Kobieta, Rodzice

Macierzyństwo to wieczne wybory

24 maja 2015

Odkąd zostałam mamą wszelkie swoje plany i decyzje podporządkowuję dzieciom. To One są najważniejsze i to One zawsze będą na pierwszym miejscu. Każdy swój wyjazd obmyślam starannie i jeśli miałby znaczyć jedynie rozłąkę z dziećmi bez żadnych dla Nich korzyści, zapewne nie wyjeżdżałabym bez Nich wcale. No, chyba że raz na ruski rok, żeby samej naładować akumulatory i złapać trochę „bezdzieciowego” oddechu. Nie krytykuję ludzi, którzy przedkładają własne potrzeby, nad potrzeby swego potomstwa. Nie rozumiem tego, ale do krytyki mi daleko. Zaprogramowana jestem na bycie matką podporządkowującą swoje potrzeby potrzebom dzieci, i żadne uszczypliwe komentarze traktujące o tym, że macierzyństwo wypaliło mi mózg, czy sprawiło, że przestałam być kobietą tego nie zmienią. Co więcej, uśmiecham się do nich życzliwie, będąc pewną, że nigdy w życiu nie czułam się bardziej kobieco. Jestem pewną siebie, wiedzącą czego chce od życia kobietą, zgraną ze swoją odpowiedzialnością i miłością do tych, o których dbać powinnam najbardziej. Więc dbam, najlepiej jak potrafię. Chronię i łzy ocieram, udowadniam, że nie ma dla Nich rzeczy niemożliwych. Pragnę, by wyrośli na pewnych siebie, zaradnych ludzi. Takich, którym skrzydeł byle krytyka nie podetnie. By walczyli o swoje marzenia, nie będąc jednocześnie egoistyczni. Wychowanie Ich na dobrych ludzi, to największy cel mojego życia. Wierzę, że mi się to uda. Wierzę, że moje dzieci wychowam tak, by nie odnajdywały szczęścia w krzywdzeniu ludzi. Dziś, gdy są jeszcze całkiem małe, najważniejsze co powinnam Im dać to poczucie bezpieczeństwa i szczęśliwe, radosne dorastanie. I to właśnie chcę dawać. To właśnie chcę zapewniać.

Dziś mieliśmy być na Komunii, na rzecz której zrezygnowałam wcześniej z możliwości wyjazdu nad morze. Finalnie zostaliśmy w domu, bo plany pokrzyżowała choroba dzieci. Ani wypoczynku, ani wzniosłego wydarzenia. No cóż, gdy się jest rodzicem małych chorowitków, nigdy nie można być niczego pewnym na sto procent i zawsze trzeba brać poprawkę na własne pragnienia. Tak już jest świat rodzica skonstruowany, od zarania. Trzeba mieć świadomość, że przy małych dzieciach nigdy nic nie jest „na pewno”, choć chciałoby się niejedno przeskoczyć. Wracam więc do wycierania nosków, zbijania temperatury i czytania najpiękniejszych baśni. Wam życzę pięknego weekendu, a Tobie Małgoniu w Dniu Twojej Pierwszej Komunii Świętej życzymy, byś zawsze kroczyła drogą prawdy, miłości i wiary, a Dobry Bóg miał Cię zawsze w swojej opiece :*.

 

Podobne wpisy

12 komentarzy

  • Reply tAliwzmianki 24 maja 2015 at 13:46

    Będąc mamą tak licznej gromadki to jedyne co możesz planować to w co się z dziećmi pobawić i czym je zająć ;-) choroba niestety nie wybiera…zdrówka dla Was kochani <3

    • Reply Tosinkowo 27 maja 2015 at 08:49

      w sumie dużo w tych słowach racji ;)

  • Reply Noneczka 24 maja 2015 at 14:46

    Najmamuńsza Mamuniu życzę Tobie i Twoim dzieciaczkom zdrowia.Pozdrawiam Noneczka.

  • Reply Violetta 25 maja 2015 at 08:40

    My ostatnio niestety przez nagłe choróbsko wylądowałyśmy w szpitalu:(…ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i dzięki nadmiarowi czasu i o dziwo – ciszy – miałam czas na wytworzenie kilku utworów. Zapraszam do zajrzenia przy okazji, a jak czasu będzie więcej – będę wdzięczna za Twoją opinię – co myślisz o takiej formie prezentowania przemyśleń, zdarzeń i po porstu – codzienności. Pozdrawiam

    http://mamydopogadania.blogspot.com/

    • Reply Tosinkowo 27 maja 2015 at 08:51

      no właśnie…te choróbska. Dziękuję za zaproszenie, brawo! blog pisany wierszem, nie często mam okazję widzieć :). Powodzenia!

  • Reply Magdalena Burek 25 maja 2015 at 11:25

    I za to Cię uwielbiam wiesz;dd. Za to, że dzieci najważniejsze, a dużo widzę wokół siebie… Brama najlepsza zabawa;d Dziewczyny też przejęły pilot i jeżdżą;p? Anielka kaskaderka wchodzi wysoko;d. Zdrówka Kochani, przykro mi bardzo, że nie mogliście Gosiakowi towarzyszyć w tym pięknym dniu, ale nadrobicie na pewno jak już do zdrowia wrócicie:))

    • Reply Tosinkowo 27 maja 2015 at 08:52

      Madziu, dzieci zawsze, ale to zawsze były, są i będą najważniejsze. Przed każdym. Tak mam, tak miała moja mama i takie wzorce przejęłam. Cokolwiek by się nie działo, mają mnie i damy radę ze wszystkimi problemami.

  • Reply Pati 25 maja 2015 at 17:38

    Pięknie wypowiadasz się o macierzyństwie :-) Twoje dzieci mają wspaniałą Mamusię.

    • Reply Tosinkowo 27 maja 2015 at 08:52

      dziękuję Pati :* Mam nadzieję, że jak dorosną to potwierdzą Twoje słowa ;).

  • Reply Noelka Pe 26 maja 2015 at 17:53

    A bo te dzieciska to zawsze chorują jak nie trzeba! No zgadują się czy co! ;)
    A poważnie-Szkoda, że nie było Wam dane być na komunii Małgosi :( ale nadrobicie! :)) <3

    • Reply Tosinkowo 27 maja 2015 at 08:53

      oj, prawda! też żałujemy, bardzo…

    Leave a Reply