Kobieta, refleksje

Nie śmieć w swoim życiu nienawiścią

6 stycznia 2017

Popełniłam w życiu wiele błędów. Zaufałam niewłaściwym ludziom, dałam się wplątać w kilka intryg, niesprawiedliwie wydałam osąd. Byłam człowiekiem zbyt naiwnym, zbyt wrażliwym, bywało że zagubionym. Ale w całym tym anturażu było zawsze miejsce na słowo „przepraszam”, gdy orientowałam się, że moja ocena jest krzywdząca.

Dziś jestem mądrzejsza. Nigdy nie pozwalam sobie na błąd ocenienia kogokolwiek jedynie na podstawie osądu cudzego. Nie daję się wplątywać w żadne intrygi, a próby obmawiania kogokolwiek w moim towarzystwie nie mają szans powodzenia. Brzydzę się kłamstwami, a jeszcze bardziej zrzucaniem własnych win na innych. Nie rozumiem krzywdzenia kogokolwiek w celu zaspokojenia własnego ego. Gardzę zachowaniami, w których bezpodstawny atak przyczynia się do poprawy własnego samopoczucia. Niestety nie da się wyeliminować podłości, możemy natomiast trzymać się od takich ludzi z daleka.

Często zastanawiam się co czuje człowiek, który „bije” słabszego. Skąd w niektórych ludziach zamiłowanie do gnojenia innych, podkładania kłód pod nogi, wbijania przysłowiowych szpil. Czy w ten sposób człowiek słaby chce udowodnić samemu sobie, że jest lepszy i mocniejszy? Przecież nikt spełniony i dowartościowany nie odczuwa potrzeby krzywdzenia. Nikt silny nie musi udowadniać o swojej sile. A już na pewno nie w prymitywny sposób. Mam wrażenie, że krzywdzą Ci nieudaczni. Ci, którzy liczbą wywołanych łez budują swoją karierę mocarza. Im mniejsze zaplecze intelektu, tym większa liczba skopanych, przypadkowych ciał.

Żałuję kilku słów wypowiedzianych w gniewie. Daleko mi do ideału. Jednak nigdy nie skrzywdziłam z premedytacją, dla samej krzywdy. Dla tego uczucia, że jak komuś jest gorzej to mi powinno być lepiej. Nie potrafiłabym. Jak pomyślę jak źle mi z najmniejszą, niewyjaśnioną waśnią to w głowę zachodzę, jakim trzeba być człowiekiem by karmić się celowymi podłościami. Życie jest takie krótkie…dlaczego zaśmiecać je nienawiścią?

W tym roku nie składałam sobie wielkich obietnic. Nie czyniłam tysiąca planów. Pomyślałam jedynie o tym, że chcę być sobą. Zawsze i wszędzie. Przyrzekłam sobie w duchu, że nie będę przytakiwać, jeśli coś będzie sprzeczne z moimi przekonaniami, nawet za cenę utraconego spokoju. Nie będę milczeć, kiedy zechcę mówić. Będę więcej z tymi, którzy działają na mnie kojąco, a mniej albo wcale z tymi, którzy wywołują niepokój.

Nie chcę się zmieniać. Chcę nadal wierzyć w ludzi, chcę być naiwna i łatwowierna, chcę umieć wybaczać. Bo to właśnie jestem ja. Nie chcę chować urazy, nie chcę karmić się nienawiścią, nie chcę oswajać podłości. Bo tak sobie myślę, że przełknę komentarz o tym, jak to inni mnie wykorzystują. Nigdy natomiast nie strawię uczucia, że to ja jestem po odwrotnej stronie. Znacznie prościej jest mi się pozbyć emocjonalnego sińca, niż złapać za kij.

I choć nie jestem przekonana, że dobro wraca zawsze, to jestem pewna, że nienawiść nie popłaca. Hodowanie w sobie tej cechy skazuje nas na samotność. Bo prędzej czy później wszyscy odczuwający ludzie odsuną się na bezpieczną, niesięgającą odległość. A ja jestem człowiekiem stadnym. To ludzie sprawiają, że czuję się potrzebna. Dlatego w Nowym Roku zaczynam od tego, co ważne. I Wam również tego życzę!

Kto w sercu ma tylko nienawiść, nigdy nie zazna miłości i szczęścia.

