Kobieta, Rodzice

okoliczne smaczki

2 lipca 2014

Spacerujemy.
Jak to najczęściej bywa, obieramy kierunek dom – zalew, bo spacerownik szeroki i leśne, rześkie powietrze.
O tej porze, oprócz napotykanej zwierzyny i akompaniamentu przeróżnej urody ptactwa, napotykamy małe lub większe wycieczki, pary idące pod rękę, przyjezdne rodziny. Śpiew ptaków schodzi na plan drugi, wszędzie słychać rozmowy, śmiech, głosy….wakacje się zaczęły.
Nie ma spaceru, który kończyłby się w identycznym składzie, w jakim się zaczął.
Zazwyczaj wracamy w towarzystwie innego wracającego, słuchamy komplementów pod adresem dzieci, a także miejsca zamieszkania, oraz wysłuchujemy w sumie bardzo podobnych opowieści : „że my tu od kilkunastu lat przyjeżdżamy, co się zmieniło, jak się zmieniło i dlaczego turystyka w tym regionie tak podupadła”. 
Czy podupadła, nie wiem. Mieszkam tu stosunkowo od niedawna, a na wakacje obierałam inne kierunki. Jak dla mnie, turystyki tu po prostu nie ma. Owszem, jest zalew, ba! jest nawet plaża (zdziczała, ale jest), są przepiękne miejsca spacerowe, ale turystyka?

Turystów czasem widzę, ale zwykle są to:
1. rodziny z małymi dziećmi, wypuszczający się na rowery (bo tu tak spokojnie)
2.emeryci (powód ten sam)
3.goście hotelu, który mieści się w klasztorze (w końcu to jeden z największych zabytków w Europie, w tej klasie – gości więc bez liku).

Prawdziwa turystyka (plażing, rowery wodne, budki z lodami, dyskoteki itp), to jednak trzeba od drugiej strony Zalewu podjechać…a to już inna miejscowość, prze państwa.
Ponoć kiedyś i tu takie atrakcje bywały, ale się skończyły. Ja nie narzekam, ba! ja nawet się raduję, bo mam nieograniczone pole spacerowe, dzieciaki nie ciągną mnie na spacer, wyłącznie z powodu lodów i badziewia tańczącego za pieniążek. Mam spokój (powiedziała matka pięciorga), czyste powietrze i możliwość bajania z przyjezdnymi o tym, jak to kiedyś tutaj było.

A wczoraj, taka przyjezdna pani, wyznała mi, że żałuje jedynie, że ma traumę przed wejściem do wody. Bo przez tą niedogodność, (którą ma od kilunastu lat), wiele z urlopu traci…

-ach! rozumiem panią! ja też mam traumę i również kąpieliska omijam (przyznałam jak na spowiedzi)

-taaak? ożywiła się rozmówczyni. Ja mam traumę wysokiej fali. Wie pani, kiedyś mnie taka przykryła i za boga nie wejdę do wody! To trwa już jakieś 15 lat!

poczułam się zobowiązana:

– ja mam traumę cięższego kalibru. Trwa jakieś trzy lata. Nazwałam ją traumą kostiumową. Sama pani przyzna, że ładniej brzmi, niż trauma tłustej dupy.

przyznała i zarechotała siarczyście :)

-dupa zawsze się obroni.

zdjęcia z netu:

Podobne wpisy

19 komentarzy

  • Reply Justyna 2 lipca 2014 at 09:52

    Ha ha ha dobra ta trauma ;)

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 10:11

      a fe! wcale nie dobra ;)

  • Reply Kamila Fura 2 lipca 2014 at 10:09

    Ładniej brzmiąca trauma może wydawać się mniejsza ;)

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 10:11

      choć dupa, ta sama :)

  • Reply Ruda Żmija 2 lipca 2014 at 10:38

    Martus co to za miejscowość bo urzekła mnie i bym z chęcią pozwiedzala w godz do łodzi a nawet zabladzila specjalnie

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 12:51

      Kochana, to nasz Sulejów przecie ;)

  • Reply -Longina- 2 lipca 2014 at 11:42

    Nie żebym się licytowała ale ja oprócz traumy czterech liter mam jeszcze traumę dużego brzuchola i wylewających się boczków ;)

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 12:51

      oj, nie licytuj się, bo jak zacznę wyciągać asy z rękawa ;)

    • Reply -Longina- 9 lipca 2014 at 11:08

      W tym wypadku wygraną mam zagwarantowaną :P

  • Reply Wirginia 2 lipca 2014 at 11:54

    No tak, można sobie wmawiać… bez urazy, ale bez względu na poprawność i piękno określeń – powodu traumy się nie zmieni :D
    Pozdrawiam.

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 12:53

      hahahahahaha, no niestety….nic a nic! :P

  • Reply Natalijka 2 lipca 2014 at 12:54

    Ha, grałam recital organowy jakiś czas temu na organach w tym kościele :) Ładnie tam!

    • Reply ma~ 2 lipca 2014 at 22:06

      no proszę! Toś Ty z okolic? ;))

  • Reply Monika Ka 2 lipca 2014 at 13:21

    Hehehe muszę sobie koniecznie zapamiętać tą wymówkę hehe:D
    Pięknie tam u Was….

    Pozdrawiam cieplutko

  • Reply Anonymous 2 lipca 2014 at 13:36

    Ehhh… Sulejowa nie lubilam (ot zwykla miescina) polubilam… bo sie dowiedzialam ze ty Tam mieszkasz Tosinkowa mamo;) nooo i Sulejow taaak blisko:)

  • Reply Magdalena Burek 2 lipca 2014 at 13:48

    Jaka piękna okolica:)) Też by wolała tą cichszą stronę zalewu;p. Och Martuś jak Ty już coś napiszesz;d. Problem wielkiego kalibru no wiesz Ty co, patelnią w łeb;pp

  • Reply Goha Micyk 2 lipca 2014 at 15:11

    Ty masz traume… olaboooooga :-P

    Piknie macie…

  • Reply Pomieszana-Z-Poplatanym 2 lipca 2014 at 19:08

    Ja Sulejow uwielbiam….Przez wiele lat co roku jeździłam tam z rodzicami, oraz znaczna częścią rodziny pod namioty;-)

    Mam super wspomnienia z tamtad. Zadne wakacje zagraniczne, ,tylko rodzina, namiot, woda i spokoj ;-)

    Ps. Czekam na obiecane zdjęcia wózka Quinny:)

    Ada.

  • Reply Moniqa 4 lipca 2014 at 14:52

    mieszkamy od siebei jakieś 50 km ;))
    bywałam w Twoich okolicach :) pięknie tam jest :)

  • Leave a Reply