Dzieci, Kobieta, Rodzice

Płeć dziecka na zamówienie

19 lipca 2015

Najchętniej zaplanowalibyśmy całe życie od A do Z. A co tam! swoim dzieciom i ich dzieciom również. Tak z rozpędu, czy rozmachu jak kto woli. Skoro planujemy własne kariery, wakacje, zakupy, to czemu by nie zaplanować płci nowego dziecka? W szale planowania przetrząsamy internet, spisujemy „diety na dziewczynkę”, czy obliczamy z wykresu w chińskim kalendarzu chłopca. Dla pewności współżyjemy z zegarkiem i datownikiem w ręku, albo nie współżyjemy wcale stając się niemal abstynentami, bo internet powiedział, że poprawia to witalność i energię plemników. A wiadomo, ten silnijeszy to na bank na chłopca! Na dziedzica! A gdy już dojdzie do zapłodnienia, co bardziej spostrzegawczy określą Ci płeć malucha po kształcie brzucha, albo zapuszczą żurawia w twój jadłospis i na podstawie preferencji smakowych, pomogą urządzić dziecięcy pokoik. Dla pewności zapytają na którym śpisz boku i czy czasem nie stwierdziłaś utraty urody. Ale nie martw się jeśli zmiany przeoczyłaś, zawsze zostaje jeszcze wahadełko!. Wystarczy zakręcić nim nad twym ciążowym brzuchem, by przestać nagabywać lekarza prowadzącego o stwierdzenie płci dziecka. Widzisz? Sposobów cała masa.

A co z tymi, którzy jak ja nie „zamawiali” płci dziecka?

Ano nic. Poza przyjmowaniem gratulacji typu: „trzeci chłopak??? och, to znów się nie udało.” I daruj sobie tłumaczenia, że wcale nie rozpaczasz z tego powodu. A już niech ręka boska cię strzeże od słów, że wcale o dziewczynce nie marzyłaś. Że właśnie się udało! Bo malec jest zdrów, a ty zawsze chciałaś być jedyną kobietą w domu. I tak ci nie uwierzą, poklepią co najwyżej po ramieniu ze słowami: „tak, tak…ale wiesz co? może spróbujecie raz jeszcze?”. Łatwiej przemilczeć i cieszyć się z kolejnego łobuza, a na głos to możesz jedynie dodać, że w sumie to dobrze, bo czasy trudne, a tobie zostały ciuszki po poprzednim. Tu jest (jakiś, bo jakiś) ale w końcu plus.

To samo w przypadku radości z samych córek. I tak usłyszysz, że to ściema, a twój mężczyzna to jakieś ciepłe kluchy, skoro nawet syna spłodzić nie potrafi. Masz same córki? nie łam się! kiedyś przyprowadzą zięciów. Masz samych synów? taka szkoda! żadnej pomocy w domu nie uświadczysz…a te kokardki? spineczki? falbanki? tyle cię ominie.

A już całkiem poważnie, nie widzę nic złego w tym, by marzyć o córeczce bądź synku. Ani też w tym, by chcieć same córki, czy odwrotnie. Irytuje mnie jednak nacisk otoczenia. Uwierzcie mi, że gdy nosiłam swoje trzecie dziecko, będące zarazem trzecim chłopcem, nie raz miałam ochotę odpowiedzieć, że tak to dziewczynka, by uniknąć powyższego. Na nic zdawały się tłumaczenia, że jest mi to kompletnie obojętne, i że jedynym mym marzeniem jest zdrowie zagrożonego poronieniem malca. Gdy zaszłam w ciążę czwartą, usłyszałam nawet tekst, że w moim przypadku wielodzietność dziwna nie jest, no bo w końcu „polowałam na córeczkę”. Tak uświadomiona poszłam za ciosem i upolowałam sobie kolejną, dla równowagi lepszej zapewne.

Presja otoczenia może zburzyć cały spokój i radość oczekiwania. Tak w przypadku samej ciąży, jak i płci nienardzonego dziecka. Pamiętaj, że to twój brzuch i twoje dziecko. Nawet jak nigdy nie zawiążesz uroczej kokardki na główce, czy nie wystrugasz procy, twoje rodzicielstwo nie ucierpi. Gwarantuję ;).

DSC_0161

A jak to jest u Was? Doświadczyliście podobnej presji otoczenia? Czy płeć dziecka naprawdę ma aż takie znaczenie?

