Dzieci, Rodzice

List w butelce

27 listopada 2015

Gdy byłam nastolatką pisałam bardzo dużo listów. Do koleżanek, do przyjaciół, do kolejnej sympatii. Dziś ta forma komunikacji niemalże umarła, wyparta przez maile i sms’y. Wspominam moje listy z rozrzewnieniem. Kolorowa papeteria ze starannie wypisanym adresem, czasem z jakimś zaplątanym serduszkiem wyrysowanym na znak szczenięcej miłości.

Pamiętam to oczekiwanie na odpowiedź, na wymianę słów ciepłych, na przyśpieszone bicie serca, gdy listonosz z uśmiechem wręczał kopertę. Trzeba było być cierpliwym, nie to co teraz… Tak sobie myślę, że jednak w tym oczekiwaniu było coś pięknego. Tak samo jak w samym pisaniu listów. Charakter pisma, dobór papeterii – w takim liście wszędzie namacalnie czuć drugą osobę. Dotykasz tej samej kartki, tej samej koperty. Dostrzegasz lekkie zdenerwowanie, gdy pismo nagle wyjeżdża za linijkę. Tęsknię za tym. Tęsknię za człowiekiem w wiadomości. Za uczuciem niepewności i oczekiwania. Dziś wszystko jest niby lepsze, niby udoskonalone, ale jakieś takie nachalne i natychmiastowe. Oglądając dzisiejsze zdjęcia Antosia, tak jakoś wróciłam do wspomnień. Obiecałam sobie pokazać mu to wszystko, w co sama wierzyłam. Gdy drugi raz znajdzie nad brzegiem zalewu butelkę, chciałabym żeby pomyślał o liście w butelce, a nie tylko o tym, że ktoś nabałaganił. Żeby zatapiał się w wyobraźni. Żeby odkrywał świat nie tylko za pomocą „wujka google”. Żeby nie patrzył pytająco, gdy natknie się na usianą serduszkami kopertę. Niech się uśmiechnie łobuzersko, jak wtedy, gdy przypadkiem zobaczy całującą się parę. Chcę by znał swój, ale i mój świat. Nie tylko ten rwący do przodu, ale też ten spokojny, pełen przemyśleń, pachnący świerkiem i akacją.

Mój siedmioletni syn jest odkrywcą. Czasem zdarzyło mi się hamować jego pęd odkrywcy –nie dotykaj tego, zostaw to brudne, uważaj! bo możesz się skaleczyć. Na szczęście zaczęłam w porę gryźć się w język. Już i tak wystarczająco hamuje go zewsząd atakująca technologia. Nie trzeba przecież do wszystkiego samemu dochodzić, skoro jest internet. Wystarczy wpisać hasło w wyszukiwarkę, sekunda i wszystko jasne. Coraz częściej przeraża mnie całe to upraszczanie życia. Brzmi jak nonsens – w końcu płynie z ust blogera, ale naprawdę tak czuję. Boję się, że moje dzieci będą o ten „ciemnogród” uboższe. Że coś jest im zabierane bezpowrotnie. I choć pewnie wielu z Was powie, że zyskują więcej niż tracą wraz z rozwojem technologii, to taka mała lampeczka w głowie zaczyna świdrować ostrzegawczo. Dlatego nim rozdźwięczy się na dobre, obiecuję sobie, że nigdy nie pozwolę na to, by ta cała technika i wszystkie dobra z nią związane, zastąpiły moim dzieciom brodzenie po kałużach i tworzenie własnych najbardziej szalonych historii.

Kto wie? Może następnym razem to my zostawimy list w butelce?

zalew.jpg Antek.jpg zalew.jpg łobuz.jpg natura.jpg woda.jpg tosinkowo.jpg Tosio.jpg parka.jpg rączki.jpgdługowłosy.jpg patyk.jpg _DSC0228 pejzaż.jpg uszatka.jpg _DSC0227usmiech.jpg

Podobne wpisy

16 komentarzy

  • Reply Mama Calineczki 27 listopada 2015 at 07:54

    Zgadzam się z Tobą, mam dokładnie takie same przemyślenia… Gdzieś kiedyś czytałam nawet, że takie informacje znajdywane na szybko przez internet również bardzo szybko wylatują z głowy… Łatwo przyszło, łatwo poszło, nie rejestrujemy ich i nie zapamiętujemy… Po co jak w razie czego można znowu ich wyszukać?

