Dzieci, Rodzice

pojawienie się rodzeństwa-jak to u nas było…

6 czerwca 2013

Najstarszy od zawsze chciał mieć brata.

Gdy zaszłam w ciążę Tosiem, byłam pewna, że będzie zachwycony.Pamiętam jak dziś, jechaliśmy we dwoje samochodem do babci i w aucie toczyliśmy rozmowy.Byłam w drugim miesiącu, więc sam nie mógł się jeszcze niczego domyślić.Powiedziałam Mu, a On zareagował….dziwnie.
Po prostu przyjął do wiadomości.
Jakież było moje zdziwienie, gdy później pełen skruchy (po jakimś tygodniu), przyznał się, że się rozpłakał wieczorem, że On nie chce, że po co?
Nie potrafił wytłumaczyć dlaczego tak zareagował, było Mu wstyd i przepraszał.
Zapewniałam Go, że nie czuję żalu, a dzidziuś jest taaaaki malusi, że jeszcze nie zdążył nawet poczuć, że brat przez chwilę nie był nim zachwycony.
Dziś myślę, że była to zupełnie normalna reakcja 9 letniego jedynaka.Przecież to dla Niego kompletnie nowa sytuacja.Pomimo chęci posiadania rodzeństwa, poczuł się zagrożony, może nawet przerażony nieznanym.
Wtedy zrozumiałam, że w głównej mierze ode mnie zależy, jak odnajdzie się w tej sytuacji i jak szybko strach, zmieni się w raodość oczekiwania.
Przyznaję, nastąpiło to bardzo szybko:)
Co robiłam?
Po pierwsze dużo rozmawialiśmy.Zapewniałam Lubka, że posiadanie brata/siostry niczego Mu nie odbiera, a wiele daje.Podkreślałam, że to też Jego święto-bo z dniem narodzin malucha, On zostaje STARSZYM BRATEM, a to WIELKA RZECZ.Zrobiliśmy z tego wielkie wydarzenie.Młody, planowany dzień narodzin Tosia, zaznaczył kółeczkiem na swym kalendarzu i podpisał :jestem starszym bratem! czekał również na SWOJE święto.
Oczywiście jestem zdania, że należy dziecku wiadomość o ciąży, przekazać dość wcześnie.Wtedy mamy parę miesięcy, by przygotować je do odnalezienia się w sytuacji.Jeśli dziecko jest małe, możemy ten proces opóźnić, ale starszemu dziecięciu radzę powiedzieć, zanim samo się domyśli.Śmieszą mnie pytania, które zadają brzemiennie matki swoim pociechom, w stylu: –czy chcesz mieć rodzeństwo? jakby miały jakiś wybór :)
Ja oswajałam Syna z nadchodzącymi zmianami.Gdy już opowiedziałam, jak fajnie mieć brata lub siostrę, nie ukrywałam przed Nim, że na początku, gdy maluszek się pojawi, nie będzie zawsze kolorowo.Czułam, że muszę przygotować Lubka do tego, że maluch może dużo płakać, że jest absorbujący (tu przeczucie miałam jak ta lala:) i że będę musiała poświęcić mu mnóstwo uwagi.Czas, który teraz mam dla Niego, będzie okrojony.I tu też podkreśliłam Jego rolę, mówiąc, że godząc się na „podzielenie” mamą, pomaga maleństwu w jego najtrudniejszych chwilach.Bo dla okruszka ta sytuacja jest jeszcze trudniejsza.Jest mniejszy, bardziej zagubiony i potrzebuje naszej pomocy najbardziej.
To skutkowało.Młody chłonął słowa jak gąbka i snuł plany, w jaki najlepszy z możliwych sposobów, pomoże oswoić się z nowym otoczeniem braciszkowi.
Nam dużo dało wspólne świadome oczekiwanie.Wspólne podglądanie maleństwa na usg, dotykanie brzucha, rechocząc na kopniaki, wspólne wyprawkowe zakupy-tu wiele rzeczy mógł wybrać starszy brat, oraz pozwolenie nadania imienia (oczywiście nie godząc się ślepo, na pierwsze wybrane-u nas był to Mejdejvil z gierkowej fascynacji:)
Warto, czyniąc zakupy, nie zapominać o pierworodnym i kupić mu jakiś drobiazg.Nie odczuje wtedy, że dla małego wszystko, a dla niego nic.
Nie podoba mi się również, gdy rodzice oczekujący drugiego dziecka, mówią do pierwszego:-nie bój się.nie przestaniemy cię kochać, gdy pojawi się dzidziuś… tak sformuowane zdanie samo już sieje niepokój.Zapala w dziecku lampkę, że coś takiego ma prawo się wydarzyć.O wiele lepiej powiedzieć jest: bardzo Cię kochamy, będziesz fantastycznym starszym bratem!
I po mojemu warto czekać, aż dziecko samo zada pytania.Odpowiadajmy na wszystkie wątpliwości, ale nie przytłaczajmy dziecka zbyt wieloma informacjami na raz.Pozwólmy mu trawić.
Oczywiście pomocne są różne książki, które ja nałogowo kupowałam.Jest wiele bajek, które przygotowują na powiększenie rodziny, poruszają ważne kwestie w dziecięcym, zrozumiałym, jasnym języku.Warto je poczytać maluchowi na dobranoc.Bajki z morałem zawsze!
Pamiętam jak wspólnie z Lubkiem „tworzyliśmy” nowe pudełko na pamiątki dzidziusia.U nas każde z dzieci ma takie-przechowuję tam zdjęcia i filmiki z usg, opaski ze szpitala, zdjęcia, pierwsze ubranko…Przy okazji pooglądaliśmy skarby pierworodnego.Jaki był zdziwiony tym, że te maciupkie buciki na niego pasowały:)
Potem były pytania: –a Tosio też będzie miał tak malutką nóżkę? a też będzie miał taki album? itp.
Te chwile wiele nam pomogły i naprawdę uczyniły radość z oczekiwania.Najstarszy sam dopytywał, czy dlugo jeszcze do narodzin.
I jeszcze to, co podkreślam zawsze-pamiętajmy o starszych dzieciach, przynosząc maluszka ze szpitala.Uczulmy odwiedzających (ja mówiłam wprost:), że przynosząc prezent nowonarodzonemu, niech mają ze sobą lizaka, czy inny drobiazg dla starszego.Pierworodny niech czuje, że to Ich wspólne święto.Przecież On został STARSZYM BRATEM! Zachwycając się nowym członkiem rodziny, wyduśmy z siebie choć jedno zdanie do starszaka:-Gratuluję Ci!Jesteś wspaniałym bratem!
I pozwalajcie pomagać przy noworodku.Niech starszy brat/siostra wyjmie chusteczkę, poda pampersa, wybierze bodziaka.Chwalmy zaangażowanie, mówmy, że jesteśmy dumne i same byśmy chciały mieć TAKĄ fantastyczną opiekę.
Moje dzieci (każde) dostawało na okoliczność narodzin rodzeństwa upominki.To było wpólne święto.
Nie musiałam się zmagać z zazdrością o maluszka, nie zauważałam niechęci do niego.
Lubomir pokochał Tosia od pierwszych chwil, z resztą było tak samo.
Ważne jest przygotować dziecko do nowej roli.
Znajdźcie na to czas.To procentuje na lata.Naprawdę warto.
Dziś Najstarszy zachowuje się niczym ojciec, nosi, całuje i kocha rodzeństwo szalenie.Jest bezkrytyczny, zapatrzony w maluchy jak w obrazek.Gdy wspominamy jego reakcję na wieść o Tosiu, uśmiecha się jedynie  , łapie brata w pół i podrzuca do góry.
Radości i śmiechom nie ma końca…
A ja rosnę.

