Bez kategorii

o przedszkolu nie tylko pozytywnie

18 września 2012

Zaspaliśmy.
A jednak przy Anielce to możliwe.
Podniosłam się o 8.00.W domu na dole krzątał się Najstarszy (dziś miał na 9.00), poza tym cisza jak w grobowcu.Karol śpi, chłopcy też w najlepsze.
A Tosio do przedszkola ma na 8.30.
Bieg.
Ubieranie siebie, Malej, budzenie dzieci, ubieranie dzieci, pojenie herbatą.Jedną ręką wciągam spodnie, drugą pociągam rzęsy tuszem.Tosio z aplauzem domaga się przedszkola.Gdy orientuje się, że jedziemy już, bez żadnej bajki przed,  mina Mu rzednie.Bez słowa (naprawdę!) ładuje się do auta.Jedziemy prawie w milczeniu.Zagajam co i rusz, odpowiada kiwnięciem głowy.
I następuje to, czego się spodziewałam dnia pierwszego:
-a może, dziś nie pojadę i zostanę w domu?
przekonuję, że to kiepski pomysł, bo tam dzieci pewnie szykują się na dworek, że jak nic „ciocia”wymyśliła jakieś czadowe zadanie do wykonania.
Milczy.Ani nie mówi tak, ani nie.
Dojechaliśmy.Znów błyskawiczne tempo, bo wnoszą już śniadanie.
W sali Tosio pobiegł się przywitać i wrócił do mnie (musiałam chwilę zostać, płaciłam składki).Przylgnął do nogi.Chciał wracać.Wiedziałam, że nie mogę ulec, skoro chcę by do przedszkola chodził.Nie uległam.Włączyłam rozum, bo serce wołało:”wróć małpo po syna!”Cholera, było głośniejsze od rozumu.Wyszłam szybko nie oglądając się za siebie.Nie lubię tego.Powróciły wszystkie przepłakane dni z Najstarszym.Szlag!
Jutro Tosia odwiezie Karol.
no.

Dowiedziałam się jeszcze, że Tosio nie chciał wczoraj zupy, bo nie było w niej mięsa (typowy mięsożerca), za to drugie danie (mięsne spaghetti) wsunął ze smakiem.Chciał być wciąż na dworze (naleciałości z domu:) i opowiedział „cioci” o powstaniu świata.Kobitka oczy potarła ze zdziwienia, gdy zaczął:”na początku był chaos”.Wsypałam Go, że to dzięki mitologii czytanej Mu przez Najstarszego.Uwielbia, przejął po Bracie.Zna cerbera, który pilnował drzwi piekielnych,różnych bogów mitycznych, w tym dobrze boga ognia Prometeusza i wody Neptuna.I jak zaczął, to skończyć nie mógł, a „ciocia”pod wrażeniem.
Ile, to książki potrafią zdziałać.
No i chętnie czytający i opowiadający brat, rzecz jasna.

Mam nadzieję, że z tym zostawaniem w przedszkolu będzie lepiej niż dziś, oby gorzej nie było.Po obiedzie po Niego pojadę i się okaże, co z nastawieniem przedszkolaka.
A po południu zebranie.
I bardzo dobrze.
Bo mam dużo do powiedzenia.
Bo jasny szlag mnie trafił, jak zobaczyłam, że dziś połowa przedszkolaków smarczy zielonym, ropnym glutem.No ludzie! Chore dzieci przyprowadzać??? To jak inne, mają nie chorować, no jak???
Nie rozumiem bezmyślnych rodziców.Kompletnie.Bo ok, skoro inne dzieci mają w nosie, to na Boga, posyłając swoje własne, zakatarzone, tylko mu szkodzą. Katar w początkowej fazie można łatwo wyleczyć, ale już ropny prowadzi do choróbska, które uziemi rodzica z dzieckiem w domu na dłużej niż parę dni!
Zła jestem okrutnie.Według mnie to straszna nieodpowiedzialność i totalny egoizm.
Pewnie zaraz usłyszę, że mówię tak, gdyż nie pracuję i w każdej chwili mogę dziecię w domu zostawić.A figa! Jak Lubek był mały pracowałam, a nigdy z katarem do przedszkola Go nie zaprowadziłam.Ze względu na Niego i na pozostałe dzieci.I babci do pomocy też nie miałam.Raz pomogła sąsiadka, raz koleżanka….moja wygoda była w takiej sytuacji na ostatnim planie.
Pani przedszkolanka na moje otwarte ze zdziwienia oczy, pokiwała głową i stwierdziła:”rodzice niestety są wygodni”.Na zebraniu ma być ten temat poruszony,a jak nie będzie, to poruszę go sama.Tak nie może być.
To chore.
Pamiętam, że w żłobku, do którego przez miesiąc zaprowadzałam 2,5 letniego Lubka, w drzwiach pielęgniarka sprawdzała, czy dziecko nie wygląda na chore.Zasmarkane odsyłała z rodzicem do domu.
Uważam, że to było bardzo mądre.Nigdy nie widziałam tam, takiego obrazka jak dziś u Tosia w przedszkolu.
Żal mi tych smarkających maluchów ze  łzawym spojrzeniem…
Nie umiałabym spokojnie pracować, wiedząc, że moje dziecko źle się czuje, a przebywa w grupie rozkrzyczanych dzieciaków.