    Co do listów… Ja też ich dużo pisałam, uwielbiałam to… Do koleżanek z kolonii, do sympatii, ahh to były czasy… Oprócz tego co piszesz, to zawsze jeszcze swoje lekko perfumowałam ulubionym zapachem…. ;))

  • Reply Madzia 27 listopada 2015 at 09:09

    Samiuteńka prawda:)) przez to tak lubię robić i wysyłać kartki na święta czy urodziny;))
    święta tuż tuż i do was zawita listonosz;d

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:51

      No z Twoim talentem to grzech byłoby ich nie wysyłać :) :*

  • Reply bożena 27 listopada 2015 at 10:18

    Mi również zdarza się hamować zapędy Gaby, ale gdybym tego nie robiła to nasze życie które jest i tak dzięki niej wywrócone do góry nogami, byłoby chyba na ukos ;)

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:58

      Hahahahahaha już to sobie wyobrażam :)

  • Reply Magda 27 listopada 2015 at 10:23

    Coś w tym jest. Z jednej strony robimy wszystko żeby ułatwić sobie życie, a z drugiej to, co nam w tym pomaga tak naprawdę kradnie nasz czas i koło się zamyka. Ciągle gdzieś pędzimy i nasze dzieci przyglądają się na ten wyścig więc nie dziwmy się potem, że są niedokładne, chcą na skróty itp. Eh…masz rację kiedyś były inne czasy ale przyszło nam żyć w takich i musimy się trochę bardziej wysilić żeby życie nie przeciekło nam przez palce. Nasze dzieci chyba będą miały jeszcze „szybszą” dorosłość. To trochę zatrważające :( :)

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:53

      Jak tak zaczniemy nad tym dumać, to faktycznie wiele rzeczy może nas przerazić. Wiadomo technologia sama w sobie nie jest zła, wręcz przeciwnie – tylko ten złoty środek, to wywarzenie granic jest tu bardzo potrzebne. My czerpałyśmy z życia ile się dało, dzisiejsze dzieci często nie znają tego prawdziwego, realnego życia przez dostęp do wszystkiego w „szkiełku”. Zatem pokazujmy Im wszystko tak, jak same miałyśmy kiedyś pokazywane. :)

  • Reply Zawód Kobieta 27 listopada 2015 at 11:17

    Heh… my o tym „ciemnogrodzie” dalej pamiętamy. Bo pamiętać chcemy – ja chcę. To i Oni tacy inni w tym „normalnym” świecie..
    Też tęsknię.. ale nawet gdybym chciała sama sobie „zbudować świat” taki jak wcześniej to się nie uda… bo teraz to już inna bajka..

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:57

      Bo wiesz jakie to cudne być czasem nieco „do tyłu” prawda? ;). Marzenia, wyobraźnia – musimy o to walczyć :).

  • Reply Kasia 27 listopada 2015 at 15:31

    Listy są wyjątkowe. Choć męża poznałam za pośrednictwem internetu, to słaliśmy do siebie listy właściwie do samego ślubu i teraz trzymamy na pamiątkę. :)

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:55

      No proszę, kolejna szczęśliwa dzięki „sieci”. Cudownie, że podtrzymaliście papierową tradycję :).

  • Reply Rivulet 27 listopada 2015 at 16:33

    Mam bardzo podobne przemyślenia :) I też dbam o to, żeby oprócz komputera dzieci mogły doświadczyć tak rozumianego „ciemnogrodu” :P W końcu gdzie niby mają rozwinąć wyobraźnię i myślenie? Raczej nie siedząc przy laptopie lub nad ekranem smartfona…

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:56

      Jesteśmy mądre. Tyle mam do powiedzenia :P ;)

  • Reply Noelka 28 listopada 2015 at 11:07

    Antek odkrywca!!
    Piękne zdjęcia!
    A listy odeszły „do lamusa” jeszcze zza czasów mych szkolnych lat.
    A szkoda, bo cudnie dostać takie listy. Ja wszystkie kartki, króciutkie liściki trzymam zamknięte w pudełku. I uwielbiam je czasem sobie poczytać!

    • Reply Marta 28 listopada 2015 at 15:55

      Dziękuję, to Ala takie mu piękne natrzaskała, ja jedynie obrobiłam :). Uwielbiam Go na tych fotach :). Mam tak jak Ty – ach my sentymentalne :).

  • Reply Taliwzmianki 30 listopada 2015 at 14:52

    Kocham Cię czytać <3

  • Leave a Reply