 

Podobne wpisy

115 komentarzy

  • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 08:37

    I rośnij! Rośnij! Bo to duma wielka! A ja jestem dumna z Ciebie! Bo opisałaś cały proceder o wiele lepiej, prościej i ładniej niż niejedna gazeta dla rodziców. :*

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:52

      :*
      Natuś, bo nie ma to jak opowiedzieć „po polsku”, po swojsku, tak jak to się samemu czyniło.
      buzka

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 10:16

      no to czo? zakładasz swój własny, swojski portalik tudzież gazetę? zostanę twoją menager! :d

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:33

      a podasz mi adresik sklepu z czasem?:)

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 10:46

      Jak znajdę to podam :D
      To czekaj, czekaj! Wychowasz ty sobie te swoją piąteczkę, a potem piszem. Po drodze, zanim Gaja będzie już duża to przecież jeszcze nie jedna sprawa do opisania i nowe doświadczonko się pojawi :D

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:45

      o, kochana-to jesteśmy umówione:DDD

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 11:56

      dobra, mam to na piśmie:D

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 12:00

      ja w sercu-przebiłam Cię;D

    • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 14:14

      Marta mam nadzieje, ze ktoś Cię tu znajdzie i wyda Twoja książkę o wychowaniu dzieci. Albo da prace jako felietonistka np do GAGI. Oooo chyba mam pomysł…

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 16:41

      Dziewczyny dodajecie mi skrzydeł:***:)))

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 17:11

      Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • Reply Noelka 6 czerwca 2013 at 17:18

      niczym red bul :D
      Tak, przebiłaś mnie:D
      Wpadnie dziś na zagajacz, tylko nie wiem z kim pogadam, bo nie jestem dziś w stanie mieć lapka (może jutro) ale może kogoś złapię na komentarzach :D

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:57

      musisz wpadać na czat! o!
      :*

  • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 08:40

    Gratuluje po pierwsze mądrego syna, bo w całej tej sytuacji, Jego rola jest ogromna, po drugie wspaniałego podejścia.
    My na dzień dziesiejszy nie chcemy mieć drugiego dziecka, może kiedyś, ale wątpię. Jeśli się zdarzy, to pewnie synek będzie w tym samym wieku, co Twój Lubek :-)

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:54

      oczywiście, gdyby Syn był głupi, nic by z tego nie wyszło:)
      a poważnie, oczywiście-wiem jakie mam dziecko i masz rację, ja mu jedynie pomogłam.
      pozdrawiam ciepło:)

  • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 08:45

    Bo ty wspa-nia-ła-ba-ba-jes-teś i jestem zachwycona Twoimi przemyśleniami i obserwacjiami Twoich dzieciaczków.Powinnaś być doradczynią innych mam,bo masz bardzo mądre spojrzenie na to,jak powinna wyglądać szczęśliwa rodzina.To,że Twoje dzieci mają taką matkę to dla nich wielki skarb.Lubka polubiłam od pierwszych wiadomości na jego temat ,piszesz o nim pięknie.Pozdrawiam Ciebie i oczywiście Twojego wspaniałego męża z którym tworzycie tą RODZINĘ.Noneczka

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:56

      ale mi się milusio zrobiło:))dziękuję:))
      Jak się jest rodzicem, trzeba wziąć odpowiedzialność za swoją decyzję o posiadaniu dzieci.Nie wystarczy spłodzić, urodzić by się rodzicem mianować.Staramy się jak możemy, by dzieci były szczęśliwe i pewnie wkraczały w świat.
      Pozdrawiamy Cię również bardzo serdecznie:))

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 08:57

    Lubek byl juz duzym chłopcem i jest dużo łatwiej :) Ja spodziewam się dziecka. Julia ma prawie 2 latka i jest bardzo za mną. Mama musi nakarmic, przewinac, wykapac, ubrac i uspac. Ponadto nadal jest na piersi. I tlumaczymy tak jak Ty Lubkowi ale 9 lat a 2 to roznica. Dlatego przyznam że martwie się co to będzie w zime . . . wiem że wszystko potrzebuje czasu.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:12

      Asiu opisałam sytuację z Lubkiem, ale przecież kolejne dzieci miałam co dwa lata i dziewczynki po roku:)
      Frania karmiłam piersią do samego rozwiązania z Anielką.W przypadku tak małych dzieci tłumaczenie nie wystarcza, nie wszystko rozumieją.Książeczki obrazkowe, smarowanie maminego brzusia, no i szkoda, że nie masz możliwości części obowiazków „podarować”mężowi, choćby kąpiele, by dziecko było troszkę „podzielone” rytuałami.Wtedy jest łatwiej.Czas pomoże, ważne byście nie dali Małej do zrozumienia, że dzidzia nie jest dla Niej zagrożeniem-a to można zaszczepić już w rocznym dziecku.Moje dziewczynki przepadają za sobą i Nela kompletnie o siostrę zazdrosna nie jest…będzie dobrze, zobaczysz:*

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 09:00

    I gdyby mój przyszly mąż pracował krócej to by zajął się malenstwem a ja w 100 procentach przelalabym swój czas tylko dla Julii ale nie ma mozliwosci :( całe dnie jestesmy tylko we dwie a tata czasem wróci predzej ale i tak młoda wtedy szykuje się do snu.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:13

      tak, tu masz trudniej.A czy tata nie może poczytać bajeczki, utulić przed cysiem?

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 09:03

    Moze napisz jak bylo gdy na świat przychodziły kolejne dzieci a te starsze mimo wszystko były małe :) :) to bardziej by przypominały moja obecna sytuację :) i może uspokoiłabym się nieco :) pozdrawiam :)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:15

      Asiu, tak jak napisałam w komentarzu-ważne by dziecko wiedziało, że tata też kąpie, czyta, zabawia.Wiem, że po całym dniu pracy ojcowie są zmęczeni, ale my w domu z dziećmi na pewno nie mniej.Karol też do późna pracuje, teraz wraca często na usypianie dzieci…i usypia.

  • Reply Aginka 6 czerwca 2013 at 09:09

    Nic dodać, nic ująć, pięknie napisane i prawdziwe. Ja też w ten sposób przygotowywałam Szymonka na przyjście Tymoteuszka. Poskutkowało. Owszem,zdarzały sie i nadal zdarzają sekundy zazdrości,ale to chyba normalne przy braciach, których dzieli trzy lata życia. Uwielbiam chwile,kiedy młodszy piszczy z radości na widok starszego,kiedy ten rano przychodzi do nas sie jeszce poprzytulać. A starszy całuje, głaszcze i razem zaczynają psocić, czyli zaczynamy nowy dzień :)Nie komentuje zbyt często,bo musze moich podopiecznych cały czas mieć na oku,ale czytam cały czas, bo uwielbiam Waszą Rodzinkę.
    p.s. Duużo zdrówka dla dzieciaków, zwłaszcza dla Gajki
    p.s Mam jedno pytanie, bo nie ukrywam pojawil sie u mnie problem. jak nauczyć dziecko jeść z butelki mleko, bo tymek dzisiaj konczy rok, a pierci nie chce puscić, ma 4 ząbki i czasem mnie juz podgryza, a nie jest to przyjemne. Mleka modyfikowanego nie lubi , butelki nie akceptuje :(

