Dzieci, Kobieta, refleksje, Rodzice

Niebieskie źródła i skansen rzeki Pilicy zaliczone!

6 kwietnia 2016
Lato wiosną smakuje wybornie. Po dniach pełnych szarugi i zimna, ten nagły wzrost temperatury przywitaliśmy z radością i ochotą na wojaże. Ledwo wróciliśmy z przepięknego Kościeliska zahaczając o Wieliczkę a już wykombinowaliśmy Skansen Rzeki Pilicy i Niebieskie Źródła. Pogoda tak bardzo dopisała, że jeszcze z godzina spaceru a spieklibyśmy się jak raki.

Nic nie przeszkadzało, wszystko zachwycało. I kaczki i pan podobny do dziadka i balonik kupiony na straganie. Swoją drogą to prawdziwa zmora takich miejsc. Postawią kiosk, napchają chińszczyzną a dzieci na jego widok dostają ślinotoku. Włącza się guziczek „jamuszętomieć!” i pozamiatane. Badziewny balonik i równie badziewna piłeczka zamiast nowej pary spodenek. Co zrobić? No wiem, wiem zawsze mogę odmówić i zostać matką jędzą na najbliższe kilka godzin. Nie, dziękuję. Taka wyprawa to ma być raj dla nas wszystkich. Konsekwencje wyboru trasy ponoszę z godnością – bo chyba plucie w rękaw się nie liczy?

Do Skansenu postanowiliśmy jechać w przypływie chwili. Między jedną górą zmywania ręcznego, a drugą. Chwilowo nieczynna zmywarka motywuje konkretnie. Wyzwala w kobiecie protest. Pomyję to wszystko, dobrze pomyję. Ale jak już pomyję, to zrobię sobie wolne. Wyjdę z domu i będę cieszyć się pogodą. Coś mi się przecież za ten wyczyn należy. Nim zaczniecie rzucać kamieniami i przywoływać mnie do porządku upominając, że nie każdy człowiek ma w domu zmywarkę, odpowiem. Owszem, ale nie każdy człowiek ma również tak liczną rodzinę i gości przyjaciół właśnie na czas awarii sprzętu kuchennego. Zmyć to wszystko ręcznie, to jakby zmywać po weselu za friko. No. Chciałby ktoś? Suszarek na naczynia nie posiadam, wobec czego wycierać też trzeba było. Zmotywowana o należny wypoczynek zapakowałam domowników do auta i ruszyliśmy.

Droga stanowiła 30 km, z czego przynajmniej raz na 10 km zatrzymywaliśmy się, by Antoni powietrza zaczerpnął. Choroba lokomocyjna dalej daje się we znaki. I o ile z radością dobrnęliśmy jako tako do celu, o tyle na miejscu mina mi zrzedła. Już wiem, że tapicerkę w aucie wyczyścić papierowym ręcznikiem jest niełatwo, a teraz dowiedziałam się, że wytrzeć parkingowy chodnik wcale  łatwiej nie jest. Zwłaszcza z widownią. Antek natomiast szybko nabrał kolorytu właściwego, chrząknął :„o kurka…” i pognał ile sił  nogach przed siebie, zostawiając mnie z papierem w dłoni i wstydem na twarzy. Gaja roześmiała się siarczyście, wołając do przechodnia: „Mój blat się zzygał!”, a ja automatycznie zasłoniłam tylną szybę w aucie. Naklejka z nazwą bloga dziwnie oparzyła. Pozostać anonimowym, pozostać anonimowym…wspomnienie z pawiem w tle mało wszak pożądane.

Na szczęście z każdym kolejnym krokiem to niebieskie źródła i skansen zajęły moją głowę, zresztą zobaczcie sami :).niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła niebieskie źródła

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply ruda Madzia 6 kwietnia 2016 at 21:04

    Taka ilość zdjęć to ja uwielbiam;))
    Logo bloga mnie rozwalilo:pp
    Jak ty coś juz napiszesz a mi ruszy wyobraźnia to ho, ho:d
    Uwielbiam Was♥

    • Reply Marta 7 kwietnia 2016 at 19:45

      Już ja widzę Twoją wyobraźnię ;)))). Uwielbiamy z wzajemnością ♥

  • Reply Justyna Komada 7 kwietnia 2016 at 06:47

    Kurcze, nigdy tam nie byłam. Jak to możliwe?! Nadrobię. Cudnie!

    • Reply Marta 7 kwietnia 2016 at 19:44

      Nadrobisz na bank :)

  • Reply Moniqa 7 kwietnia 2016 at 06:57

    jednak się uśmiałam przy ‚zygach’, ale wiem, że Ci do śmiechu nie było ;p
    a co to? jakieś dni otwarte były? czy znów…wagarowicze? :D :D jak lubicie zwiedzać, to koniecznie jesszcze uderzajcie do Smardzewic na kopalnie, do żubrów, do Inowłodza na zamek i do Spały!! ;)

    • Reply Marta 7 kwietnia 2016 at 19:44

      No teraz i ja mogę się pośmiać, ale wtedy ;)). Spałę znamy doskonale, żubry również odhaczone, pozostaje Inowłódz bo w tym zamku nie byliśmy, wstyd ;)

      • Reply Moniqa 8 kwietnia 2016 at 14:37

        I Ty milczysz?? Kochana, to wszystko to moje rejony ;) może za chwilę się okazać, że i moją miejscowość znacie :D

        • Reply Marta 8 kwietnia 2016 at 22:56

          Teraz dopiero rozbudziłaś moją ciekawość :)))

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 7 kwietnia 2016 at 10:34

    To faktycznie przygody były. Antoś ciocia łączy się w bólu, też przez całe dzieciństwo miałam chorobę lokomocyjną :( Ale śliczne zdjęcia.

    • Reply Marta 7 kwietnia 2016 at 19:43

      Ja również miałam to dziadostwo…dziękujemy ♥

  • Reply Gulbaska 7 kwietnia 2016 at 19:28

    Tak się naoglądałam Waszych zdjęć, E muszę to zobaczyć na własne oczy <3

  • Reply Mama Calineczki 11 kwietnia 2016 at 09:15

    Ale fajne miejsce :)

    • Reply Marta 11 kwietnia 2016 at 15:54

      prawda? :)

  • Reply Alicja 27 kwietnia 2016 at 11:00

    Świetne miejsce :) Idealne na rodzinny spacer!

  • Leave a Reply