Dzieci, Kobieta, Rodzice

Nie chciałabym narzekać…

8 czerwca 2017

Nie chciałabym narzekać, dlatego mało mnie tutaj ostatnio . Nie utyskuję publicznie, nie skarżę się także wtedy, gdy resztkami sił walczę o swoje prawo do zwyczajnego życia. Bo zwyczajne znaczy wymarzone. Mocno wierzę, że to co dobre dopiero nadchodzi i staram się nie załamywać jego ślamazarnym tempem.

Zapewne wielu osobom pomaga uzewnętrznienie. Mi także, ale od tego mam rodzinę czy przyjaciół. Blog jest miejscem, w którym głównymi bohaterami są moje dzieci, więc siłą rzeczy kojarzy się z tym co najlepsze i najradośniejsze. I choć jako autor tych zapisków przelewam tu także własne emocje, to jednak wolę, gdy to miejsce przywodzi na myśl dobro i beztroskę. Gdy dzieje się złe, nie piszę. Omijam to miejsce niezdolna do sklecenia prostych zdań, tocząc wewnętrzną walkę o każdy wysyłany w świat uśmiech.

Nie chciałabym narzekać, a chciałabym żeby to miejsce nadal żyło. Wydarzenia ostatnich miesięcy i bardzo trudna teraźniejszość powoli nakłada na blog warstwę grubego kurzu. Machinalnie wrzucam sponsorowane posty, by w ten sposób sprawić radość moim dzieciom choć nową zabawką, gdy codzienność bywa średnia. Walka o zwyczajność jest najtrudniejszą lekcją w moim życiu. Boleśnie dotarło, że nie będzie to najkrótsza lekcja, w związku z czym albo nauczę się pisać pełna wewnętrznego niepokoju, albo równie dobrze mogę o tym miejscu zapomnieć.

Nie chciałabym narzekać i to się nie zmieni. Blog nie stanie się moją psychoterapeutyczną kozetką. Skoro nauczyłam się mimo ogromu trudności sprawiać radość moim dzieciom, uśmiechać się do przechodniów, być w pełni produktywna w pracy, nauczę się również notować pozytywy, które przecież spotykam każdego dnia. I to ogromne! W kontraście podłości i kłód rzucanych pod nogi błyszczą jak nigdy.

Moje życie nabrało tempa. Tempa porównywalnego do biegu na czas. W tym całym pędzie spotkałam cudowne osoby, które pomagają mi i dzieciom egzystować. Dostałam pracę, za którą jestem ogromnie wdzięczna i pomoc rodziny, bez której nie ukrywam nie dalibyśmy teraz rady. Wszyscy począwszy od sąsiadki mijanej na ulicy, przez placówki do których uczęszczają moje dzieci, po przyjaciół tłumnie dodających otuchy dają mi ogromne wsparcie. Czasem jest to uścisk dłoni, porozumiewawczy uśmiech, a czasem fizyczna pomoc, za którą chyba nigdy nie będę w stanie podziękować. Mam tyle dobra wokół siebie. Aż niebywałe. Mieszkam w małej społeczności, gdzie wszyscy niemal się znają. Jestem „obca”, nie urodziłam się tutaj, nie miałam czasu na spotkania integracyjne, wychowując gromadkę dzieci. Pomimo tego to właśnie ja spotykam się z życzliwością sąsiadów bliższych i dalszych. To tylko dowodzi temu, że prawda i szczerość zawsze się obroni, a wartości, którymi kieruję się w życiu pozwalają mi patrzeć ludziom prosto w oczy.