    Aginka

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:36

      Aginko, po pierwsze mała zazdrość pojawia się wszędzie i tym martwić się nie należy-między moimi chłopcami czasem też jest mini rywalizacja:))mała różnica wieku to ułatwia:))
      a jeśli chodzi o butelkę-to współczuję.Dzieci moje (oprócz Nelki) piersiowe i butelkowanie w ich przypadku to był horror.Gaja nie chce wcale, Franio nie miał w ustach smoka, a Tosio -tu przeprawa była ciężka, musiałam odstawić Go od piersi, gdy brałam hormony w ciąży Franiem.Tosio miał rok.Przeżył to ciężko.Płakał, w dzień totalnie nie dawał się „oszukać”, w nocy na spaniu za milionowym podejściem załapał butlę tomme tippe.Potem już było z górki…
      oby u Was było lepiej:*

  • Reply ~Meg~ 6 czerwca 2013 at 09:10

    Pięknie to napisałaś. Pomimo, że Antoś miał niecałe 3 lata jak urodził się Julek ja robiłam identycznie jak ty. Opowiadałam mu ciągle o braciszku, że się urodzi, że będzie starszym bratem i jakie to wspaniałe!Głaskaliśmy brzuch, kupowaliśmy ciuszki. Jeździliśmy nawet nowym głębokim wózkiem po domu ;) Angażowałam go we wszystko, nawet dokładnie opowiedziałam, że pójde do szpitala i wróce juz z dzidziusiem. Obyło się bez zazdrości i niechęci wobec malucha. Pozdrawiam cię ciepło i mam nadzieję, że Gaja czuje się lepiej.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:42

      da się?da się!:))
      dokładnie tak .Postępywałyśmy podobnie;)))
      zazdrość maleńka jest wszędzie, ale taka o jakiej się słyszy, z płaczem czy niechęcią do rodzeństwa jest mi obca-super, że u Was jest tak samo:)
      całusy dla chłopaczków:*

  • Reply D. 6 czerwca 2013 at 09:13

    Tylko jakby nie było 9 – letnie dziecko to już duże dziecko. I da mu się fajnie większość rzeczy wytłumaczyć.
    Ale z 3 latkiem już jest trochę gorzej :(
    A jak Tosio i Franio i Anielka reagowali na przyjście rodzeństwa ?

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 09:47

      Kochana uwierz, przy starszym dziecku jest trudniej niż przy małym, stąd post:)W poprzednim komentarzu zostałam zapytana o to, jak sobie radziłam w sytuacji z Lubkiem, bo to jedynak pełną gębą do 10 roku życia.Z maluchami miałam o niebo łatwiej, bo tu naprawdę chodzi o szczegóły, zachowania-nie o słowa, czy tłumaczenia.Większą „robotę”odwala czułość, angażowanie do oczekiwań (malucha można już angażować) niż jakieś pogadanki.Mały musi wiedzieć, że jest ważny, najważniejszy i że oto nadchodzi Jego misja superbohatera-bycie Starszym Bratem to dopiero coś!:))
      Tosio, Franio Oni obydwaj byli angażowani w dzieciowe klimaty i czekali dzidziusia bardzo.Nela nie bardzo kumała, ale nie jest zazdrosna, bo zawsze znalazły się ręce i do ponoszenia Jej-tak to działa:)

    • Reply D. 6 czerwca 2013 at 09:53

      Kacper jest angażowany do wszystkiego, może sam wybierać, decydować. Cieszy się na samą myśl o byciu starszym bratem, wymienia co chwile rzeczy które będzie mógł pokazać czy nauczyć siostrę
      Ale i tak się obawiam, że jak przyjdzie co do czego to będzie kiepsko z akceptacją nowej sytuacji. A może ja się po prostu bardzo tym stresuję i widzę problem tam gdzie go nie ma. Nie wiem. Ale już raz mi zadał pytanie czy przestane Go kochać :( i mnie to załamało.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:02

      chyba stresujesz się na zapas:)Skoro jest tak jak piszesz, zobaczysz-wszystko będzie dobrze, a nawet lepiej:)
      Dzieci zadają przeróżne pytania, pamiętaj, że liczy się mądra odpowiedź!
      Przecież dzieląc miłość, ją mnożymy.Wykorzystaj dzieciowy język, pokaż na klocuszkach np (jeden klocek miłość mamy, drugi taty, trzeci Kacperka….a jak dojdzie jeszcze jeden klocuszek-to dopiero tej miłości będzie!!! więc nie przestanę a jeszcze bardziej zacznę! (choć nie wiem czy się da;P)
      Dasz radę, wierzę w to:*

  • Reply mamis 6 czerwca 2013 at 09:24

    Pięknie to napisałaś. Też jestem przekonana, że wiele w kwestii zazrości zależy od rodziców. Od tego jak przygotują dzieci, ile z nimi rozmawiają i poświęcają im czasu. Oczywiście im więcej dzieci tym ciężej mieć czas dla każdego z nich.
    Ja z Mają przy piersi staram się choć chwilę mieć dla starszych. Choć chwilę na rozmowę i przytulasy, bo bawią się ładnie same.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:08

      Masz rację, nam jest trudniej czas podzielić na wszystkie dzieci-ale nie jest to niemożliwe.Ja też karmiąc Gaję, gram np w zgadywanki z Franiem.Samo bycie w jednym pokoju i zagadywanie to dużo.Niektóre mamy robią ten błąd, że każą odejść starszemu dziecku, bo są zajęte.Wystarczy z nim wtedy rozmawiać, ono poczeka a nie poczuje się odtrącone, prawda?:)

  • Reply margol1985 6 czerwca 2013 at 09:25

    Cudnie napisane, i powinno być tak jak piszesz. Starsze dziecko nie powinno być odtrącone przez to, że rodzeństwo pojawi się na świecie, ale niestety… w wielu rodzinach tak jest, nawet znam jedną, że gdy pojawiła się druga córeczka, ta starsza przestała istnieć, matka kompletnie się nią nie interesuje, liczy się tylko ta mała, a mi się serce kroi tylko…. Dobrze na szczęście, że jest babcia, bo babcia zadba zawsze o tą straszą, ale wiadomo, dziecko potrzebuje matki, a ona jest za mamą strasznie… Smutne. Dlatego wiem, że jeśli będę mieć dzieci, to będzie u mnie tak jak u was:) Pozdrawiam:*

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:10

      straszne jest to co piszesz….:(((babcia super (mój Tosio jest przykładem, że u babci jest cuuudownie;)), ale nie zastąpi mamy.Nie i już.Biedna dziewczynka…
      dobrze, że to dostrzegasz i wysuwasz cudowne wnioski:***

    • Reply margol1985 6 czerwca 2013 at 11:03

      Tak, tym bardziej, że mieszkają z babcią, więc chociaż jest zadbana i najedzona… Jednak mimo, że mama, nigdy nie mówiła jej o siostrze, to jednak ona za nią jest, o dziwo nie jest zazdrosna, opiekuje się nią, bawi się z nią, i to mnie zaskakuje… A nie zauważyć to nie jest trudno, bo to prawie rodzina… Dlatego jak tam jestem, poświęcam maksymalnie czas tej dziewczynce, ona uwielbia po prostu usiąść na kolanach i się poprzytulać. widać, że jej tego brakuje…

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:48

      Jesteś wspaniała:*
      Z tego co opisujesz, to dziecko odtrącone jest bardzo mądre…aż zaskakuje, że nie obwinia siostry o brak mamy…no, chyba że przed pojawieniem również nie była ważna.
      przykre cholernie…

    • Reply margol1985 6 czerwca 2013 at 14:59

      Tak, mała ma 6 lat, ale jest bardzo inteligentna i czasami jak się z nią rozmawia to wygląda jakby miała więcej, bo dużo rozumie. Nie wiem jak było kiedyś, ale wiem, że była kochana, mieszkała jeszcze z tatą też, teraz ta mała ma innego ojca, więc nie wiem? Może dlatego? Ale kurcze to też dziecko…

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 16:43

      mała-stara:((
      teraz to się wkurzyłam, bo wygląda to tak, jakby mamusia wraz z nabyciem nowego faceta, straciła rozum.
      Zawsze wybrałabym dziecko.
      Nie pojmuję…

    • Reply margol1985 6 czerwca 2013 at 18:03

      Daj spokój, bo to tak wygląda.. Mnie szlag trafia jak oni ją traktują, ale nic się nie da zrobić, bo nic nie trafia do tej dziewczyny;/ Ja też zawsze wybrałabym dziecko! Tym bardziej, że ona naprawdę bez mamy żyć nie może…

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:56

      nawet dzieci w domach dziecka tęsknie wygladają mam, które ich porzuciły…
      strasznie to smutne.

