Dzieci, Nauka przez zabawę, polecamy, szkoła, wiek wczesnoszkolny

Pierwsza klasa – nowe wyzwania

16 września 2019

Pierwsza klasa Anielki. Kto by pomyślał, że ten kudłaty brzdąc, który przecież dopiero zaczynał przygodę z przedszkolem stał się pierwszoklasistą. Anielka razem z Gają dołączyła do szkoły braci. Jako, że dziewczynki przedszkole kończyły w innej miejscowości, tutaj są nowe. I choć nieco obawiałam się tego, że zostawiają ulubioną grupę dzieciaków na rzecz obcej społeczności, okazało się to zupełnie niepotrzebne.

Pierwsza klasa, pierwsze spotkanie z nową panią i nowymi kolegami. To samo u Gai w zerówce. Już nie ciocie, a panie. Już nie zabawa całymi dniami, a nauka. Już nie spokojne szykowanie się na 9.00 do przedszkola, tylko poranny sprint na 8.00. Dziewczyny przestawiły się błyskawicznie, gorzej ze mną. Szykowanie czterech śniadaniówek i bidonów z piciem rano, to nie to samo co dwóch. Do tego czesanie długich włosów dziewczynek przy jednoczesnym bądź, co bądź szykowaniu chłopców pochłania mnóstwo czasu. I choć wstaję dwie godziny wcześniej, bywa że pędzę do szkoły, wołając: „szybko, bo się spóźnimy!” ;). Ale o tym może innym razem, bo to świetny temat na osobny post, który podniesie Cię na duchu (zawsze jest łatwiej w grupie), gdy uważasz, że jesteś w ciągłym niedoczasie. Jestem z Tobą! Niczym siostra bliźniaczka od zbyt prędko tykającego zegara ;).

Pierwsza klasa – co mnie zdziwiło, co zaniepokoiło, a co zachwyciło?

Po pierwsze muszę przyznać, że o Anielkę kompletnie się nie martwiłam. Znam swoją córkę nie od dziś i wiedziałam, że sobie świetnie poradzi. Nie jest wycofana, więc szybko znalazła nowe koleżanki. Już drugiego dnia powiedziała mi, że cała klasa jest absolutnie fenomenalna, a pani najlepsza. Co mnie zdziwiło? Raczej nic. Wiedziałam jak jest ambitna w zerówce, więc jej miłość do odrabiania prac domowych dziwi wyłącznie braci ;). Jej zawsze szkoły jest za mało, godziny są za krótkie, a weekend zdecydowanie przychodzi za szybko. Czy mnie to zaniepokoiło? A skąd. Po chłopakach, którzy weekendu wypatrują już od poniedziałku (mamo, dlaczego nie możemy grać w tygodniu?!), to cudownie miła odmiana ;). Co mnie zatem zachwyciło? Zachwycam się zachwytem mojej córki i cieszę się, że ma takie szczęście do nauczycieli. Obecna wychowawczyni Anielki to nauczyciel z powołania. Już po pierwszym zebraniu widzisz to jak na dłoni.  Moja córka kocha szkołę, tak samo jak kochała przedszkole. Sama mówi, że miała najlepsze przedszkole na świecie, za którym tęskni, ale szkoła jest dopiero extra! Tu już nie jest dzieciaczkiem, tu ma prawdziwe dorosłe obowiązki, poważne wycieczki i obozy, na które będzie jeździła z Zuchami. Anielka miała wspaniałe przedszkole, została świetnie przygotowana do szkoły przez Ciocie z zerówki. Idąc do klasy pierwszej potrafiła już płynnie czytać, liczyć i bez problemu rozumie polecenia w książkach. Taki start na pewno pozwolił jej wejść z łatwością w obowiązki pierwszoklasisty. Pochwały również usłyszałam na temat Gai. Jest samodzielna, bystra i dużo potrafi jak na swój wiek. Dzięki pracy Ciociom z przedszkola moje córki mają znacznie łatwiejszy start, za co jestem i będę Im dozgonnie wdzięczna.

Pierwsza klasa – pierwsze poważniejsze czytanki i pierwsze zadania matematyczne

Zauważyłam, że Anielka chętniej sięga po książki do czytania, niż po książki z cyferkami. Jest to dla mnie kompletnie zrozumiałe, bo jako umysł zdecydowanie humanistyczny, po książki matematyczne niestety nie sięgałam nigdy. Nie znosiłam matematyki i jak tylko zauważyłam odmienną tendencję u Frania, czy Antka szczerze odetchnęłam. U Anielki zauważam jak na razie miłość do czytania, a z liczeniem – no spoko, radzę sobie, ale wolę czytać. I nie mówię, że to jest złe, ale już wiem, że będę się starała tę matematykę pokolorować. Żeby stała się piękniejsza i zachęcała do sięgania po nią nie tylko z obowiązku. Z własnego doświadczenia niestety wiem, że jak się matematyki nie polubi wcześnie, to może być ciężko zmienić zdanie o niej później. Bardzo fajną sprawą są książeczki, które mają treść jak czytanki, ale wymagają logicznego myślenia i odpowiadania na zagadki, zawarte w książce. Mamy właśnie taką książeczkę, którą Anielka chętnie czyta, a przy tym także liczy, odpowiadając na zagadki matematyczne, zawarte w treści. Jeśli tak jak ja chcesz pomóc dziecku na początku szkolnej drogi z matematyką, polecam bardzo książkę Kapitana Nauki pt. „Rymowane zagadki matematyczne”. Jest treść, jest czytanka, są zagadki i jest matematyka :). A jeśli znasz podobne pomoce matematyczne dla maluchów, podziel się nimi ze mną. Chętnie spróbujemy jeszcze innych.

Pierwsza klasa

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Reply Żaneta 10 października 2019 at 20:59

    Ależ miło tu wrócić! Dzieciaczki cudnie rosną! Już takie „dorosłe”. Powodzenia dla pierwszoklasistki!

    • Reply Marta 3 grudnia 2019 at 15:08

      Cieszę się Kochana moja! :* Tęskniłam :)

    Leave a Reply