Dzieci, Kobieta, Rodzice

OSPA PARTY alternatywą dla szczepienia

9 maja 2016
Ospa Party to rodzaj „przyjęcia”, podczas którego dzieci zdrowe odwiedzają chore, by te mogły je zarazić wirusem ospy. Zamiast szczepień organizowane są te spotkania, by uodpornić malca na przyszłość. Brzmi idiotycznie? Ta kontrowersyjna alternatywa dla szczepienia zdobywa jednak popularność wśród polskich rodziców.

Gdy pierwszy raz usłyszałam o ospa party, myślałam że to kiepski żart. W głowie mi się nie mieściło jak rodzic może celowo narażać swoje dziecko na chorobę. Wszelkie podkreślane plusy kompletnie do mnie nie docierały, byłam pewna, że nie jest to bezpieczne i nie myliłam się, wszak odnotowano nawet zgony dzieci zarażone ospą na takiej „imprezie”. To jednak nie położyło kresu na te praktyki. Ospa party żyje sobie w najlepsze, a ja dzisiaj mając chore dzieci na ospę głośno powiedziałam, że tylko idiota może zafundować to własnemu dziecku świadomie.

Moje dzieci, a dokładnie Nela i Franio mają ospę. Zaraziły się nią zapewne w przedszkolu, jak to najczęściej bywa. Chorobę przechodzą nadzwyczaj dobrze. Ot kilkanaście swędzących krostek, które po codziennych kąpielach i codziennej zmianie piżamek oraz smarowaniu pudrem goją się błyskawicznie. I pewnie zwolennicy ospa party powiedzą, że dlatego tak lekko ich to dotknęło, ponieważ im wcześniej, tym lepiej. Ja bym tu spekulowała, zwłaszcza po tym jak bardzo dobra koleżanka wysłała mi zdjęcie swojego malutkiego synka, który niedawno ospę przechodził i usiany był krostkami w porównaniu z moimi kilkuletnimi dziećmi masakrycznie. A podobno było jeszcze gorzej niż na zdjęciu. Mi się zwyczajnie wydaje, że to po prostu fart. Jedne dzieci lepiej znoszą chorobę, a inne gorzej i tyle. Pomimo, że ospę mamy już piąty dzień z rzędu, pozostała trójka jeszcze na zarażoną nie wygląda. Zresztą u dwójki z ospą temperaturę odnotowałam jeden raz u Frania, na noc przed wysypką. U Neli temperatury nie było wcale. Jedyna niedogodność to ta, że w tak cudownie ciepłe dni siedzimy uziemieni w domu.

Lubomir ma 18 lat i na ospę nie chorował. Zdaję sobie sparwę z tego, że gdy teraz złapie chorobę od maluchów sam przejdzie ją ciężej. On sam panikuje widząc jakąkolwiek zmianę na skórze, bo opcja spędzenia dwóch tygodni w izolatce go paraliżuje. Mimo wszystko nigdy świadomie nie naraziłabym go na przejście ospy w wieku dziecięcym. Gdy powiedziałam mu o ospa party, w pierwszym odruchu rzekł: „mogłaś mnie w sumie zarazić jak byłem mały, teraz bym nie panikował”. Natychmiast jednak zreflektował się patrząc na małe rodzeństwo, twierdząc że trzeba by serca w sumie nie mieć, by takiego szkraba tym celowo uraczyć. W związku z tym ja zostałam rozgrzeszona z tego, że on ospy nie miał, a ja utwierdziłam się w przekonaniu, że ospa party to wymysł szatański. I tego się będę trzymać.

A Wy co sądzicie o ospa party?

 

Podobne wpisy

19 komentarzy

  • Reply Ola 9 maja 2016 at 20:47

    Ospa się rozwija 2 miesiące więc oby jednak reszta nie zachorowała.. Dopiero po wakacjach będziecie mogli stwierdzić czy reszta domowników nic nie chwyciła… Ja miałam ospę jako dziecko, miałam też w późniejszym wieku półpaśca i kolejny raz ospę. Miałam też koleżankę, która miała ospę jako osoba dorosła pierwszy raz i to gehenna w porównaniu z dziećmi(czy moim kolejnym razem, bo też dużo łagodniej przechodziłam). Specjalnie bym party nie organizowała, ale chyba jednak bym nie płakała jakby moje dzieci przeszły ją w dzieciństwie.

