Dzieci, Rodzice

para buch!

20 lipca 2014

Dzień powitał nas upałem.
I dobrze. Lato w końcu.
Napuściliśmy wody do basenu, wypuściliśmy dzieci.
Po chwili dom wyglądał jak szlak turystyczny – wszędzie, od salonu po łazienkę, ślady małych stópek.
Mokrych stópek.
Nie zliczę ile to razy łapałam, w locie przewracające się, prawie nagie ciałka.
Nie zliczę też, ile razy serce podchodziło mi do gardła, gdy łutem szczęścia w nieszczęściu, swoje odziane ciało, przywracałam do równowagi, gubiąc ją uprzednio na stópkowym, mokrym śladzie.
Uroki bycia matką. Jak nie na klocku orła wywiniesz, to na czymś mokrym masz szansę ślizgiem pojeździć.
Zero nudy.

Jako, że w domu temperatura osiągnęła niebezpiecznie wysoki pułap, stwierdziłam, że…..ugotuję podwójnie.
Tak sobie mądrze wymyśliłam, bo przecież jakoś kolor włosów wytłumaczyć trzeba ;)
Zachciało nam się (baaaardzo zachciało) burrito, a że lubimy ostre pieruńsko, rad nie rad, trzeba było nastawić drugi obiad dla dzieci. I tak w pewnym momencie, kuchnia grzała na wszystkie możliwe palniki, ja omdlewałam z gorąca, dzieci robiły ślady, przyprawy w nosie kręciły.
Gdy ogarnęłam upragnione burrito, apetyt spłynął, wraz z potem po tyłku.
Ale nie ma tego złego.
Kolacja była zacna.

Dzieciaki z wody wychodziły dziś tylko:
-siknąć
-napić się
-odmówić jedzenia ( drep, drep do kuchni: –mamusiu! ja na pewno nie zjem niczego, poza soczkiem)

z odmoczonymi łapkami, radosnymi pyszczkami, głowami pełnymi planów na jutro, zasnęły spokojnie…
być dzieckiem – fenomenalne.

Podobne wpisy

12 komentarzy

  • Reply Justyna Komada 20 lipca 2014 at 19:53

    To jednak jadę do Was na wakacje ;)

  • Reply Ptysiu 20 lipca 2014 at 20:13

    Oj tak na taką pogodę woda najlepsza!
    My wczoraj basenowo w ogródku dziadków a dziś nad morzem :)

  • Reply Ania SkrzydlateRogate 20 lipca 2014 at 20:32

    kurcze jak ja lubię do Was zaglądać ;D No radość w czystej postaci! do schrupania!

  • Reply Niciutka 20 lipca 2014 at 20:47

    Nie ma to jak basen na ogródku :)

  • Reply karro31 21 lipca 2014 at 08:16

    Oj fenomenalne:) Z racji braku podwórka jeździmy nad piękne i czyste jeziorko i szalejemy w wodzie, usiadłam w wodzie na dobrych parę godzin, jak boja tam wyglądałam, ale przyjemnie się siedziało i pilnowałam mojego „rekina” który skakał i chlapał non stop…. żyć nie umierać!

  • Reply Gizanka 21 lipca 2014 at 11:42

    Nie ma to jak własny ogródek a w nim basen :)

  • Reply Matka poza światem 21 lipca 2014 at 11:44

    Gaja jest nieziemsko do Ciebie podobna! U nas choróbsko nie odpuszcza więc basen zerka tylko smutnie a my musimy sie kisić w domu :(

  • Reply Monika Ka 21 lipca 2014 at 14:09

    Gajuchna jakie ma włosięta długie- ale to u Was nic nadzwyczajnego hehe:D O tak. Nie ma nic lepszego niż gotowanie albo jeszcze lepiej pieczenie w taki upał… uff…:)

    Pozdrawiam

  • Reply Agata 21 lipca 2014 at 19:00

    Ale z Gajcika sie nagle zrobila dziewczynka! Nie ma juz dzidziusia! ;) No i wykapana z niej mamusia!

    A ja tesknie za upalami, bo u nas chwilowe ochlodzenie. Znaczy sie mialo byc chwilowe, bo ciagnie sie juz prawie tydzien… :/ Dzieciaki tez ciagle prosza, zeby im nalac wody do wiaderek, taczek i czego tam jeszcze, ale poniewaz oboje kaszlacy musze odmowic i wysluchac ryku… :(

  • Reply Dendrobium 21 lipca 2014 at 20:18

    hheheh skąd ja to znam? Mi jeszcze ciasta drożdżowego się zachciało:)
    Urocza ta Twoja córcia!
    Pozdrawiam

  • Reply MzP 21 lipca 2014 at 21:37

    Ale Gajuszka się Tosiowa zrobiła, mały klonik :) Mamuśka, nie trzeba być dzieckiem, żeby się cały dzień taplać w baseniku. Następnym razem dajesz z nimi- challenge accepted?

  • Reply Tissana 22 lipca 2014 at 18:34

    Burrito <3 mniaam :)
    Tylko kurcze…nie lubię na ostro, za chiny ludowe nie zjem :P Nawet ketchup pikantny dla mnie ostry :D

  • Leave a Reply