Podobne wpisy

54 komentarze

  • Reply klara 18 września 2012 at 08:49

    i najlepszym zdarza się czasem zasnąć.. A myślę że Tosio po tej chwilowej rannej niemocy bawi się teraz w najlepsze i już zapomniał że chciał wracać. 4latek ma pojęcie o mitologii? O jejjj.. On jest naprawdę niezły! ;) Magia książek i Tosiowego umysłu to super połączenie. Bo musi być naprawdę inteligenty skoro coś takiego potrafi skojarzyć.
    A co do tej nieodpowiedzialności to brak słów. Jedno chore, nagle cała grupa. Ale cóż wygoda..
    pozdrawiam :)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:08

      mam taką nadzieję, zresztą tak to z dziećmi bywa, że roztkliwiają się najbardziej przy rodzicach.Mitologia to u nas chyba rodzinne;p
      Pamiętam, jak mnie interesowała gdy byłam dzieckiem, mama czytała mi do snu.Ten sam egzemplarz ja czytałam Lubkowi, a teraz ten czyta go maluchom.W sumie mitologia to niezła bajka, dlatego maluchy słuchają, pomimo, że książka bez obrazków:)
      Co do chorób w przedszkolu…już wiem, dlaczego ich tyle:/
      buźka:*

    • Reply klara 18 września 2012 at 12:34

      A czy Wy mieszkacie gdzieś koło białobrzegów/ w okolicach Radomia;) ? przepraszam za wścibstwo ale zobaczyłam ułamek rejestracji autka ;p

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:19

      Kochana nie:) autko jest autkiem zastępczym z wypożyczalni:)Mieszkamy w Sulejowie k/Piotrkowa Trybunalskiego.Kiedyś mieszkaliśmy wprawdzie pod Radomiem, ale już nie:)
      a co, to są Twoje bliskie strony może?

    • Reply klara 18 września 2012 at 17:29

      można powiedzieć rodzinne.. kiedyś mieszkałam koło radomia :) i jakoś tak mi się skojarzyło żeby zapytać ;-)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 18:04

      no popatrz, mogłyśmy się wtedy umówić;p

  • Reply Anonymous 18 września 2012 at 09:06

    Nigdy nie komentowałam.. Ale dla mnie to głupota przysyłanie dziecka chorego do przedszkola, sama to widziałam na własne oczy (praktyki w przedszkolu) to się nazywa wygoda rodziców, ale raz była taka sytuacja że mama przyprowadziła dziecko i mówi że wczoraj kilka razy go przeczyściło i wymiotował żeby zwróciliśmy na niego uwagę ;/;/ a mi się w tym momencie nóż w kieszeni otworzył i pomyślałam, ahh ta nieodpowiedzialność bezsilność.. Czasem mam wrażenie, że rodzice myślą tylko o sobie a nie reszcie dzieci w przedszkolu.