    • Reply Marta 9 maja 2016 at 20:59

      Wiem o tym doskonale, napisałam że na razie nie widać by byli zarażeni :).Śmieję się, że mamy teraz długi gorący okres niestety. Jak to miałaś kolejny raz ospę???To nie ma się tego raz w życiu? Co do przechodzenia ospy w wieku dorosłym również się z Tobą zgadzam, dlatego najstarszy lekko panikuje. Ja też nie płaczę, że mi dzieci zachorowały, ale w życiu nie zaraziłabym ich celowo.

    • Reply daga 10 maja 2016 at 08:17

      Jak się nie mylę to raczej ok. dwóch tygodni a nie dwóch miesięcy…
      Co do przechodzenia ospy – miałam ją jako dorosła – nikomu nie życzę, chyba jednak wolałabym ją mieć z głowy jako dziecko.. Bo co się pamięta z wszystkich chorób z tamtego okresu? Nie to że się leżało w łóżku tylko to że mama była obok, czytała książki i gotowała ulubione potrawy :)

      • Reply Ola 11 maja 2016 at 15:44

        Do 60 dni. Ja dostałam równe 2 miesiące po kontakcie z chorym dzieckiem. Lekarka powiedziała, że wirusy są tak zmutowane, że już nie ma gwarancji, że ospę ma się raz w życiu. Ja miałam dwa i powiedziała mi, że nie musi być to ostatni raz, ale na pewno każdy kolejny będzie lżej przechodzony(np. nie miałam gorączki, ale wysypana byłam nieźle, na szczęście nie na twarzy i mogłam normalnie chodzić na egzaminy na studiach).

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 9 maja 2016 at 20:51

    Zdrówka dla chorowitków :* Oczywiście dzieci różnie przechodzą choroby, ale myślę, że nie byłoby tak kolorowo gdybyś ich nie szczepiła.
    Nie znajdują w sobie słów na nazwaniem idotyzmu jakim jest dla mnie ospa party.

    • Reply Marta 9 maja 2016 at 21:00

      Dziękuję :*. Masz zapewne rację, szczepienia pomagają przejść łagodniej choróbska. Dobrze, że nie znajdujesz słów – nie jestem sama :*

  • Reply Kasia 9 maja 2016 at 20:56

    Mateusz męczył się z ospą trzy tygodnie… W pewnym momencie nie smarowałam już nawet pojedynczych krostek tylko całego dziecia, bo pęcherzyków było kilkaset. Do tego nieustanna gorączka… Nigdy w życiu nie naraziłabym go celowo na takie przejścia, ale cóż – zaraził się w przedszkolu…

    • Reply Marta 9 maja 2016 at 21:02

      No właśnie, niektóre dzieciaki strasznie są wysypane. U moich są to pojedyncze krostki, twarz wcale (może jeden), trochę na brzuszku i kilka na nóżkach. To wszystko. Ja też nie naraziłabym dzieci na to celowo, nawet gdybym wiedziała, że przejdą ospę tak łagodnie.

  • Reply Marlena Pietkiewcz 9 maja 2016 at 23:41

    Nie chciałabym, aby moje dzieciaczki miały ospe i nigdy celowo bym ich nie zaraziła, nawet jeśli lepiej zachorować na ospę jako dziecko. Zgadzam się, że te ospa party to jakiś idiotyzm. Życzymy szybkiego powrotu do zdrówka. :-*

  • Reply Ola 10 maja 2016 at 04:27

    Moja cora sniedawno przechodzila ospe, w domu dodatkowo 3tygodniowy bejbik, ktory na szczescie sie nie zarazil. U mlodej stanelo na kilku krostkach bez innych objawow. Dla mnie ospa party jest juz w przedszkolach i innych skupiskach woec nie trzeba sie fatygowac z organizowaniem czegos na wlasna reke ;)

  • Reply Asia Szarańska 10 maja 2016 at 05:13

    Nie widzę żadnego sensu w zarażaniu dziecka jakąkolwiek chorobą. A gdyby czasem doszło do jakichś powikłań? Przecież taka mama tego nie przeżyje!

