Bez kategorii

nasza recenzja bezogniowych baniek Med Plus

2 kwietnia 2013

Przyszła i na nas kolej, a w zasadzie na Frania.

Ponad tydzień temu synalek obudził się z katarem, a dzień później zaczął pokasływać.Stwierdziłam, że jest to odpowiedni czas na przetestowanie naszych baniek.Podeszłam do tego dość sceptycznie (jestem z tych, co od razu pędzą z dzieckiem do lekarza), choć nie ukrywam z nadzieją.Najpierw dokładnie przeczytałam instrukcję, dzięki której dowiedziałam się w jakich miejscach na pleckach ustawić bańki, oraz jak długo je tam trzymać.Producent zaleca stawianie baniek nawet co drugi dzień dla szybszych efektów zdrowienia, oraz dla uodpornienia.My postawiliśmy Frankowi bańki trzy razy, co trzeci/czwarty dzień.Pierwszego dnia załapał się też Tosio, zdecydowałam się postawić mu bańki profilaktycznie.Śpi w jednym pokoju z bratem i jeszcze się nie zdarzyło, by jeden od drugiego choróbska nie złapał.
Tosia ślady na pleckach były blade, Frania zaś ciemno bordowe (już to pokazało nam, że bańki wyciągają co trzeba).
Szczerze przyznam, że bałam się reakcji chłopców.Myślałam, że będą się bali, że Franio nie uleży bez ruchu, że będą płakali, a ja będę musiała przekonywać i uspokajać.Jakie było moje zdziwienie, gdy nie dość, że nic takiego się nie stało, to jeszcze mieli przednią zabawę i naprawdę cały zabieg był mega przyjemny i przebiegł w radosnej atmosferze.Moi chłopcy są już naprawdę duzi.Wystarczyło im powiedzieć, że bańki rozprawią się z chorobą:) Poza tym z przyssanymi bańkami musieli uleżeć jedynie pięć minut, więc tak naprawdę wystarczy jakoś zająć ten czas dziecka i po kłopocie.Raz leżeli przed laptopem, gdzie zabawiał ich Tom i Jerry, drugi raz Franiowi opowiedziałam bajkę, a dziś przy trzecim stawianiu baniek, wystarczyło, że wzięłam aparat do ręki, „sesja bańkowa” została zaakceptowana:)
Postawienie baniek jest dziecinnie proste.Powietrze zasysa dołączona pompeczka, wystarczy przyłożyć ją do bańki, bańkę postawić na plecki, pociągnąć (nie za mocno) i gotowe.Najpierw wkładamy bańki do ciepłej wody, natłuszczamy skórę balsamem (my użyliśmy dziecinnego mleczka), stawiamy bańki, przykrywamy kocykiem a po określonym czasie działania (w przypadku małych dzieci jest to pięć minut) bańki ściągamy, dziecko ubieramy i co najważniejsze, nie musimy pakować dziecka do łóżka.Wystarczy malucha ubrać i pozwolić powrócić mu do zabawy.Dla mnie bomba!
Po raz pierwszy obyliśmy się bez leków (kataru już praktycznie nie ma, kaszlu nie było już po pierwszym zabiegu), a chłopcy nie zarazili się wzajemnie.Jestem zdecydowanie zadowolona z efektów, prostoty użycia oraz z tego, że jest to zabieg całkowicie bezbolesny.Dla dzieci w sam raz.
Wiem, że będę często bańki u dzieci stosowała.Jestem zachwycona.Naprawdę nie wierzyłam, że uda nam się ominąć aptekę.Gdybym miała powiedzieć, czy warto zakupić te bańki, zdecydowanie bym je poleciła.Nie raz już się przekonałam, że stare, sprawdzone sposoby naszych babć są najlepsze.Przecież te bańki, to nic innego jak ulepszona wersja baniek ogniowych, które nie raz wyciągnęły mnie z ciężkiej choroby w dzieciństwie.
Poczytajcie sobie na stronie producenta, jak wiele schorzeń można tymi bańkami leczyć.
Zdecydowanie sięgnę najpierw po nie, zanim wyruszę do apteki.
A teraz nasza dzisiejsza fotorelacja:)
niebieska pompka do zasysania powietrza z baniek

skupienie na twarzy Frania:)

sześć banieczek na te małe plecki, zdecydowanie wystarczy…
pod kocykiem pięć minutek

i gotowe! 
mamy biedroneczkę:)
dzisiejsze ślady są już zdecydowanie bledsze

a tu, po włożeniu piżamki mina mówi sama za siebie
NIC NIE BOLAŁO:))

