Dzieci, Kobieta

Najpiękniejsze wakcje

10 sierpnia 2017

Dostajesz niespodziewany, tygodniowy urlop. Pierwsza myśl natychmiast krąży wokół snu. Po pierwszej zmianie, na którą wstajesz przed 5 rano wizja wstania kilka godzin później kusi szalenie. A potem przypominasz sobie pełne rozczarowania słowa synka, że zaraz się skończą wakacje i znów nigdzie nie wyjedziemy i wiesz, że zrobisz wszystko, by podarować dzieciom wakacyjne wspomnienia.

Na zaplanowanie naszych  mini wakacji miałam dokładnie dwa dni. Wiedziałam, że musi to być morze i zaczęłam szukać najtańszych z opcji. Liczyłam, kalkulowałam, załamywałam się po drodze milion razy. A potem wszystko potoczyło się tak, jakby czuwały nad nami najlepsze anioły. Dzięki mojej życzliwej pracodawczyni, dzięki kochanej przyjaciółce, dzięki wspaniałemu bratu, który pożyczył nam samochód na wyjazd, cudownym ludziom w Łebie oraz skarbonce Antka (tak, pożyczałam kasę od syna na dodatkowe atrakcje dla nich) mieliśmy najwspanialsze z wakacji. Ani pokój w którym omal nie dostaliśmy klaustrofobii, ani brak obiadów w restauracjach, ani też omijane przez nas szerokim łukiem wszelkie kuszące nadmorskie stragany, nic nie popsuło nam tamtych dni. Szumnie i głośno stwierdziliśmy, że były to absolutnie najlepsze i najbardziej radosne wakacje ever. Bo idealne wakacje nie kosztują miliona monet. Najlepsze wakacje to radość, beztroska, mnóstwo śmiechu, miłość unosząca się w powietrzu, zapach wieczornego, wspólnie odpalanego grilla i spacery wieczorne po pustej plaży. A to wszystko raz co raz przerywane okrzykami dzieci: tu jest cudownie mamusiu! to najlepsze wakacje w życiu! a przyjedziemy tu za rok?

wakacje wakacje wakacje wakacje wakacje

Gdzie pojechaliśmy i co zobaczyliśmy?

Byliśmy w Łebie. Miasteczko małe, ale bardzo urokliwe. Nie staliśmy w żadnych korkach, po drodze nie mieliśmy żadnych niechcianych przygód, a pogoda była wprost wymarzona. Do Łeby dotarliśmy we wtorek przed wieczorem, a wyjechaliśmy w sobotę po 20.00. Pełne, mega intensywne cztery dni. Dziś jak o tym myślę, sama jestem w szoku, że tak wiele udało nam się w tym czasie upchnąć wrażeń i atrakcji. We wtorek po przyjeździe do Łeby jedynie przywitaliśmy się z ludźmi nas goszczącymi i udaliśmy się na plażę. Morze było spokojne, wieczór bardzo ciepły. Reakcja dzieci na wielką wodę wspaniała. Radość na ich buziach wzruszała i upewniała, że ten spontaniczny wyjazd to najlepsza decyzja w życiu. Zasnęliśmy późno, zmęczeni podróżą i emocjami. Dzieci spały jak susły, a my z Alicją do późnych godzin komentowałyśmy reakcje dzieci. To cudowne uczucie podarować im coś, co jeszcze dwa dni wcześniej nie mieściło się w naszych głowach.

wakacje wakacje wakacje wakacje

Pierwszy dzień w Łebie

powitał nas słońcem wdzierającym się przez szybę. Dzieci wstały i w piżamach całkiem jak w domu wybiegły na podwórko. Chłopcy grali w piłkę, a dziewczynki osaczyły przydomowy plac zabaw, przy okazji zbierając przyklejone do urządzeń ślimaki. Przygotowałam śniadanie i wyniosłam przed dom. Zjedliśmy na powietrzu, omawiając przy stole plany na dzisiejszy dzień. Oczywiście najpierw plaża! Gdy dotarliśmy do morza zaskoczeni stwierdziliśmy, że po 19.00 było zdecydowanie inaczej ;). Tego dnia mieliśmy bowiem problem ze znalezieniem miejsca na rozłożenie ręczników. Nie popsuło nam to jednak zabawy. Dzieciaki wbiegły do wody i zaczęły polowanie na meduzy. Łapali je w siatki, a potem wypuszczali. Meduzy sprytnie wypływały, a dzieci oglądały ten proces godzinami. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu dzieci były uważne i nie rozbiegały się po plaży, pilnowały jeden drugiego i bardzo odpowiedzialnie podchodziły do zasad bezpieczeństwa.

wakacje wakacje wakacje

Jak tanio ogarnąć obiady nad morzem?