  • Reply Justyna Komada 10 maja 2016 at 07:22

    Głupota totalna, niebezpieczna i nienormalna i nie będę tu ważyć słów. Nie mogę pojąć sytuacji gdy rodzice bawią sie we wszechwiedzących. Choć staram sie szanować każdy model wychowania… Nigdy nie będę sie uśmiechać na widok rodzica, który ryzykuje zdrowiem swoich pociech.

  • Reply Marta Janus 10 maja 2016 at 07:27

    Sama miałam ospę dwa razy.Kiedy byłam dzieckiem i gdy miałam 18 lat. Tym drugim razem było groźnie i do dziś zostały dwie blizny na twarzy.Dlategi gdy tylko będzie taka możliwość zaszczepie dziewczynki w ciąży z daleka trzymając od tych którzy akurat ospę przechodzą. Barbarzyństwo te ospa party!

  • Reply Katarina 10 maja 2016 at 12:14

    Opary mózgów tych debili i debilek, które CELOWO narażają życie swoich dzieci robiąc te party niszczą ozon.
    Tyle z mojej strony.

  • Reply Kinga 10 maja 2016 at 15:03

    Czyli zlapaly mimo szczepionki?;(

    • Reply Marta 10 maja 2016 at 17:20

      Niestety. Ale ta ich ospa to jakiś żart, dziś szósty dzień a krostek kilka zaledwie :). Nic nie boli, nie gorączkują – oby wszystkie dzieci tak mi ospę przechodziły.

  • Reply 4 razy M 10 maja 2016 at 16:33

    Moi chłopcy przechodzili ospę okropnie. To był dla nas koszmar. Najpierw starszy a po 2 tyg młodszy. I wbrew pozorom to właśnie o 4 lata młodszy Michaś ospę przechodził gorzej. Wysypany był DOSŁOWNIE wszędzie. A w dodatku bardzo gorączkował i był osłabiony. Życzę zdrówka i wytrwałości

  • Reply Aguśka 12 maja 2016 at 07:07

    Jestem zdecydowanie przeciwko takim praktykom jak „ospa-party „, sama mam trójkę dzieci ( syna 9 lat , córkę 13 m-cy i 4 tygodniowego synka ) i jak słucham o podobnych pomysłach to po prostu nie wierzę .
    I nie rozumiem .
    A najstarszemu powiedz ,żeby nie panikował .
    Sama przeszłam ospę wietrzną w wieku 18 lat i nie miałam żadnej temperatury , ani pogorszenia nastroju , a krostki prawie nie swędziały ( nie potrzebowałam ich smarować ) . Gdyby nie ta wysypka ( myślałam ,że mam uczulenie na kosmetyk ) nie wiedziałabym że jestem chora .

  • Reply Lola25 12 maja 2016 at 18:41

    Dokładnie rok temu na kilka dni przed obroną pracy magisterskiej moja przyjaciółka poczuła się źle ot podwyższona temperatura, ogólne osłabienie. Myslalysmy że to wszystko spowodowane jest stresem i ogólnym zabieganiem, egzaminy, ostatnie poprawki w magisterce, nauka. Obrona miała odbyć się w poniedziałek. W piątek wieczór zaczęły pojawiać się krostki. Pojechaliśmy na SOR – diagnoza ospa. Do poniedziałku niestety całą twarz i ciało miała pokryte okropnymi krostami. Z gorączką, ubrana w kupionym na szybko golfie i eleganckich spodniach udało się jej obronić prace magisterską. Ale co przeszła ta dziewczyna to tylko ona wie. Pamiętam jej telefon do mamy i to jak mówiła: mamooooo dlaczego mnie trzymalas pod kloszem i nie zarazilas jak byłam mała? Cóż chorobę można jakoś przeżyć gorzej jak zachoruje się w takim momencie to już pech. Ja sama nie wiem co o tym myśleć, nie mam dzieci, ale mojej przyjaciółce wspolczulam bardzo tego co jej się przytrafiło.

  • Leave a Reply