 

Podobne wpisy

16 komentarzy

  • Reply www.ca-lineczka.pl 19 lipca 2015 at 14:18

    Zgadzam się z Tobą w stu procentach…
    Ja nie odczuwałam jakoś presji otoczenia – pierwsze dziecko, wyszło, że dziewczynka i super. Ale z kolei mąż… Masakra! Wszyscy kumple w okół ciągle mieli jakieś głupie teksty… Nawet nie będę przytaczać. :P
    No ale co zrobić.

    • Reply Tosinkowo 19 lipca 2015 at 14:29

      No właśnie, chyba nawet wiem jakie to teksty były ;). Masakra z tym jakaś :).
      Buziaki dla Calineczki ♥

  • Reply Justyna Komada 19 lipca 2015 at 14:19

    Jeszcze nie, ale przewiduję, że druga ciaza mi to zagwarantuje :). A podejście moje: najwyzej podjadę Na Wspólną i wypożyczę, które ok? :)

    • Reply Tosinkowo 19 lipca 2015 at 14:28

      Pewnie Cię nie ominie ;). Pożyczaj kochana! :P

  • Reply ~ag 20 lipca 2015 at 07:57

    Jestem mamą trzech synów i już mam naprawdę dość tekstów w stylu: to czwarta będzie córka! a co ich tylu, córkę chcieliście mieć?…. mam trzech bardzo energicznych i fajnych facetów i niekoniecznie mam ochotę „próbować dalej”, żeby mieć córkę, niestety nie do wszystkich to dociera. pozdrawiam! agata

    • Reply Tosinkowo 21 lipca 2015 at 12:07

      Oj wiem coś o tym. Też byłam mamą trzech synów, nim pojawiły się dziewczynki ;). Dzieci powinno planować się dla dzieci, nie dla płci. Pozdrowionka!

  • Reply Rivulet 20 lipca 2015 at 08:28

    Mam dwóch synków i córeczkę i marzę o kolejnych :) W każdej ciąży byłam pytana, co chcę mieć bardziej :P i zawsze mówiłam, że mi to obojętne, ba – nawet płci nie sprawdzaliśmy na usg, tylko czekaliśmy na narodziny niespodzianki.
    Nie wiem, jak to jest się nastawiać na jakąś konkretną płeć, po prostu czekałam na to dziecko. Zwłaszcza że płeć to jedno, ale przecież jest też charakter, wygląd, a pod tym względem każde dziecko jest tajemnicą do odkrycia i niepowtarzalnym skarbem. No i jednak fakt, że chciałabym mieć przynajmniej szóstkę szkrabów, jak większość moich znajomych (mam szczęście żyć w towarzystwie wielodzietnych), sprawia, że mi nie zależy – pewnie bardziej bym kombinowała chcąc mieć tylko dwójkę i się nastawiała na słynną „parkę”.
    A co do presji otoczenia, to chyba zawsze będzie i trzeba się na nią uodpornić… Zwłaszcza kiedy się ma dzieci i wrażenie, że wszyscy komentują twój sposób wychowania itd :P

    • Reply Tosinkowo 21 lipca 2015 at 12:06

      Ależ mi miło przeczytać taki komentarz! ;). I gdzie znalazłaś tylu wielodzietnych??? ja zawsze w temacie nieco odosobniona ;))). Zazdroszczę :)). Życzę Wam zatem fantastycznych kolejnych dzieciaczków ;)) ♥

      • Reply Rivulet 21 lipca 2015 at 15:32

        No nie ukrywam, że jesteśmy związani z kościołem, a znajomi głównie z neokatechumenatu i domowego kościoła. Tam o wielodzietnych łatwiej :) Ale nie tylko, znam też i bardzo sobie cenię osoby z zupełnie innych środowisk, które też odważyły się mieć więcej dzieci, również niewierzące.
        Dzięki tym znajomym właśnie chcemy mieć taką dużą rodzinę, bo sami z mężem jesteśmy z rodzin 2+2 i 2+1 i pewnie nie wiedząc, że można inaczej, to byśmy się bali. Że finansowo nie podołamy itd… Ale gdzieś w środku to od zawsze tęskniłam za tym, żeby mieć dużą rodzinę, mieć z kim porozmawiać, kogo poprosić o pomoc, wygadać się. Dlatego bardzo się cieszę, kiedy patrzę na swoje szkraby bawiące się razem. I pytające, kiedy kolejny brat lub siostra się urodzi :)
        A tak na co dzień, to chociaż na spacerze, w tramwaju itede się mnie ludzie pytają ze zgrozą, jak daję radę z taką gromadką (litości, to tylko trójka…), to znowu przy znajomych rodzinach, gdzie jest średnio od 5 do 12 (sic :)) dzieci, czuję się jeszcze małodzietna ;)