Podobne wpisy

49 komentarzy

  • Reply Bi. 2 kwietnia 2013 at 19:52

    Dobra rzecz takie bańki przy dzieciach… bo w tych aptekach to wydaje się fortunę niemałą na lekarstwa..

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 19:57

      dokładnie tak, jak nam uda się oszczędzić choć połowę wydatków na leki, będę przeszczęśliwa.U nas większa choroba to tysiąc w aptece niestety.

    • Reply Bi. 2 kwietnia 2013 at 20:41

      Mam nadzieję, że te bańki będą Wam bardzoooo długo służyć :)

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:31

      mam nadzieję, zwłaszcza teraz gdy od września Tosio pójdzie do szkoły.
      Oby zawsze działały:)

  • Reply Anonymous 2 kwietnia 2013 at 19:55

    Kochana, żałuję że wcześniej nie trafiłam na Twojego bloga. Bo już 2 lata temu, poleciłabym Ci gorąco te bańki. :)
    Gwarantuję, że miałabyś spokój dwa lata wcześniej. Ja robię też profilaktycznie, wystarczy że jeden ma katar, to cała 3 młodszych ląduje na kozetce matki ;)
    Kochani są! :*
    M.

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 19:58

      no ja też żałuję, matko ile mi się nachorowały dzieci, jak Tosio poszedł do przedszkola:/
      ale teraz dr Marta wie, co robić:P
      :***

    • Reply Anonymous 2 kwietnia 2013 at 20:06

      Daj spokój, przedszkole fajna sprawa- bo dziecko uczy sie obcowania z innymi dziećmi, ale te choróbska. Odechciewa sie wszystkiego, a i głowa spokojna jak masz dzieciątko przy sobie.

      Też czuję się jak lekarz jak wyciągam swoje sprzęty. (nawet stetoskop mam, bo czasem trzeba odsłuchać:P)

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:33

      hahahaha najlepszy lekarz?matka!:P
      przedszkole super jest, tylko te choróbska….rozdarcie.Bo z jednej strony widzisz ile dobrego dziecku daje szkoła, a z drugiej płakać się chce, jak chorują i chorują…
      ech

    • Reply Anonymous 2 kwietnia 2013 at 22:11

      Moje chłopaki i tak należą do tych bardziej odpornych, chorują bardzo rzadko. Marcel ma astmę, ale tego zniwelować się nie da, niestety ;(
      Przedszkole.. powiem Ci, że Lubuś chodził już jako trzylatek- nie żałuję, już w wieku 4,5 lat umiał doskonale czytać. Ale..tak teraz na to patrzeć, zabrałam mu trochę dzieciństwa przy mamusinej spódnicy.;]

      Gabryś poszedł w tym roku, ale to typ zdobywcy, to na swoim koncie ma już 3 zniewolone kobietki (przynoszą mu zabawki..)- i jak mi ktoś powie, że dzieciaki wszystko wynoszą z domu, to łeb ukręce:P bo ja służącą nie jestem :P

      śmigam pisać maila. hm…hm..od czego tu zacząć?
      M

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 22:43

      moi też byli odporni, aż do przedszkola Tosiowego:/ potem nastała niekończąca się choroba, aż go wypisałam:/
      eee tam, niczego mu nie zabrałaś (Lubuś, wciąż łapię się na tym, że zachodzę w głowę, że ktoś jeszcze ma Lubusia i jeszcze go TAK NAZYWA:))))).Moj Lubuś też zaczął przygodę z nauką wcześnie i inteligentny jest, aż miło.
      hahahahaha Gabryś wymiata:) a z domu wynosi najlepiej się śmieci:P
      a pochwal się chłopakami w perwszej kolejności:DDD

    • Reply Anonymous 2 kwietnia 2013 at 23:13

      poszedł.
      Chłopakami pochwalę się jutro, jak im świeże fotunie wypstrykam :P
      Lubuś- nie wyobrażam sobie mówić do mojego syneczka inaczej! :)
      Gabryś to typ niepokorny..

