Kobieta, Rodzice

Matka nie ćwiczy? Matka z ćwiczeniami, jak ryba z wodą, o!

11 maja 2014

Wpadł mi w oko pewien artykuł, w którym to krytykowano matki za to, że nie uprawiają sportów ze swoimi dziećmi. Ściślej rzecz ujmując, chodziło nie o to, że matka dziecka w świat sportu nie wprowadza, ale o to, że za nim nie stara się nadążyć, tudzież pójść (a może właściwiej pobiec) w jego ślady.
„Problem” przedstawiony został jaskrawo. Na koniec jakieś tam przykłady „kanapowych” mamusiek i ich gęste kajania i obietnice poprawy. Olaboga!
Przeczytałam (szczęściem gazeta przedawniona, nie wyłuszczę maila do redakcji :), gazetę zamknęłam i popadłam w zadumę.
Jasnym jest, że pomyślałam o sobie! A gdzież tam mi do sportowca?
Tyle, że ani w pierś się nie biłam, ani też karnetu na siłkę nie wykupiłam.
Mało tego! Pianę na usta rzuciłam i prawie na głos wycedziłam:

-kanapowe matki??? kanapowe???

Toż jak tu stoję, niech padnę, jeśli codziennie pierdyliard razy nie biorę udziału w biegach! W krótko i długo dystansowych! W przełajowych i z przeszkodami! Gdy mi dzieciaki „rozpiżgną się” po lesie, to raz: że biegnę w podskokach, przeskakując mrowiska i doliny, dwa: wymachuję jednocześnie rękami, nawołując dziatwę!
I co? i kto tu kanapowy?
Toż ten co w maratonie biegnie ma lepiej, bo strój przewiewny, bo wodę podrzucą kibice. A Ty matko jedna z drugą, lecisz na łeb na szyję, sweter Ci się plącze, buty gubisz, a jedyna woda jakiej uświadczysz, to jak deszczem akurat lunie.

Mało jedna dyscyplina?
ależ rachu, ciachu mam kolejną!

Jak mi Franek z Antkiem wlazł na kupę żwiru (ale jaką!), to w sekundzie wspinaczkę górską opanowałam. Zapitalałam na szczyt jak mały samochodzik, z sercem w gardle, że jak wiatr się ruszy, to pospadają niecnoty. Nie dość, że wspinaczka na czas zaliczona, to ani raków przy bucie, ani buta, bo pędząc zgubiłam!
Jak dopadłam sportowców, nawet zrugać nie umiałam, bo cedziłam w kółko : nie patrz w dół, nie patrz w dół… modląc się do wszystkich świętych, co byśmy cali z wyprawy wrócili!

Akrobatyka?
ależ proszę bardzo!
Ileż to razy ciało w esa floresa, bo dziecko akurat na nas przysnęło. A pewnie! żadna filozofia rozprostować kończyny, ale to tylko matka zrozumie, że nawet nam myśl takowa nie zakiełkuje, co by sobie sjestę błogą urywać, ryzykując pobudką malucha. Choćby nas potem mieli walcem prostować!

Jeździectwo?
dnia każdego!
Zapypciamy na czterech, aż miło. W najlepszym wypadku dziecko (spróbuj jednocześnie na grzbiet czwórkę przyjąć) ujeżdża niczym zawodowiec!
My też zawodowo, jak na klacz rasową, to galopem, to kłusem a jak trzeba z ukłonem.
-patataj, patataj, pojedziemy w ciepły kraj. Iha ha ha ha….
I żeby nie pominąć, szczotkujemy się same!

Koszykówka?
pffff…w palcu jednym!
Milion razy dziennie celuję tym co pod nogami, to do kufra, to do skrzyni na skarby.
Bo Im nie wadzi, a Ty choćbyś się zarzekała, to w trosce o swoje nogi ( z kulami ciężej dziatwę dogonić ), schylisz się raz i drugi ( i tysięczny ) i wykonasz kilkanaście wsadów.
I warto podkreślić, kosz nie zawsze okrągły!