    Pozdrawiam Was:) a konsekwencja to podstawa :):)

    Kasia Skoczów

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:10

      Kasiu, dokładnie! Przecież taki nieodpowiedzialny rodzic, nie dość, że powoduje choroby u naszych dzieci, to nie dna o własne!Dziecko z biegunką to już szczyt…głupota totalna.Nie dziwię się Twojej reakcji.
      Tak, wiemy, że konsekwentni być musimy, w tej jak i innej sytuacji:)
      pozdrawiamy ciepło:)

  • Reply JMJ 18 września 2012 at 09:09

    mają w przedszkolu pociechę z Tosia, oj mają ;-)

    W głowie mi się nie mieści, że rodzice mogą być az tak bardzo nieodpowiedzialni. naprawdę wiele rozumiem, wiem, że nie zawsze jest ktoś, kto dzieckiem się zajmie, ale wtedy trzeba ustalić priorytety. A na pierwszym miejscu powinno być zdrowie własnego dziecka, nie praca, nie pieniądze…

    Koniecznie porusz ten temat na zebraniu, jeśli nikt inny tego nie zrobi. Sezon jesienno – zimowy dopiero się zaczyna, więc jeśli teraz jest tak źle, to za parę tygodni dzieci będą przychodziły już całkiem chore, nie tylko z katarem.

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:13

      Nie pojmuję tego i z całą pewnością zabiorę głos na zebraniu.Zawsze byłam wyczulona na swoje dziecko, a teraz, gdy mam ich więcej, aż wyć mi się chce, że przez czyjąś głupotę, mogę mieć szpital w domu.Wiadomo, jedno zaraża się od drugiego:/ U Was będzie tak samo…oby tam rodzice mądrzejsi byli.
      Na usta też mi się ciśnie słowo priorytet.Chyba wielu ma problem z określeniem go.
      To samo pomyślałam, dziś tak wiele zasmarkanych dzieci, to co zimą?puste przedszkole?a może pełne…chorych dzieci.

  • Reply myska 18 września 2012 at 09:16

    Bardziej mnie dziwi to, że rodzice oddają chore dziecko do przedszkola i idą dalej jak gdyby nigdy nic. To, że nie myślą o innych dzieciach – przełknę… ale to, że nie myślą o własnym, o tym, że się męczy i jęczy to mnie trafia.
    Bardzo mądre rozwiązanie ze żłobka waszego.
    Ja, gdy oddałam Gutka do żłoba, to dwa dni później już był chory i zatkany gilami nos miał :-/

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:44

      no właśnie, jak spokojnie pracować, gdy dziecko chore wśród obcych jakby nie było?!
      Tak, ze żłobkiem było ekstra, ale tak było w Łodzi, tu jak widzę wolna amerykanka:/

  • Reply Natalia 18 września 2012 at 09:23

    Czytałam gdzieś ostatnio w którymś piśmie, że dziecko MUSI przejść mały kryzys związany z pójściem do przedszkola. Ale to mu minie. Zobaczysz :* przecież wy jesteście oboje dzielni. To że nie uległaś i dla dobra małego poszłaś to świadczy o tym, że jesteś cudowną mamą. A że będzie płakać? No to wiadomo, że nikt tego nie chce, że każdy chce żeby na buziaku Tosinka był wieczny uśmiech.Ale już niebawem Mały w przedszkolu szybko się odnajdzie i usamodzielni i będzie wiedział, że jego mamusia tęskni za nim w domu i że kilka godzin później znowu ją zobaczy i przytuli. :*
    tak więc przytulam kochana. Będzie „git” :*
    a co do „zasmarkańców”? Całkowicie się zgadzam.
    Rodzice myślą, że poślą dziecko z katarkiem to nic mu nie będzie, bo to TYLKO katar.
    A taki katar szybko przechodzi w paskudną infekcje.
    I bardzo dobrze, że poruszysz tą kwestię!
    Moja dzielna „SuperMama”
    Sprawię ci taką koszulkę :D :*

    • Reply Natalia 18 września 2012 at 09:25

      A co do mitologii?
      Matko Boska…
      Antek na bank zdałby polski lepiej ode mnie… :D
      Mądry jest, po rodzince :*

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:46

      Natalko:***
      A takich duuużych koszulek to nie produkują;p
      Masz rację, dziecko jak nie w taki sposób, to w inny musi odreagować „rozdzielenie” z rodziną.To wbrew pozorom jeszcze maluchy.Nie dziwię się, że się rozkleił, tylko serducho boli:/
      Nie ulegnę, bo wiem, że zaszkodzę Jemu.No chyba, że nie wygramy z zasmarkańcami i zacznie chorować co chwila, wtedy się zastanowię.
      całuję:*
      po Twoim komentarzu, spłonęłam:)