  • Reply Agata 20 lipca 2015 at 19:02

    Przyznaje sie bez bicia, ze mi marzyly sie same corki, o synu w ogole nie myslalam. Los zadecydowal jednak inaczej. ;)
    Najbardziej narodzin Nika nie mogla (i nadal nie moze) „przebolec” moja mama. Juz na wiadomosc po usg polowkowym napisala smsa w stylu „I jak ty to sobie wyobrazasz?!”, zupelnie jakby to byla moja wina… I caly czas slysze, ze Niko owszem fajny jest, ale jednak to chlopak, a z chlopcow nie ma dla matki pozytku, ozeni sie i wejdzie w rodzine zony, a o rodzicach zapomni… I tym podobne rewelacje… ;) Natomiast moj tesc odwrotnie – peka z dumy, ze kazdy z jego trzech synow, rowniez splodzil po jednym synu. :D

    • Reply Tosinkowo 21 lipca 2015 at 12:05

      Agata aż się uśmiałam na tekst Twojej mamy ;)). I co? Jak się żyje z synkiem? ;))) wyobraźnia podpowiedziała co nieco? ;)). A ja powiem tak: czasem z syna więcej pożytku, niż z córki. To zależy wyłącznie od człowieka, nie od płci. Teść wiadomo – męski ród nie zaginie :P.

  • Reply wbiegupisane.blogspot.com 20 lipca 2015 at 19:44

    My się z mężem długo starliśmy o drugie dziecko i gdy okazało się, że wszystko jest ok i zaczęliśmy się chwalić ciążą, to od razu padały życzenia „chłopaka” (mamy córkę). Strasznie mnie to drażni, bo w tej całej euforii, że się udało dla nas płeć zeszła na dalszy plan, a tu mi wszyscy wmawiają, że pewnie chcę mieć syna, chociaż tak naprawdę jeżeli już myślę o tym, to moje myśli krążą wokół drugiej córki. No ale inni wiedzą lepiej :)

    • Reply Tosinkowo 21 lipca 2015 at 12:03

      Dokładnie napisałaś to, o czym myślałam pisząc ten post. Wiele par ma w ogóle problem z samym zajściem w ciążę, wiele kobiet ma problem z donoszeniem ciąży, a dla otoczenia często sprawą najważniejszą jest płeć malca. Ja jak nosiłam pod sercem Frania (trzeci syn), i odpowiadałam, że zawodu żadnego nie czuję z powodu jego płci, to raz usłyszałam :” a co masz teraz powiedzieć? ” ;). Także wiesz, inni zawsze wiedzą lepiej ;)

  • Reply Tosinkowo 21 lipca 2015 at 12:09

    O matko, to dopiero jest ciśnienie. Kochana, miłość córki do matki wcale nie jest w niczym uboższa niż miłość syna do matki. Odwrotnie również. Kocham swoje córki tak samo jak synów. Pamiętaj! To Twoje życie i Twoje decyzje, nie daj sobą manipulować :*

    • Reply 4 razy"M" 24 lipca 2015 at 17:14

      nie zamierzam pozwolić się zmanipulować. ten etap mam za sobą. Teraz zamierzam cieszyć się życiem i samodzielnie podejmować decyzje. A inni niech mówią sobie co chcą.

  • Reply Aszka 23 lipca 2015 at 13:42

    Dla mnie to.ciężki temat. Jestem mamą dwóch synów. Choć zawsze byłam wręcz )pewna ze będę miała corke.Ale tak się stało. I bardzo mi szkoda. Całe życie wręcz wspolczulam kobietom które miały samych synów. I nadal o tej coreczce marzę choć raczej na 3 dziecko się nie zdecyduję. Min dlatego ze boję się własnej reakcji. Jak się dowiedziałam ze będzie drugi syn to płakałam cały dzień. I choć kocham ich bardzo,wszystkim którzy mają córkę zwyczajnie zazdroszczę.

  • Leave a Reply