  • Reply Mych: 6 czerwca 2013 at 09:33

    Piękne, prawdziwe, przemyślane, świadome. Zapisać, zapamiętać, wykuć, wyryć, wykorzystać. Przyda się bardzo, bo na aż tyle pomysłów nie wpadłam. A jak czuje się Gajka? :(

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:12

      ptaktykowane i sprawdzone-polecam serdecznie:)))
      Gajuśka lepiej, choć jeszcze długa droga do tego, by było wspaniale.Ale dla mnie to dużo, w końcu widzę uśmiechnięte dziecko-dziękuję:*

  • Reply ania 6 czerwca 2013 at 10:26

    Nic dodac,nic ujac!Swiadome i madre rodzicielstwo.Brawo Marto:)*

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 10:32

      dziękuję Aniu:)
      :*

  • Reply jo 51 6 czerwca 2013 at 10:35

    Po prostu jesteście mądrymi, kochającymi rodzicami i dlatego macie tak wspaniałe dzieci.Ja też przygotowywałam mojego 5 letniego synka ,że stanie się starszym bratem.Udało mi się dziś mają swoje rodziny i swoje dzieci ale mają wspaniały kontakt ze sobą i zawsze mogą liczyć na siebie. Nie ma zazdrości ani rywalizacji między nimi. A my rodzice jesteśmy dumni ,ze udało nam się ich tak wychować

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:50

      cudownie:))Właśnie o tym marzę.O więzi, która przetrwa.To takie przykre patrzeć na dorosłych, którzy zazdroszczą, źle wręcz życzą swemu rodzeństwu..
      sama mam brata i siostrę i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć.Marzę by tak było z naszymi dziećmi.
      Macie być z czego dumni.Gratuluję!

  • Reply India 6 czerwca 2013 at 10:54

    Lubek jest bez wątpienia cudownym POCZWÓRNYM starszym bratem, co widać w wielu notkach i na każdym zdjęciu. Tylko gratulować :))

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:51

      jest, nie zaprzeczę:)
      dziękujemy:*

  • Reply Ewelka 6 czerwca 2013 at 11:22

    a powiedz jak to było, że przez 9 lat byłaś Mamą tylko jednego dziecka, a później co rok, dwa urodziło się kolejno czwóreczka dzieci?
    Czy Ty/Wy tak sobie to zaplanowaliście? Tą piątkę? w Takim właśnie odstępie czasu od pierwszego syna?

    i pyt nr 2. WYgladasz jak młoda dziewczynka, ile Ty masz lat? Bo chyba nie więcej niż 33 ? (lczę, że byłaś pełnoletnia jak urodził się Lubek :))

    pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoje piękne dzieci :*

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:56

      Ewelko Lubomir jest dzieckiem z mojego pierwszego małżeństwa.Gdy był mały rozstałam się z jego ojcem-życie.Po latach szczęście się uśmiechnęło i jest jak jest:)Dlatego podziwam Go niesamowicie, gdyż maluchy to jego przyrodnie rodzeństwo, choć nie lubi gdy się tak mówi-taka jest prawda.Jest najlepszym starszym bratem pod słońcem.
      hahahahaha z tą pełnoletnoscią pojechałaś po całości:))Lubka urodziłam młodo, ale pełnoletnia byłam-miałam 21 lat.Za parę dni zacznę 37 rok życia, ech:P
      pozdrawiamy gorąco:*

    • Reply Ewelka 6 czerwca 2013 at 12:21

      Czasem lepiej odejść od kogoś niż marnować sobie życie. I proszę poszczęsciło się, 2 partner super i dzieciaki przecudne. One się wszystkie do reklamy nadają :)

      Super wiek 37 lat i takie bogate grono :)

      Pozdrawia mama (długowłosego, a jakże :D) Oliwierka :)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:31

      tak uważam, dzieciom trzeba stwarzać możliwie najlepsze warunki.
      Bardzo dziękuję za komplementy, jest nam bardzo miło:)
      wiek nie jest zły, zważywszy na osiągnięcia-niezłe stadko sobie hoduję:P
      ucałuj Oliwierka, długowłosi górą:D

    • Reply Ewelka 6 czerwca 2013 at 16:05

      dziękuję bardzo :* ucałowany :)

      a czy mogę zapytać czy wszystkie dzieci były planowane?

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 16:45

      tak, możesz:)
      były, aczkolwiek Gaja pojawiła się nieco wcześniej:P
      może i dobrze, bo może z tego planowania siostry dla Neli, wyszedłby brat:D

    • Reply Ewelka 6 czerwca 2013 at 19:17

      Podziwiam, musicie być wspaniałą parą skoro zdecydowaliście się na taką gromadkę dzieci :)
      i widać, że jesteś szczęsliwa :)
      a Twój facet- po kilku fotkach stwierdzam, że jest nie dość, że przystojny to ma ciepło i dobroć w oczach. :) z takim to i siódemka dzieci!

      p.s planujecie jeszcze kolejne?

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 19:33

      oboje chcieliśmy mieć dużo dzieci, pewnie stąd porozumienie w temacie:)
      hahahahaha nie, już pisałam, że kończymy zaludniać kraj.

    • Reply Ewelka 6 czerwca 2013 at 20:43

      czasem myślę, że ja też chciałabym mieć gromadkę dzieci (zwłaszcza kiedy patrzę na Twoje :), ale nie mam tak ogromnego domu i zapewne tylu pieniędzy co Wy..ale kto wie, może kiedyś :)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:35

      Ewelko jak to się mówi-życie pokaże, co ma dla nas:)

  • Reply Mama Ka 6 czerwca 2013 at 11:35

    Świetny post! Lepszy niż teksty w poradnikach, bo poparty przykładem z Waszego domu ;)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 11:57

      bardzo dziękuję, napisało go samo życie:)

  • Reply Aldamina 6 czerwca 2013 at 12:05

    Dokładnie! Tekst jak z poradnika. Marto, może warto zastanowić się nad wydaniem książki-poradnika pt „Tosinkowo”? Doświadczenie masz ogromne. Wróżę Ci bestseller:)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 12:16

      Aldamino, bardzo mi schlebiasz:)
      „Tosinkowy zmierzch”?:P

    • Reply Aldamina 6 czerwca 2013 at 20:09

      Albo „50 twarzy Tosinkowa”:) a tak na serio to zobacz jakie masz doświadczenie, co post to przynajmniej kilka pytań o smoczki, butelki, karmienie itd. Taki poradnik to dobra rzecz by była:)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:36

      :))
      w sumie trudno doświadczenia w moim przypadku nie mieć:))
      masz rację, poradniki dzieciowe pisane ręką mamy, są i dla mnie najwiarygodniejsze.

