Dzieci, Kobieta, Rodzice

na bieżąco…

14 grudnia 2013

Rozbita jestem i nie mogę złapać tempa.
Święta za pasem, a ja ani domu posprzątanego, ani listy zakupów, ani nawet planów konkretnych.
Smutne to…miało być inaczej.

Chłopcy dorośli jacyś tacy. Mają swoje sekrety, w które czasem siłą, a czasem sposobem próbuje wtargnąć Anielka. I o ile nie jest to nowa tajemna kryjówka, którą Mała z radosnym okrzykiem:
-ooo!!! jest! odkrywa, tak wspólnie bawią się przednio i naprawdę kreatywnie.
Gaja ze swojego (tfu! Tosiowego) chodzika wszystkiemu się bacznie przypatruje i piszczy radośnie naśladując siostrę-tym samym chcąc nie chcąc puentując:)

Gwarno, tłoczno i radośnie-Tosinkowy dom powrócił.

I gdyby nie ten smutek w dorosłej głowie…

Nie byłam na pogrzebie kuzyna, za daleko a dzieci za małe lub za mało zdrowe. Nie fajnie mi z tym, ale wiem, że tak być musiało. Sam by mi zabronił jechać, wiem to.
Pojadę wiosną…może i lepiej…
Rozmawiałam z mamą,
łzy i cierpienie słyszałam w każdym Jej słowie.
Była, widziała…uwierzyła.
ja wciąż szczypię się w ramię.

Od jutra (obiecałam sobie) zakasuję rękawy, nastawiam mózg na to, co tu i teraz i działam. Nie mechanicznie, a z sercem i planem.

Jak zacznę smęcić, kopnijcie mnie w tyłek!

Moje Radości Największe
(Tosio i Lubek pozowania dziś odmówili;)

Nela w czapie to u nas częsty widok;)
Chyba nie muszę mówić, kto „zaklepał” wygranego Lollishopowego kuraka;)

Podobne wpisy

20 komentarzy

  • Reply agnes 14 grudnia 2013 at 20:34

    masz cudowne dzieci :)

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:44

      dziękuję:)

    • Reply agnes 14 grudnia 2013 at 22:43

      A do świąt jeszcze kilka dni zdarzysz że wszystkim zapewne. Trzymaj się.

  • Reply Chachulka1990 14 grudnia 2013 at 20:36

    Wiem, że jest ciężko, ale głowa do góry :) przyjdą jeszcze lepsze dni i wszystko wróci do normy a do Świąt jeszcze ponad tydzień, wiem, że przy piątce dzieciaczków to może ciężko sprzątać, ale wierzę, że wszystko dobrze zostanie zorganizowane :) Trzymam kciuki i przesyłam gorące uściski pełne pozytywnej energii :)

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:45

      oj tak, sprzątać najciężej chyba…bo tu się chce dokładnie, a non stop zbierasz coś na bieżąco;)
      dziękuję:* energia na pewno się przyda.

  • Reply -klara 14 grudnia 2013 at 20:40

    Ale cudowne masz dzieci ;-) wiem, wiem, żadna nowość :)
    A Gaja.. jak wydoroślała, dawno nie widziałam Jej na zdjęciach i widzę to z całą siłą.. :) ale za to zupełnie nie wiem, do kogo Ona w końcu podobna? chyba sama do siebie;) Miksik piękny;)

    a co do pogrzebu, byłaś tam przecież myślami.. a jak będzie ciepło, to pojedziesz na cmentarz i w spokoju i ciszy pomodlisz się albo powspominasz..

    Z niecierpliwością czekam, aż będzie Was tu więcej.
    całusy!

  • Reply Kasia Ł. 14 grudnia 2013 at 20:42

    Promyczki najukochańsze! :*:*
    Chcę Franka kolor włosów! Jaka to farba?

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:50

      Kasiu, ja też chcę!!! a ten mały Gamoń nie chce mi powiedzieć, do którego fryzjera zagląda! ;)

  • Reply Magdalena Burek 14 grudnia 2013 at 20:48

    Ach takie promyczki na zdjęciach po tak napiętym dniu to miód na serce:)) Martuś a jedziecie w końcu do siostry?? A sprzątaniem się tak nie przejmuj nikt ci po kątach sprawdzać nie będzie. Jak zaczniesz smęcić to ja kopniaka obiecuję;pp. Ma Kasia rację też bym chciała taki kolor włosów;pp. Zdradź nam szczegół co to za farba;dd. Buziole ogromne posyłam i tulę Was wszystkich:**.

