Dzieci, Rodzice

matka szantażystka, to ja.

30 lipca 2014

Tak. Bywa, że uciekam się do szantażu.
Zwłaszcza, gdy przestaję słyszeć na jedno ucho, bo dzieci „drą koty” o wszystko. Antek nie chce ustąpić Frankowi, ten znowu Anielce, a Ta, odbija sobie na Gai.
Cyrk. Dom wariatów. Armagedon.
W takie dni, często myślę, że gdybym mieszkała w bloku, już dawno miałabym opiekę społeczną pod drzwiami. Bo, krzyk bywa rozpaczliwy. Taki, że sama będąc np na piętrze, biegnę mało nóg nie łamiąc, z sercem w gardle, że oto zdarzyło się coś strasznego. Łapiąc oddech widzę znajomy obrazek. Naparzają się, aż miło – dajmy na to, o plastikowe krzesełko, których w domu jest dokładnie po jednym na dziecko.
Bo Nelka chce akurat TO!
A Franek ni myśli, ustąpić.
I niby słusznie (bo w imię czego?), ale wciąż zastanawia mnie, czemu u dzieci nie ma jak u dorosłych:
-a masz! i w końcu się przymknij.
Dlatego, gdy zdarzają się dni, w których mam ochotę wsiąść w auto i odjechać z piskiem opon z własnego podwórka, uciekam się do szantażu.
To jedyne, co działa na rozwścieczone Tosinki.
Kiedyś wystarczyło zabrać przedmiot sporu (i zawsze to robiłam), ale dziś, natychmiast znajdują przedmiot kolejny ( w tym wypadku, łapią drugie krzesło) i jatka trwa w najlepsze.

W piątek przypada dzień dla chłopców (pisałam kiedyś, że funduję dzieciom takie atrakcje, którymi nie będą zmuszeni dzielić się z pozostałą dwójką). Bo chłopcy, wiadomo – to już inne zabawy, bardziej doroślejsze, a siostry spowalniają, albo wręcz uniemożliwiają korzystanie z oferowanych atrakcji. Dlatego biorę Ich samych, bez spowalniaczy ;)
Nacieszą się sobą, zabawą, no i mamą, bez uczepionego rzepa przy spódnicy.

Chłopcy odliczają nocki do piątku (nadal obowiązuje ta strategia).
Bo w piątek, cały dzień dla Nich. Dmuchane zamki (nigdy Im się chyba nie znudzi), labirynty, pokaz iluzji, obcowanie z prawdziwymi autami z disneyowskiej bajki – wow! złomek jak żywy! ;)
Cieszą się na ten dzień szalenie.

A potem zaczyna się piekło na nowo. Bo On wziął pierwszy! Bo Ona zabrała! Bo zupa za słona!
No i tu wkracza matka sznatażystka.
I mam spokój od dni paru.
I tylko słyszę te szepty:
-ej, bo nie pojedziemy…
-nie krzycz, nie wykłócaj się, bo mama usłyszy i pozamiatane.
I jakoś nie mam wyrzutów sumienia, że muszą się pilnować. Że oczekiwanie połączone jest z powściągnięciem cugli.
Napawam się ciszą i spokojem.

Ha! I mogę terroryzować inne matki. Wystarczy, że nagram krótki filmik, na którym teraz zobaczycie jedynie uprzejmości, przytulania, buziaki, i dzielenie się KAŻDĄ zabawką, oraz najbardziej uwielbianą słodyczą.
Od razu załączy się Wam lampeczka : 
-jakie fenomenalnie grzeczne dzieciaki! 
-jak Ona świetnie je wychowała! 
-jestem matką do kitu…

Taaak, mogłabym Was terroryzować. Ale nie będę. Bo Was lubię ;)

No to teraz, wypuszczamy powietrze. I myślimy:
-nawet matka pięciorga, musi uciekać się do szantażu.
-jestem dobrą matką. Daję radę!
-ona w niczym nie jest lepsza ode mnie.


Ściski gorące!

 


Autka i inne wspaniałości, do których pędzimy w piątek : TU

Podobne wpisy

14 komentarzy

  • Reply rodzinawobiektywie 30 lipca 2014 at 09:59

    To zdecydowanie JA :) nic tak nie dziala jak szantaz :)
    Chyba nie ma nic w tym zlego ? :P

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 11:07

      a skąd?! co może być złego w ciszy i harmonii? no, nic! ;)

  • Reply bozena jedral 30 lipca 2014 at 10:47

    Również jestem fanką szantażu :))))

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 11:07

      ha! to jest nas już dwie! ;))

  • Reply Anonymous 30 lipca 2014 at 11:58

    Oooooo to widzę, że jestem w domu :-) u mnie działa również ten sam złoty środek ;-)

  • Reply http://domwielopokoleniowy.blogspot.com/ 30 lipca 2014 at 15:25

    U mnie „tylko” dwóch łobuzów, a konflikty zdarzaj ą się co chwilkę. Pocieszam się, że kiedyś im przejdzie ;) Z innej beczki, też wreszcie zabrałam się pisanie bloga. Bo wszystko, co piękne tak szybko mija, zajrzyj proszę do mnie w wolnej chwili.;)
    http://domwielopokoleniowy.blogspot.com/

  • Reply Agata 30 lipca 2014 at 15:55

    Ja raczej mysle, ze matka pieciorga TO DOPIERO musi sie naszantazowac! ;)

    U mnie ta metoda tez dziala jak zloto, ale niestety tylko na Bi. Niko jeszcze nie kuma jak to dziala, ale spokojnie, juz niedlugo… ;)

  • Reply agnes 30 lipca 2014 at 16:40

    U mnie szantaż to nic nowego choć ostatnio usłyszałam od Szymka mamo bo jak bedziesz nie dobra to nie pójdziemy do maka…

  • Reply Tissana 30 lipca 2014 at 19:33

    Koochana – piąteczka :D
    Czasami inaczej sie nie da i już :D
    P.S: Nie chcesz mnie ukraść na ten chłopski dzień? :D

    • Reply ma~ 30 lipca 2014 at 19:35

      Chcę! a dasz radę zniknąć na cały dzień? ;))

  • Reply Magda Lena 1 sierpnia 2014 at 12:18

    Pani Marto.. podziwiam panią że z piątką dzieci tak świetnie sobie Pani daje radę. Ma Pani wspaniałą piątkę mądrych dzieci. Zapraszam do siebie i pozdrawiam
    Magda
    zwykla-mama.blogspot.com

  • Reply W biegu pisane... 1 sierpnia 2014 at 16:51

    Ja też szantażuję i co jest chyba gorsze dla świętego spokoju czasem daję się szantażować swojej trzylatce. Gdzie mnie to zaprowadzi? :P

  • Reply www.dwaplusczetry.pl 1 sierpnia 2014 at 22:14

    ooo szantaż to to co mamusie wielodzietne lubią najbardziej :) Szantaż to moje drugie ja :) Powinnam mieć tak na nazwisko :) Przy mojej 4 bez szantażu nie dożyję do zachodu słońca. Pozdrawiam i podziwiam. Myślałam, że 4 to już coś, ale chylę czoła.

  • Reply entomka 6 sierpnia 2014 at 19:37

    Wystawa aut to byloby coś dla naszego Młodego… tylko ta odległość….

  • Leave a Reply