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 12:18

    Kochana jak Tomek wraca z pracy to mała już jest wykapana i przewaznie spi bo ma swoje rytualy a Tomek do samego konca dnia nie wie do ktorej mu zejdzie. Ostatnio widuje ja rano jak spi i jak wraca z pracy to też spi już mała. Gdyby nie niedziela to by się wcale nie widywali ale za to w ten jeden dzień jest cały dla niej. To jest ich swieto. Smutne ale takie czasy naszly :(

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:35

      Tak, Asiu czasy i miejsce do życia nie pomaga…no cóż, pozostaje wierzyć, że Twoja córcia zmierzy się jak najlepiej z sytuacją.Jesteś mądrą mamą, więc sobie poradzisz, choć w tym przypadku nie będzie
      najłatwiej.
      Ja Ci życzę, by się poukładało tak, jak tylko sobie tego wymarzysz.
      no i gratuluję maleństwa:) na kiedy masz termin?znasz już płeć?:)

  • Reply madzia 6 czerwca 2013 at 13:03

    Ale sie wzruszyłam naprawde,a w ciąży nie jestem wiec byle co mnie nie wzrusza,a ten post jak najbardziej….Fajnego masz tego Lubka…mądry chłopak!! Bardzo bym chciała,żeby na takiego wyrósł mój syn….Uściskaj najstarszego;***

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:38

      wzruszył Cię ten post Madziu? pisany na szybko, tym bardziej mi miło:*
      uściskam, a jakże.Lubimy przytulanki, choć już przerósł mnie ten mój synuś:P
      a co do przedostatniego zdania-wiele w Twoich rękach.Kochaj mądrze, a reszta przyjdzie sama:)

    • Reply madzia 7 czerwca 2013 at 12:00

      Wzruszył Martuś…tak myśle dlaczego? po pierwsze wzruszył mnie sam Lubek tym jaki jest,jakim jest mądrym chłopcem…powiem szczerze,że w miom otoczeniu ciężko sie dopatzrec chocby kogos podobnego…mieszkam w domu mojego Męża razem z jego mama i bratem ktory ma swoją rodzine, ma 2 synów 6 i 9 lat i to co najczesciej slysze od tego starszego w kierunku jego mamy to ”jesteś głupia”, ”idź stąd”, ”jesteś uparta jak osioł”, ”nie cierpie Cie”…itd i niby normalna rodzina a dzieci..? nie wiem..widze juz jak moj Patryk ich naśladuje i ma 2 lata a ostatnio usłyszałam od niego jak mu czegoś odmówiłam ” jeśteś gupia” rece mi opadły…. a po drugie to ujęło mnie Twoje podejście,takie właśnie mądre…i masz racje to jakimi ludźmi bedz nasze dzieci w dużej mierze zależy od nas rodziców,dlatego gratuluje Tobie i Karolowi mądrości i zdrowego podejścia do Waszych pociech;)

  • Reply -klara 6 czerwca 2013 at 13:05

    a ja myślę, że to jak Lubek przyjął Tosia a potem i resztę to przede wszystkim Twoja zasługa :-) jesteś okropnie mądrą mamą i wrażliwą i empatyczną osobą.. bardzo mądrze to rozegrałaś że tak się wyrazę.. zresztą , to jakim Lubek jest człowiekiem nie do końca zawdzięczałabym charakterowi..lecz temu jaką wspaniałą osobą jest jego mama:-)
    9 lat to chyba dość trudny wiek.. bo dziecko jest na tyle świadomo ze już wie, że dzidzia w domu to nie tylko śpioszki, wózki i zabawki- no ale też konieczność podzielenia się rodzicami.. ich czasem, uwagą.
    Wam to udało się doskonale, uwielbiam oglądać fotki Lubomira z maluchami.. widać jaką radość mu sprawia spędzanie z nimi czasu;)
    kochana, całe serce, czas miłość procentuje -Twoje dzieci mają tego pod dostatkiem i bez względu na róznicę wieku zawsze cudownie przyjmowały rodzeństwo- serce rośnie!

    ps. a tekst świetny, wyślij do jakiejś gazety, wiele ludzi powinno to przeczytać.. trochę to smutne, jak dorośli ludzie nie potrafią przygotować dziecka na pojawienie się rodzeństwa.. a potem się dziwią, że zazdroszczą, że się nie lubią.. no cóż.. przecież tutaj wszystko zależy od doroslych – jak poukładają dziecięcy świat..

    niech to procentuje w przyszłości.. całuję.. do wieczora na zagajaczu;-))))

    • Reply -klara 6 czerwca 2013 at 13:52

      aa..przypomniało mi się coś. jest taka książka Oto jest Kasia Jaworczakowej.. to była kiedyś lektura w podstawówce( nie wiem czy jeszcze jest)
      do dziś pamiętam, jak przykro mi było jak czytałam tą książke-opowiada o tym jak 8czy 9 letniej dziewczynce rodzi się siostra- ale jej rodzice nic jej o tym nie mówią wcześniej – jeśli ktoś chce wiedzieć jak tego NIE robić to powinien przeczytać książke;) niby lektura dla klas I-III(mniej więcej) ale mi do dziś zapadała w pamięć, bo tak naprawdę była głęboko psychologiczna.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:55

      Klaro….jak zawsze po Twoich słowach, nie wiem co odpowiedzieć.Jest mi cholernie miło, staram się być jak najlepszą matką, zawsze muszę znaleźć czas na pogaduchy z synem, to procentuje.
      Tak, ja myślę, że o wiele trudniej przygotować 9 latka na rodzeństwo, niż np 2 latka, stąd taki akurat post.Dokładnie tak jak piszesz, trzeba o wiele więcej powiedzieć, wytłumaczyć, gdy dziecko mądrzejsze….maluch to maluch, pyta wprost.9 latek już wiele ukryje, nie powie co go martwi tak beztrosko i szczerze jak mniejszy berbeć.Mi dodatkowo zależało na tym, by Lubek nie czuł się gorszy, mniej ważny dla Karola, wiadomo bałam się, że dziecko biologiczne może traktować szczególnie, wyróżniać je.Na szczęście nic takiego się nie stało, wiele rozmów pomogło, by czasem kontrolować się przy maluszku i nie piać pod niebiosa, gdy obok stoi starszak, który dopiero bada sytuację.Dziś jesteśmy fajną rodziną i daję sobie ręce poucinac, że wiele rodzeństw biologicznych, nie jest ze sobą tak blisko jak Lubek z ferajną.Kochana mnie kusi, by go nagrac, ale nie wiem czy by sobie życzył (nagram po kryjomu, a potem spytam, czy mogę wstawic filmik:P) jakbyś usłyszała jak on z młodymi rozmawia:PPP Np do Gai wczoraj:”moja Ty siostro idealna, mój Ty choruszku piękny…co bratu powiesz? mów! wygadaj się! pary nie puszczę”…:PPP
      można boki zrywać, a ona gaworzy jak opętana i raczy uśmiechami.Albo tance połamance z Nelką…wariatka mała mało o buty własne zębów nie powybija, jak usłyszy, że wrócił ze szkoły.Biegnie i woła radośnie „Bebeeee”:)
      Lubek odkłada plecak i zanim rzuci się do garów (apetyt rośnie razem z zarostem:), wszystkie maluchy wyściskac musi, wycałować…aż chce się patrzeć.
      Klaro tekst pisałam z ssakiem na ręku, powstał w parę minut, musialabym zgłupieć, by to wysyłać gazetom:PPP
      może gdybym poprawiła na spokojnie tu i ówdzie:))
      ale tak, dorośli zamiast narzekać powinni pomyślec.Wszystko się da! trzeba chcieć.
      a o zaGAJAczu przestac myśleć nie mogę.Rozmowy z Wami uzależniają:))
      do wieczorka!

