Dzieci, Rodzice

Pawian? – a nie, nie znam.

13 października 2015

Sezon chorobowy uważam za otwarty. Dzieci jak jeden mąż po wizycie u naszego doktorka, wróciły objuczone reklamówką lekarstw. Dobrodziejstwa jesieni. Apteki nie staniały, więc perspektywa wyprzedażowych szaleństw odsunęła się na koniec kolejki. Nie poradzisz, życie. Dobrze, że w tej całej mało wesołej sytuacji mamy sprawdzonego lekarza i świadomość, że leki choć drogie, są trafione.

Maluchy toczone chorobą zasnęły szybciej niż zwykle. Słucham ich miarowych oddechów, raz po raz przerywanych chrapnięciem, czy kaszlem. Biedni, najbliższe noce nie będą dla nich najlepsze. Dodatkowo wizja opuszczonego przedszkola dobija Anielkę konkretnie. O ile Franek wybitnie nie boleje, ta bliska omdlenia.

-A za ile nocek pójdę? A czemu aż tyle? A czemu to ja właśnie muszę być chola? A moje fyjaciółki pewnie nie cholują! I pewnie tańce znowu były, a mnie nie było buuuu….aaaaaa….do….psedskolaaaaa….

Franek przygląda się tym spazmom, klepiąc pocieszająco w rozedrgane ramię, zaś Antek głośno wykazuje brak zrozumienia i raz po raz puka się w czoło, przyklejony do tabletu. Bo choć nauka nie sprawia mu żadnych trudności i zgarnia co lepsze oceny, twierdzi, że szkoła jest przereklamowana i każdy dzień od niej wolny to powód do świętowania. Więc świętuje tak, jak lubi najbardziej. A ja przymykam oko. Gaja zdaje się mieć na wszystko wyrąbane i tylko w chwili, gdy chce przechwycić coś, czego kategorycznie zabrania starsza siostra, pyta mnie co ze szkołą. Oczywiście brzmi to mniej więcej tak:

-Mamuś, Neja nie bum bum sioły?

Po otrzymaniu odpowiedzi strzela fochem i chowa się za kanapą. Bo miała plan. I już sobie wizję tego planu naświetlała, a tu mamuś plan zburzyła. Brutalnie, jednym cięciem. Co za matka! Tragedyja!

Siedzimy sobie zatem w domu, fochem strzelamy, w kuchni dogadzamy, książeczki czytamy. Toczy się. Od śmiechu do płaczu, od krzyku do szeptu. W głowie notuję zdarzenia, chowam w sercu wycinki rozmów. Kocham Ich najmocniej, choć dają popalić koncertowo. Dziś z płaczem sprzątali swój pokój, w którym w ciągu (słowo daję!) pół godziny zrobili taki sajgon, że szczęka opadła nawet mi, zaprawionej w boju. Ile pudeł, ile szuflad i szafek, tak każda stała pusta. A potem płacz, bo rady nie dają, bo tyyyyyle tego, bo to okrutne tyle wymagać od nie tak znów wyrośniętych dzieci. No słowo daję, manipulanci! Ale nie ugięłam się, może następnym razem najpierw pomyślą, czy warto tak rozrabiać. Sprzątali, bucząc na zmianę, aż do momentu rozładowania sytuacji. Jak zwykle rozwalił system Fran. Antek chcąc zademonstrować swoją niezgodę na tak przyziemne zajęcie jakim jest sprzątanie, zaczął skakać po łóżku. Ciocia, która przyglądała się tym popisom, po kolejnej nieudanej próbie zmotywowania Antka do sprzątania, zrezygnowana rzekła:

– Wiesz co? wcale nie jest fajne Twoje zachowanie. Zachowujesz się jak pawian!

Na co natychmiast radośnie zareagował Fran.

– O! mój kolega się tak nazywa!

Wszyscy zdębieli, a Antek dostał takiego ataku śmiechu, że przestał skakać w sekundzie. Co chciał powiedzieć słowo, to patrzył na Franka i znowu w ryk! Ten otowrzył buzię i patrzył kompletnie zdezorientowany, to na nas to na brata. Wiedział już, że znów coś chlapnął i starszy brat będzie mu to wytykał tygodniami, do momentu aż nie chlapnie czegoś nowego, czego tamten się znów uczepi. Popatrzył na Antka i już sam się zaśmiewając, kompletnie nieświadomy zapytał:

– No co???

Antek tylko na to czekał:

-Ty sam jesteś pawian ciołku! Twój kolega to Fabian! buhahahahha ale palnął, buhahahahaha nie zna się na imionach, buhahahahaha ani na małpach!

Jak się można było spodziewać, dzień zasponsorował nam pawian. Jemy obiad:

-Franek!

co?

– pawianów sto! buhahahaha

Idziemy na spacer:

Franek, wziąłeś lornetkę?

-po co?