    • Reply Natalia 18 września 2012 at 09:58

      Znajdę rozmiar.
      Powiem, że szukam na taką jedną laskę… :D

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:20

      to jak nic za mała będzie:D

  • Reply Linka 18 września 2012 at 09:38

    Mały fan mitologii?!
    Sama przecieram oczy na samo wyobrażenie jego opowieści, muszą być fantastyczniejsze niż oryginał.
    :o)))))))
    Z chorymi dzieciaczkami to głupia/przykra/trudna sprawa.
    Wiesz, że nas tutaj w pracy jak u Lubka w żłobku traktują, przychodzisz z katarem i wysyłają Cie do domu, raz że żadnego pożytku w robicie z Ciebie nie będzie, dwa, że zarazisz współpracowników i na co komu taka zakatarzona firma.
    To jest zdrowe podejście do pracy, a nie, jak znam to z opowieści o polskiej rzeczywistości, człowiek z gorączką a boi się nie iść do pracy, bo jak znowu (po pięciu latach) weźmie chorobowe to go wywalą …
    ech :o/
    Wiem że, z tymi dziećmi to trochę inaczej, ale jednak podobanie.

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:49

      dokładnie, fan:)
      Nie wyobrażam sobie, by u nas w PL pracodawca sam z siebie wysłał Cię do domu, bo masz katar.U nas jest tak, jak napisałaś.Chora nie chora do roboty.Nie ważne, że pożytek mały.Zwolnienie?proszę bardzo, ale licz się ze zwolnieniem.Chore rządy=chory kraj.
      Z dziećmi tak samo, z tym, że nie pracodawcy wydają osąd, a sami rodzice.Jeszcze gorzej.

    • Reply Linka 18 września 2012 at 10:14

      bo rodzice boja sie wziac chorobowe na dzieci moze, tak jak na siebie

      moze to nie wina rodzicow, no nie wszystkich, ale systemu, bo nie ma babci, niem a kolezanki a zostac z dzieckiem w domu strach

    • Reply Moaa 18 września 2012 at 10:49

      Niestety Linka ma rację. wielu ludzi boi się po prostu iśc na zwolnienie, bo zwolnią ich z pracy tłumacząc, że nie sądobrymi pracownikami z chorującymi dziećmi. Ileż to słychac takiech opowieści?

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:21

      Dziewczyny pomyślałam o tym, ale okazuje się, że najbardziej zaglucone dzieci są mam, które prowadzą gospodarstwo domowe:/

  • Reply lena 18 września 2012 at 09:40

    dziecko do przedszkola z glutem? noszszsz…..

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 09:50

      niestety, widziałam na własne oczy:/

  • Reply karro31 18 września 2012 at 09:57

    W ogole nie powinni wpuszczać chorych dzieci do przedszkola z rana, cofać do domu. mam właśnie dylemat gdzie zapisać synka, mamy pod nosem przedszkole ale właśnie tam sie nie przejmują gdy dzieciaczek przychodzi chory,na zasadzie im mniej dzieci tym lepiej.To przedszkole ma najgorszą opinię w moim mieście i niestety będę chyba zapisywała Wojtka dalej, trudno, będę wozić a babcia w zimie będzie wracała z nim taksówką jak będzie trzeba. Musisz ostro zareagować na zebraniu. Niech się rodzice opamiętają.

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 10:26

      Absolutnie popieram Twoją decyzję, gdybym sama miała taki wybór, postąpiłabym identycznie.Najważniejsze, żeby dziecko w miarę możliwości chronić przed chorobami.Na zebraniu nie omieszkam wyrazić twardo swego zdania.Nawet jeśli nie wiele pomoże, wyrzucę z siebie, co myślę.Do dyrekcji też pójdę, podsunę pomysł z baczną obserwacją malucha na tle chorobowym.

  • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 18 września 2012 at 09:59

    Oj, niestety to i u nas normalka :/
    Dlatego właśnie Julę przywitały wszelkie możliwe zarazki już na wstępie :/ Ja teraz przyprowadzam ją wcześnie, więc nie widzę co tam się dzieje, ale Mężon przynosi czasem „mrożące krew w żyłach” historie pt gruźliczy kaszelek i marsjański katarek – a rodzice na wszystko mają jedną odpowiedź – ALERGIA. I lewe zaświadczenia od lekarzy również. A ja tam nie wiem od kiedy bakteryjny zielony katar jest alergiczny, ale może się nie znam. Też idę dzisiaj na zebranie :D trzymam kciuki :D

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 10:23

      no popatrz, to pewnie u nas żaden glut zielony, tylko sami alergicy;p
      Rodzice…ech, szkoda gadać.To chodź, pójdziemy razem! Jak obie nasiądziemy na tych „cwańszych”, to damy radę od razu:)
      też trzymam, a co!

    • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 18 września 2012 at 10:48

      hahaha na pewno alergicy ;) możemy iść razem, nie ma sprawy – Ty wpadniesz po mnie czy ja po Ciebie? :))

    • Reply Mama Ka 18 września 2012 at 10:59

      Będą w grupie 3-latków mój synek miał notoryczny katar i kaszel. Faktycznie od alergii :) Z tym, że ja zaniosłam do przedszkola specjalne zaświadczenie od lekarza, gdzie opisał dolegliwości i wyjaśnił, że to alergia. Ale jak zdarzało się, że mały zachorował to zostawiałam go w domu, bo nie chciałam robić z innych idiotów i wmawiać światu, że zielone gile to też od alergii :)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:22

      Beatka chyba się spóźniłam, bo klamkę pocałowałam:p
      Kasiu alergię potrafię odróżnić od zielonego gila:)
      Moja siostra ma dwójkę alergików, więc wiem z czym się zetknęłaś.

  • Reply coreczkiblizniaczki 18 września 2012 at 10:06

    Masz rację, nie powinno tak być, jednak chyba w każdym przedszkolu nagminnie się to zdarza :(

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 10:22

      to przerażające.

  • Reply Anonymous 18 września 2012 at 10:26

    Uważam, że trzeba zabrać głos na zebraniu. Tak nie może być, że chore dzieci chodzą do przedszkola.. Trzeba troszkę ruszyć głową i zastanowić się nad Tym czy to odpowiedzialne,dać chore dziecko do przedszkola? Przecież może jeszcze bardziej się rozchorować ;/;/;/;/ Czasem nie mam słów dla tych bezmyślnych rodziców. Czas wolny to czas wolny ale przedewszystkim liczy się zdrowie dziecka swojego i innych… ;/;/
    Kasia Skoczów

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:23

      głos zabrałam, a jakże.Rezultat? zaostrzenie rygoru co do sprawdzania podopiecznych, no zobaczymy…oby

  • Reply zuzanabb 18 września 2012 at 10:34

    Masz rację z tą wygodą rodziców – jeśli chcą szkodzić swoim dzieciom to ich sprawa, ale czemu skazują na cieprienie cudze, a ich rodziców na koszta i nerwy?

    Znów znajduję podobieństwa między sobą a Tośkiem, bom „mięsiora” jak mawiał mój ukochany śp. dziadek. Tosiu – sztama!

    pozdrawiam:-)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:23

      hahahaha jesteś Tosia bratnią duszą;D
      Buziak:*

  • Reply Moaa 18 września 2012 at 10:51

    Jak sobie czytam o Lubku to żywię ogromną nadzieję, ze Kuba będzie takim cudownym starszym bratem :)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:24

      a ja, że Tosio i Franio:)
      dziękuję:*

  • Reply Mama Ka 18 września 2012 at 10:51

    Ja uważam tak jak Ty! Chory maluch powinien zostać w domu i dla własnego dobra, i dla dobra ogółu. U nas niektóre matki miały czelność przynosić do przedszkola leki przeciwgorączkowe i prosić przedszkolanki o to, aby podały je dzieciom już w przedszkolu! To dopiero brak wyobraźni! Potem panie opowiadały, że niektóre dzieci same się przyznają, że przed wyjściem z domu mamy dają im syropy na zbicie gorączki, bo u nas panie mają prawo odesłać do domu jedynie dzieci z podwyższoną temperaturą.