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:57

      Klaro, masz absolutną rację.Ta książka to antyporadnik!
      ale Ci odpisałam, ło mamo jaki wywód:P
      ale tak już się gada z fajnymi ludźmi:D

  • Reply Ania 6 czerwca 2013 at 13:42

    Martuś pięknie to opisałaś. Lubek w 100% jest wspaniałym starszym bratem.

    PS: Za dwa tygodnie będę miała już miodek ;)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 13:59

      Aniu, jak Ty się kochana trzymasz, co?tyle przeszłaś ostatnio:(((
      super:)
      daj znać jak już będzie, a ja Ci coś przygotuję dla Dzieciaczków:)))
      całuję:*

    • Reply Ania 9 czerwca 2013 at 10:50

      Martuś trzymam się bo mam dla kogo. Boli ale da się przeżyć.

      Jak już będzie miodzio to odrazu piszę :*

  • Reply Julita 6 czerwca 2013 at 14:07

    Jak pięknie i mądrze to napisałaś. Jesteś wspaniałą matką (nie pierwszy raz Ci to piszę a zresztą ty to wiesz), a ja muszę to sobie zapamiętać na bliżej nie określoną przyszłość…
    Ściskam. :-*

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 17:03

      dziękuję:***
      oby na jak najbliższą Julitko:***
      całusy

  • Reply Agata 6 czerwca 2013 at 15:20

    Pieknie opisane. Chociaz ze starszym dzieckiem jest troche latwiej. Jak urodzila sie moja siostra mialam 6 lat i chociaz nie pamietam zeby rodzice jakos specjalnie mnie na to przygotowali, to za siostra przepadalam.
    Troche gorzej z moimi wlasnymi dziecmi. Jak urodzilam Nika, Bi miala tylko 19 miesiecy. Probowalismy ja wczesniej troche przygotowac, ale widzielismy, ze nic do tej malej glowki nie trafia. I niestety, Bi sila rzeczy zostala troche odsunieta na bok. M. pracuje na druga zmiane, nie mamy pod reka dziadkow, wiec wieczorem i w nocy jestem z dziecmi sama. A niemowle (nawet teraz) jest tak absorbujace, ze tak naprawde nie mam czasu w tygodniu, zeby pobyc z Bi sam na sam, spokojnie sie pobawic albo poczytac ksiazeczki. Mam z tego powodu okropne wyrzuty sumienia, ale mam nadzieje, ze odbije to sobie i jej jak Nik jeszcze troche podrosnie…

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 17:02

      No widzisz, a ja twierdzę, że to ze starszym dzieckiem jest trudniej.Ja z maluchami wiele działać nie musiałam, samo się pięknie układało-wystarczyło dopuścić dzieci do kompletowania wyprawki, pomocy przy maluszku.Za to z Lubkiem musiałam się więcej wysilić:))
      Ja też nie mam pod ręką dziadków.W dzień mam pomoc-na parę godzin przychodzi opiekunka, wtedy korzystam i „wymieniamy” się dziećmi.Jak ja noszę Gajkę, ciocia zabawia Nelę i odwrotnie.Z chłopcami bawię się, z dzieckiem w objęciach-coś za coś:)
      Agato, na pewno masz trudniej, ale tak jak napisałaś, Nik rośnie….a teraz nie posiedzi nic w leżaczku? ja takie momenty wykorzystuję na maksa…

    • Reply Agata 6 czerwca 2013 at 18:35

      Lezaczek nam nie sprawdzil sie z Bi, wiec dla Nika nawet go nie wyciagalismy. :) Maly potrafi sie zabawic na matce edukacyjnej (teraz to juz kreci sie po niej jak fryga!), ale to na doslownie kilkanascie minut. A ja w tym czasie szybko karmie Bi, przewijam ja, szykuje ubrania na nastepny dzien, wstawiam zmywarke, itd. Rzadko kiedy moge w tym czasie usiasc spokojnie z coreczka. Jedynym czasem dla niej jest te kilka minut usypiania, ale wtedy nam obu zamykaja sie juz oczy i nie jest to zbyt „produktywny” czas…

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:40

      o kurcze, a ja bez leżaczka sobie nie wyobrażam:)))
      masz rację pracy w domu jest mnóstwo, tylko, że ja te rzeczy o których piszesz (zmywarka, ubranka na następny dzień, zmywanie podłóg), to wszystko robię, gdy uśpię maluchy.Gdy w ciągu dnia mam chwilę, poświęcam ją na zabawę i rozmowy z dzieciakami (nie licząc obiadu, który robię najczęściej z Gają na ręku:)
      może tak spróbuj….zmywarka włączona na noc, pranie podobnie….mi jeszcze nic nie wybuchło:P

    • Reply Agata 7 czerwca 2013 at 12:29

      Niestety, jak poloze dzieci spac, to sama juz padam z nog bo wstaje o 5 do pracy. :) Zmywarke czasem wstawiam w nocy, ale zazwyczaj wrzucam do niej czesci do pompy i pojemniki na mleko (pompuje w pracy), a musze je potem jeszcze wyparzyc bo rano nie mam na to czasu. Z pralka akurat probowalam, ale pralnia jest dokladnie pod nasza sypialnia i strasznie mi wyje, nie moge przy tym cholerstwie spac. :)

    • Reply ma~ 7 czerwca 2013 at 13:54

      uuu to faktycznie…Niku rośnij!:D

  • Reply ~ślifencja~ 6 czerwca 2013 at 15:32

    I ja się wzruszyłam, Martuś :))
    I przypomniało mi się, jak byłam w ciąży z Nelunią i jak Filipkowi o tym mówiliśmy :) Wspaniałe wspomnienia…
    A jak mieliśmy wracać ze szpitala z Nelką to poprosiłam wszystkich odwiedzających, żeby Małej nic nie przynosili, ale dla Filipka niech mają jakis drobiazg z tej okazji,ze został Starszym Bratem :) I żeby za dużo się Nelką nie zachwycali (bo Ona i tak nic z tego jeszcze nie zrozumie), ale żeby caly czas poświęcili Filipkowi, żeby czuł się ważny itd :) W efekcie sam gości zaciągał do Neli, żeby się Nią pochwalić :D a mial wtedy tylko 3 i pół roczku :) A, i jeszcze dostał prezent od Neli wypasiony kombajn o którym marzył :)))

    Ach, Martuś, jak to fajnie mieć dzieci, prawda? :)))
    Ściskam Was cieplutko, Kochani :***

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 16:58

      widzisz kochana to intuicja podpowiada, jak postępować właściwie:))Bardzo mądrze postąpiłaś-sam Filipek zauważył, że siostrze nalezy się większa uwaga:D
      dzieci to najpiękniejszy dar-cudownie je mieć:)))
      całujemy:***

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 15:38

    To prawie 15 tydz. termin na 14 grudnia. A powiedz proszę jak odstawilas od piersi Frania gdy na swiat przyszedł Tosio? Bo tego też boję się :(

  • Reply Asia 6 czerwca 2013 at 15:42

    I bardzo Dziekuje za gratulacje :)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 16:54