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 23:38

      odpisałam, w szoku wielkim:*
      na fotunie czekam z utęsknieniem.
      Lubuś-słodko i cudnie:)))
      a Gabryś musi być niepokorny, znam jednego(syn koleżanki) i właśnie taki jest-cudny zawadiaka:))

    • Reply Anonymous 3 kwietnia 2013 at 07:19

      Zdjęcia i mail właśnie wysłałam :*
      Też jestem strasznie zaskoczona tym wszystkim ! :)
      Gabryś ..to temat rzeka :)
      Obrażalski, krnąbrny, dokuczliwy.. ale mój! :))
      M

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:33

      hahahahaha wiedziałam, Gabrysie takie muszą być!W tym ich urok:***

  • Reply Aldamina 2 kwietnia 2013 at 20:17

    Jaki zadowolony aż się uśmiechnęłam:) cieszę się, że bańki tak Wam pomagają:)

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:33

      w tej chorobie pomogły bardzo.Mam nadzieję, że to nie przypadek.
      zadowolony, a to najważniejsze:)

  • Reply wierszokletka 2 kwietnia 2013 at 20:24

    Super biedroneczka :) Widać, że bańki świetnie spełniają się w swojej roli :) Rozejrzę się za nimi, bo mam już dość chorób, które jakoś w tym roku często mnie nawiedzają i długo nie odpuszczają. Słodkich snów dla całego Tosinkowa! :*******

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:35

      ja z pewnością bym je kupiła, po tym, co zobaczyłam.Dzieci zawsze zarażały się od siebie, leki musiały być i te zapchane nosy w nocy:( teraz wszystko było mniej dokuczliwe i przeszło bez leków.Dla mnie rewelacja!
      Tobie też kochana-słodkich:***

  • Reply Noelka 2 kwietnia 2013 at 20:33

    Relacja i opinia przednie!
    Moja rodzina (siostry ). poważnie przymierzaja się do zakupu tych baniek i myślę że notka ostatecznie je przekona.
    A do tego ten model! Ach <3
    ps gadalysmy pieć godzin temu i już tęsknię !
    :-*:-*

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:38

      ja polecam z czystym sumieniem:*
      ps. cudnie było sobie pogadać, ach i te plany wymienić:PPPP
      :***

    • Reply Noelka 3 kwietnia 2013 at 10:20

      Nooooo <3333 plany są cudowne!:*

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:33

      jasne!:)

  • Reply Aga 2 kwietnia 2013 at 20:55

    Ostatnie zdjęcie <3 jeeej ja też chcę mieć kiedyś takie piękne dzieciaczki!

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:36

      na pewno się doczekasz:)))

  • Reply aneta zysek 2 kwietnia 2013 at 21:19

    Usmiech Frania -bezcenne:-)

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 21:36

      oj tak:D

  • Reply Kasia Ł. 2 kwietnia 2013 at 21:58

    Bańki! gdzieście były dwajścia lat temu jak ja was potrzebowałam ?! Antybiotyków ile zjadłam, to chyba lekarzom na kartotekach miejsca brakowało. A bańki stawiane miałam może z parę razy, w kryzysowych sytuacjach, przez przez jakąś Ciotkę Klotkę w chustce zawiązanej pod szyję. A jak waliła w plecy, żeby się te bańki przyssały :D No nie powiem za przyjemne to to nie było :D
    Franczesko dzielny mężczyzna ;)

    • Reply ma~ 2 kwietnia 2013 at 22:45

      hahahahahaha padłam:DDDD
      Ciotka Klotka mogła gwoździem przybić, na jedno by wyszło:)))
      tych naszych, to dociskać nawet nie trzeba.Magiczna pompeczka sama przykleja;P
      przyjedź, postawimy-się przekonasz:)))
      :***