Kulturystyka?
chleb powszedni!
Taszczymy te swoje słodkie kilogramy, a ręce coraz dłuższe i dłuższe…
słodcy często z oprawą: a to wózeczek (skromniusi – tak ze 20 kg) i do tego cztery siaty (bo warzywniak po drodze). I nie, nasze zawody się nie kończą po kilku kwadransach!
Siłujemy, aż padniemy. Od świtu, do nocy – no chyba, że startujemy w zawodach hard (ząbkowanie, kolki ) to wtedy nie padamy wcale.
Każda matka to Koksu!

Sporty ekstremalne, sporty walki?
Tu też prym wiedziemy.
Niech no tylko coś zagraża dziedzicowi!
Nie dość, że same kły nam wyrastają, to jeszcze w każdej kieszeni po łuku znajdziesz! Nie próbuj się nawet przekonać, matka wszystko potarfi!
Łucznictwo, karate, judo, strzelectwo…
nie prowokuj, nie patrz krzywo na dziecko! –
a jak Ci się zdarzy, szybko poluźnij brew ściągniętą, odsłoń szczękę w uśmiechu i powiedz, coś w stylu:
-ojej! jaki uroczy maluszek!
( jest szansa, że matka akurat po zawodach hard, to wolniej reaguje i daj boże, nie odnotuje)

Wymieniać dalej?!

…no dobrze, już odpuszczę.
Slalomem ( klocki nadal na podłodze, mecz koszykówki za chwilę ), udam się do kuchni i wykonam pokaz tańca sportowego, przy zmywarce.

Piąteczka, Mamuśki!

Podobne wpisy

38 komentarzy

  • Reply honorata stradomska 11 maja 2014 at 20:24

    Hahahah!Dobre!Uwielbiam Twoje posty!Najbardziej podoba mie sie to z wózkiem i zakupami!Mojemu koła odpadały nie od dziecka ale od zakupów!Teraz rower zajeżdżam!IMysle nad dodatkowymi koszami na ten sprzet!A na bagazniku moja Królowa!I pod górke jazda!Z zakupami i 20 kilowa Gabą!A dlaczego rower,bo nie mam prawa jazdy :( A dlaczego Gabi nie na swoim ,bo jest dosc daleko i wieczorem bysmy wróciły! Podnoszenie cieżarów tez mamy,np.lewego bicepsa mam od noszenia dzieci wyrobionego,ze hoho!

  • Reply Kasia T. 11 maja 2014 at 20:26

    Amen! Zgadzam się w 100%.A medalu za te wszystkie konkurencje nie uświadczysz:))) Ale mimo to warto…

  • Reply kicia779 11 maja 2014 at 20:34

    Eeeee….kurcze przecież my matki to leżymy i pachniemy a caly dom sie caly ogarnia…a jak dosiegnie nas przerwa w postaci drzemki dzieciaków no to SPA i pazurki sobie robimy na cacy…..tak leniwe jesteśmy że śniadanie do lóżka maz przed pracą przynosi….a my DD TVN od rana bo tam radzą jak umilać sobie życie ;-)…. Tylko dziwne że padamy o 23 nieprzytomne…to chyba z nudy tak mamy :-)

  • Reply Anonymous 11 maja 2014 at 20:38

    Uwielbiam za poczucie humoru!:)

  • Reply Aga 11 maja 2014 at 20:59

    haha świetnie się to czytało. Nie mogę sobie wyobrazić ogarnięcia 5 dzieci w tym 4 maluszków :O Podziwiam!
    Momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o pracy ze zwierzakami, tylko im trudniej coś wytłumaczyć i na szczęście nie jest to praca 24h na dobę ;)

  • Reply Mama Ka 11 maja 2014 at 21:05

    Kocham Cię za ten wpis! :)

  • Reply Magda 11 maja 2014 at 21:12

    Ależ się uśmiałam! Ale wiesz, nigdy dotąd nie pomyślałam o sobie że jestem wysportowana. To się właśnie zmieniło ;)

  • Reply Anonymous 11 maja 2014 at 21:26

    Wkurza mnie to niemiłosiernie, wkurza i tyle. Właśnie ostatnio o tym z Mężowym gadałam. Abstrahując od w/w sportów ;-), ja dzień w dzień robie po parę km. I ja niby nie ćwiczę??? Nie muszę, bo aktywna jestem codziennie;-) a co!!!!