      Asiu, chyba chodziło Ci o narodziny Nelki.Już mówię-Frania odstawiła przerwa po prostu.Poszłam do szpitala, po 3 dniach wróciłam i juz nie było problemu…bałam się tego, bo Anielka początkowo była na piersi i byłam pewna, że Franio będzie to przezywał.Z początku karmiłam ją tak, by nie widział.Ku mojemu zdziwieniu mały zrozumiał, że cysio już ma dla niego niedobre mleczko, że teraz jest dla malutkich dzidziusiów.A że przesypiał noce (w ciągu tych 3 dób rozłąki tak się stało), naprawdę obyło sie bez stresu.Zakładałam koszmar, skończyło się super.Asiu wielu lekarzy twierdzi, że maluch karmiony piersią przez ciężarną mamę, sam z niej rezygnuje ok 7 mca ciąży-wtedy podobno zmienia się smak mleka i wiele dzieci go nia akceptuje.U nas tak się nie stało, ale kto wie?może u Was natura załatwi sprawę?:)
      Fajnie-dzidziuś pod choinkę:))

  • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 17:11

    Marta, jesteś niesamowicie mądrą kobietą i cudowną matką. Wspaniale, to rozegrałaś. Jestem pod OGROMNYM wrażeniem Twojej osoby:)!
    I jeszcze raz powtórzę, jesteś dla mnie NIEDOŚCIGNIONYM wzorem!
    Dziękuję za notkę.
    Ola

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 18:06

      Olu, bardzo dziękuję.
      nie potrafię się odnaleźć aż w tak wielkich pochwałach:)
      Kocham dzieci, zawsze chciałam być wielomatką-to żadna zasługa, taka się urodziłam.

  • Reply Natalijka 6 czerwca 2013 at 17:38

    wspaniale to opisałaś! u nas też problemu zazdrości nie było. między starszymi dziećmi Nelą i Julkiem jest 1,5 roku różnicy. Neli tłumaczyłam wszystko tak, jakby rozumiała- nigdy nie wiadomo ile zostanie w łebku. A potem jak wróciliśmy ze szpitala właściwie nie musiałam rezygnować z czasu dla Neli- noworodek tyle czasu albo śpi albo jest przy piersi/butelce że w tym czasie czytałyśmy z Nelą książeczki, rysowałyśmy itp. Podobnie z drugą córką- Ada urodziła się po 3 latach od Julka. Nela wybrała jej imię, razem z dziećmi urządzaliśmy kącik dla maluszka, robiliśmy zakupy. po powrocie ze szpitala zlecałam im różne „misje”- tak aby czuli się ważni w roli „starszaków”. za to Ada musiała nauczyć się spać drzemki w zgiełku placu zabaw, albo w chuście gdy ja ganiałam za rowerowymi starszakami. rozmowa, kompromisy i działa :)
    przepraszam że przedłużam komentarz ale jeszcze dodam- często mamy boją się drugiego dziecka, bo na pierwszym, nie ukrywajmy, przeważnie koncentrujemy się aż nadmiernie ;) i wychodzi nam- jak to, jak ja ten czas podzielę. a przy drugim i kolejnych, mimo że wszystko jest bardzo ważne oczywiście, to jednak odkrywamy że karmiąc czy nosząc możemy robić jednocześnie wiele innych rzeczy :)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:43

      Dokładnie!przy noworodku jest sporo wolnego czasu, później jest gorzej:)Postępowałyśmy identycznie-to działa, a jak!:)
      Bardzo mądry komentarz, trafne spostrzeżenia.Sama powtarzam, że z każdym dzeckiem jest łatwiej, a ludzie stukają się w glowę.Ja z Gają na rękach obierałam nawet ziemniaki:P wszystko się da! jak nie ma innego wyjścia, podołamy wszystkiemu!
      grunt nie załamywać rąk i twierdzić, że coś jest niemożliwe:))

  • Reply agnes 6 czerwca 2013 at 19:17

    Niesamowite. Jak pieknie to napisałaś.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:44

      dziękuję, opisałam nasze wspomnienia:)

  • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 19:19

    Kapitalnie to rozwiazalas! Jestes niesamowita!:):):)
    Moge zapytac o Twoje objawy ciazy? Bo ja sie waham i test tez. Raz jest druga kreseczka,raz jej brak. Czy przy objawach ciazy zawsze wystepuja mdlosci?
    Marta, jestes nasza expertka od spraw wszelakich :D. Laura

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:48

      Kochana z każdą ciążą czułam się inaczej.W pierwszej wymiotowałam niemal od początku, przez 3 mce-co 15 minut.To była masakra:) Z Tosiem mnie muliło, ale nie zwracałam, z Franiem czułam się dobrze-żadnych objawów i z dziewczynkami podobnie.Z Anielką raz, czy dwa zwymiotowałam i tyle.Oczywiście odczuwałam ból piersi przy każdej ciąży no i sennośc też w pierwszych mcach towarzyszyła.
      Pozdrawiam Lauro:))

  • Reply hebamme 6 czerwca 2013 at 19:23

    takie teksty i taka rodzina utwierdza mnie w przekonaniu że warto poświęcać się dla rodziny…:)
    Ja za miesiąc rodzę, nigdy nie pracowałam (ten kto mnie zna wie dlaczego i jak to było dokładnie), skończyłam 3 kierunki studiów i kurde nie wiem co mam robić, dlatego wasza rodzina jest dla mnie motywacją że warto karierę poświęcić dla dzieci…

    Bo niby chcę się rozwijać, mąż się rozwija i dobrze zarabia, ale kurcze pieczone ja też chcę!!! I jak to pogodzić?

    Niby mam mamę która już teraz zaoferowała się pomóc przy małym, ale ja nie chcę żyć z mamą przez 5 dni pod jednym dachem, jak ja będę pracować 8 godzin…ehhh, czemu to życie jest takie popierniczone?

    Boję się że jak podejmę decyzję że zostaję rok z małym to będę żałować…bo ambicja mnie zje żywcem.

    I łapię się na tym że los daje mi syna po takich przygodach a ja tego nie umiem docenić…

    życie…

    PS: Marta dziękuję jeszcze raz za smoczki:)

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:53

      oczywiście, że warto.Jednak należy brać pod uwagę swoje marzenia/ambicje.Ja tak naprawdę nie wyobrażam sobie bycia wyłącznie mamą.Teraz, gdy Gajka jest malutka jestem w domu cały czas, ale już planuje, jak zacząć pracę (choć na parę godzin)…pamiętaj mama szczęśliwa to szczęśliwe dziecko.Mi rezygnacja z siebie całkowicie, szczęścia nie da.Lubię być samowystarczalna.
      Pomoc mamy to świetna sprawa, ale wspólne mieszkanie już nie bardzo (jak kochane mamy nie są).A nie możesz na pół etetu? później synek podrośnie, popracujesz dłużej.
      A ambicja z dzieckiem i tak przegra, tu się nie napinaj:))
      I docenisz, poczekaj, aż Go zobaczysz:***
      Bardzo proszę, niech się dobrze ssą:P:))

  • Reply Anonymous 6 czerwca 2013 at 20:56

    Witaj! Bardzo pięknie napisane. A może mogłabyś następny post napisać o tym jak wygląda wasz dzień lub weekend.
    Gratuluje wspaniałej Gromadki!
    Kinga od krążącej paczki.

    • Reply ma~ 6 czerwca 2013 at 23:55

      hahahahahaha pięknie podpisałaś:D
      oczywiście mogę napisać taki post i o dniu i o weekendzie.Tylko teraz, gdy maleńka chora nasze dni wyglądają kompletnie inaczej….poczekajmy na zdrówko:)
      pozdrawiam cieplutko.

    • Reply Anonymous 7 czerwca 2013 at 06:21

      Oczywiście DUUUŻŻŻOzdrowia życzę!
      Kinga.