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:24

      żartujesz???to dopiero przegięcie!biedne maluchy…

  • Reply Anonymous 18 września 2012 at 10:53

    Czterolatek i opowieści z Mitologii w szoku jestem, pozytywnym szoku. :) Miło, że są rodziny czytające książki dzieciom. I to starszy brat. Przekaż Lubkowi, że jestem dumna z niego.
    Tosio kryzys przetrzyma, kilka dni i będzie ok.
    W Anglii rodzice nie prowadzają chorych dzieci do szkoły bo godz 9.05 jest telefon żeby zasmarkańca odebrać. I tylko kłopot z wracaniem bo zazwyczaj zbyt blisko nie jest.
    Jak moja siostrzenica zaczęła tam chodzić to siostra opowiadała, że Polaki właśnie próbowali zostawiać choróbska w szkole anie to nie przeszło. Strasznie twardzi są w tej kwestii. Wystarczy zaczerwienione oko i siedzisz w domu. A kaszel to już w ogóle

    Igulka

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:26

      u nas książki od zawsze były w ręku, stąd to takie naturalne.Lubomir w wieku 6 lat przeczytał sam, całego Harrego Pottera.Ja od zawsze kocham czytać, ciężko mi zasnąć, jeśli nie przeczytam choć paru stron.Jak widać, same tego zalety, dlatego gorąco namawiam mamy do czytania dzieciom.
      Odnalazłabym się w Anglii zdecydowanie:*

  • Reply Magdalena Burek 18 września 2012 at 11:14

    „Bydzie haja w przedszkolu”:P. Bardzo dobrze, Martuś zrób z tym porządek bo z powodu nieodpowiedzialnych rodziców inne dzieciaki muszą cierpieć. Zaspać każdy może, najważniejsze,że zdążyliście a po twoim opisie to i tak cię podziwiam, że dałaś ze wszystkim radę. Powodzenia na zebraniu:):*:*

    • Reply Magdalena Burek 18 września 2012 at 11:15

      Zapomniałam i napisz Martuś jak Tosio 2 dzień przeżył.

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:28

      Ty Madziu wiesz o tym najlepiej:*
      Daję radę, bo muszę:p mało co mnie dziś przerasta:D
      Tosio gorzej niż wczoraj, ale wielkiej tragedii jeszcze nie ma.

  • Reply Amisha 18 września 2012 at 12:29

    U nas na zebraniu nowa dyrektorka sama poruszyła ten temat. Osobiście jestem ZA – pozostawaniem chorego dziecka (katar jak najbardziej nie jest oznaką zdrowia) w domu – przedszkole to nie szpital. A dzieci szybko łapią infekcje.

    Poza tym – takie chwile wahania dziecka – iść, nie iść do przedszkola, chętnie bym dziś nie poszedł… Ja powiem szczerze – zdarzyło mi się ulec. Raz czy dwa. I nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Generalnie bowiem Olek to super przedszkolak. Twój Tosio też :-). Ale też trza realnie ocenić tę niechęć – bo jak tylko waha się i maruduje troszkę – trza próbować przekonać ale jak draka i rozpacz, błaganie – nic na siłę…

    Ach, ta mitologia! Podziwiam. Ale też widać dobry wpływ starszego brata, super!

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:30

      Taka powinna być dyrektorka. Oczywiście, że katar to choroba.Śmieszy mnie jak rodzic tłumaczy, że to katar, a nie żaden wirus:/
      Tosio gdyby zanosił mi się, pewnie bym uległa.W końcu jestem w domu i mogę sobie na to pozwolić.Chciałabym jednak, zeby pokochał, lub choć zaakceptował przedszkole:)
      Mitologia to Lubka bajki na dobranoc, gdy był w wieku maluchów;)
      Teraz Oni przejęli zamiłowanie.

