Bez kategorii

Nigdy nie jesteśmy tak biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu.

9 sierpnia 2012

Kochani, proszę zapoznajcie się z historią Bartusia.
Wiem, że to wystarczy, by otworzyły się Wam serca.Każda złotówka, wpłacona na konto chłopczyka, zwiększa Jego szanse na życie.
Żeby Bartuś żył, potrzebuje transplantacji serduszka…suma jest zawrotna…

Pamiętajmy, że duża kwota składa się z małych sum.

Wystarczy kliknąć na zdjęcie Bartusia, by poznać Jego historię.

Kochani, zamieśćcie na swoich blogach apel o zbiórce pieniążków na serduszko dla Bartusia.
Im nas więcej, tym chłopczyk ma większe szanse!

Podobne wpisy

39 komentarzy

  • Reply Stokrotka 9 sierpnia 2012 at 09:13

    Nie wiem ja nie potrafie przejsć obok tego dziekca obijętnie i masz rację, każda zlotówka się liczy, nie ważne czy dużo czy mało, małymi kroczkami wspólnie damy radę

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 09:25

      dużo nas przecież:) damy radę,bo chcieć to móc! Baruś nie pozwoli nam na obojętność, jednoczy ludzi…buziaki stokrotko:*

  • Reply lilijka 9 sierpnia 2012 at 09:17

    Dzięki :)

    Takie „łańcuszki” to ja rozumiem :)

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 09:26

      Kochana Ty zaczęłaś, my wszyscy bierzmy przykład…trochę ludzi nas czyta,więc jest nadzieja:***

    • Reply lilijka 9 sierpnia 2012 at 09:37

      Dokładnie :)
      Jak sobie wczoraj robiłam lekką kalkulację licząc ile nas jest w pracy (Iga pracuje z nami, stąd znamy sprawę, a firma jest naprawdę duża), plus ludzie z zewnątrz, tak jak np blogi, face, to kwota jest w zasięgu ręki przy wpłacie przez każdego kilkunastu zaledwie złotych :D
      Nie robi już takiego wrażenia.
      Będzie dobrze :)

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 09:54

      ja też robiłam kalkulacje;)) Naprawdę tak jak napisałaś,wystarczy dobra wola,otwarte serca….mocno wierzę w sukces Bartusia:*

    • Reply lilijka 9 sierpnia 2012 at 10:04

      A Jego sukces będzie sukcesem nas wszystkich :)

  • Reply Anonymous 9 sierpnia 2012 at 09:26

    jak dobrze, że są ludzie, którzy potrafią jeszcze pochylić sie nad drugim człowiekiem i nie myślą tylko o sobie jak im ciężko i źle.

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 09:34

      oby było nas jak najwięcej.Nasze problemy są niczym, w porównaniu z walką o życie dziecka…

    • Reply lilijka 9 sierpnia 2012 at 09:38

      A ja sobie pozwolę wtrącić słówko – bo nigdy nie jest tak źle, żeby nie można było pomóc.
      I wierzę, że dobro powraca podwójnie, w najmniej oczekiwanym momencie :)

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 09:53

      dokładnie tak!Jak w tytule:*
      Stara maksyma głosi:”to co jest dawane, jest odbierane”.
      Nasza gazeta też obiecała zapoznać się z materiałem.Trzymajcie kciuki:)))

    • Reply lilijka 9 sierpnia 2012 at 13:41

      U nas się udalo, więc z Wasza też się uda. Kciuki trzymam :)

      Martuś gdyby potrzebowali jakiegoś kontaktu z Rodzicami – bo u nas o taki prosili, to daj znać. Przekaże Ci telefon i @

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 14:23

      jasne:***

  • Reply Natalia 9 sierpnia 2012 at 09:56

    Chłopczyk jest naprawdę prześliczny :*
    A ja truję sobie, że nie mam konta w banku:/
    Kochana, a może mogłabym za pośrednictwem facebooka rozesłać wiadomość o tym, że mały potrzebuje pomocy? Co ty na to?
    Trzymam kciuki za małego

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 10:36

      jasne Natalko,każda forma pomocy jest jak najbardziej potrzebna!

    • Reply Natalia 9 sierpnia 2012 at 10:51

      Więc postaram się nagłośnić sprawę wśród znajomych i rodziny.
      I sprawdzę jak sprawa stoi z bannerem. To znaczy, czy w ogóle taki posiadają.

