Dzieci, polecamy, Rodzice

Kto czyta książki, żyje podwójnie – światowy Dzień Książki

23 kwietnia 2017

Kto czy ta książki, żyje podwójnie – znasz tę sentencję? Ja znam i zgodnie z nią dbam o to, by życie moich dzieci było bogate i pełne dziecięcej wyobraźni. Książki czytam im każdego dnia, najczęściej przed snem. Jest to tak oczywiste, jak zakładanie piżamek, czy mycie zębów. Dzieci same wybierają, co dziś czytamy i nie ma przeproś, czasem jest to ta sama historia przez kilka dni z rzędu.

Kto czyta książki dzieciom ten wie, że zarówno chłopcy jak i dziewczynki szybko przyzwyczajają się do codziennych opowieści. Mniejsze dzieci oglądają każdy obrazek, komentują, często niecierpliwie pytają o to, co się zdarzy potem. Starsze w wieku moich chłopców, już nie pilnują obrazków, a każde wyprzedzenie wersji traktują wręcz z pretensjami. Wcale mnie to nie dziwi, bo to jak z filmem, który chcemy obejrzeć, a ktoś z boku mówi: ” aaaa, to ten, w którym na końcu ginie główny bohater”.

Kto czyta książki, ten wie że książki nigdy nie tracą na ważności

Kto czyta książki żyje zdecydowanie pełniej. Gdy nie miałam dzieci czytałam w każdej wolnej chwili. Po urodzeniu Lubomira, czytałam każdego wieczora do snu. Teraz czas na książkę traktuję naprawdę jak coś wspaniałego, a po przeczytaniu jakiejś ciekawej pozycji czuję się po prostu bogatsza. Uwielbiam słowo czytane, kocham budować własną wizję przeczytanej treści, wyobrażać sobie bohaterów, przenosić się w świat literatury.

Czym skorupka za młodu nasiąknie

Kto czyta książki, ten automatycznie przekazuje tą miłość swoim dzieciom. Myślę (przepraszam jeśli kogoś urażę tym osądem), że nie czytają Ci rodzice, których po prostu nigdy do książek nie ciągnęło. Zapewne zgodzisz się ze mną miłośniku literatury, że czytanie dzieciom zadziało się samo. Z automatu. Po prostu. Kochasz książki, więc jakże miałabyś nie pokazać tego fantastycznego świata dziecku? Trochę to jest tak, jak z rzeczami przez nas nielubianymi. Nie lubię brukselki, więc z góry założyłam, że moje dzieci też nie rzucą się na nią z apetytem. W tym przypadku niestety miałam rację, ale ile razy popłynęłam własnym przyzwyczajeniem bez zastanowienia? Dziesiątki.

Co czytałam pierworodnemu?

Do historii już przeszły moje opowieści o tym, że Najstarszy wychowany został na mitologii. Przeczytałam mu coś, czego sama wówczas potrzebowałam i popłynął. Miał zaledwie trzy latka, gdy zakochał się w mitycznych bóstwach i pełnych emocji przygodach mitycznych bohaterów. Dzięki temu dziś chyba nie ma człowieka, który zagiąłby go ciekawostką z mitologii, a on sam wspomina te nasze chwile przy mitach bardzo często. Kilka lat byliśmy w Grecji i Rzymie. Mieliśmy swój świat :).

Co czytam chłopcom?

Chłopcy Antoś i Franio najbardziej lubią historie z humorem w tle. Żadna książka nie poprawiała humoru tak skutecznie, co przygody Cwaniaczka czy Mikołajka. Babcia podczas kilku pobytów Antosia u niej, przeczytała mu także całą serię Tappiego, którą syn był zachwycony. Gdy pojawiła się książka „Przepyszne opowiadania i przepisy Tappiego” oczywiste było, że o nią poprosi. Nie dość, że ulubiony bohater, to jeszcze gotowanie, które uwielbia! Fajnie wydana pozycja od Zielonej Sowy, z dziewięcioma opowiadaniami, o tematyce jedzenia.  Pod każdym opowiadaniem przepis z instrukcją krok po kroku. W sam raz dla małego kucharza! Chłopcy dorośli już także do poruszających serce opowieści, co zauważyłam po przeczytaniu książki pt. „O chłopcu, który pływał z piraniami„. Jest to piękna opowieść o chłopcu, którego wychowywało wujostwo (chłopiec stracił rodziców). Pewnego dnia chłopiec postanawia wyruszyć w świat wraz z wesołym miasteczkiem. Tam opiekuje się złotymi rybkami, z którymi potrafi nawiązać wspólny język. Jako pracownik wesołego miasteczka mały Stan poznaje wiele przedziwnych postaci, uczy się samodzielności i odnajduje przyjaźń. Jednak najważniejszym wyczynem okazuje się spotkanie z mistrzem pływania z piraniami. Pełna przygód ciekawa książka o miłości, odpowiedzialności i przyjaźni. Warto przeczytać.

