Dzieci, polecamy, Rodzice

Lego – niekończąca się opowieść

22 września 2015

Miał cztery latka, gdy dostał pierwszą figurkę z serii i złożył ją w zadziwiająco krótkim czasie, jak na tak małego chłopca. Potem przepadł z zabawką na długie godziny, a ja zrozumiałam że to jest większa fascynacja. Tak właśnie zaczęła się nasza przygoda z Lego. Nadszedł czas, że do stałego budżetu na wydatki z naszym utrzymaniem, które tuż po opłaceniu przekreślałam ołówkiem, a które jako samotna mama skrzętnie spisywałam, zdecydowanym ruchem dłoni dopisałam „Bionicle”.

To były czasy, gdy mieszkałam z synem sama i choć na wiele rzeczy mi brakowało, on nigdy tego nie odczuł. Na szczęście, wbrew niektórym głosom nie wyrósł na samoluba ani też nie uważa, że jemu się po prostu należy. Od zeszłego roku przerwę wakacyjną zamienia na pracę i w ten sposób zarabia na własne marzenia. Pomimo rozpieszczania maksymalnego w dzieciństwie, dziś jest fantastycznym i odpowiedzialnym młodym człowiekiem :). Na klocki lego wydałam krocie, biorąc pod uwagę, że kupowałam wszystko, co wychodziło z ulubionej serii Bionicle. Od czwartego roku życia przez blisko dziesięć lat każde urodziny, imieniny, czy święta były okazją do rozrostu kolekcji. Pamiętam taką twierdzę, za ok. 500 zł – składała się na nią cała moja rodzina. Pod choinką mały Lubomir znalazł tylko jeden prezent, podczas gdy inni mieli ich po kilka. Myślicie, że się zmartwił? Jak zobaczył co kryje pakunek, rozpłakał się ze szczęścia i przepadł już do końca dnia pod świątecznym drzewkiem, składając wedle naprawdę skomplikowanej instrukcji budowlę. Świetny był w te klocki! :).

Nigdy nie żałowałam nawet jednej złotówki wydanej na lego. Dzięki klockom Lubomir świetnie rozwinął wyobraźnię przestrzenną. Kreatywnie spędzał czas każdego dnia. Budował, zmieniał kombinacje, tworzył własne projekty. Uważam, że to był niezły wstęp do używania wyobraźni do tworzenia choćby muzyki. Rozwinął swoją twórczość i wizualizowanie. Jestem absolutnie za taką formą zabawy i bardzo jestem rada, gdy dziś młodsze rodzeństwo przejawia zainteresowanie klockami. Zwłaszcza najmłodsza, która zdecydowanie woli klocki brata, niż swoje własne z serii Duplo. Oczywiście, żeby nie było – zawsze bawi się w towarzystwie starszej osoby i wie (choć czasem próbuje użyć ząbków do rozdzielenia klocków – kto by tam posiłkował się dźwignią), że kloców do buzi wkładać nie należy.

Długi czas pierworodny dojrzewał do tego, by przenieść swoje zbiory do dzieciaków. Jeszcze w zeszłym roku stały sobie te klocki nietknięte w wielkim pudle, w rogu jego pokoju. Jakieś tam pojedyncze wyciągał, by zachęcić chłopaków, ale skoro nie wykazywali jeszcze wielkiego entuzjamu, najstarszy nie nalegał. Myślę nawet, że oddychał z ulgą :). Od jakiegoś czasu klocki zmieniły adres i na stałe zamieszkały w pokoju młodszych braci. Dzieciaki bawią się nimi, choć nie na taką skalę jak niegdyś Lubomir. Często jest tak, że wołają brata i proszą:

-Lubek, a zrobisz nam samoloty?

a autka?

-i rakiety!!!

I brat buduje. I często zastanawiam się, kto z nich ma przy tym najwięcej frajdy? :). Zresztą, jak niedawno oglądał filmiki z yt na telefonie, to podpórkę z kieszonką na telefon zrobił sobie w sekundę właśnie z klocków:).

-Bo z Lego się nie wyrasta, mamo.

Chyba nie ma co zaprzeczać.