-nie wiem, może jakiś pawian wyskoczy! buahahahahaha

Oglądamy telewizję:

Franek przełącz na inny kanał. Może trafisz na przyrodniczy buhuhahaha

I tak w kółko. Na szczęście robi tak zawsze, a młodszy brat wcale z tego powodu nie rozpacza. Mają podobne poczucie humoru i młodszy absolutnie nie pozostaje dłużny. Gdy tylko „podwinie” się Antkowi noga, pierwszy zauważy to Franek i zabawa zaczyna się od nowa. Dawniej Antek nie był skory do naśmiewania się z siebie i bywało, że „zabawa” kończyła się płaczem. Na nic jednak zdawały się upomnienia, żeby nie wkręcał brata, bo potem mu odpłaci. Robili tak zawsze, niezależnie od późniejszych efektów. Do dziś utkwiło mi to, jak trzyletni wówczas Franio powiedział do Antka per Bodziu. Przezywał go z lubością, aż ten ze złości się rozpłakał. Podniesionym głosem zwróciłam Frankowi uwagę i nakazałam brata przeprosić. Ten trzyletni mały łobuziak podszedł do starszego brata i zaczął go głaskać. W momencie, gdy brat zaczynał się uspokajać, pełnym słodyczy głosikiem, wciąż głaszcząc Antka po plecach rzekł:

– nie płacz…..Bodziu.

Ręce opadły, choć przyznam, że sama miałam ochotę się wtedy roześmiać. Postawiłam młodego natomiast do kąta, a gdy starszy później dokładnie zrobił to samo młodszemu, machnęłam ręką i wycedziłam:

 A róbcie sobie co chcecie. Tylko do mnie z płaczem nie przychodzić.

I tak mijały lata, a to zostało. Teraz śmiejemy się z tego wszyscy i mocno pilnujemy się, by nie popełniać gaf, bo ciągną się one za nami boleśnie długo ;)

DSC_0027DSC_0931 DSC_0759 DSC_0034 DSC_0528 DSC_0934 DSC_0938 DSC_0784DSC_0776 DSC_0987 DSC_0808 DSC_0789 DSC_0810 DSC_0980 DSC_0807 DSC_0814 DSC_0823 DSC_0993 DSC_0829DSC_0832 DSC_0837 DSC_0845 DSC_0880 DSC_0881 DSC_0874DSC_0892DSC_0856DSC_0868DSC_0818

Pamiętacie o konkursie dla ciężarnych? Została ostatnia chwila. Konkurs TU.

Podobne wpisy

16 komentarzy

  • Reply Kasia 13 października 2015 at 22:20

    Uwielbiam te scenki z Waszej codzienności! <3

  • Reply ~Meg~ 14 października 2015 at 05:44

    Antek i Franek jak zwykle w formie :) Zdrówka wam życzę!

    • Reply Tosinkowo 14 października 2015 at 17:08

      Oni nigdy chyba formy nie stracą ;) :*

  • Reply Bożena Jędral 14 października 2015 at 09:01

    Zdrowo uśmiałam się z pawiana, cudne te twoje dzieciaki :*

  • Reply Monika 14 października 2015 at 09:22

    Zdrowka ? a Truskaweczka cudowna jak zawsze ?

  • Reply Noelka Pe 14 października 2015 at 10:20

    Hehhehehe :D kocham te notki z dialogami Tosinków w roli głównej :D materiał na najlepszą książkę :D

  • Reply Igulka1 14 października 2015 at 14:41

    O tak, takie wpisy lubię najbardziej. Dziecięce rozmówki nie zastąpią niczego.
    Też znam jednego Pawiana i mimo, że Fabian to straszny pawian z niego. (dorosły facet już)

  • Reply Magdalena Burek 14 października 2015 at 16:04

    Boscy:)) Ktoś nam wypominał farbki ale kreda nie nasza sprawa;pp. Ławka nabrała nowego image;dd

  • Reply marcelkowamama 14 października 2015 at 18:05

    Takie wpisy są najlepsze a dzieci po prostu bezbłędne:) Pozdrawaim i zdrówka życzę!

  • Reply Rivulet 14 października 2015 at 18:51

    Hahah dialogi z pawianem w roli głównej mnie rozwaliły :D
    I oczka Gai :) i ta czapeczka-truskawka. Echhh na dzieci to można patrzeć i patrzeć… Nawet na cudze ;)

  • Reply Ania Muszyńska-Stosio 14 października 2015 at 20:56

    Martunia to mi chlopcy humor poprawili tym pawianem a dzien paskudny jakis mialam? takie dzieci to skarb!

  • Reply Nianio born to be wild 15 października 2015 at 12:42

    Podziękuj chłopakom, usmiałam się a tez jestem chora

  • Reply Agata 15 października 2015 at 15:39

    Nie ma jak rodzenstwo! Nikt sie tak nie droczy! :D
    Moi narazie potrafia sobie tylko wykrzyczec: „Nie jestem twoim psyjacielem!”. ;)

  • Reply Paulina M 16 października 2015 at 18:12

    My z mamą i siostrą do tej pory potrafimy sobie tak dogadywać. Pamiętam jak jeszcze w czasach szkolnych, pewnego razu mama poprosiła siostrę o wrzucenie brudnej ścierki do prania słowami: wrzuć to do lodówki… zaśmiewałyśmy się leżąc na dywanie. Potem nie dawałyśmy mamie spokoju. Ja z kolei byłam bohaterem rodzinnym kiedy wyrzuciłam całą popielniczkę z poloneza bo tata poprosił mnie o jej opróżnienie a ja niewiele się namyślając cisnełam ją całą prosto w wielką stertę liści. Jest co wspominać. I choć mineło wiele lat już to wciąż zaśmiewamy się do łez. Co jedna historia to lepsza :)

  • Reply Taliwzmianki 20 października 2015 at 14:22

    Mieliśmy z Antuła ubaw po pachy :D Fran jest mistrzem jeśli chodzi o tego typu teksty :P Frambaje, pawiany i świdry <3 Kocham te ich rozmówki :P

  • Leave a Reply