Nie chciałabym narzekać, więc nie narzekam. Czasem zmęczona walką o byt rozpłaczę się, gdy dzieci nie widzą i zadzwonię jak smarkula do mamy. A potem wracam do dzieci i przyrzekam sobie, że damy radę, że podołamy, że nie odczują boleśnie zmian, choć mogą teraz liczyć tylko na mnie.  Życie trwa. A ja zrobię wszystko, by pomimo ogromu trudności i własnych traumatycznych doświadczeń dać im to wszystko, na co zasługują. Bo dać życie to wziąć za to życie odpowiedzialność. Dziecko trzeba nakarmić, ubrać, rozwijać jego pasje, zapewnić dziecku poczucie bezpieczeństwa, wysłać na wycieczkę szkolną, by nie czuło się gorsze od rówieśników. W tym wszystkim należy zadbać o wychowanie: przekazać wartości, nauczyć czynić dobro i wpoić szacunek do innych. Niby takie oczywiste…

Moje dzieci są cudowne. Kocham je najbardziej na świecie i zrobię wszystko co w mojej mocy, by ich życie było dobre i szczęśliwe. Reszta to tylko zamki na piasku.

O to co kocham – dbam. Z całego serca i wszelkich możliwości.

Podobne wpisy

29 komentarzy

  • Reply Marta mamawbiegu.pl 8 czerwca 2017 at 08:21

    A to słońce się tam czai za chmurami, żeby w końcu wyjść ! Bo przecież po nocy zawsze przychodzi dzień i po burzy spokój…
    <3

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:24

      Martuś taka winna być prawidłowość i tego wyczekuję :*

  • Reply Justyna 8 czerwca 2017 at 08:44

    A to wszystko kiedyś będzie tylko wspomnieniem przypominającym Ci jak dzielna jesteś, jak wielkie pokłady sił w Tobie tkwią. A my… przy kawce bedziemg wzdychac ile jeszcze przed nami. <3

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:26

      Chcę tych kaw, tego czasu…:* :* :*

  • Reply Polisz mam 8 czerwca 2017 at 08:51

    Przesyłam Ci dużo sił i jestem przekonana, że słoneczne dni czają się gdzieś za rogiem!:)))

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:26

      dziękuję kochana :*

  • Reply karolina (ja-matka) 8 czerwca 2017 at 09:01

    Marta, jesteś cudowna, wyjątkowa, silna! Jesteś najlepszą mamą jaką znam. Powodzeni i uszy do góry.

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:27

      Tyle dobra w jednym komentarzu. Dziękuję :*

  • Reply Karolina 8 czerwca 2017 at 09:02

    Marta – chyba nie muszę CI nic pisać – wszystko Ci powiedzialam i jeszcze powiem :)))

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:27

      wiem kochana i bardzo dziękuję :*

  • Reply Anna L. 8 czerwca 2017 at 09:51

    Co nieco do mnie dotarło poczta pantoflową. W głowie się nie mieści, ile Ty masz babo siły. Życzę Ci z całego serca, że już niedługo odetchniesz i z tej siły korzystać nie będziesz musiała. Życie to sinusoida :/

  • Reply Aleksandra Greszczeszyn 8 czerwca 2017 at 11:23

    Marta nie wiem co takiego złego się dzieje, ale tulę cię mocno.

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:28

      Olu jak we wpisie, sił trzeba. Dziękuję za tulaski :*

  • Reply Kasia Ł. 8 czerwca 2017 at 13:05

    Marta, <3 !

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:28

      Kasiu :* :* :*

  • Reply Iwona 8 czerwca 2017 at 17:04

    Trzymam kciuki !

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:28

      dziękuję :*

  • Reply Ruda Madzia 8 czerwca 2017 at 20:39

    Tak jak napisałam Martuś twojej mamie, gdy dowiedziałam się o przykrym zdarzeniu również u nich. Po każdej burzy wychodzi słońce. Tak będzie u Was również, bo jesteście silni. Macie cudowną rodzinę. W kupie siła. Pamiętaj my zawsze jesteśmy w te lepsze dni, jak i w te gorsze. Więc jak coś wal jak w mur. Trzymajcie się moje kochane Tosinki:*:*

