Dzieci, Kobieta, Rodzice

nie może być zbyt kolorowo, bo by mdło było…

4 marca 2014

Wczoraj tuż po okresie objętym gwarancją, padła nam płyta grzewcza.
Kolejny cudowny zbieg okoliczności. Wcześniej była zmywarka, odkurzacz, ba! nawet mój telefon. Koniec końców, naprawiać sprzętów się nie opłaca, bo zwykle „idzie” TA część, a doliczając koszta naprawy, człowiek dochodzi do wniosku, że dołoży ociupinię i kupi sobie zamiennik nowy. O ile ze zmywarką, można się było zastanawiać i kalkulować, tak z płytą grzewczą nie bardzo-dzieci jeść muszą. A obiady kupowane w pobliskiej restauracji (choćby najprostsza zupina), na tak liczną rodzinę, nie zdają egzaminu. No, nie powiem-fajnie i wygodnie, ale portfel piszczy. I kolejny niezaplanowany wydatek wdarł się w progi domostwa, odwlekając to, co planowane, ku rozpaczy matki….nie lubię tych „łańcuszków szczęścia”, oj nie lubię.
Dzieciaki jakby wyczuły pismo nosem, od rana domagając się tego, do czego kuchnia niezbędna.
Tosio chciałby budyń, Franek naleśniki a Nelka nosząc torebkę kisielu, znacząco powtarza:       – mniaaaam…
taaaa….pełnia szczęścia.
Dobrze, że czajnik na prąd i piekarnik sprawny-ratujemy się jakoś.

Odchodząc od spraw przyziemnych, szumnie czekamy na podbój Katowic.
Na wszelką subordynację Franka, wystarczy rzucić hasło:
-bo, nie pojedziesz!
by zapanował spokój:)
Nie wie kompletnie, po co tam jedzie (tłumaczyłam, tłumaczyłam-ale codziennie pyta od nowa;), ale sama opcja wyjazdu, jest dla Niego tak podniecająca, że od tygodnia przebiera nóżkami i dopakowuje swoją walizkę (mam nadzieję, że nie zrobi rabanu, gdy „niechcąco” o niej zapomnę;)
Tona aut i miśków wszelakich, naprawdę nie jest nam wówczas potrzebna.
Zamiast tego, niech zapakuje dobry humor, oooo! to najważniejsze:)
Nela mało rozumie, ale na słowo „wyjazd”, stoi z kurtką w ręce.
Dopytuje jedynie:
-juś? autem? jedziemy? :)

Będzie fajnie. Tyle wiem. Bo zawsze jest fajnie, gdy coś się dzieje. Cieszymy się na wspólny wyjazd, na przygodę, na poznanie nowych, fantastycznych ludzi, ba! cieszymy się nawet na pakowanie:)
Jedyne co spędza mi sen z powiek, to pierwsza noc Gai bez maminego cysia….
no, ale tłumaczę sobie, że Szkrab ma już 14 miesięcy i nic złego Mu się nie stanie. Zwłaszcza, że nie każdej nocy budzi się na mleko. W razie czego, zostawię odciągnięty pokarm w butelce i jak baaaardzo zatęskni, tatuś poda choć namiastkę mamy.
Damy radę!

a po wszystkim, opowiem Wam, jak się bawiliśmy. A może i pokażę?:)

Podobne wpisy

35 komentarzy

  • Reply honorata stradomska 4 marca 2014 at 08:10

    Jak Ciebie sie super czyta :)Pozdrawiam i szerokiej drogi!

    • Reply ma~ 4 marca 2014 at 08:16

      dziękuję bardzo:)

  • Reply Anonymous 4 marca 2014 at 08:14

    Najlepiej mieć w zapasie mała kuchenkę, którą można w razie czego wyciągnąć. Ja mam taka indukcyjną malutką na jeden garnek ale bardzo pomocna, ewentualnie małą na gaz. A wyjazd na pewno się Wam uda a i Gajusia super to zniesie.pozdrawiam.wasza fanka K.

    • Reply ma~ 4 marca 2014 at 08:17

      tak, koniecznie muszę zakupić. Do niedawna miałam dwa palniki na gaz, na elektrycznym grillu, ale…..się zepsuł:P

  • Reply Niebieska 4 marca 2014 at 08:19

    A co to za wyprawa, Tosiaki :)?
    Większość sprzętów teraz się psuje zarz po okresie gwarancji, takie czssy. Wiem, że czasem pomaga przedłużenie gwarancji z 2 do np 5 lat za stosunkowo niedużą dopłatą. My tak mieliśmy ze zmywarką, że gdyby nie przedłużona gwarancja to musielibyśmy nieźle zapłacić za naprawę…

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:36

      dzieci będą gwiazdorzyć, a matka dowieźć musi;)
      teraz wiem, że też będę wydłużać gwarancję…

  • Reply Anonymous 4 marca 2014 at 08:44

    Tosinkowa mamo czy podbijajac KAtowice bedziesz miała jakiś czas na kawę?? pozdrowienia:):)

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:37

      ubolewam, ale nie :(
      ale, ale Katowice wiosną zdobywać zamierzam;)))
      dam cynk!

