, dziewczynki także – to wspólny pokój dla dwójki (która i tak spędza wciąż ze sobą czas) jest najbardziej rozsądny. Jakiś czas temu urządzaliśmy pokój chłopcom. Co prawda w rezultacie jest to pokój szumnie zwany zabawkowym i dzielą go chłopcy z dziewczynkami. Pokój dziewczynek opóźnił się w realizacji z wiadomych przyczyn. W efekcie mamy jeden pokój dziecięcy i zalążek drugiego, na który sama nie wiem kto bardziej czeka – czy dziewczynki, przyszłe właścicielki, czy chłopcy, którzy najchętniej wszystko co sióstr, wystawiliby z pokoju w kartonach.

Co z tym pokojem dla dziewczynek?

Gdybym mogła zrealizować własne pomysły, dziewczynki miałyby pokój jak ze snów. I choć kocham styl skandynawski i lubię otaczać się bielą, myślę, że w tym przypadku odpuściłabym. Nie chcę zabrzmieć niczym człowiek znudzony, ale o ile niezmiennie zachwycają mnie sterylne, białe i minimalistyczne pokoje dziecięce oglądane w internecie, tak samo jednak już nużą. Zakochana niegdyś w drewnianych łóżeczkach – domkach, dziś myślę, że większą oryginalnością wykazałabym się zwykłym, dziecięcym tapczanikiem. To samo z półeczkami i dodatkami. Wciąż zachwycają, ale chciałabym coś innego i nieopatrzonego. Może brak środków finansowych w danym momencie na remont pokoju dziewczynek wyjdzie na dobre? Bo nie wiem czy wiesz, ale dojrzałam do myśli, że to moje dzieci, z niewyrobionym jeszcze gustem i smakiem mają prawo zaaranżować własny kąt. Tak samo, jak wtedy, gdy kupując im zimowe kurteczki dałam im wolną rękę. I może ja widziałabym Gaję w stonowanej zieleni, a nie różu, a Frania w brązie, a nie sportowej, mieniącej się kolorami kurtce, to nie żałuję. Ich własne wybory dały im tak wiele szczęścia i satysfakcji, że chyba nigdy równie mocno nie czekali na paczkę z ubraniami.

Pokój dla dziewczynek będzie taki, jaki sobie wymarzą

Po przejrzeniu tysiąca zdjęć z aranżacjami pokoi dziewczęcych, doszłam do wniosku, że głównymi dekoratorkami będą moje córki. Oczywiście z ogromną moją pomocą, ale jednak to one będą miały głos decydujący. Jeśli zamiast białej szafy, zechcą wściekle różową – taką dostaną, choć ja za różem jak tygrys za sałatą. Chcę, by cieszyły się tym pokojem. Żeby czuły, że miały ogromny wpływ na stworzenie tego miejsca. Od firanek, po meble wszystko będę konsultować z nimi. Nie będzie więc to skandynawskie wnętrze. Moje dziewczynki kochają kolory i założę się, że w ich nowym pokoju będzie to bardzo widoczne. Czy mi, entuzjastce stonowanych wnętrz to przeszkadza? Absolutnie nie. Dojrzałam do myśli, że moje dzieci mają prawo do własnego gustu i  własnych wyborów.  Efektu sama doczekać się nie mogę.

Od czego zaczęliśmy i co same sobie dziewczynki wybrały?

Zaczęliśmy przewrotnie, bo od dodatków. Choć może nie aż tak dosadnie, bo jednak to dodatki naklejane na ściany, a znacznie wygodniej okleić ściany w pustym pokoju, a nie tym umeblowanym. Pokój dla dziewczynek zapoczątkowały więc przepiękne naklejki od Pixers fototapety. Oczywiście wybór pozostawiłam córkom i szczerze mówiąc spodziewałam się właśnie takiego. Siostry zgodnie stwierdziły, że chcą na ścianie, tej po bokach której staną ich łóżeczka szczeniaczka labradora. Naklejka zachwyciła wszystkich domowników. Jest tak wiernie odwzorowana, że naprawdę mamy wrażenie, że to żywy psiak. Sierść, która zdaje się odstawać z naklejki…no, aż masz ochotę pogłaskać ścianę :). Drugą naklejką, która ozdobiła ścianę, przy której będzie dziewczynek kącik do rysowania i tworzenia jest cudownie kolorowe drzewo. Ten motyw również bardzo pasuje do moich córeczek. Jestem pewna, że ich kreatywność będzie jeszcze bardziej imponująca, gdy zaczną tworzyć te wszystkie rysunki i laurki w tak barwnym otoczeniu.

Montaż naklejek Pixers. Czy poradzisz sobie sama?

Oczywiście, że poradzisz. Montaż jest niezwykle prosty i przyjemny. Pokój dla dziewczynek w zaledwie kwadrans zmienił swoje dwie ściany. Wystarczył mi nożyk do naklejek (który zamówiłam również na stronie pixers.pl) i ściereczka kuchenna, którą dociskałam naklejaną naklejkę. Niesamowite w jaki prosty i szybki sposób można odmienić wygląd pokoju. Co więcej, gdy przeglądałam ofertę producenta, natrafiłam na naklejki na biurko. Chłopcy zniszczyli blaty swoich biurek (krojenie nożykiem modeliny) i ubolewałam, że przede mną zakup nowych mebli, choć te w sumie są całkiem nowe. Teraz już wiem, że po świętach otworzę stronę, zawołam chłopców i poproszę, by wybrali sobie nowe wzory własnych biurek. Super sprawa! W sumie co jakiś czas można małym kosztem zmienić całkowicie wygląd swoich mebli :).

 

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Reply Zwykła Matka 18 grudnia 2017 at 18:36

    Tapetę mają bajeczną, córka byłaby zachwycona :)

    • Reply Marta 19 grudnia 2017 at 14:25

      Moje dziewczynki ją kochają :)

    Leave a Reply