Co czytam dziewczynkom?

Kto czyta książki, żyje podwójnie. W tym przypadku potrójnie, a nawet poczwórnie. Ile można czytać jedną bajkę, za każdym razem inaczej ją interpretując? Setki! Dziewczyny nie znają umiaru. Jak mają fazę na Basię – Basia jest czytana codziennie. Jak nagle przypomną się im małe książeczki, wiesz, te z serii „poczytaj mi, mamo”, „czytamy” wspólnie po wersie, bo znają je przecież od dawna na pamięć. Czasem gdy wchodząc do sypialni widzę pod ich paszkami wybrane pozycje, to myślę: dzizas…tylko nie to. Ulewam Baśką! Ale potem biorę głęboki wdech i zatapiam się razem z nimi w przygodach małej, roztrzepanej dziewczynki. Cudownie, że moje córeczki są coraz starsze (cudownie jeśli chodzi o czytanie ;) i coraz częściej gdy czytam chłopcom dołączają zasłuchane w poważniejsze książeczki.

Książki, które lubimy „odkurzać”

Kto czyta książki ten wie, że są takie do których wraca się częściej. Jak już podałam Ci parę tytułów naszych nowości od Zielonej Sowy, to dołożę pozostałe, które na stałe wryły się w nasze chwile z książką i dzieci co jakiś czas proszą, by do nich powracać. Jak było gotowanie z Tappim, tak tu jest gotowanie z Krainą Lodu :). Książka „Gotujemy pełną parą. Gorączka lodu” Katarzyny Błażejewskiej Stuhr to książka pełna pomysłów na zdrowe i pyszne jedzenie, która pomoże rozprawić się z niejednym niejadkiem. Super przepisy i ważne wskazówki dotyczące zdrowego żywienia. No i oczywiście lodowe ilustracje :).

Kolejną fantastyczną książką, zwłaszcza dla starszych dzieci (takich jak Antek) jest książka „Noah ucieka„. Książka dość trudna jak dla małego czytelnika, ale ukazująca iż ucieczka nie jest rozwiązaniem problemów. Noah ma 8 lat. Zbyt dużo, by nie wiedzieć, że wkrótce stanie się coś złego, coś smutnego, coś, co nigdy nie powinno się stać. Równocześnie zbyt mało, by zrozumieć tę sytuację. Nikt nie rozmawia z chłopcem, o tym co się wokół niego dzieje. Dlatego Noah postanawia uciec z domu. Czuje, że ucieczka jest jedynym rozwiązaniem. Tylko, czy tak jest naprawdę? Choć ucieczka trwa zaledwie jeden dzień, to odmieni życie chłopca. Chłopiec dzięki przypadkowo poznanemu właścicielowi sklepu z zabawkami, dzięki ich rozmowie o przeszłości i rodzinie, czuje, że jego miejsce jest w domu, wśród bliskich, bez względu na to co się wydarzy…

„Atak tajemniczych kucharek” to jedna z tych książek, która pod względem wiekowym bardziej skierowana jest do chłopców, natomiast jej fabuła doskonale trafia również do młodszych sióstr. Dziewczynki chętnie słuchały tej historii, uśmiechając się raz po raz. W książce spotykamy szkolne dzieciaki, które bez przerwy węszą spiski i tajemnicze zjawiska. Kucharki maja dziwne nakrycia głowy, nad szkołą latają stada mew, a w szkolnym jadłospisie pojawia się nowa, zagadkowa zapiekanka ;). Warto przeczytać.

Co ja ostatnio czytałam?

Po serii książek Magdaleny Witkiewicz, wpadła mi w ręce książka zagranicznej pisarki „Miłość za wszelką cenę„. Przeczytałam książkę jednym tchem, czyta się bardzo fajnie i nie powiem skłoniła mnie ona do przemyśleń i refleksji. Książka w wielkim skrócie opowiada o dziewczynie o imieniu Audrey. Przeprowadza się ona wraz z matką i bratem do nowego miasta. Przeprowadzka jest zarazem ucieczką. Jednak dziewczyna nie może uciec, gdyż jej duszę ogarnia mrok. Coś, co atakuje bez uprzedzenia, w najmniej oczekiwanym momencie. Książka pełna akcji i zaskoczeń. Lekarstwem na problemy dziewczyny staje się Leo, miłość która otwiera różne drzwi. Jest to naprawdę wciągająca i nieoczywista opowieść o miłości. Zostaje w pamięci na długo, a nawet szokuje. Polecam.

 

A tak na marginesie – wiesz, że dzisiaj jest światowy Dzień Książki?  :).

Podobne wpisy

No Comments

Leave a Reply