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 19:27

      rozsylaj kochana:***

  • Reply mamaka 9 sierpnia 2012 at 10:23

    Oczywiście w grupie siła…myślę że wielu jest tego samego zdania:)

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 19:20

      Kasiu Ty masz wielkie serce,oby nas więcej…choć po parę zlotych.

  • Reply Kasia 9 sierpnia 2012 at 10:27

    Moja córeczka urodziła się dzien przed Bartusiem..
    nie wyobrażam sobie co przeżywają jego rodzice…

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 19:20

      mój Franio miał podejrzenie choroby serca….i to wystarczyło bym szalała ze strachu.

  • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 9 sierpnia 2012 at 11:06

    Nie da się przejść obok tego obojętnie niech to będzie u wszystkich :)

  • Reply ania 9 sierpnia 2012 at 14:44

    Niedawno czytałam historie Bartusia i natychmiast Ten mały chłopiec zawladnal moim sercem.

    • Reply ma~ 9 sierpnia 2012 at 19:18

      Aniu żadna matka nie powinna przejść nad tym obojętnie…

  • Reply ~literatka 10 sierpnia 2012 at 07:07

    Za każdym razem, gdy zapoznaję się z taką lub podobną historią, to robię to ze łzami w oczach. Wyobraźnia moja jest wówczas nader silna. Współczuję tym rodzicom… tyle mogę.. Właściwie mogę więcej, parę złotych wpłacę na pewno! Na blogu fotografię Bartusia wraz z krótkim apelem umieścić też mogę. Dzieci nie powinny tak cierpieć!!! Martwi mnie natomiast już nie tak przeszczep serduszka jak to zdanie: „najpierw muszę pozbyć się nadciśnienia płucnego – to jest podobno praktycznie niewykonalne…” …niech lekarzom się uda, niech cud się stanie. Smutno.. ale trzeba wierzyć, trzeba!

  • Reply zuzanabb 10 sierpnia 2012 at 08:55

    Chętnie bym pomogła, ale… nie zgadzam się z tytułem. Jestem tak biedna, że mnie nie stać nie tylko na pomaganie innym, ale i na normalne funkcjonowanie.
    Mam jednak nadzieję, że uda się zebrać całą kwotę! Piękna akcja.

    • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 10 sierpnia 2012 at 10:15

      Zuzanko nie aż tak – masz miejsce na blogu, na którym możesz napisać że jest potrzeba, może właśnie u Ciebie o tym, że Bartek potrzebuje pomocy przeczyta ktoś, kto może mu pomóc. Nie odwracaj się bo nie tylko pieniędzmi można pomagać. Mam nadzieję że dobro do Ciebie wróci. Pozdrawiam!

    • Reply zuzanabb 10 sierpnia 2012 at 10:23

      No tak, posta zawsze mogę napisać:-) Ale nie jestem pewna, czy to można uznać za realną pomoc.

      Pozdrawiam również:-)

    • Reply Kobieta z drugiej strony lustra 10 sierpnia 2012 at 10:27

      Od „chcieć” już niedaleko do „móc”. Każda dodatkowa informacja jest ważna.
      Dzięki!!

  • Reply ania 10 sierpnia 2012 at 10:44

    Rozszerzenie w sieci tego typu apeli to też pomoc! Równie ważne jest, aby o problemie dowiedzialo się jak najszersze grono czytelników.

  • Reply wierszokletka 10 sierpnia 2012 at 11:49

    Udostępnione! Musi się udać!

    Kokosowa :)

  • Reply Agata 10 sierpnia 2012 at 12:21

    Rozumiem, ze Ciebie Martus historia Bartusia poruszyla szczegolnie mocno, w swietle niepokoju o Frania… Ja sama widzialam jego historie juz na dobrych kilku blogach i placze za kazdym razem jak ja czytam… Chcialam ja nawet zamiescic u siebie, ale moj blog jest dopiero w „zalazku” i praktycznie wszyscy moi „czytacze” zamiescili ja juz u siebie…
    Ale wierze, ze uda sie zebrac cala kwote, jest nas w koncu cala rzesza!

  • Reply Magdalena Burek 13 sierpnia 2012 at 19:41

    http://madziusiowo.blogspot.com/. Zapraszam do siebie. Na razie próbuję zobaczymy co z tego wyjdzie. Pozdrowionka i buziaki:*:*

  • Reply Madeleine 18 sierpnia 2012 at 19:03

    Hej to ja :) to się wepchała Wam na spotkanie :)masz prześliczną córeczkę i w ogóle dzieciaki masz boskie! a moja Ala chora….;(

  • Leave a Reply