    Pozdrawiam

    Stała Czytelniczka :*

  • Reply Anonymous 11 maja 2014 at 21:32

    hahaha… Marto, uwielbiam Cię :) Pozdrawiam – uprawiając kulturystykę prawej nogi, która to kołyskę (z Księciem w środku rzecz jasna) utrzymuje w stałym rytmie :)

  • Reply Justyna 11 maja 2014 at 21:40

    <3 właśnie mi uświadomiłaś, że niepotrzebnie chodzę na siłownię

  • Reply burzynka patyczak 11 maja 2014 at 23:05

    Miło się tak szeroko uśmiechnąć na dobranoc a więc dobranoc! <3

  • Reply Kasia Ł. 11 maja 2014 at 23:05

    hahahahaaa wariaaat!!!! <3

  • Reply beata bujdasz 12 maja 2014 at 05:48

    mam 2 rozbójników 5 i 4 lata- oj wiem o czym piszesz:) Szczególnie to o górach mi się podobało. Bo w górach oni niemal biegają jak kozice górskie i skaczą, a ja się ciągle modlę żeby nóg nie połamali. I oczywiście biegam za nimi z wywieszonym jęzorem :)

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 05:57

    hahahaha!!!Boskie!Cała prawda i tylko prawda. U mnie jak na razie wersja hard:) hahah, aż humorek się poprawił:)))

  • Reply Monika Kłosińska 12 maja 2014 at 07:12

    Bardzo trafny wpis:) wkurza mnie ze we wszystkich mediach robią z Matek jakieś leniwe babska, a zapewne osoby wypowiadajace,piszace nie mają dzieci i rozpowszechniaja takie bzdury!

  • Reply Gosia 12 maja 2014 at 07:25

    Haha, faktycznie karnet na siłownię zbędny ;) Zresztą kiedy ta biedna matka ma jeszcze czas na tą siłownię biegać.

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 08:07

    Ihihihihihiih :D
    Ten co pisze te artykuły to chyba nie ma dziecków w chałupie!

    Noel

  • Reply Stokrotka 12 maja 2014 at 08:38

    Ja myślę, że autorką tamtego tekstu musiała być jakaś złośliwa teściowa, co to synowej chciała dopiec;)
    Ale się uśmiałam, medal Ci powinni przyznać olimpijski jakiś honorowy albo co!
    Matki jednego jednak maja odrobinę łatwiej, może nie zaraz kanapowo, ale przed Wielomatkami chylę czoła!!!!

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 09:04

    hahahhahhaha jakbym siebie widziała w ilości dzaitwy nieco pomniejszonej !!! hahahahha i dopiero wieczorem poznnym zasiadam … na chwilę bo Lenek przeciez ząbkuje na całego :)

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 09:05

    nie podpisałam się, ale wiesz, że to ja przecież :*

  • Reply Marta Bogusławska 12 maja 2014 at 11:23

    hahahaha padłam!!! Amen Kobieto Amen!!! … nawet nie wiedziałam jaki sportowiec ze mnie :*

  • Reply Marta Bogusławska 12 maja 2014 at 11:23

    hahahaha padłam:)) genialny tekst… Amen Kobieto Amen!!! nawet sobie nie zdawałam sprawy jaki sportowiec ze mnie :*

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 12:08

    cudownie!!! Święta Prawda!!!
    Pozdrawiam,
    stała czytelniczka Asia B.

  • Reply Tissana 12 maja 2014 at 12:11

    Uwielbiam Cię <3

  • Reply kasia uk 12 maja 2014 at 12:24

    No i myslę ze nie trzeba nic dodawać-ten artykuł pisał bezdzietny niemający doświadczenia w wyczynowych sportach mamuskowych.Pozdrawiam.Kasia uk(mama 2 cudownych dziewczynek)