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:53

      Madziu, siostra nalega….a mi jak na razie się po prostu nie chce. Pewnie zmieni się to w ciągu tego tygodnia i pojedziemy, o ile dzieci będą zdrowe…
      Wiem, po kątach nikt nie przepatrzy, ale sama świadomość-ja z tych co lubią mieć czysto pod szafkami i sofami;) A kolor włosów jak wyżej-każda kobitka Mu ich zazdrości, ze mną na czele:)))
      całusy:***

    • Reply Magdalena Burek 14 grudnia 2013 at 20:58

      Wiem, wiem też tak mam ze sprzątaniem, więc najchętniej bym wszystko przed Świętami posprzątała i wpuściła rodzinkę dopiero na Wigilię;pp. Bo przecież chodzą non stop i się kurzy cały czas;dd. Będzie fajnie jak pojedziecie, tak rodzinnie, gwarno:))

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 21:01

      sama widzisz;) musimy pojechać, bo rodzina stwierdziła, że Święta bez nas, to nie Święta-i weź teraz człowieku nie pojedź;)

    • Reply Magdalena Burek 14 grudnia 2013 at 21:08

      Też bym tak powiedziała, więc wyjścia nie ma:)) Uwielbiam rodzinne Święta:)

  • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:48

    może nie nowość, ale jakże cudnie to czytać;) sama codziennie sobie to uświadamiam, patrząc na Nich-serio.
    Gajuszka zmienia się co chwila. Raz widzę w Niej Frania, raz Tosia, innym razem siebie, czy Karola-pozwalam Jej zatem „dorosnąć”, by się Dziewczyna określiła, bo nie nadążam:) Jedno jest niezmienne-jest tak wdzięcznym i tulaśnym dzieckiem, jakich mało.

    Tak…właśnie taki mam plan, tak jak mówisz….pojadę sama, albo z …koleżanką;) na dzień cały, na spokojnie, by powspominać i ….pogadać. Myślami byłam, jestem i pewnie długo będę…

    Będziemy, będziemy tu, bo TU zawsze jest do kogo przyjść:*

    • Reply ma~ 14 grudnia 2013 at 20:51

      komentarz do Klary, opublikowałam na końcu:) Klaro, bo ostatni będą pierwszymi, o! ;)

    • Reply -klara 14 grudnia 2013 at 22:15

      Uf :-)) ostatnie dziecko musi łączyć cechy każdego członka rodziny,żeby było sprawiedliwe :) więcej,więcej. Was nigdy za wiele. Wierzę,że chęć i ochota się znajdzie,bo to przecież będą wyjątkowe święta:) pierwsze dla Gajusi a potem Wasz ulubiony styczeń. :*

  • Reply Monika Pujanek 14 grudnia 2013 at 23:06

    I ja wszystko mam w szczerym polu. Cieszę się że chociaż prezenty udało mi się ogarnąć.
    Życzę Tobie mnóstwo siły :) Te uśmiechy dziewczynek są przepiękne!

  • Reply wierszokletka 15 grudnia 2013 at 00:47

    Cudne Dzieciaczki! Martuś, z czasem będzie lepiej, choć już nigdy tak samo… Trzymajcie się! :*******

  • Reply monpetitmonde 15 grudnia 2013 at 08:58

    Rozumiem.. rok temu moja przyjaciółka od czasu pieluch, zginęła w wypadku. Tydz wcześniej umawiałyśmy się na kawę, tydz później dostałam telefon.. razem od dzieciństwa od zawsze.. na pogrzeb nie pojechałam bo byłam z córką w uzdrowisku wyczekany termin i ważne zabiegi.. wiedziałam że na kolejny termin będziemy czekać rok co najmniej.. i trochę do dziś nie wierzę może dlatego że nie byłam na pogrzebie. Jadę do rodziców, patrzę przez okno widzę Jej dom i myślę żeby do Kaśki wstąpić wieczorem przywitać się a potem patrzę na ciemne okno Jej pokoju i idę na cmentarz…
    Twoje dzieci są wspaniałe radosne marze o takiej gromadce a moje marzenia są tysiąc razy silniejsze za każdym razem jak zaglądam do Was na nowy wpis
    Pozdrawiam

  • Reply AgaMamaDusi 15 grudnia 2013 at 12:22

    Chyba każdy ma czasem takie dni, że myśli w głowie nie dają spokoju, że jakoś tak smutno, że na wspominki się zbiera… Ale trzeba wziąć się garść i działać :)

  • Leave a Reply