  • Reply Lalucci 3 kwietnia 2013 at 03:55

    A no to fajnie, że tak Wam się to testowanie udało ;) Widać, że Franek zadowolony ;>
    Ja jakoś nie lubiłam, jak mi mama stawiała bańki, nie wiem czemu :P

    Buziaki ;*

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:34

      też się bardzo cieszę, oby nadal tak bańki pomagały.
      wiesz, ja też nie wspominam fajnie baniek, ale ze względu na ogień jedynie:P
      :*

    • Reply Lalucci 4 kwietnia 2013 at 03:58

      :))

  • Reply Mama NieIdealna 3 kwietnia 2013 at 07:27

    Dla mnie Bańki koszmarnie kojarzą się z dzieciństwa hehe wciąż wspomnienia jak żywe. Ale fakt pomagały jak nic.
    Fajnie, że testowanie wyszło tak fajnie i radośnie.
    Teraz tylko duuużo zdróweczka Wam życzyć zostało.
    Pozdrawiam

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:36

      ja też nie lubiłam, bo bałam się za każdym razem, że mnie poparzą:P
      ale działały i rodzice mych jęczeń nie słuchali:)
      Franio chyba to lubi, bo pyta:”a kiedy znów dasz mi bańki w plecy?”:)
      pozdrowionka

  • Reply Magdalena Burek 3 kwietnia 2013 at 08:16

    Po ostatnim zdjęciu widać, że bański skutkują:) Oby teraz już zawsze banie działały, a Wy mniej pieniędzy zostawiali w aptekach. Czy ja dobrze doczytałam Antek idzie od września do szkoły??Pozdrawiam zimowo:):**

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:36

      no niestety kochana, musi.Od września mamy zerówkowicza w domku:)

  • Reply Amisha 3 kwietnia 2013 at 09:13

    Ciekawe :). Ja jednak polecam mieszanie genów. Nasi chłopcy tak naprawdę jeszcze nie chorowali. Tylko Maksio raz jeden dostał antybiotyk – bezskuteczny i żałuję, że się dałam nabrać.

    Ja sama nie wiem co to choroba ;). Zresztą nikt z nas w tę zimę nie chorował ;)

    A zatem Martuś – bierz zięciów, bo zdrowe jak skały (ODPUKUJĘĘĘĘĘĘ!). Co by nie rzec jak Byki (choć Ryby zodiakalne).

    • Reply Amisha 3 kwietnia 2013 at 14:16

      Aha – dodam – Pan Franciszek cierpliwy jest, że tak leży pod tymi bańkami… Na przedostatnim zdjęciu ma cudny profil. No wiem, że on chłopak i nie lubi być pewnie porównywany do płci przeciwnej… ale jest śliczny jak śliczna dziewczynka. I teraz co tu zrobić? Bo ja tylko dwóch zięciów mam a synowej ani ani… ;-). PS. No wiesz, wszystkie dzieci masz w dechę,a le Frania to sobie upodobałam od początku he he ;). Mam nadzieję, że Tosio i Lubek wybaczą. Jak się córki doczekam (no, to tak z przymrużeniem oka ;-)) to ONI a nie ja bedę wybierać ;). Uściski od mieszańców :).

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:41

      u nas dopóki Tosio nie poszedł do przedszkola, też chorób prawie nie było (bo jednak jakieś były:P) Zięciów biorę w ciemno!przyznaję bez bicia uroda zaważyła:P
      A jeśli chodzi o Frania, to On jest jak dziewczynka…za to charakterek istny chłop! i to taki z diabłem za skórą:)
      Czuję się wyróżniona, bo Franio podobny do mnie hihihihi.A poważnie, On ma coś w sobie, że ludzie do niego lgną.Myślę, że będzie mógł w przyszłości nieźle manipulować innymi:P
      a o córę się staraj…Boszszsz, to dopiero pięknota by była:-O
      Mieszańcy kochani-całujemy:***

  • Reply India 3 kwietnia 2013 at 11:32

    Gdzie można kupić bańki tej firmy?