Podobne wpisy

11 komentarzy

  • Reply Justin 6 stycznia 2017 at 23:27

    Martusia pięknie to ujelas. …powiem Ci tylko niestety z własnego doświadczenia, że mam w życiu niestety dwie osoby, do których czuje nienawiść i przez to co robia niestety nie jestem w stanie pałac do nich innym uczuciem.jak sama wiesz nie wszystko jest kolorowe w tym świecie ale kiedy ranią nas najbliższi a do tego oprócz dorosłych małe dziecko to uwierz mi ze są sytuacje, że po 1 z różnych powodow niestety odciąć się nie możesz, a po 2 niestety wiesz , że nie zmienisz bardzo negatywnych emocji w stosunku do kogoś bo nie zmienisz zła które jest w tych ludziach którzy Cię poprostu niszczą. Nie napisze tego na forum , co robią bo wstydzę się tego nawet przed znajomymi .

    • Reply Marta 6 stycznia 2017 at 23:40

      Doskonale wiem, co chcesz powiedzieć. Dlatego napisałam, że jeśli nie da się zmienić ludzi podłych, należy się od nich izolować. Ci, którzy krzywdzą dla samego krzywdzenia nie zasługują na miano ludzi. To straszne ile zła potrafi być w takim człowieku. Jak mocno ich zło może niszczyć tych, którzy są w pobliżu. Czasem nam się wydaje, że nie ma innego wyjścia jak to znosić. Czasem myślimy, że odciąć się nie można….ale to nieprawda. Zawsze jest wyjście, tylko czasem ogromnie trudno to przyznać i jeszcze trudniej wprowadzić w życie. Ściskam Cię mocno :*

      • Reply Nefertari 7 stycznia 2017 at 08:04

        Zwłaszcza jeśli to są bliscy ludzie – rodzina… Gdzie więzy krwi (albo konwenanse – że np. nie można zostawić rodzica) wydają się na tyle silne, że czujemy się jak w sytuacji bez wyjścia, postawieni pod ścianą… Ale czasem trzeba podjąć radykalne kroki, żeby się uzdrowić…

  • Reply Justin 7 stycznia 2017 at 00:00

    Mam nadzieję, że ten rok uwolni mnie od tych „ludzi” jestem na dobrej drodze ku temu, by to wreszcie uczynić. Dziękuję za post i za to , że jesteś. Również ściskam mocno i mam nadzieje , ze doskonale wiesz , że to co robisz i kim jesteś i ze masz 5 wspaniałych dzieci jest fantastyczne!
    :*

    • Reply Marta 7 stycznia 2017 at 01:09

      Mocno Ci tego życzę i zaciskam kciuki :*. Dziękuję za miłe słowa…niech ten Rok będzie dla Ciebie przełomowy i naprawdę dobry ♥

  • Reply Nefertari 7 stycznia 2017 at 08:02

    Mądrze napisane!
    Ja też nie rozumiem, jak można z premedytacją robić coś komuś na złość… Krzywdzić… Rozumiem przypadkiem, niechcący, w gniewie… Ale „na sucho”?

    „Przyrzekłam sobie w duchu, że nie będę przytakiwać, jeśli coś będzie sprzeczne z moimi przekonaniami, nawet za cenę utraconego spokoju. Nie będę milczeć, kiedy zechcę mówić. Będę więcej z tymi, którzy działają na mnie kojąco, a mniej albo wcale z tymi, którzy wywołują niepokój.” – wiesz, że to i moje postanowienie? Od dobrych trzech lat mniej więcej to samo… W poprzednim roku udało mi się je realizować w takim stopniu, że byłam z siebie zadowolona – walczenie o własne zdanie, swoje przekonania, nie przyklepywanie kupy, którą ktoś narobił mi na głowę, darowanie sobie takich „przyjemności” na rzecz tych, którzy są warci kontaktu.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Martuś!

    • Reply Marta 7 stycznia 2017 at 09:08

      Mamy zatem to samo spojrzenie, te same postanowienia. Dość już dostosowywania się, zwłaszcza gdy wiem, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Żyjmy dobrze, ale uwzględniając siebie. Bądźmy w zgodzie ze sobą. Bardzo spodobało mi się Twoje zdanie: ” nie przyklepywanie kupy, którą ktoś narobił mi na głowę”….właśnie! Ileż to razy to robiłam? Nie zliczę! Dziś jestem gotowa nie tylko nie przyklepywać, ale też na odcięcie się od tych, którzy żywią się intrygą i nienawiścią. Ściskam Cię mocno :*

  • Reply Ruda Madzia 7 stycznia 2017 at 09:16

    Jak zwykle sama prawda:) Mądra Martusia:) To będzie dobry rok<3<3

    • Reply Marta 7 stycznia 2017 at 16:04

      Tak Madziu! To będzie dobry rok! :*

  • Reply Moaa 8 stycznia 2017 at 19:48

    Dobro zawsze powraca Martuś <3

    • Reply Marta 11 stycznia 2017 at 14:25

      ♥♥♥

    Leave a Reply