Nie ukrywam, że sposób jest jeden. No może dwa, jeśli masz zaprzyjaźnioną restaurację ;). My takowej nie mieliśmy, więc stołowaliśmy się tradycyjnie. Obiady gotowałam sama, jak w domu. Zaopatrzenie umożliwił pobliski market, a możliwość korzystania z kuchenki wykorzystałam solidnie. Dzieci zjadały domowe obiadki, a portfel nie odnotował różnicy. Czy nad morzem, czy w domu gotować obiady przecież trzeba. Tak samo ogarniałyśmy śniadania i kolacje. Śniadanie często mleczne, a kolacja głównie z grilla. Dzieci głodne nie chodziły, restauracje i przydrożne budki z różnymi goframi, czy zapiekankami pełnych brzuszków nie nęciły.

wakacje wakacje wakacje

Drugi dzień w Łebie

upłynął podobnie jak pierwszy, głównie na plaży i w cudownym morzu. Tam dzieci nawiązywały nowe znajomości i chłonęły każdą chwilę. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, nie prosiły o nic, o co zawsze wcześniej suszyłyby głowę. Musicie wiedzieć, że stragany aż uginają się od zabawek, dmuchańców i wszelakich pamiątek. Oczywiście rozmawiałam wcześniej z dziećmi, że nie mamy pieniędzy na zbytki i sam wyjazd musi być dla nas wystarczającym szaleństwem. I tak właśnie było. Z jednej strony dumna bardzo z dzieci, z drugiej zła i rozżalona, że muszą rozumieć.

Z okna naszego domu widać było Łeba Park. Park Dinozaurów. Wiedziałam, że musimy tam pójść. Poczytałam trochę o miejscu i zdecydowaliśmy na ten cel zapożyczyć się u Antosia ;). On sam tak bardzo chciał zwiedzić to miejsce, że na każdy mój protest wołał: ale mam przecież swoją skarbonkę! 

wakacjewakacje

Park Dinozaurów

koniecznie odwiedźcie to miejsce! Fantastyczne, kolorowe, bajeczne ciekawe miejsce dla dzieci ale i dorosłych. Wszystkie atrakcje w cenie biletu wstępu, a uwierzcie mi jest ich cały ogrom. Dotarliśmy do Dinoparku w czwartek tuż po śniadaniu, a wyszliśmy o 20.30. A wciąż było nam mało! Ileż tam wspaniałości! Plac zabaw – ogromny z trampolinami i bungee. Wodne szaleństwa na pontonach, kino 7d – fantastyczna rozrywka, dinozaury, wioska indiańska, kolejka czerwonego kapturka, przedstawienia dla dzieci z prawdziwymi piratkami, miasteczko Flinstonów, mini Zoo, wodne rowerki, miasteczko szeryfa, strzelnica, małpi gaj, diabelski młyn i wiele innych wspaniałości. Tam dzieci po raz pierwszy w życiu płukały złoto i właśnie o tym miejscu mówią każdemu, kto spyta o ich wakacje.

wakacje wakacje wakacjewakacjewakacje

Żywy labirynt

kolejną atrakcją, która pochłonęła nas bez reszty był największy w Polsce żywy labirynt. Zostawiliśmy go na ostatni dzień z myślą, że przeczołgamy solidnie dzieci, a te potem zasną zmęczone w samochodzie na powrocie do domu. W sumie prawie się udało, z tą różnicą, że to dzieci bardziej przeczołgały nas :). Zdobyliśmy wszystkie cztery bazy, dotarliśmy do środka labiryntu i ufff… nawet wyjść się udało. Po wyjściu z labiryntu (udało się bez mapy!) czekały nas bowiem atrakcje w postaci gier na powietrzu w wielkim ogrodzie gier. Ogromne bierki, kółko krzyżyk, warcaby i nasze ukochane polo, po którym obie z Alicją dorobiłyśmy się kilkunastu solidnych siniaków :). Siła rywalizacji wydobywa z człowieka zwierzęce instynkty :D. Chłopcy marzą, by mieć tę grę na własnym podwórku i chyba coś zacznę myśleć w tym kierunku. Czasem takie wyładowanie emocji bardzo by mi się przydało ;).