  • Reply kasia uk 12 maja 2014 at 12:29

    No i myslę ze nie trzeba nic dodawać -ten artykuł pisał na bank bezdzietny czlowiek -nie mający doświadczenia w sportach wyczynowych mamusiek-a moze jakis pracujący tatus który to po pracy widzi dziecie przez chwilkę lub wcale,albo jest po pracy tak zmęczony ze przychodzi do domu i musi wypoczywać a dzieciaki maja nie przeszkadzać(bo i takich znamy).Pozdrawiam.Kasia uk(mama 2 cudownych dziewczynek)

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 15:07

    Ty to felietonistka zostać powinnas zostać i to w jakim dobrym piśmie dla kobiet;-) tak ku pokrzepieniu nas matek:-P uwielbiam twoje teksty;-) oczyma wyobraźni widziałam cię biegnąca slalomem pomiędzy klockamg z Gaja pod pachą i skutkiem kawy w dloni ;-) Ania M.S.

  • Reply Kobieta blogująca 12 maja 2014 at 19:41

    Piąteczka :) Trafnie opisane!!

  • Reply kalipso 12 maja 2014 at 20:56

    Te matki… Nie dość, że wózkowe, to jeszcze kanapowe. Leniwce jedne. Jeszcze zanim zostaną matkami, to już z nimi problem. Na zwolnienia chcą chodzić, będąc w ciąży, a przecież pracować powinny do końca. Póżniej nie pracują, bo niby się dziećmi zajmują, a tak naprawdę czas miło spędzają. A jak już pracują, to kosztem dzieci. A z tymi wózkami to wszędzie łażą, ostatnio przeczytałam w gazecie, że po sklepach spacerują, a dzieci ich hałasują i przeszkadzają normalnym ludziom w zakupach. No i jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy można dowiedzieć się o młodych mamach.
    A Twój post jest świetny:)

  • Reply Anna S. 12 maja 2014 at 21:14

    Hahaha! Świetnie napisane! :D

  • Reply Anonymous 12 maja 2014 at 23:25

    To nie jest sport, to jest codzienność, tym nie wyrobisz sobie kondycji ani płaskiego brzucha, takie wymówki ma co druga mamusia w tym kraju, zeby tylko nic nie zrobić ze sobą, swoja wagą i swoim wyglądem, a Ty swoim pisaniem próbujesz sie przekonać, że jest inaczej…
    Cwicząca matka trójki dzieci.

  • Reply ma~ 13 maja 2014 at 07:22

    Kobieto, uśmiechnij się i nie spinaj :)
    Naprawdę nie zauważyłaś, że ten post to duża dawka humoru?
    Nikogo nie próbuję do niczego przekonać, miało być zabawnie :)
    Proponuję po siłowni na jakiś kabaret skoczyć. Humor tak samo potrzebny, jak kondycja.

    Pozdrawiam
    ćwicząca matka piątki dzieci.

    • Reply Anonymous 13 maja 2014 at 09:48

      O nie wiedziałam że KAZDA mama marzy o płaskim brzuchu :-D Ćwicząca Mamo Trójki Dzieci chce Ci usmyslowic ze piekne zdrowe ciało to w 70% zasługa dobrego odżywiania sie, ćwiczenia to dodatek.

      Ćwicząco-Niećwicząca Matka Jednego Dziecka ;-)

      Pozdrawiam

      Stała Czytelniczka:*

  • Reply Klaudia_G 13 maja 2014 at 07:49

    ależ mi się dziś rozgimnastykowałą buzia od twojego posta :D

  • Reply Anonymous 13 maja 2014 at 08:41

    Czytając Twoje posty „czytacz” ćwicz przeponę aż miło! :-)))

    (po 50)

  • Reply Mama ma kota! 13 maja 2014 at 10:35

    hehehehe :)

  • Reply Agata 13 maja 2014 at 15:46

    Haha, ale sie usmialam!

    Widac od razu ze zdjecia, ze to banda lobuziakow, za ktorymi trzeba sie niezle nabiegac! ;) Ja moich jeszcze z latwoscia doganiam i podnosze, ale juz niedlugo, niedlugo… :)

  • Reply Karowa31 13 maja 2014 at 19:57

    Post wyśmienity a artykułów przeciwko matkom coraz więcej, trzeba nie brać do siebie i się śmiać:)

  • Leave a Reply

    Przepisz wynik *