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:29

      Waszą obecność Madziu bardzo, bardzo doceniam. Przyjaciele to skarb :*

  • Reply Bożena 9 czerwca 2017 at 05:29

    Po kazdej burzy wychodzi słońce <3

    • Reply Marta 12 czerwca 2017 at 11:29

      Tak właśnie :*

  • Reply Ewa 13 czerwca 2017 at 05:00

    Często samotna Mama potrafi zastąpić Tatę, lepsze to aniżeli napięta sytuacja między rodzicami. Spójrz na Lubka – miał tylko Ciebie i jest fantastycznym mężczyzną! Od Ciebie bije niesamowity spokój, poradzisz sobie (cały czas to robisz) – masz wspaniałe dzieci, które za kilka lat będą Ci wdzięczne za wszystko co im dałaś.
    Trzymaj się <3

    • Reply Marta 13 czerwca 2017 at 19:16

      Ewo absolutnie się z Tobą zgadzam. Właśnie Lubomir jest dla mnie najlepszym przykładem, choć tamta sytuacja była kompletnie inna, znacznie łatwiejsza. Mam mimo to nadzieję, że z tej ciężkiej obecnie teraźniejszości uda mi się spokojnie wejść w inne, lepsze życie. Spokojne przede wszystkim. Dziękuję :*

  • Reply Lil 14 czerwca 2017 at 08:24

    Dużo siły 😘Uściski

  • Reply I 14 czerwca 2017 at 10:32

    Ludzie chętnie przypinają łatki i mają swoje teorie. Bardzo dużo daje ten spokój, który wbrew pozorom nie jest wcale łatwo utrzymać, kiedy życie daje kopa. Wyszłam z niespokojnego domu, niestety mama musiała rzucić się w pracę, nie było czasu na zastanowienie, jak napisałaś dzieciom trzeba dać siebie, przede wszystkim, jednak bez jedzenia czy ubrań trudno przetrwać ;). Mimo tego byli właśnie dziadkowie, najlepsze wakacje z nimi, i cała codzienność, której jako dziecko tak nie odczuwałam. A kilka lat później już spokojniejszy czas z mamą, bez pędu, stresu. To mi dało siłę, chociaż często słyszałam , jak sobie poradzę, bo jednak ojciec gdzieś był, niby obecny, ale jednak nie zaangażowany. Jednak ciągle miałam wsparcie w rodzinie, która wierzyła we mnie, i dopingowała. Teraz wiele „koleżanek” patrzy, już sama nie wiem jak ;), w każdym razie słyszę, jaką fajną mam rodzinę, dzieci, i męża ;). Ha! Nawet studia „udało” mi się skończyć ;). Poradzisz sobie, to jest inna rzeczywistość, ale nie gorsza, po prostu inna, a Ty pokazujesz im siłę, która jest taką „bazą” na przyszłość. Pozdrawiam, M

    • Reply Marta 27 czerwca 2017 at 12:45

      Chciałam Ci podziękować za te słowa. Bardzo dużo dla mnie znaczą. Dziękuję :*

  • Reply Anna 15 lipca 2017 at 09:19

    Nigdy nie przypuszczałabym, że Twój pewnie już były mąż dopuści się zdrady… Trzymaj się !

  • Reply Honorata 30 lipca 2017 at 16:18

    Marta, kiedy pierwszy raz się spotkałyśmy zobaczyłam w Tobie taką siłę, o jakiej sama zawsze tylko marzyłam. Piękna, przebojowa, ambitna, pomysłowa. a do tego zaradna i wciąż rosnąca w siłę. Ze wszystkim się uporasz dziewczyno!

    • Reply Marta 9 sierpnia 2017 at 20:33

      Honorata, bardzo dziękuję…tak właśnie musi być, nie mam wyjścia przecież ;). Wsparcie fajnych ludzi jest bardzo ważne, dziękuję :*

    Leave a Reply

    Przepisz wynik *