wakacje

 

Pogoda nas rozpieszczała

na szczęście nie musiałyśmy sprawdzać co robić w Łebie podczas deszczu, ale szukając nocą atrakcji na kolejny dzień z dziećmi natrafiałyśmy na fajne propozycje: aqua park, figloraje, czy właśnie kino 7 d uratowałaby deszczowy dzień na pewno. My oprócz wymienionych atrakcji w te cztery dni zdążyliśmy także pojeździć melexem, przejechać się kolejką w stronę ruchomych wydm, czy uczestniczyć w konkursie radia zet – w którym dziewczynki wygrały balony, a chłopcy plecaki ;).

wakacje

Nasze najlepsze wakacje!

tak wyjazd do Łeby podsumowały dzieci i za taki sama go uważam. Cztery mega intensywne dni, których nie zamieniłabym za najlepsze godziny wciąż brakującego snu. Nasze wakacje w 100 % skupione były na atrakcjach dla dzieci, a ich radość dała autentyczną radość nam. Spokój, radość i harmonia wewnętrzna sprawiły, że na bardzo długo będę ten czas wspominać. I choć już w drodze powrotnej liczyłam jak wiele pieniędzy muszę teraz zarobić, by oddać każdą wyjętą spoza własnego portfela złotówkę, nie żałowałam ani chwili. Dla moich dzieci zrobiłabym znacznie więcej. A dla łez radości, które pojawiły się w oczach chłopaków, gdy zakomunikowałam, że jedziemy nad morze mogłabym nie odpoczywać wcale. To były najpiękniejsze wakacje na jakich byliśmy. Pierwsze z pozostałych…

 

 

Podobne wpisy

13 komentarzy

  • Reply Mama 10 sierpnia 2017 at 08:53

    A moge zadać. Takie pytanie jak nie uraze. Co z twoim mężem. Kiedyś pisałaś. O nim więcej. A teraz co się dzieje. Bylas z dziecmi sama. Podziwiam

    • Reply Marta 10 sierpnia 2017 at 22:38

      Nie, nie urazisz. W poprzednich wpisach napisałam, że jestem sama z dziećmi. Ale czy pisałam na blogu dużo o tacie dzieci? chyba nie ;)

  • Reply Zabiegana Mama 10 sierpnia 2017 at 10:43

    Przepiękna relacja , cudowne zdjęcia i tyle miłości w tych kilku dniach, że aż sama się wzruszyłam! Jakbyście mieli jeszcze ochotę na wakacje we Wrocławiu to zapraszamy!

    • Reply Marta 10 sierpnia 2017 at 22:37

      Elwirka Wrocław baaardzo lubię, więc w przyszlości na pewno odwiedzimy :*

  • Reply Rivulet 10 sierpnia 2017 at 11:37

    Byliśmy blisko :) Ale dla nas Łeba jest jednak zbyt ucywilizowana :P

    • Reply Marta 10 sierpnia 2017 at 22:36

      My mamy odosobnienie na co dzień, dlatego Łeba bardzo nam pzypadła do gustu na te 4 dni ;)

  • Reply ania 10 sierpnia 2017 at 17:04

    a Pan Tata i Lubek pewnie cierpieli w pracy :D?

    • Reply Marta 10 sierpnia 2017 at 22:34

      Lubek rzeczywiście był w pracy, Pan Tata nie sądzę ;).

      • Reply ania 10 sierpnia 2017 at 23:41

        nadrobiłam zaległości w notatkach i mi teraz głupio za ten komentarz…

        • Reply Marta 11 sierpnia 2017 at 19:05

          Aniu nic się nie przejmuj :). Ściskam mocno!

  • Reply ania 10 sierpnia 2017 at 23:43

    Ach jakie to musi być dziwne mieć takiego dorosłego syna :D Co będzie studiował Lubek?
    My też w sobote ruszamy nad morze, oby był to wypad równie udany jak wasz :D

    • Reply Marta 11 sierpnia 2017 at 19:05

      Lubomir będzie studiował dziennikarstwo międzynarodowe. A mieć takiego syna dorosłego jest wspaniałe ;). Życzę Wam cudownego wyjazdu :*

  • Reply Wandzia 14 września 2017 at 16:35

    Wakacje z dziećmi nie zapomniane emocje :) Piękne zdjęcia!!

  • Leave a Reply