 

Zaznaczam, że wpis nie jest sponsorowany, choć w sumie to byłaby niezła reklama. Z nieprzymuszonej woli wydać tyle kasy na klocki ;)). A jak już przy reklamie jesteśmy: znacie Kronkiwongi? Pokazywałam kiedyś pudełeczko klocków, które otrzymaliśmy jako zachęte właśnie do niej. Na zdjęciu Gaja ma je w rączkach. Dorzucili nam miły akcent do Kronkiwongowej niekończącej się opowieści :).

_DSC0422 _DSC0429 _DSC0433 DSC_0440 DSC_0441 DSC_0450 DSC_0453 DSC_0455 DSC_0480A ten model, nadal w pokoju u Lubomira. Plakaty, gitary i lego :).DSC_0118

Podobne wpisy

15 komentarzy

  • Reply Noelka Pe 22 września 2015 at 12:11

    Ale świetna kolekcja!
    Nasz Igorecki też uwielbia lego, buduje z nich takie świetności, że aż dziw bierze :D nawet zapisałam go do jakiegoś lego klubu, co miesiąc dostaje gazetkę o tych ludzikach
    A dźwignię muszę mu sprawić. Lego duplo, które ma, mają takie kanciaste brzegi, że aż palce bolą, dlatego ciocia posiłkuje się kłami, w tajemnicy przed młodym ;))

    • Reply Tosinkowo 22 września 2015 at 19:04

      Kolekcja ponadczasowa :). Właśnie Natusia, dzieci potrafią takie rzeczy zbudować, że nie raz z niedowierzaniem wypytywałam, któż to pomagał :). Tak lego rozwija wyobraźnię i zdolności manualne! Hahahahah Ciotka to Ty jak Gaja, po co męczyć dźwignię, nie? :)

  • Reply Farmaceuta-radzi.pl 22 września 2015 at 12:17

    Imponująca kolekcja!!!
    U nas też Lego rządzi – najpierw Duplo, potem City a teraz Technic:)

    • Reply Tosinkowo 22 września 2015 at 19:03

      No to też się uzbiera :)

  • Reply Ania Muszyńska-Stosio 22 września 2015 at 15:12

    Moja corcia tez zbieraczka Lego tyle ze z serii Friends? cos jest w tych lego…

    • Reply Tosinkowo 22 września 2015 at 19:03

      Absolutnie coś jest :). Są po prostu świetne :))

  • Reply Kasia 22 września 2015 at 18:43

    U nas póki co króluje Leg Star Wars i na spokojnie mogę powiedzieć, że na te wszystkie klocki wydałam już czterocyfrową kwotę :)

    • Reply Tosinkowo 22 września 2015 at 19:02

      Oj wierzę Ci na słowo. Nie chcę wiedzieć ile mam kasy w pudłach :P

  • Reply Aleksandra 22 września 2015 at 20:20

    U nas chyba są symptomy fascynacji LEGO, a wydaje mi się, że dla mojej zbyt ruchliwej Julii to dobra droga… Szkoda tylko, że ceny tak porażają…

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 08:29

      Tak, ceny nie są najtańsze – ale ile kombinacji, ile zabawy, no kurcze warto na nie odkładać :).

  • Reply Katarina 22 września 2015 at 21:06

    Uwielbiałam Lego jako dziecko, mogłam się bawić godzinami:)

    • Reply Tosinkowo 23 września 2015 at 08:28

      Lego jest naprawdę super :)

  • Reply Patrycja Wegner-Keiling 23 września 2015 at 15:11

    U nas etapy składania konkretnych modeli przeplatają się z etapami totalnej rozpierduszki i składania tego co wyobraźnia podpowie :)

  • Reply tAliwzmianki 23 września 2015 at 20:00

    Mimo ,że pod nosem jęczę, marudzę i mędzę za każdym razem gdy klocek Lego wbija mi się w stopę (tak z 15 razy dziennie mi się to zdarza. Czlowiek ślepy to cierpieć musi) to i tak uwielbiam na Nich patrzeć jak siedzą w tej stercie klocków i lictują się które auto ma szybsze dopalacze i który sklep jest ładniejszy, :P Śwetnie wyobraźnię rozwijają i zajmują na dłuższy czas.Jak dla mnie nie ma lepszych klocków. Sama je uwielbiam , coś o tym wiesz :D

  • Reply Nianio born to be wild 24 września 2015 at 21:54

    U nas lego to numer jeden a wodze fantazji podpowiadają im coeaz to nowe modele

  • Leave a Reply