  • Reply Aga 4 marca 2014 at 08:52

    Udanego wyjazdu życzę :)

  • Reply Stokrotka 4 marca 2014 at 09:15

    z tymi sprzętami to niestety nie przypadek:(
    udanej podróży:)

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:37

      no właśnie…
      :*

  • Reply Moniqa 4 marca 2014 at 09:50

    Ale fajna Gajusia w tej kuchni:)

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:38

      prawda?:) uwielbiam to zdjęcie!

  • Reply karro31 4 marca 2014 at 10:29

    Udanej podróży, będę czekała z niecierpliwością na relacje z podróży. Złośliwość rzeczy martwych przy tak licznej rodzince jest bardziej bolesna, wyobrażam sobie.

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:39

      relacja będzie soczysta:))

  • Reply Matka poza światem 4 marca 2014 at 10:42

    U nas też jak coś siada, to po kolei leci…Najpierw byłą pralka, potem odkurzacz, teraz laptop…..złośliwość rzeczy martwych po prostu ;)
    Udanej wycieczki!

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:39

      wolę nie myśleć, co następne…
      :*

  • Reply Bajeczna 4 marca 2014 at 12:02

    Niestety teraz wszystko tak produkuja. Mojej mamie tuż po gwarancji poszła pralka. Koszt naprawy 300 zł. Zanim doszły części wyciągnęłą starą Franię i w niej prała. O dziwo Frania mimo tylu lat dalej jest sprawna. Dawniej produkowano rzeczy, by służyły wiele lat, teraz produkują by służyły tyle ile wynosi gwarancja, by później ludzie kupowali kolejne.

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:40

      serio-te Franie to były nie do zdarcia! Pamiętam ile lat moja babcia, potem mama w niej prały.
      Teraz to szajs totalny w porównaniu.

  • Reply Anonymous 4 marca 2014 at 12:23

    Jakie może?? Nie może, a obowiązkowo :) :)
    Czekam na tonę zdjenciuuff :) :)

    Tissana (nie logowalam się, bo się mi nie chce)

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:41

      ach, jak czekasz-to nie mam wyjścia! Bendom, bendom!;))))

  • Reply tess 4 marca 2014 at 12:34

    Pokaż koniecznie!

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:41

      tak jest!;)

  • Reply zaczytana Dębniki 4 marca 2014 at 15:10

    Już myślałam, że wybieracie się do Iskiereczek, a tu proszę – nowe znajomości! :)

    Dobrej podróży i udanego spotkania!

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:42

      nie, nie-tym razem nie na ploty, a do….roboty;)) dzieci gwiazdorzą, matka korzysta jedynie przy okazji:)
      dzięki

  • Reply Agata 4 marca 2014 at 16:35

    Opisz koniecznie relacje z Katowic!!! ;)

    Zazdroszcze, ze Gajcik nie zawsze budzi sie na nocne mleko. Nik za 6 dni konczy 15 miesiecy i nie ma zmiluj. Codziennie okolo 4:30 nad ranem staje w lozeczku i wrzeszczy. Ale jak!!! Przyzwyczail sie skubaniec do nocnej „popitki” i nie odpusci… ;)

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:43

      opiszę!
      no, Gaja czasem odpuści, ale wiesz….nie wiem, czy za przykładem Nika nie darłaby się w niebogłosy z łóżeczka, gdyby w nim spała:))))

  • Reply Wrześniowa 4 marca 2014 at 17:16

    Ja miałam to samo z laptopem. Miesiąc po tym jak skończyła się gwarancja niosłam do serwisu bo nie chciał się włączyć :/

  • Reply Magda Kus 4 marca 2014 at 19:24

    Tak, jak już się psuje to wszystko na raz :/ A co do nocnych pobudek to ja miałam nadzieję, że po roku to się już nie zdarza Wojtek na 8 m-cy przesypiał noce :) Pożyjemy zobaczymy :)
    http://kusiatka.blogspot.com/

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:44

      ups….muszę zmartwić;) moje dzieci budziły się do….3 lat w nocy;)

  • Reply Anonymous 4 marca 2014 at 19:34

    Ech prawo serii, u mnie od Nowego Roku to samo. Najpierw odkurzacz potem pralka a teraz lodówka buczy jak kosiarka. Na razie pomaga Tatuś Złota Rączka ale już się boję tych wydatków.
    Szkoda, że tak daleko jesteście chętnie bym pożyczyła małą kuchenkę na gaz albo prąd.
    Dopisuję się do głosów wyżej żadne może tylko NA PEWNO ma być relacja. Nooo chyba, że Internet padnie :) (czarny humor)

    Pozdrawiam
    Igulka1

    • Reply ma~ 5 marca 2014 at 07:47

      prawo serii-nie lubię tego prawa:)
      u nas złotej rączki brak! tym gorzej:/
      kuchenkę na gaz muszę zakupić, w razie czego….
      a humor Twój kocham:))) dysponuję takim na codzień;)
      jak nie padnie-opiszę:*

  • Reply Karolina Karlita 5 marca 2014 at 10:07

    uuu współczuję awarii … mówią ze nieszczęścia chodzą parami … niestety …
    spoko ja wczoraj zbiłam lampę w samochodzie … cóż więcej było gadania i wysłuchiwania niż samej szkody ;-)

    ale czadowa kuchenka!!!!

    u nas dziś post kuchenkowy ;-)

    pozdrawiam :_))

  • Leave a Reply