    • Reply ma~ 7 czerwca 2013 at 09:18

      :***

  • Reply Anonymous 7 czerwca 2013 at 09:48

    Jak pracowałam jako niania, po 1,5 roku z jednym dzieckiem urodziło się drugie. (zaczęłam pracę jak starsze dziecko miało 8 tygodni)Podstawową kwestią było informowanie wszystkich,że jak przychodzą w odwiedziny to prosimy przede wszystkim o drobiazg dla starszego braciszka – choćby jajko niespodzianka czy resorak. Nawet, gdyby miał noworodek nic nie dostać – dla starszaka drobiazg. Rodzice wcześniej kupili też starszemu rowerek biegowy (zwykły, mały plasikowy za 50 zł sprowadzany przez jedną z osiedlowych mam z Czech – robił na osiedlu furorę) i schowali go, do czasu narodzin, a jak mama wróciła do domu z maluchem to mu ten rowerek wręczono – że niby od siostrzyczki:)
    Myślę, że jest milion i jeden sposobów na to jak uniknąć wielkiej zazdrości i lęku starszego rodzeństwa. Podajesz Martusiu świetne sposoby i każda mama znajdzie wśród nich sposób na swoje dziecko:)
    pozdrawiam,
    eM. – Marta

  • Reply Aleksandra Świerczek 7 czerwca 2013 at 15:27

    Mojego kuzyna obecna żona uciekła do niego i jego rodziny w wieku 18lat. Rodzice dowiedzieli się o tym po fakcie, bo do tego czasu sądzili, że pojechała do niego jedynie na wakacje. W wieku 20lat urodziła córkę, a dwa lata później na świecie pojawił się młodszy Brat Aureli. Tak się złożyło, że po narodzinach pojechałam do nich w odwiedziny i się przeraziłam. Mała w ogóle nie była przygotowana na przyjście Brata, a po jego narodzinach została dodatkowo odepchnieta, bo Maluszek był ważniejszy. Nie ważne, że sam DOminik był na siłe usypiany, byleby tylko Matka mogła posiedzieć na kompie. Dochodziło nawet do tego, że Bożena zamiast włączyć Aurelie w opieke nad Małym, to krzyczała na nią, że ma dać jej spokój w tym momencie. I co w takiej sytuacji rodziła Dwulatka? Brała jedną ze swoich lalek i biła ją krzycząc dokładnie te same słowa co jej matka, a dodatkowo wymawiała imię Brata. Dodatkowo czym prędzej zapisali Aurelie do przedszkola.

    Minęły kolejne dwa lata i Bożena po raz trzeci zaszła w ciąże. Dzieci samopas. Od samego początku mówiła im, że jak urodzi się Braciszek to już będą mniej ważni, bo on Malutki itd. Maluchy latały dosłownie samopas byleby mieć spokój. Doszło nawet do sytuacji, gdzie zdrowie dziecka było mniej ważne, od jej zachcianek. Pamiętam jak Aurelia miała przeziębiony pęcherz i chciała iść do basenu. We Francji niby upały, ale wiadomo byle wiaterek, a dziecko może się w takiej sytuacji doprawić. Jak delikatnie zwróciłam Bożenie na to uwagę to dowiedziałam się, że jak będę miała swoje dzieci to bede je sobie wychowywać. Dzieciaki ogladały bajki po nocach, byleby wieczorem ich nie utulać. Bywało, że koło północy Maluchy jeszcze nie spały, a o 7 rano musialy wstawać do przedszkola. I tu też… JAk czterolatek w pełni wyszykuje się do szkoły. To, że Maluch sam miał się ubrać to ok, bo to samoobsługa, ale i tak trzeba Dziecko przypilnować. A co robiła Bozena? Budziła dziecko, po czym zajmowała się sobą i liczyła, ze gdy nadejdzie chwila wyjścia z domu, to Maluchy bedą wyszukowane. Tymczasem Aurelia szła dalej spać, obudziła sie jakiś czas później, nie ubrana, bez zjedzonego sniadania itd. Oj! Wtedy dopiero zaczynało się dziać, a wyzwiska i przekleństwa lecące w strone dziecka nie miały końca.

    W takich sytuacjach łapałam się po prostu za głowę! Nie wiem po co było im trzecie dziecko, skoro już dwójka wcześniejszych zawadzała im. No ale Bożena stwierdziła, że stęskniła się za niemowlakiem w domu.

    Tyle mówi się, że to Dzieci są nie dobre, a ja bym chyba zmiany rozpoczęła od rodziców i ich podejścia do wychowywania Pociech. Tym bardziej, że ze mną Aurelia i Dominik byli naprawdę grzeczni. Był czas i na zabawe i na chodzenie spać o czasie. Nie miałam problemu, by w okolicach 19 wykąpać ich we dwójke, pozwolić im w swoim łożku poogladać trochę bajek i o 20 zgodnie z umową szli spać do swoich pokoi, bez telewizji i zasypiali naprawdę szybko;/

  • Reply Anonymous 7 czerwca 2013 at 18:17

    Swietnie opisane:).
    Marta, jak wygladala u Ciebie sprawa ubezieczenia w czasie ciazy,porodu i jak wyglada obecnie, skoro nie pracujesz?

    • Reply Anonymous 7 czerwca 2013 at 18:23

      Assica

    • Reply ma~ 9 czerwca 2013 at 16:00

      nie trzeba pracować, by być ubezpieczonym.Można zarejestrować się jako bezrobotny i ubezpieczenie zapewnia urząd pracy lub wykupić ubezpieczenie prywatnie.

    • Reply Anonymous 9 czerwca 2013 at 18:25

      Kobieta w ciazy i w czasie pologu nie musi miec ubezpieczenia.

    • Reply ma~ 10 czerwca 2013 at 07:19

      też, ale lepiej je mieć.Dla swojego komfortu psychicznego.

    • Reply Mama Żaneta 10 czerwca 2013 at 07:57

      Ubezpieczyć może też mąż w swojej pracy :)Ja tak miałam, kiedy nie pracowałam a w brzuszku była Michalinka

    • Reply ma~ 10 czerwca 2013 at 16:46

      mąż i owszem:)

  • Reply Anonymous 7 czerwca 2013 at 20:22

    Marta,swietne rady dla rodzicow,ktorzy oczekuja drugiego dziecka. Nie zawsze jednak tak sie ukladaja relacje,jak bysmy tego chcieli. Nasza najstarsza,mimo ze byla przygotowywana,fatalnie przezyla pojawienie sie brata na swiecie. Sama miala zaledwie dwa lata,przestala jesc,zachowywala sie jak niemowle. Gdy na swiat przyszla siostra,bylo troche lepiej,Julia miala ponad 3 lata,wykazywala nawet zainteresowanie,chociaz nie byla jakos specjalnie zachwycona,tak mi sie wydaje. Fakt pojawienia sie siostry na swiecie przyjela bez wiekszych emocji. Mysle,ze w tym przypadku to rowniez kwestia charakteru dziecka,nasza pierworodna jest mianowicie dosyc zaborcza i buntownicza. Moj czas i uwage musze podzielic na troje dzieci,a tymczasem Julia chcialaby miec mame na wylacznosc. Mimo ze staram sie znalezc w ciagu dnia chwile tylko dla niej i skupiam na niej wtedy cala uwage,to jej nie wystarczy. Nie ukrywam,nie jest latwo. Licze na to,ze z czasem doceni fakt,ze ma rodzenstwo,jak rowniez nie bedzie tak zazdrosna o mame.
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania,mama Trojeczki

  • Reply Mama Żaneta 10 czerwca 2013 at 08:00

    Pięknie to opisałaś. Wzorowo i z sercem. Wspaniałe rady dla rodziców, jesteś wspaniałą matką i mentorką wielu matek. Pozdrawiam cieplutko!

  • Leave a Reply