    • Reply nasza klasa 3 kwietnia 2013 at 15:51

      India w aptece wszystkie są identyczne – cena ok 80 zł

      MadziaBK

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:41

      tak w aptece, albo u nich na stronie.Kliknij banerek na górze postu.

  • Reply Emma 3 kwietnia 2013 at 13:46

    Też mamy te bańki i najczęściej każę mężowi sobie stawiać :) Mój synek jeszcze nie daje sobie postawić niestety.

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:42

      jeszcze malusi:)
      ja chyba też poproszę, bo mnie gardło zaczyna boleć:/

  • Reply Mama Ka 3 kwietnia 2013 at 15:06

    Nawet nie wiesz jak cieszy mnie Twoje zadowolenie z baniek :)

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:42

      Kasiu, dziękuję:)))
      zadowolona jestem bardzo, jak na ten pierwszy raz.

  • Reply Tissana 3 kwietnia 2013 at 15:35

    A jest jakaś dolna granica wiekowa od której można zacząć stawiać bańki i jakieś przeciwskazania?
    Franuś…:) Jak będę mieć kiedyś córcię to nikt inny tylko ja Go zabieram na zięcia, a jak synka… trudno, będzie mial starszą żonę (Nelcię) :D
    Buzia ;

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:44

      nie ma dolnej granicy, pewnie ustala nią dziecko, małe nie uleży na brzuszku bez ruchu:)
      przeciwskazania są, na stronie Med Plusa (kliknij w powyższy banerek) wszystko jest opisane:*
      hahahaha do Frania ustawia się kolejka:)
      tak jest, Paulinko grunt to znaleźć wyjście z każdej sytuacji:))
      :*

  • Reply Anonymous 3 kwietnia 2013 at 15:49

    eh wszystkie Twoje dzieci są wystrzałowe ale ja też jakoś tak mam sentyment, sentymencik do Franeczka, bo on jest idealny, cudowny, taki chłopczyk najśliczniejszy (bracia wybaczcie..)
    bardzo, ale to bardzo się cieszę, że bańki Wam pomogły! serio!
    jedna sprawa, że mniej w aptece zostawisz ale druga- sami sobie układ odpornościowy hartują.. no a antybiotyk, chociaż pomoże też bez śladu jednak nie przejdzie, czyż nie?
    miałam u Was lekkie zaległości – właśnie nadrabiam.. Nelka chodzi! Ech. Pannica!
    Oglądałam filmik 3 razy ( przyznaje się bez bicia) i ten wstęp pobija wszystko ;-) widziałam, po komentarzach tam, że wiele osób się dziwi,że u Was bez bramki się obywa. powiem Ci, że ja początkowo też, bo wszystkie dzieciaki jakie znam uwielbiały schody (Ale tylko takie domowe, nie tam żadne blokowe) ale później doszłam do wniosku, że to to ja mam schiz wysokości i spadania, a poza tym, dla nich to żadna nowość bo mają je na codzień :-)
    a co do Nelci – wiesz, jak wstawiasz jej fotki to mi się wydaje taaaka duża, zapominam ciągle że Ona ma ledwo roczek z hakiem:)
    podsumowując już wróciłam i mam nadzieję że żadne nowości mnie już nie ominą:-)
    wciąż zasypana niezalogowana klara:)
    wszyscy czekamy na tą wiosnę..skoro nawet dzieci się ze śniegu nie cieszą to chyba coś bardzo nie tak ?!

    • Reply ma~ 3 kwietnia 2013 at 21:48

      :***
      Franio ma swoich fanów:)))
      Dokładnie, im mniej leków, tym jestem szczęśliwsza.Mam nadzieję, że i odporność się dzieciom wzmocni.
      U nas bramki nie było:)dzieci mają schody od maluśkiego, więc dla nich to nie straszne.Żaden nie spadł, a śmigają równo.Aniela wejdzie na górę i zejdzie (oczywiście asekurujemy), ale trzymać za rękę się nie pozwala.Trzyma się sama poręczy.
      Nela tak wygląda na starszą, a to niunia mała, nasza lalusia mała:)))
      Klaro, cieszę się, że jesteś:***
      a zima, ech….pomińmy:/

    Leave a Reply