  • Reply India 18 września 2012 at 13:37

    Bo najlepszym nauczycielem dziecka nie jest rodzic czy nauczyciel ale właśnie starsze, a czasami i młodsze rodzeństwo. Tylko pozazdrościć Tosiowi takiego brata :)

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 16:31

      bardzo mądry komenatrz.No! :D

  • Reply moniab2 18 września 2012 at 17:18

    No to zostanę zlinczowana zaraz, ale dla mnie katar to nie choroba!(o ile nie jest bakteryjny i połączony z kaszlem). Zawsze gdy coś się działo z Hanią szłam do lekarza, by ją przebadał i kilka razy zdarzyło się właśnie tak, że była zupełnie zdrowa a ten katar nie był żadnym przeciwwskazaniem do chodzenia do żłobka. I nie piszcie mi, żebym zmieniła lekarza, bo nigdy się jeszcze w najmniejszy stopniu nie pomylił! Często musiałam chodzić do lekarza bo Hania miała suchy, okropny kaszel. Panie w żłobku po jakimś czasie już wiedziały, że to nie z powodu jakiejś choroby, ale na tle alergicznym. Ale inni rodzice czepiali się jak słyszeli gdy Hania kaszlała i musiałam iść po zaświadczenie. Za każdym razem Hania była dokładnie badana a zaświadczenie nie było wypisywane na moją prośbę, bo tak akurat chciałam. Nie dziwię się tym rodzicom absolutnie, ale nie można oceniać wszystkich tak samo. Na prawdę nie każde kaszlące i zakatarzone dziecko jest chore, ale prawda-należy z dzieckiem iść do lekarza aby się o tym przekonać. Zresztą typowy przykład- wystarczyło, że Hania zjadła paczkę sezamków – oprócz wysypki z nosa się lało i kaszlała niesamowicie, co miałam jej wtedy nie puszczać do żłobka? To nie była choroba tylko reakcja alergiczna przy której dziecko było żywe jak każdego innego dnia i wcale nie przeszkadzało jej to wszystko.
    A z innej beczki – drugi mój pogląd, jak dziecko ma się uodpornić nie mając kontaktu z katarem? Takie jest moje zdanie, ale nie oznacza to, że zaprowadzam dziecko z zapuchniętym, czerwonym nosem i mam wszystko gdzieś! Nie, zawsze konsultuję to z lekarzem i jak mówi, że lepiej posiedzieć w domu to siedzimy w domu, jak mówi, że nic się nie dzieje to zostawiałam dziecko w żłobku (bo teraz w przedszkolu póki co jeszcze nie było potrzeby stawać przed dylematem),i nie staram się innych oceniać pochopnie i ostro nawet jeżeli za parę dni będę musiała ze swoim dzieckiem siedzieć w domu.
    No to linczujcie!!

    • Reply ma~ 18 września 2012 at 18:02

      e tam, zaraz linczujcie;)
      Masz rację, to oczywiste, alergie istnieją i broń Boże nie podważam zdania Twojego lekarza.Ale!Alergiczny katar to nie zielony, katar ropny! A to łatwo poznać bez zaświadczenia lekarskiego.Co do drugiej części wypowiedzi, wolę by moje dzieci uodporniały się inaczej, a nie dzięki pomocy zakatarzonym maluchom w przedszkolu.Skoro dziecko nie choruje, a jak już to bardzo rzadko i szybko się leczy, a biega boso po zimnej trawie, nie opatula się przy powiewie pierwszego wiatru, to myślę, że jest zahartowane.Moje dzieci hartuje pogoda, nie cudze gile;)
      Nie oceniam innych pochopnie, w regulaminie przedszkola napisane jest wyraźnie, że zakatarzone dziecko (alergiczny katar pomijamy, musi faktycznie być zaświadczenie od lekarza) pozostawiamy w domu.To obowiązek każdego rodzica.
      Pozdrawiam

  • Reply Anonymous 19 września 2012 at 17:33

    Ja niestety posyłam „chore” dziecko do szkoły. Moje dziecko ma katar, kaszel i niestety jest to reakcja alergiczna (tu na razie długa droga przed nami). Lekarz powiedział, że synek powinien spacerować i spokojnie może chodzić do przedszkola (nikt niczym się od niego nie zarazi). Jest mi czasami dziwnie, jak synek zakaszle strasznie a zaraz oczy skierowane są na nas.

    • Reply ma~ 20 września 2012 at 05:46

      jeżeli to alergia, to zupełnie inna sprawa.A jak matki patrzą, gdy synek kaszle (to normalny odruch rodzica, troszczącego się o swoje dziecko), po prostu mów, że to alergia.Utniesz spekulacje.

    Leave a Reply