Kobieta, Rodzice

Matka też człowiek

21 października 2015

Gdy moje dzieci z głupia frant postanowią, że dla rozrywki urządzą mi wieczór grozy, urządzają. Godzina usypiania z dziewiętnastej przesuwa się na dwudziestą trzecią, a każda próba okiełznania kończy się histerią. Im później na zegarze, tym dalej w las z rozsądkiem. Kursujemy od pokoju do pokoju, od łóżka do łóżka. Licząc do dziesięciu, bluźniąc na czym świat stoi w myślach, wznosząc oczy ku niebu:

-nie chcę spać sama! chcę spać sama! nie chcę na górze! nie chcę na dole! chcę z mamusią! jednak z tatusiem! zgaś lampeczkę! boję się ciemności!!! aaaaaa!!!!

Po kilku minutach obiecuję, że jutro położę siłą o normalnej porze, po kilkunastu straszę zakazami, po kilkudziesięciu błagam o spokój, a po kolejnych modlę się o zgon własny. Czuję jak dym nabiera do uszu, a w ustach przybywa piany. W głowie niczym na jarmarku, a w oczach chęć mordu. Iskrzy, biją pioruny, trzęsie się ziemia. Mamusia po nadgodzinach.

Ciało wygięte w chińskie osiem, spoczywa połowicznie na łóżku. Druga połowa zawisa w powietrzu, wspomagana zębami wbitymi w poduszkę. Wdech, wydech, skrzyp, trrach. Kości strzelają, ręce mdleją, noga bezwładnie uderza w podłogę. Na bezdechu podnoszę głowę, wybudzona niesubordynacją własnych kończyn. Aaaaaa – śpiąąąą!!!! Aż chciałoby się krzyknąć i kankana odtańczyć, gdyby ktoś tylko usta pomógł otworzyć i nogę łaskawie rozbujał. Sił brak, ciało zastygłe w bezruchu. Co ja dziś miałam? Co ja dziś mia…? hrrrrr…..

Budzisz się gdzieś nad ranem. W opakowaniu i okiem sklejonym od zaschniętej mascary. Zimno i mało wygodnie. Ruchem zwinnej tygrysicy jednym susem nurkujesz w pościeli. Oj tam, oj tam z kupą się nie biłaś. Jutro zmienisz pościel, jutro tusz obstukasz. Matka też człowiek. Hrrrrrr…jeszcze chwilunia, jeszcze ociupinka, jeszcze z pół….hrrrrrrrr…..

O matyldo rupieciowska! nie zadzwonił! no, nie zadzwonił! Raz, dwa, biegiem! Pobudka, łazienka, ubranko, śniadanko!

-nie grzeb mi się, bo nie zdążysz! a było spać jak prosiłam! co? jaki węgiel? a, nie synku…to tusz jedynie. Mamusia nie zmyła. No już, już…prędziutko! 

Franeeeek! Pośpiesz się! Nelusiaaaaa!!! szybko zjedz jeszcze kromeczkę! No raz, raz bo zaspaliśmy! Czemu? BO KTOŚ JĘCZAŁ DO PÓŁNOCY!!!!!!

I wsiadasz do auta w tym dresie wygniecionym. Oko na pandę, włos na jeżozwierza. Silnik, sprzęgło, gaz. Pojechane. Jedno podwiezione, drugie wysadzone, trzecie popędzone. Gaik, steczka, mostek, rzeczka…udało się!!! Nikt nie widział, nikt znaku krzyża nie czynił, nikt nie spluwał przez ramię, ni wosku nie lał, ni lnu nie palił. Przygładzasz włos ręką, spoglądasz w lusterko.

O jezus maria!

Podobne wpisy

15 komentarzy

  • Reply Stokrotka 21 października 2015 at 08:29

    może to jakiś ogólnoświatowy trend teraz z tym zasypianiem u nas od kilku dni dokłandie tak samo;)

    • Reply Tosinkowo 21 października 2015 at 12:24

      No popatrz! To by wiele wyjaśniało ;).

  • Reply Bożena Jędral 21 października 2015 at 09:32

    Nooo…
    Nie dość, że jęczy, smęci, budzi toto człowieka o nieludzkich porach, to faktycznie rano lepiej lustra omijać ;)

    • Reply Tosinkowo 22 października 2015 at 08:01

      Taki los matek. Nie ma zmiłuj ;).

  • Reply Noelka Pe 21 października 2015 at 12:50

    No ja się zmęczyłam samym czytaniem! Szacun! :*

    • Reply Tosinkowo 22 października 2015 at 08:01

      Hahahaha no to sobie możesz wyobrazić ;).

  • Reply Magdalena Burek 21 października 2015 at 14:09

    I jak tu się nie uśmiać po powrocie z pracy;dd. Śmieszne to nie jest ciebie pewnie wczoraj miała krew zalać ale jak już ubrałaś to w słowa zaraz mordka się śmieje;dd. Oby dziś był lepszy wieczór:))

    • Reply Tosinkowo 22 października 2015 at 08:00

      Był lepszy, zdecydowanie. Pewnie zawzięłam się po tej „cudownej” nocy ;).

  • Reply Rivulet 21 października 2015 at 15:56

    O, czuję się jak ta kobieta z obrazka! Tylko strój nie pasuje i mina :P

    Ostatnie kilka nocy minęło mi niemal bezsennie – dzieciaki po kolei atakował wredny wirus, gorączka prawie 40 stopni i mega ból gardła. Jak już miałam odetchnąć, bo dwójka maluchów zaczęła zdrowieć i miałam nadzieję, że to koniec… to wirus dopadł mnie i też leżałam z gorączką. A tej samej nocy najstarszy cierpiał z powodu przywleczonego z przedszkola rotawirusa. Hurra…

    • Reply Tosinkowo 22 października 2015 at 08:00

      Często tak wyglądam, zwłaszcza po takiej nocy jak ostatnie ;). U nas zawsze jest podobnie. Jak choroby to hurtem. Resztkami sił opiekuję się dziećmi, a gdy już myślisz, że wreszcie odpoczniesz choróbsko łamie Ciebie – norma :/

  • Reply Kasia 21 października 2015 at 22:45

    Ja mam jednego gagatka… Na więcej nie miałabym siły :D

    • Reply Tosinkowo 22 października 2015 at 07:58

      Potem siła zmieniała by Ci się wraz ze zmianą dobytku ;)).

  • Reply Nianio born to be wild 24 października 2015 at 06:46

    Mam wrażenie, że czytam o sobie

    • Reply Tosinkowo 26 października 2015 at 19:33

      Podaj więc łapkę ;)

  • Reply Alicja Bułgajewska 28 października 2015 at 10:11

    Dobrze, że jestem sama tzn w domu . Bo jak raz czytałam Twoją notkę w autobusie i śmiałam się do telefonu to ludzie dziwnie na mnie patrzyli :P Mówiłam Ci już , że Cię za to lovv? :D

  • Leave a Reply